Tracer Torn — budżetowa mysz dla graczy

Nie wiem jak Wam, ale mi Tracer zawsze będzie kojarzył się z głośnikami, torbami/plecakami i akcesoriami komputerowymi. Pamiętam jak dziś eskapadę z moim ojcem po wymarzone zestaw 2.1 do mojego blaszaka. Te kilkanaście lat temu nie dysponowałem dużym budżetem, więc atrakcyjny cenowo sprzęt od Tracera był moim celem. Służyły mi dość długo. Teraz pewnie już spoczywają na cmentarzu elektroniki użytkowej, jednak Tracer utkwił mi jako tania marka, która swoją jakością powinna zadowolić poczciwego Kowalskiego, czy Nowaka.

Podczas świątecznej gorączki przechadzając się alejkami po Tesco, nigdy nie odmawiam sobie zajścia do regałów z elektroniką. A nóż trafi się coś, co chciałbym przetestować. Stało się mój wzrok zawisł na myszce w żółto-czarnym opakowaniu przyozdobionym symbolami zagrożenia biologicznego (z ang. Biohazard).

Od razu skojarzyło mi się z klimatem wyciągniętym prosto ze Stalkera i Metro 2033. Mimowolnie pudełko wylądowało w sklepowym koszyku. Cena 90 zł — niedrogo. W drodze do kasy zorientowałem się, że jest to gryzoń poczciwej marki Tracer, o której od lat nie myślałem.

Myszka Tracer Torn należy do gamingowych linii, która według marketingowych tekstów charakteryzuje się zaawansowanymi funkcjami i parametrami. Z informacji widniejących na pudełku można wyczytać, że Torn posiada sensor PMW3325, dokładnie taki sam jak w Bloody J95, więc będę miał porównanie. Nie jest to tylko jedyne podobieństwo. Bryły obu gryzoni także są zbliżone.

Powierzchnia grzbietowa i dwa główne przyciski zostały pokryte miękką, przyjemną w dotyku gumą, dzięki której myszka dobrze przylega do dłoni. Aby wzmocnić ten efekt, boki Tracer Torn otrzymały twardsze fakturowane elementy.

Dodatkowe przyciski skoncentrowane są na lewej stronie i na górze za rolką. Do tych na boku bez problemu sięgniemy kciukiem. Klawisz podpisany jako G7 jest dla mnie najbardziej problematyczny. Dość często zdarzało mi się go wcisnąć zupełnie przez przypadek. Dlatego ostatecznie wyłączyłem jego obsługę w aplikacji.

Dwa klawisze na grzbiecie służą domyślnie do zmiany DPI. Informacja o aktualnym poziomie DPI wyświetlana jest za pomocą czterech świecących pasków. 

Rolka w Torn posiada bardzo delikatny i cichy przeskok. Sam preferuję zupełnie inne zachowanie, ale kto co lubi. Scroll jest precyzyjny, a wbudowany pod nią przełącznik nie powoduje przesunięć w pionie podczas wciskania.

Tak samo, jak w Bloody J95 zastosowano metalowe ślizgacze. W myszce Tracera są dokładnie trzy, dające duży zrównoważony ślizg na każdej powierzchni. Już podczas testów J95 to rozwiązanie wydało mi się spoko. Nawet szukałem metalowych zamienników dla silikonowych ślizgaczy w mojej myszce, której używam między testami.

Tracer Torn posiada trzy strefy podświetlenia RGB: mały pasek na rolce, logo i dolne. Całość jest ze sobą sprzężona. Do wyboru mamy trzy tryby iluminacji: oddech, neon z przejściem przez całą gamę kolorów i stałe. Oczywiście istnieje także możliwość całkowitego wyłączenia podświetlenia. Standardowo kabel został umieszczony w materiałowym czarnym oplocie, jak przystało na sprzęt dedykowany dla graczy. Na jego końcu znalazł się rdzeń ferrytowy.

Optyczny sensor Pixart PMW3325 spisuje się dokładnie tak samo, jak w J95, więc mamy tu do czynienia z układem o wysokiej prędkości maksymalnej, brakiem predykcji, interpolacji i akceleracji. LOD wynosi także ponad 2 płyty CD. Tracer raczej nie dokonał żadnych zmian w domyślnym firmware i wziął co daje Pixart (as-is). Minimalna wartość DPI to 200, maksymalna 10000. Suwak posiada przeskok o 100 punktów do progu 5000 DPI, od niego wartości zmieniają się już o 500 jednostek. Do sensora nie można mieć żadnych zastrzeżeń, wypełnia swoją rolę wyśmienicie.

Oprogramowanie Tracer Torn jest dość intuicyjne i mam takie wrażenie, że już gdzieś je widziałem tylko w innych barwach. Składa się z trzech głównych sekcji. W pierwszej z nich ustawimy akcję dla poszczególnych klawiszy, w kolejnej DPI i podświetlenie RGB, a w ostatnim możliwość tworzenia i nagrywania makr.

Tracer Torn to naprawdę dobry gadżet. Kolejny przedstawiciel komputerowych gryzoni do 100 zł. Aktualnie zbieram fragi w Fortnite i powiem szczerze, że grało mi się na niej bardzo dobrze. Jej grzbiet jest wysoki ~45 mm, a dla mnie im wyżej tym lepiej. Dłoń z automatu układa się do chwytu fingertip. Z czasem przekonałem się także do klawisza G7, któremu przypisałem budowanie umocnień. Na każdej powierzchni, czy to na podkładce materiałowej, czy bez niej Torn miał lekki — przyjemny ślizg.

Z czystym sumieniem mogę polecić ten model, dla kogoś, kto szuka myszki dla graczy, a nie chce wydawać kroci na Razera i inne. A i duży plus z podświetlane klimatyczne logo.