Windows Server po mojemu, czyli starcie z wirtualizacją. PART 1

Po ostatniej publikacji Docenta na temat zakończenia konkursu o Windows 8 (w którym nie brałem udziału) postanowiłem przyjrzeć się bliżej systemowi Windows Server 2012.

Na początku posadziłem owy system na mojej starej maszynie. Dalszym krokiem było ustalenie hasła dla administratora, gdzie klasyczne "qwerty", czy "1qaz2wsx" nie było przyjmowane, więc wysiliłem swój umysł do stworzenia nowego tajnego hasła "Kociak2012" - myślę że jest bezpieczne ;)

Najbardziej ze wszystkich opcji dostępnych w Windows Server 2012 zainteresowała mnie wirtualizacja maszyn. Zobaczymy co się pod tym kryje... Jak, co i gdzie doszedłem po omacku dlatego jeśli znacie lepsze łatwiejsze rozwiązanie to proszę o uwagi w komentarzach.

Pierwszym moim krokiem była próba stworzenia wirtualnej maszyny z użyciem Hyper-V. I już tu zaczęły się dla mnie schody... byłem przekonany, że menadżer Hyper-V jest zainstalowany domyślnie w systemie, a tu klops i poszukiwania owego menadżera zajęły mi kilka minut, (PRZYPOMINAM że podczas mojej zabawy nie korzystałem z podpowiedzi Googla, ani innej wyszukiwarki) zanim wpadłem na to, aby zerknąć w Control Panel -> Programs and Features, gdzie Hyper-V oczywiście był, ale odhaczony.

Podczas próby instalacji otrzymałem błąd mówiący, że mój procesor nie wspiera sprzętowej wirtualizacji (i instalator miał racje bo owy proc do tego się nie nadawał).

I na tym moja przygoda się skończyła (chęci miałem dobre, ale wyszło jak zawsze) :) W części drugiej postaram się odpalić Windows Server 2012 na innej maszynie posiadającej wsparcie do wirtualizacji.

Na pocieszenie kot.

Aktualizacja

A tak wracając do tematu szkoda, że podczas instalacji nie zostałem o tym fakcie powiadomiony. Wiem, że doświadczony Administrator takiego błędu by nie popełnił, ale instalator mógłby wpisać funkcjonalności z jakimi mój sprzęt sobie nie poradzi.