Wzór doskonałości, ideał, majstersztyk, czyli słów kilka o MX Keys

Z reguły tak takie nagłówki mają wszystkie recenzje klawiatury MX Keys od Logitech, więc jak tu mogłoby być inaczej. Miesiąc temu opublikowałem recenzje MX Master 3, w której doszlifowano wady poprzedniczek. MX Keys to nowość tej serii, więc podziewam się po niej dużo.

Choć przez lata byłem użytkownikiem klawiatury Logitech K800 Wireless Illuminated, którą sobie chwaliłem, to jednak porzuciłem ją na rzecz klawiatury mechanicznej. Tak, codziennie orężem mojej pracy jest keyboard z mechanicznymi przełącznikami Cherry MX Brown. A na dodatek keykapy posiadają standardowy - wysoki profil. Aktualnie nie wyobrażam sobie powrotu do poprzedniego standardu…

A jednak!

MX Keys to klawiatura, bez udziwnień i zbędnych dodatków. Logitech przy jej tworzeniu kładł nacisk, aby była standardowa i posiadała typowy schemat. Żadne sekcje klawiszy nie zostały poprzesuwane. Zmodyfikowano tylko część przycisków funkcyjnych, które teraz oferują między innymi funkcje multimedialne. Ctrl i Alt otrzymały dodatkowe opisy Opt i Cmd, aby zadowolić użytkowników Mac.

Obudowa klawiatury została wykonana z twardego tworzywa sztucznego, które do złudzenia przypomina szczotkowane aluminium. Całość jest bardzo dobrze spasowana, nawet pod mocniejszym naciskiem konstrukcja nigdzie się nie ugina i nie trzeszczy. W środku zastosowano metalową płytkę, aby jeszcze bardziej poprawić solidność konstrukcji. Miało to bezpośredni wpływ na wagę, która wynosi nieco ponad 800 gram.

Na spodzie MX Keys posiada 6 dużych, gumowych nóżek, które uniemożliwiają przesuwanie się jej po blacie biurka.

Próżno szukać dodatkowy nóżek do wyregulowania kąta nachylenia. Logitech zadecydował za nas, wprowadzając delikatne podwyższenie górnej partii klawiatury, w którym został ukryty niewymienialny akumulator. Nie uważam tego za dobre posunięcie, ponieważ jestem zwolennikiem większego kąta nachylenia niż to dane.

Podobnie jak w myszkach MX Keys możemy sparowania do trzech odrębnych maszyn za pomocą Bluetooth lub połączenia z odbiornikiem Logitech Unifying. Możemy przełączać się między nimi za pomocą trzech dedykowanych klawiszy umieszczonych w pierwszej linii sekcji nawigacyjnej. Dodatkowo każdy przycisk posiada małą diodę informującą, które z połączeń jest aktywne. Doceniłem to rozwiązanie przy okazji testów klawiatury K780, a w MX Master również spisuje się ono idealnie. Przejście między urządzeniami jest gładkie i zajmują ułamek sekundy.

To, co doceniałem w Logitech K800 Wireless Illuminated, to automatyczne, śnieżnobiałe podświetlenie, które włączało się dopiero wtedy, gdy nad klawiaturą zostaną wykryte ręce. Zarazem proste i genialne! Tę samą funkcję posiada MX Keys. Dobrze wiedzieć, że Logitech nie rezygnuje z przydatnych i docenianych funkcji. Intensywność podświetlenia także jest konfigurowalna - mamy do wyboru 12 poziomów natężenia. Miód malina.

Na czas pracy baterii nie można narzekać. MX Keys swobodnie potrafi dociągnąć do dwóch tygodni w codziennej 8-godzinnej pracy, a ładowanie akumulatora do pełna zajmuje nie więcej niż trzy godziny. Port USB typu C, przeznaczony tylko i wyłącznie do ładowania gadżetu, jest zlokalizowany na wspomnianym podwyższeniu w okolicach lewej strony, w towarzystwie włącznika.

Jeśli poziom naładowania baterii spadnie poniżej 10 procent, to dioda notyfikacyjna umieszczona nad blokiem numerycznym zmieni kolor na czerwony. Co gorsza, automatyczne podświetlenie zostanie wyłączone, aż do naładowania. Oszczędność energii ponad wszystko :)

W serii MX kładziony jest duży nacisk na komfort pracy, w końcu ta seria ma być przede wszystkim narzędziem biurowym, dla korpoludków, którzy przed monitorem spędzają większość swojego dnia. To podejście się sprawdziło. Klawiatura jest bardzo wygodna i nie miałem żadnego problemu, aby wrócić do klawiszy o niskim profilu. Myślę, że jest to zasługa właśnie MX Keys. Skok klawisza nie jest wysoki, ale mięsisty. Dodatkowo nasadki klawiszy otrzymały wyżłobienia, przez co opuszki palców nie ślizgają się i trafiają tam gdzie powinny.

Obawiałem się, że wadą układu zaproponowanego przez Logi, mógł być mały Shift, jednak szybko do niego się przyzwyczaiłem i serdeczny uderzał w niego bezbłędnie. Zmianę na MX Keys dostrzegli nawet moi biurowi koledzy… Usłyszałem od nich, że hałas emitowany z mojego biurka spadł o kilka decybeli i żebym już nie wracał do swojego starego mechanika. Rzeczywiście MX Keys jest niesamowicie cichą klawiaturą, którą docenią wszyscy pracownicy openspaców.

Na początku mojego tekstu straszyłem, że MX Keys nie będzie miała łatwo, ale jak stare powiedzenie mówi „Dobry koń to i w błocie pociągnie”. Tak też jest z klawiaturą Logi. Wad można w niej szukać na siłę, a i tak będzie z tym ciężko. Mnie w niej bolą dwie rzeczy: brak możliwości zmiany kąta nachylenia i ta cena, która jak dotąd nie spadała poniżej 400zł. Z drugiej strony ma to swoje uzasadnienie. MX Keys to po prostu sztos!