Xiaomi AirDots Pro 2 - rewolucja? ewolucja? a może regres?

Co można przyznać Xiaomi to, to że zalewają rynek swoimi produktami w każdej kategorii. Od obcinaczek do paznokci po inteligentne odkurzacze? Czy taka zalewowa strategia, ma szansę? Czy w końcu nie odbije się to na jakości lub masowej dezorientacji klienta? Dobrym przykładem jest problem z ilością modeli i sub-modeli Mi9. Taka ilość jest naprawdę potrzebna? A do tego wora dochodzą jeszcze inne warianty jak Mi Note, czy „sztucznie” oddzielona marka Redmi.

Od pół roku jestem posiadaczem Xiaomi AirDots Pro i ogólnie chwalę sobie ten produkt, zwłaszcza za aktywną redukcję szumów (ANC). W domu nie tylko ja stałem się ich fanem. Bardzo często słuchawki zaczęły znikać z mojego plecaka i pojawiać się w torebce żony. Dlatego postanowiłem kupić drugi zestaw. Jednak poszedłem o krok dalej i zamówiłem nowszy model Xiaomi AirDots Pro 2.

Słuchawki, które otrzymałem, dobiegały dość mocno od moich oczekiwań względem Xiaomi. Nie spodziewałem się rewolucji, a małą ewolucję. Finalnie, dostałem zupełnie inny produkt. Gorszy produkt.

Oczywiście do samej jakości wykonania nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Etui zostało zmniejszone. Teraz jest lżejsze i bardziej spłaszczone, więc lepiej mieści się w kieszeni.

Wbudowana wewnątrz bateria pozwala na dwukrotne naładowanie słuchawek. Tak jak w poprzednim modelu nie zabrakło diody LED informującej o stanie baterii i połączenia BT, gniazda USB C do naładowania gadżetu i przycisku parowania zlokalizowanego na prawej ścianie „pudełka”.

Zmiana konstrukcji słuchawek na bardziej applowskie, wyszło również Xiaomi na plus. Młoteczki teraz są wygodniejsze, łatwiej dopasować je do ucha niż poprzednie klasyczne rozwiązanie. Na obu trzonach słuchawek zlokalizowano powierzchnię dotykową służącą do sterowania, zaś na spodzie znajdziemy piny przeznaczone do ładowania.

  • Klikając dwukrotnie jedną z dwóch słuchawek: odbierzemy / rozłączymy połączenie
  • Klikając dwukrotnie w prawą słuchawkę: odtwarzanie / pauza
  • Klikając dwukrotnie w lewą słuchawkę: aktywujemy asystenta głosowego
    (zachowanie możemy zmienić w dedykowanej chińskiej aplikacji)

Również nie mogło zabraknąć czujników zbliżeniowych, dzięki którym Xiaomi Mi AirDots Pro 2 wykrywają włożenie ich do ucha. Jest to świetna sprawa, wyciągnięcie jednej ze słuchawek spowoduje automatyczne zatrzymania odtwarzania muzyki/filmu. Opcja ta działa również w drugą stronę. Zacnie.

Wszystko fajnie, więc dlaczego uważam AirDots Pro 2 za gorszy produkt? To już wyjaśniam. Po pierwsze, brak ledów na młoteczkach informujących o stanie akumulatorów. Teraz, aby to sprawdzić, potrzebujemy dodatkową aplikację Xiao Ai, która w całości jest po chińsku… Kolejnym dużym minusem jest „czułość” paneli dotykowych. W moim egzemplarzu wrażliwość jest tak niska, że słuchawki rzadko reagują. Kilkukrotne uderzanie, aby zatrzymać granie utworu albo odebrać połączenie, to nie jest, to czego oczekuję. I ostatnią największą wadą są problemy przy ponownym połączeniu z telefonem. Gdy już słuchawki są sparowane i łączą się drugi raz jako urządzenie zaufane, to nie zawsze dźwięk trafia od razu do nich. Wtedy trzeba rozłączyć i łączyć się ponownie. W starym modelu takich problemów nie miałem, a jest to dość irytujące…

Jeśli już wszystkie przeszkody przeskoczymy i mamy chwilę, aby pocieszyć się dźwiękiem płynącym z Xiaomi AirDots Pro 2, to jest zaskakująco dobrze. Dobrze to mało powiedziane. Jakość jest oszałamiająca jak na takie małe pchełki. Pierwsze co uderza to pełny i czysty bass. Tony wysokie są bardzo wyraźne, a środek delikatnie spłaszczony, ale do przełknięcia. Zestaw obsługuje spory zestaw kodeków wykorzystywanych w transmisji bluetooth: SBC, AAC i LHDC (HWA). Ten ostatni, to prawdziwy skok jakości. Pozwala przesłać trzykrotnie więcej danych niż standardowy SBC, a poza tym gwarantuje bardzo minimalne opóźnienia. Podsumowując, nie ma żadnej różnicy w jakości dźwięku między bezprzewodowymi transmisją z użyciem LHDC a przewodowymi słuchawkami.

Brak ANC w AirDots Pro 2 to dla mnie solidny krok w tył. Przez właśnie tę funkcję polubiłem pierwszą generację. W nowym modelu mamy do czynienia z pasywną redukcją szumów (wykorzystującą dwa dodatkowe mikrofony), która działa tylko podczas połączeń telefonicznych. Dźwięki otoczenia są dobrze odfiltrowywane, a sama rozmowa przyjemna. Tylko dlaczego nie można włączyć tej opcji, gdy słuchamy muzyki? S.Z.K.O.D.A

I tak kończę ten wywód na temat nowych Xiaomi AirDosts Pro 2… Nie uznaje tych słuchawek za złe, w końcu dźwięk płynący z nich jest naprawdę zajebisty. I jestem przekonany, że mogą stać się dobrą alternatywną dla drogiej konkurencji. Jednak z drugiej strony mają za dużo punktów krytycznych, jak chińskie oprogramowanie, brak ANC, czy różnie działający dotyk, abym mógł się z nich w pełni cieszyć… Dlatego też wrzuciłem AirDotsy Pro 2 do torebki żony, a sam zostałem przy starszym modelu ;)