yeedi 2 hybrid — bystry odkurzacz

W październiku na moją podłogę wjechał autonomiczny odkurzacz Yeedi K650i, sprzątał moje zakamarki jak mógł. Nie można było przyczepić się do pracy szczotek, ani mocy ssania, ponieważ każdy brud na jego drodze był niwelowany. Jednak K650i brakowało pewnej bystrości. Jego ułomność polegała na tak zwanym losowym algorytmie sprzątania, czyli trochę pojeździł w prawo, potem w lewo. A gdy już się najeździł, wracał do bazy, myśląc, że ogarnął mieszkanie…

Takie sprzątanie „randomem” może się sprawdzić w małych mieszkaniach lub gdy chcemy, aby odkurzacz sprzątał tylko salon połączony z kuchnią. Sprawa komplikuje się kiedy nasze cztery kąty mają nietypowy układ albo dużą powierzchnię. Wtedy to rozwiązanie po prostu nie zdaje egzaminu. Odkurzacz gubi się w mieszkaniu, sprząta jego część, która jest najbliżej stacji dokującej. Kolejna wada to brak możliwości wysłania smart odkurzacza do konkretnego pomieszczenia, bo nie wie gdzie tak naprawdę ono jest. Takie wady wytknąłem K650i podczas mojej recenzji.

Yeedi 2 hybrid jest swoistą odpowiedzią na moje malkontenctwo podczas testów K650i. Choć konstrukcją nie różni się zbyt mocno od swojego poprzednika, to posiada jedną rzecz, która zmienia go w bardziej bystrą bestię. Mowa tu o systemie Visual SLAM, dzięki której Yeedi uczy się rozkładu pomieszczeń tworząc wirtualną mapę. Z tego względu model hybrid został wyposażony w kamerę umieszczoną na jego topie.

Pozostałe elementy obudowy to prawdziwa klasyka dzisiejszych autonomicznych odkurzaczy. Okrągła bryła wyposażona w dwie zmiotki boczne i szczotkę główną.

W środku zamontowano dwa zbiorniki: 400 ml na kurz/pył i 240 ml na wodę, dlatego Yeedi 2 hybrid potrafi jednocześnie odkurzać i „mopować” w tym samym czasie. Pierwszy pojemnik wyciąga się od góry, zaś drugi z boku urządzenia.

Do zbiornika na wodę można przymocować tackę ze szmatką z mikrofibry.

Pod maską znajdziemy również suwak wyłączający zasilanie i przycisk połączenia z siecią WiFi, a także multi-tool do czyszczenia odkurzacza ;)

Aby rozpocząć pierwsze sprzątanie, a tym samym zainicjować poznawanie „okolicy” przez Yeedi 2 hybrid, musimy zainstalować towarzyszącą aplikację z Google Play lub App Store. Oprogramowanie, tak samo jak w przypadku modelu K650i, nie jest skomplikowane, nawet bez jakiejkolwiek znajomości języka angielskiego damy radę przejść proces instalacji i bez problemu korzystać w przyszłości. Każda z funkcji, gdy wchodzimy do niej pierwszy raz, jest okraszona przystępną, animowaną grafiką.

Yeedi twierdzi, że ich nowy model musi przejechać całe mieszkanie trzy razy, aby w pełni je poznać. W przypadku mojego lokum wystarczył tylko raz. Po tym aplikacja stworzyła wirtualną mapę z podziałem na pomieszczenia. 

W edytorze map nie możemy zmieniać samych pomieszczeń, np. wprowadzenia sztucznego podziału na salon i kuchnię, jeśli te posiadają wspólną przestrzeń. I to jest jedyna wada tego edytora, poza tym możemy tworzyć wirtualne powierzchnie, które zostaną wykluczone ze sprzątania lub tylko z mopowania - opcja przydatna jeśli mamy w domu perskie dywany.

Gdy już ustalimy mapę, możemy rozkazać Yeedi 2 hybrid, aby ten ogarnął powierzchnię mieszania automatycznie - jeżdżąc od pomieszczenia do pomieszczenia wedle własnego uznania lub wybrać konkretne albo zakreślić własny prostokąt do sprzątania zawierający część pokoju.

Zarówno moc ssącą, jak i ilość dozowanej wody możemy ustawić, gdy odkurzacz jest już w akcji. Regulacja zasysania jest trzypoziomowa 600 / 1200 / 2500 Pa. Yeedi pracujący na maksymalnych obrotach emituje dość sporo hałasu, ale nie sądzę, aby był głośniejszy od Viomi 2 Pro, który na co dzień sprząta moje mieszkanie. Sam poziom sprzątania obu maszyn jest praktycznie identyczny, gdzie mogą wjechać, tam wjadą i wciągną co mogą.

Yeedi wygrywa nad Viomi jednym, posiada dwie zmiotki boczne, co przekłada się na delikatnie większą skuteczność. Oba odkurzacze mają zupełnie inne algorytmy/strategie sprzątania, co także wpływa na efektywność. Ale finalnie rezultat jest taki sam, w dużej mierze cztery kąty ogarnięte.

Z „myciem” podłogi jest jak zwykle… Ledwo zwilżona mikrofibra nie zetrze plam z kafelków czy paneli. Ja traktuje tę opcję jako chwyt marketingowy i marnotrawstwo przestrzeni na dodatkowy pojemnik, który mógłby być zastąpiony większym na kurz i brud. Cały czas czekam na autonomiczny mop parowy ;)

Na czas pracy baterii (o pojemności 5200 mAh) nie mogę narzekać. Akumulator swobodnie wystarczał na sprzątnięcie całego mojego mieszkania (55 m2) i zazwyczaj wracał do bazy z 40% zapasu. Warto wspomnieć, że jeśli zdarzy się, że Yeedi zabraknie energii podczas sprzątania, to wróci do bazy i po odzyskaniu powera wznowi pracę tam, gdzie skończył.

Podczas moich testów odkurzacz ani razu nie zgubił się w mieszkaniu i nie miał problemów z powrotem do bazy. Tu hybrid ma dużo większą przewagę nad Viomi 2 Pro, który nieustannie twierdzi, że znalazł się w innym lokum i trzeba stworzyć nową mapę otoczenia…

Jego skuteczność odkurzania oceniam na piątkę. Oczywiście zawsze trzeba gdzie nigdzie „dojechać” ręcznym, ale do tego się przyzwyczaiłem. Producent także wspiera sprzęt poprzez aktualizację firmware. W aplikacji podoba mi się statystyka zużycia szczotek i filtru hepa - wiadomo kiedy przyjdzie czas na wymianę. W ustawieniach również zaplanujemy harmonogram sprzątań całego domu lub wyznaczonych pokoi.

Ogólnie nowy model Yeedi 2 hybrid zaskarbił sobie moje uznanie. Nie można nic złego powiedzieć o jego podejściu do odkurzania, bo wykonuje to na dobrym poziomie. Mopowanie to zupełnie inna kategoria, lecz przymykam na to oko ;). W najbliższym czasie odkurzacz powinien pojawić się na Amazon.de lub Aliexpress.