x-kom PRO: bezkompromisowy zestaw dla wymagających

Strona główna Aktualności

O autorze

Wiadomość o tym, że będę mógł przetestować “wypasioną stację roboczą od x-koma” dotarła do mnie w momencie, gdy akurat w niewygodnej pozycji pod biurkiem przywracałem do ponownego działania platformę, na której obecnie montujemy wideo. Nie protestowałem.

Co w środku?

W swoim pececie x-kom umieścił podzespoły z najwyższej półki. Naprawdę, w x-kom PRO nie ma mowy o żadnych kompromisach. Za główny procesor robi Intel Core i9-9940X, a za generowanie obrazu odpowiada NVIDIA GeForce RTX 2080. Zaś pamięci pod maską mamy - uwaga - 128 GB!

Zastosowany w x-kom PRO procesor Intel Core i9-9940X wykonany został w litografii 14 nm, posiada 14 rdzeni i 28 wątków, bazowa częstotliwość wynosi 3,3 GHz (max. 4,4 GHz), cache wynosi 19,25 MB, a TDP 165W. W chwili premiery procesory z serii X9000 miały być odpowiedzią na konkurencyjne Threadrippery z serii 2000 od AMD i była to mocna odpowiedź. Intel chwalił się, że w zastosowaniach profesjonalnych przy renderowaniu ich CPU są o 27% szybsze, a w edytowaniu wideo aż o 108%. Temperaturę CPU trzyma na wodzy wodne chłodzenie od Corsair, a podzespoły osadzone są na płycie głównej od Asusa (TUF X299 MARK 2).

RTX 2080 jest produkcji MSI i posiada 8GB RAM typu GDDR6. W skrócie o karcie: 2944 rdzeni CUDA, częstotliwość bazowa 1515 MHz (boost 1710 MHz), magistrala pamięci 256-bitów.

Nasz testowany komputer posiada aż 128GB RAM typu DDR4. Moduły są produkcji G.Skill (Ripjaws). Wszystkie sloty na pamięć w płycie głównej są obsadzone (16GB per moduł) i choć nie słyszy się tego często (a właściwie to wcale się tego nie słyszy) - to fakt, że na płycie nie można już osadzić więcej pamięci jest czymś pozytywnym, bo 128GB które zainstalowano "maksuje" możliwości platformy - nawet gdyby były wolne sloty, to więcej RAM-u i tak byśmy tam nie zainstalowali.

Rolę dysku systemowego w zestawie pełni Samsung 970 EVO Plus o pojemności 250GB pod M.2, czyli sprawdzony i ceniony model. Dyskiem na dane jest Seagate Barracuda 2TB (model ST2000DM008).

Dysk talerzowy w porównaniu z resztą specyfikacji jest wręcz ekstremalnie skromny, producent jasno daje nam do zrozumienia, że jest to tylko dysk na start, tak aby po rozpakowaniu maszyny wszystko było gotowe do pracy, ale nie oszukujmy się - większy dysk talerzowy jest po prostu konieczny i będzie z pewnością pierwszą rzeczą, którą użytkownik dokupi.

Zasilaczem w zestawie jest be quiet! o mocy 850W, czyli z nawiązką na dalszą rozbudowę o czym przekonacie się w dalszej części.

Sytuacja

Na co dzień edytujemy wideo na komputerze, który swoją młodość ma już za sobą, ale patrząc na specyfikację jest cały czas mocny: procesor i7 5960X, 32 GB DDR4 RAM-u, a grafika taka, jaką akurat mamy pod ręką, obecnie RTX 2060.

Patrząc z perspektywy gracza - może tylko grafika nadawałaby się na jakiś upgrade, niestety patrząc z perspektywy osoby montującej wideo nie jest tak kolorowo. O ile wideo w rozdzielczości 1920x1080 edytuje się na tym zestawie (w Adobe Premiere) raczej komfortowo, to edytowanie materiałów 4K jest koszmarem. Nawet przy Full HD po dodaniu kilku efektów (w szczególności z panelu Essential Graphics) zaczyna się gubienie klatek w podglądzie.

Można się jedynie ratować zmianą rozdzielczości wyświetlanego podglądu, co przecież nie ułatwia pracy i czasami okazuje się po prostu niewystarczające.

Biorąc się za testowanie desktopa x-kom PRO mieliśmy nadzieję zapomnieć o czymś takim, jak zmniejszona rozdzielczość playbacku. O tym, jak to wygląda w praktyce zaraz się dowiecie, ale zanim przejdziemy do praktyki, zobaczcie wyniki w benchmarkach.

Testy

Zanim pokażemy wyniki w programie Adobe Premiere przyjrzyjmy się wynikom w benchmarkach. Na start CinebenchR15. Procesor Intel Core i9-9940X osiąga bagatela 3114 punktów, czyli bardzo dobry wynik, właściwie to powiedzieć bardzo dobry wynik, to jak... nic nie powiedzieć. Tempo wypełniania ekranu wyrenderowanymi sekcjami w teście Cinebench jest tak imponujące, że z niedowierzaniem test powtarzaliśmy wiele razy (jeden przebieg to tylko kilka sekund!). W teście pojedynczego rdzenia widzimy 193 punkty, czyli również bardzo dobrze.

W benchmarku RealBench, który testuje m.in. enkodowanie, zestaw uzyskał wynik 213 802 punktów. w 3DMarkowym teście TimeSpy bardzo dobre 10529 punktów.

Edytując pliki wideo szybki dysk jest również istotną kwestią, zwłaszcza dysk, na którym zalega cache z programu Adobe Premiere, u nas był to systemowy SSD od Samsunga. Jego wyniki widzicie na grafice poniżej, nic dodać nic ująć.

Choć nie testowaliśmy peceta pod kątem gier, to nietrudno się domyśleć, że ta maszynka poradzi sobie ze wszystkim, co jej zaserwujemy. My sprawdziliśmy nowego Wolfenstein Younglood, gra może wybitna nie jest, ale wyniki peceta już jak najbardziej. Przy Full HD i najwyższych detalach wyciskamy od 100 do 150 klatek i gdyby nie to, że na tylu klatkach zostały zablokowane, to pewnie wycisnęli byśmy więcej.

Patrząc na specyfikację trudno powiedzieć, że wyniki tej maszyny zaskakują - są świetne, bo specyfikacja jest świetna. To, co zaskakuje, to poziom głośności zestawu. Przy dużym obciążeniu wielkie, wolnoobrotowe wentylatory spisują się na medal.

Rozmawiając o kulturze pracy tego zestawu w redakcji przywołane zostały wspomnienia starej stacji roboczej, która pracowała momentami tak głośno, że słychać ją było piętro niżej, a podczas bootowania... dwa piętra niżej.

W trakcie standardowej pracy naszego testowanego komputera nie słychać wcale - po prostu mieliśmy problem ze zmierzeniem ilości decybeli, bo w pomieszczeniu głośniej od Peceta pracowała klimatyzacja, więc odpuściliśmy to sobie. Komputer jest bardzo cichy, koniec kropka.

W momencie gdy procesor i GPU pracują na pełnych obrotach, watomierz pokazywał w szczycie 340W. Oznacza to, że dołożenie kolejnej grafiki 2080 nie będzie stanowić najmniejszego problemu.

Case study

Na kilka dni zostawiliśmy wysłużoną stację do montażu wideo i przesiedliśmy się na desktopa w edycji PRO od x-koma. Doświadczenie okazało się być słodko-kwaśne. Słodkie, bo praca była komfortowa, kwaśne zaś, bo sprzęt musimy oddać, a już na samą myśl o powrocie do starego zestawu robi się smutno, to jak przesiadka z Ferrari na Poloneza - jednym i drugim dojedziemy do celu, ale tylko jednym chcielibyśmy robić to na co dzień.

Aby zobrazować różnicę pomiędzy starą platformą, a sprzętem od x-kom, posłużymy się spreparowanym projektem w Adobe Premiere. Mamy tutaj miks nagrań Full HD i 4K przy różnej ilości klatek, do każdego klipu dodaliśmy profil koloru Lumetri, na poszczególne sceny ponakładaliśmy losowe efekty Essential Graphics, a na część klipów efekty takie jak: Camera blur, Horizontal flip, Mosaic, Venetian blinds. Dodatkowo pomiędzy klipami nałożone są różne efekty przejścia, a na kolejnych warstwach wszelakie efekty wykorzystujące przezroczystość, nie stroniliśmy też od używania funkcji Ultra Key, czyli od green screena i efektów takich jak dym czy śnieg.

Cały klip trwa 14 minut i 26 sekund i nie jest dziełem sztuki - wszystko jest rozmieszczone losowo. Parametry renderowania następujące: 1920x1080, 50FPS, VBR 1 pass, 10 000 Mbps , AAC, 320 kbps.

Czas renderowania projektu na tym pececie to 40 minut i 5 sekund. Ten sam projekt przeniesiony na wysłużoną stację wideo renderował się dwie godziny, dwie minuty i osiem sekund. Nie to jest jednak najistotniejsze, ale fakt że przygotowany projekt na starej platformie na całej długości gubił klatki podczas playbacku w edycji.

W naszych zastosowaniach czas renderowania nie jest najważniejszy, o wiele bardziej istotne jest to, czy w Premiere można płynnie pracować i np. jak długo Premiere się zastanawia po dodaniu efektu stabilizacji (Warp Stabilizer). Po tym jak PC wypada w testach nie mogło być inaczej, wszystko działa tutaj płynnie, choć po dodaniu któregoś z kolei efektu na klip 4K zaczęła się czkawka, zjechanie z playbackiem do 1/2 rozdzielczości rozwiązało problem, a że jest to 4K to w podglądzie różnicy praktycznie nie widać - zupełnie inaczej by to wyglądało przy Full HD i zwłaszcza w scenach z dodanymi napisami.

Dlaczego czas renderowania jest mało istotny dla nas? Bo robimy krótkie materiały wideo, więc to czy zaoszczędzimy X minut nie ma wielkiego znaczenia, a w czasie renderowania i tak możemy już pracować nad kolejnym materiałem: zbierać klipy, szykować tekst czy zacząć już dodawać materiał do CMS-a.

Desktop x-kom PRO to nie tylko wydajność, zestaw bowiem wyróżnia się też wyglądem. Choć design w stacji roboczej to ostatnia rzecz, na którą zwraca się uwagę, to trzeba przyznać, że zastosowana obudowa (firmy Jonsbo) jest wręcz niespotykanie, jak na tę klasę sprzętu, elegancka.

Najlepsze jest jednak to, że obudowa jest mała, mniejsza niż przy większości "zwykłych" pecetów. Do jej środka można się bardzo szybko dostać (bez śrubokręta). Warto zwrócić uwagę na miejsce umieszczenia zasilacza: jest w miejscu gdzie zwykle znajdują się zatoki na napędy optyczne i co ciekawe, górna część obudowy również w łatwy sposób może być zdjęta, dzięki czemu zyskujemy wygodny dostęp do zasilacza, a co za tym idzie możemy go wyłączyć bez czołgania się po podłodze, odsuwania sprzętu, itd. Może dla użytkownika domowego peceta wydawać się to trywialne, ale w stacji roboczej gdzie dyski podpina się często, nabiera to sensu.

Skupiliśmy się w naszych testach na aspekcie wideo, ale to oczywiście tylko jeden z przypadków użycia tej platformy. Jest to wręcz wymarzony zestaw dla grafika 3D i w celach testowych sprawdziliśmy też, jak szybko uda się tutaj wyrenderować testową scenę w Blenderze i ponownie zestawić to z naszym wysłużonych blaszakiem. Scena z animacji Spring renderowała się na x-kom PRO dokładnie 9 minut i 22 sekundy. Na naszym starym pececie czas renderowania podskoczył do 22 minut i 16 sekund.

Jeśli chcecie się przekonać jak wypada na tym tle Wasz pecet, to zachęcamy do sprawdzenia. Blender jest darmowy i można go pobrać z naszej bazy oprogramowania, testowy projekt dostępny jest na stronie twórców.

Dodatki

Dlaczego nie poskładać takiego zestawu samemu? Pewnie, że można. Wtedy firma na siebie bierze serwisowanie poszczególnych elementów, a potem czeka na realizację naprawy ustawowy czas. Z X-kom PRO jest inaczej.

Pomijając już to, że zestawy są naprawdę dobrze poskładane: żadnych wiszących czy splątanych kabli, wszystkie elementy dobrze spasowane, a do użytkownika komputer jedzie wypchany wypełniaczami (w środku, w obudowie). Zanim jednak do użytkownika wyruszy jest poddawany testom obciążeniowym przez 3 godziny.

Na cały zestaw producent daje 3 lata gwarancji door-to-door i zobowiązuje się naprawić uszkodzony sprzęt w 5 dni roboczych. To niejako zapewnienie, że x-kom doskonale wie, że dłuższe przestoje w pracy np. zespołu projektantów to wymierne straty, dlatego pecety z tej serii naprawiane mają być w ekspresowym tempie.

Podsumowanie

Przyjemnie pracuje się na platformie gdzie nie ma ma żadnych kompromisów, nic nie jest po kosztach, a w zasadzie wszystko jest z najwyższych półek. Taka wygoda oczywiście kosztuje. Zestaw który testowaliśmy został wyceniony na 18 949zł - nie jest to ani najdroższy PC w tej serii ani najtańszy i trzeba to mieć na uwadze szukając zestawu pod swoje potrzeby, be pewnie nie każdy potrzebuje 128 GB pamięci.

Nie jest to z pewnością sprzęt, na który każdy może sobie pozwolić, ale jeśli firma szuka komputera do poważnej pracy to dobrze wie, że aby zarabiać pieniądze trzeba je też wydawać.

x-kom PRO i9-9940X
Bezkompromisowa stacja robocza dla wymagających.

Inwestycja w x-kom PRO może się szybko zwrócić, bo jest to zestaw do wszystkiego, nie ważne czy edytuje się na nim wideo, pracuje w programie do grafiki 3D czy przeprowadza skomplikowane obliczenia.

Należy pamiętać, że zestaw jest już wyposażony w maksymalną ilość pamięci, więc jej nie trzeba będzie już z czasem dokładać, procesor również starczy na lata, a jeśli zajdzie taka potrzeba to zestaw jest gotowy na dodanie dodatkowej karty graficznej (w komplecie użytkownik dostaje dodatkowe kable zasilające PCI-E).

© dobreprogramy