Nokia Lumia 520 — po dwóch latach służby odchodzi jako weteran poszkodowany


Miałem już przygotowany inny wpis. Na temat jaki to rynek smartfonów nie jest zły i w żaden sposób nie odpowiada moim oczekiwaniom. Trochę narzekania, trochę nostalgii, ale także wybór nowego telefonu, kiedy tylko Microsoft pokaże światu Windows 10 w wersji mobilnej (tablety i smartfony). Jednak przestał być aktualny, za co odpowiedzialne są kamienne schody w moim liceum. I nie mówcie, że zwalam na nie winę, bo tak nie jest, gdyby Lumia upadła na ziemię, nic by się nie stało, tak jak dziesiątki (jak nie setki razy wcześniej). Jak się okazało wystarczył ten jedyny.

W Lumii pęknął wyświetlacz. O dziwo nawet nie wypadła klapka, a tym samym bateria - na początku myślałem, że nic się nie stało - ekran, mówi się trudno, ludzie żyją bez nerki, to mój ekran może taki być, do czasu kupna nowego urządzenia. I o ile stanęło by na tym ten wpis prawdopodobnie nigdy by nie powstał. Niestety z telefonu się korzystać nie da. Razem z "widowiskowym" pajączkiem umiejscowionym mniej więcej w połowie ekranu "wysiadła" możliwość jednak możliwość sterowania telefonem za pomocą dotyku, więc teraz mogę najwyżej ściszyć dzwonki, zablokować i odblokować ekran oraz przywołać ekran wyłączania telefonu, jak pewnie większości mi to niestety nie wystarcza :P.

Nie jestem w temacie naprawy oraz funkcjonowania smartfona po rozbiciu ekranu obeznany, znam jednak ludzi, urządzenia są uszkodzone dużo bardziej, ale ciągle mogą one normalnie funkcjonować. No więc dlaczego nie moja Lumia? Może to po prostu "niefart", zwykłe zrządzenie losu, jak już napisałem - nie znam się na tym. Tak czy siak uważam, że producenci urządzeń z ekranami dotykowymi (tablety, telefony, laptopy, ostatnio lodówki i klozety dla kotów) powinni COŚ z tym zrobić. Zdaję sobie sprawę jak to brzmi, tak. Nie mam tu na myśli szkła pancernego, ale może producenci powinni konstruować te narażone na częste upadki urządzenia, tak, żeby nawet po uszkodzeniu wyświetlacza dało się z nich korzystać bez przeszkód (no tak, nie można przecież odciąć się oed czegoś co zwiększa popyt na produkty, zapomniałem). Niby nie każdy smartfon czy tablet przestaje nadawać się do użytku, ale wciąż...

Wysłużoną Nokię zmienić miałbym tak czy siak, była to tylko kwestia czasu, czyli premiera Windowsa 10 dla smartfonów i prezentacja jego możliwości w pełnym świetle. Nie wiem co chciałem tym osiągnąć, bo pewnie i tak pewnie wybrałbym coś z okienkami, ale chciałem mieć przedsmak ich możliwości. Android odpadał na sto procent, za dużo trzeba według mnie zapłacić, za ciekawe urządzenia nadające się do użytkowania. "Chińczyków" (zaznaczam, że jest to słowo objęte tymi dwoma znakami ""!) raczej się nie chcę, zwłaszcza, że są trudno dostępne - na pewno nie bawiłbym się w zamawianie produktów zza granicy. BlackBerry (z30) raczej też nie - cena. O Aple nie myślę, CENOWO jest to półka cenowa... w sumie to powinna być osobna półka cenowa - Apple.

Celuję więc w mid-endowe smartfony, a więc pod uwagę biorę Nokia Lumię 735 - kusi mnie Windows, znam jego wady i zalety po dwuletnim korzystaniu z L520. Cena oscyluje w granicach 960 złotych - jak na stosunek cena-możliwości wydaje się, że cena jest ok. Jest jeszcze jednak - Jolla Phone, piękny design, duża funkcjonalność, niezłe parametry za niezbyt wygórowaną cenę - 830 złotych, więc jest nieco tańsza od poprzedniczki, ale jej minusem napewno jest niedostępność (obie ceny są przeliczone na PLN z oficjalnego sklepu Jolli oraz elkjop.no). Nie mam zielonego pojęcia, którą wybrać, Jolla jest zachęca między innymi kompatybilnością z aplikacjami na Androida, a Lumia Cortaną no i usługami Microsoftu, które imo dobrze zapowiadają się na nową wersją systemu.

Wybierając pomiędzy tymi dwoma urządzeniami jedynie potwierdziłem się w przekonaniu, że idealnego smartfonu dla mnie nie ma, a ogólnie wybór wśród tych urządzeń jest po prostu słaby. Gdybym miał jednak nieskończoną liczbę zer na koncie poprzedzoną np.: cyfrą "1" wybrałbym Nokię Lumię 930 oraz Jolla Phone - może w tedy bym poczekał na nowszy model.