NewsImage

Według najnowszych badań Gartnera, światowy rynek telefonów komórkowych zanotował pierwszy od 2009 roku spadek sprzedaży rok do roku. Pierwszy kwartał 2012 przyniósł sprzedaż mniejszą o 2%, niż analogiczny kwartał roku 2011.

Za mniejszą sprzedaż odpowiedzialne jest głównie mniejsze, niż oczekiwano, zapotrzebowanie na telefony w Azji. Gartner zaznacza, że powinno to być bodźcem do przemyślenia strategii producentów w tamtym regionie, jeśli nie chcą oni narazić się na straty. Ponadto, podczas gdy globalnie sprzedaż telefonów spadła, znaczny wzrost zanotowano w dziedzinie smartfonów. W pierwszym kwartale 2012 na całym świecie sprzedano 144,4 miliona tych bardziej zaawansowanych urządzeń, czyli o 44,7% więcej niż w analogicznym kwartale ubiegłego roku.

W podziale rynku między producentów i systemy nie ma zaskoczenia. Android (różne wersje) znajduje się na 56% sprzedanych w badanym okresie telefonów, iOS na 22,9%, na trzecim miejscu znalazł się Symbian (8,6%), dalej BlackBerry (6,9%) i Bada (2,7%). Windows Phone w zeszłym roku w pierwszym kwartale znajdował się na 2,6% sprzedanych urządzeń, teraz było to jedynie 1,6%.

Czołówka producentów telefonów również nie zaskakuje. Na czele stoi Samsung, z którego fabryk wyszło 20,7% wszystkich telefonów sprzedanych w pierwszym kwartale 2012, za nim Nokia, której udział w rynku powoli spada (19,7% w porównaniu do 25,1%), i Apple, który sprzedażą swoich smartfonów zagarnął 7,9% rynku telefonów. N dalszych pozycjach znaleźli się ZTE, LG, Huawei, RIM, Motorola, Sony i HTC. Wygląda na to, że globalna bitwa o klienta powoli przeniesie się na rynek smartfonów.

r   e   k   l   a   m   a
Przeskocz

Uzależnieni od… dostępu do Wi-Fi

17.05.2012 12:20, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Ile może wytrzymać przeciętny użytkownik tabletu, smartfona lub laptopa bez dostępu do Wi-Fi? Okazuje się, że wcale nie tak długo — przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie Broadcom zlecił badanie na próbce prawie tysiąca posiadaczy urządzeń z możliwością podłączenia się do Wi-Fi.

Według badania ciężko się żyje Amerykanom bez dostępu do Wi-Fi. 3 z 10 respondentów nie jest w stanie wytrzymać godziny bez Internetu bezprzewodowego, 60% nie wytrzyma dnia bez szukania dostępu do Sieci. Dla 39% ankietowanych sieć bezprzewodowa jest ważniejsza niż kawa, dla 43% przebija czekoladę. 57% zrezygnowałoby na miesiąc z Twittera, żeby mieć w tym czasie Wi-Fi, a 50% z Facebooka (w wielu przypadkach jest to nie lada poświecenie), jeśli w zamian dostaną stabilne, szybkie łącze.

W Europie liczby przedstawiają się zapewne nieco inaczej, ale rosnące zapotrzebowanie na bezprzewodowy, szybki dostęp do Internetu jest zjawiskiem globalnym. W erze popularyzacji przenośnych komputerów, smartfonów i tabletów oraz rosnącej podaży materiałów multimedialnych o wysokiej jakości dostępnych w krajach rozwiniętych to właśnie łącze (koniecznie bezprzewodowe, bo przecież skrętki do telefonu nie podłączymy) jest kluczowym ogniwem łańcucha. Niestety jest również ogniwem najsłabszym, czy to ze względu na opóźnienia, czy małą przepustowość. Rozwijają się oczywiście takie technologie, jak Wi-Fi 5G czy LTE, ale jeszcze kilka lat nie będziemy mogli cieszyć się superszybkimi łączami bezprzewodowymi dostępnymi w każdym zakątku świata.

Google postanowił poważnie zabrać się za spełnianie jednej z podstawowych potrzeb człowieka — zdobywania nowej wiedzy. Wyszukiwarka jest, zdaniem Google'a, doskonałą metodą zaspokajania ciekawości, ale jak wszyscy wiemy, często nie jest łatwo znaleźć właściwe odpowiedzi na pytania.

Problemem jest sposób wyszukiwania. Wpisujemy tylko słowa, które złożone razem mają inne, głębsze znaczenie, niż każde z nich osobno. Schody zaczynają się, kiedy to samo słowo może oznaczać kilka rzeczy… Google uruchomił projekt, który stara się zrozumieć to głębsze znaczenie i pozwoli wybrać obiekt, którego poszukujemy (Berlin — stolica Niemiec czy grupa znana ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Top Gun”? Stradivarius — włoski lutnik, marka odzieży czy film?). Google Knowledge Graph zapewni wyniki dotyczące przedmiotów, miejsc, osób, drużyn sportowych, filmów, dzieł sztuki i wielu innych, istniejących w świecie rzeczywistym obiektów, których opis słowny jest niejednoznaczny. Wyszukiwarka jest na razie świadoma istnienia ponad 500 milionów obiektów i 3,5 miliarda związanych z nimi faktów i relacji między nimi.

Jak to działa? Google na swoim blogu podał przykład Tadź Mahal (pisownia angielska Taj Mahal) — słowa te mogą opisywać mauzoleum w Indiach, nagrodzonego nagrodą Grammy muzyka oraz kasyno w Atlantic City. Pierwszym krokiem do uzyskania wymarzonych wyników wyszukiwania jest zawężenie wyników przez wybór odpowiedniego obiektu. Wyszukiwarka ma ponadto możliwość wyeksponowania najważniejszych faktów o danym obiekcie oraz danych dla danego obiektu charakterystycznych — data urodzin, śmierci, osiągnięcia (książki w przypadku pisarza, nagrody i odkrycia w przypadku naukowca) czy informacje o rodzinie danej osoby, lata budowy oraz położenie w przypadku budynków.

Co więcej, Knowledge Graph będzie w stanie podpowiedzieć czym jeszcze możemy być zainteresowani. Na podstawie danych zebranych o miliardach zapytań i wybieranych przez użytkowników wynikach wyszukiwania Google był w stanie wybrać warte wyeksponowania fakty oraz sugerować podobne „obiekty”. Wygląda na to, że skończy się era podążania za odnośnikami w artykułach Wikipedii, a zacznie się podróż po wynikach dostarczonych przez wyszukiwarkę Google'a.

Przeskocz

Czyny zabronione w cyberprzestrzeni

16.05.2012 18:00, Autor: Redakcja, Kategoria: News

Kontynuujemy publikację materiałów wideo z konferencji internauta@prawo.karne, która odbyła się w Łodzi w kwietniu 2012 roku. Tym razem prezentujemy zapis wykładu „Czyny zabronione w cyberprzestrzeni” wygłoszonego przez prof. dr hab. Arkadiusza Lacha z Katedry Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Wykład jest przekrojowym omówieniem sytuacji w Internecie, które mogą narazić nas na konflikt z prawem. Nie chodzi tu naturalnie tylko o naruszenie praw autorskich, potencjalnych problemów jest wiele — Internet to globalna sieć o niesamowitym potencjale, w związku z tym ataki hakerskie, phishing, spam, a nawet cyberbullying czy posiadanie dziecięcej pornografii są niestety na porządku dziennym. W jaki sposób poszczególne te wykroczenia czy przestępstwa są wykrywane i karane, a co ważniejsze — czy wszystkie przypadki faktycznie powinny być karane, a jeśli tak, to w jakim zakresie? Gdzie na przykład leży granica pomiędzy „białym” i „ciemnym” charakterem hakera? Jakie przepisy obowiązują w Polsce, w Europie i na świecie? O tym można posłuchać w tym materiale wideo.

Polecamy także wideo opublikowane wczoraj — zapis sesji Upload i download: czy jestem złodziejem?.

NewsImage

W 2009 roku Microsoft został zobowiązany przez Komisję Europejską do równego traktowania przeglądarek na systemie Windows. Zanosi się jednak na to, że Komisja Europejska będzie miała kolejną sprawę do rozpatrzenia — tym razem chodzi o Windowsa 8 dla procesorów ARM, na którym inne niż Internet Explorer przeglądarki nie będą miały dostępu do trybu Classic. W efekcie inne przeglądarki (jak również inne programy) nie będą mogły skorzystać z pełnego potencjału tabletów z systemem Windows RT.

Już wcześniej Mozilla zaznaczyła, że ta sytuacja przypomina rok 2009. Podobnego zdania jest Komisja Europejska. Zarzutów kierowanych do Microsoftu nie da się pominąć, jednak należy pamiętać, że umowa między Microsoftem a KE dotyczyła jedynie Windowsa na komputerach osobistych. Umowa wygasa w 2014 roku, co oznacza, że obejmie Windowsa 8, ale nie musi obejmować Windowsa RT. Komisja będzie oczywiście obserwować rozwój sytuacji, ale jeszcze za wcześnie, aby przewidywać, jaka będzie decyzja w sprawie równouprawnienia przeglądarek na tabletach z Windowsem.

Jeśli Komisja zajmie się sprawą Windowsa RT, należy spodziewać się mocnego nacisku. Decyzja z 2009 roku zmusiła Microsoft do zwolnienia pola przed innymi przeglądarkami i dania innym producentom więcej swobody, co zaowocowało szybkim wzrostem popularności Firefoksa, Chrome'a, Opery i innych, mniej znanych przeglądarek.

Przeskocz

Evernote 4.0 — zupełnie jak Android 4.0

16.05.2012 14:37, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Duże aktualizacje systemu często są bodźcem, który prowadzi do wprowadzenia poważnych zmian w swoich programach. Jedną z ciekawszych modyfikacji, które mogliśmy zaobserwować jako efekt wydania Androida 4.0, jest nowy Evernote dla tego systemu — Evernote 4.0 for Android. Aplikacja do robienia notatek i synchronizacji z chmurą zyskała nie tylko nowy wygląd, choć tu właśnie widać najlepiej wpływ nowego systemu Google'a na efekt pracy programistów i projektantów, ale również nowe możliwości.

Zacznijmy jednak od wyglądu, gdyż to właśnie ten element Evernote 4.0 dla Androida budzi największe emocje. Nowy ekran domowy aplikacji pozwala na szybki zapis notatek, co bardzo pozytywnie wpływa na przydatność aplikacji „w biegu”. Nowy widok notatek i notatników został dostosowany do nowoczesnych standardów, dzięki czemu nawigacja jest szybka, płynna i prosta. Warto zwrócić uwagę również na pasek kontekstowy, z poziomu którego można szybko przeszukać, udostępnić czy wejść w tryb edycji notatek. Jednak przede wszystkim należy zainteresować się nawigacją po aplikacji, która teraz odbywa się poprzez gest energicznego przesuwania (swipe).

Na telefonach, na których włączono usługi lokalizacji, możliwe jest geotagowanie notatek i przeglądanie ich z poziomu mapy. Widoczną zmianą jest również łatwy dostęp do ustawień i właściwości konta z poziomu górnego paska. To jeszcze nie wszystkie nowości — więcej informacji o nowym wydaniu Evernote dla Androida można znaleźć… w aplikacji. Po dotknięciu „żarówki” zaprezentowane zostaną informacje o kolejnych nowych funkcjach.

Oczywiscie Evernote to nie jedyna aplikacja, której twórców zainspirowała kanapka z lodami. Zmianie stopniowo ulega wygląd mobilnego Firefoksa, przystosowany do ICS został testowy Dropbox, przez zmianami nie uciekł nawet Reddit News. Zjawisko nie jest oczywiście niczym nowym, gdyż raz na jakiś czas standard projektowania aplikacji, czy to webowych, czy dla któregoś z systemów operacyjnych, ulegają zmianom bądź są wręcz stawiane na głowie (pamiętacie Web 2.0?). Możemy więc spodziewać się coraz większej liczby aplikacji o płaskich przyciskach, z nawigacją za pomocą gestu swipe i z funkcjonalnymi ekranami domowymi.

Przeskocz

Już pojutrze N9 Party!

16.05.2012 14:30, Autor: Redakcja, Kategoria: News

W najbliższy piątek, we Wrocławiu odbędzie się N9 Party — spotkanie fanów smartfonów Nokii N9, N900 i N950. Gościem specjalnym wydarzenia będzie Carsten Munk.

N9 Party

Spotkanie rozpocznie się od części merytorycznej w trakcie której zaplanowany jest pokaz różnych ciekawych modyfikacji oraz sesja na temat podstaw programowania. Gościem specjalnym będzie Carsten Munk, znany wśród społeczności pasjonatów pod nickiem stskeeps. To prawdziwy „człowiek orkiestra”, który odpowiada m.in. za port MeeGo dla Nokii N900, jest twórcą projektu Mer w ramach którego rozwijane jest Nemo — kontynuacja MeeGo Community Edition. Carsten był także uczestnikiem niedawnej konferencji Tizen Conference w San Francisco skąd przywiózł masę informacji i nie tylko.

Po sesjach będzie można skorzystać z pomocy bardziej doświadczonych użytkowników, a także przetestować oryginalne akcesoria Nokii, Creative'a i Gear4 (w tym m.in. sympatyczne głośniki z serii Angry Birds), a także zobaczyć debiutującą właśnie Lumię 610. Nie zabraknie oczywiście integracji. Po części merytorycznej przeniesiemy się w samo serce wrocławskiego Rynku, aby lepiej się poznać i powymieniać doświadczenia przy kuflu „jasnego pełnego”. Szczegółowy program można znaleźć w agendzie.

N9 Party organizowane jest przede wszystkim z myślą o posiadaczach tabletów internetowych i smartfonów Nokii z systemami Maemo (N770, N800, N810, N900) i MeeGo (N9, N950). Mile widziani będą jednak także użytkownicy innych modeli. Zainteresowanych udziałem zachęcamy do jak najszybszej rejestracji ponieważ zostały już ostatnie wolne miejsca. Przyjmowanie zgłoszeń potrwa do północy.

Inicjatorem N9 Party jest nasz redakcyjny kolega: Leszek Kędzior (Krogulec) — autor bloga o Nokii N9, a portal dobreprogramy został formalnym organizatorem spotkania. N9 Party wspierają firmy: CodeTwo, Creative oraz Gear4.

NewsImage

Na przełomie maja i czerwca w Jabłoni koło Pisza na Mazurach odbędzie się Letnia Akademia IBM, kolejna edycja corocznej konferencji poświęconej zagadnieniom związanym z zarządzaniem infrastrukturą IT z wykorzystaniem oprogramowania z rodziny IBM Tivoli.

Celem spotkania jest wymiana doświadczeń i pomysłów uczestników w obszarze zapewnienia bezpieczeństwa danych oraz zarządzania infrastrukturą. Podczas konferencji zaplanowano prezentację nowości zarówno w już znanych produktach, jak i całkiem nowych rozwiązań. Obecni na miejscu konsultanci będą do dyspozycji uczestników — jest to więc szansa na zadanie wszystkich najtrudniejszych pytań na temat rozwiązań IBM. Spotkanie podzielone jest na dwie równoległe ścieżki. Na jednej odbywać się będą prezentacje, na drugiej zaś — warsztaty techniczne. Pełna agenda dostępna jest na stronie konferencji.

Letnia Akademia IBM rozpocznie się w środę, 30 maja, i potrwa do piątku, 1 czerwca. Udział w samej konferencji jest bezpłatny. Organizatorzy przygotowali także specjalną ofertę noclegów w hotelu, w której odbędzie się Akademia. Portal dobreprogramy jest patronem medialnym spotkania.

NewsImage

Zauważając rosnącą popularność strumieniowania gier z chmury na różnorakie urządzenia, na których normalnie nie moglibyśmy uruchomić wymagających sporej mocy obliczeniowej tytułów, firma NVIDIA zapowiada sprzętowe rozwiązanie, polepszające jakość doznań płynących z zabawy. Procesory GeForce GRID znacznie zredukują opóźnienia na linii serwer — klient, co przełoży się na płynną rozgrywkę.

Oferta skierowana jest do dostawców treści z chmury. W najbliższej przyszłości korzystać mają z niej już chociażby Gaikai, szykujący się do rychłego przeskoku także na telewizory z funkcjami multimedialnymi, czy Ubitus i Playcast. Oparte na technologii Kepler NVIDIA GeForce GRID ponoć zapewnia wrażenia zbliżone do obcowania z konsolą, w tym sensie, że używanie kierunków oraz przycisków na kontrolerze praktycznie natychmiast przekłada się na akcję widoczną na ekranie.

Niewykluczone jest równocześnie, że gigant z Santa Clara w niedalekiej przyszłości sam spróbuje zmierzyć się z tematem grania w chmurze, oferując nielimitowany dostęp do szerokiej biblioteki tytułów przy w miarę przystępnej opłacie miesięcznej. Wsparcie dla platformy wyrazili już tacy producenci jak Epic Games, Capcom lub THQ.

Desktopowy Firefox zyskał wczoraj możliwość szybkiego przywracania ustawień, zaś mobilny, który znalazł się w sklepie Play, zyskał zupełnie nowy wygląd i kilka innych usprawnień.

W oczy rzuca się przede wszystkim interfejs przeglądarki, który został uwolniony od przestarzałych stylów menu i teraz przystosowuje się do natywnego wyglądu systemu, na którym został uruchomiony. Awesome Bar (zwany również Smart Loaction Bar) sprawił, że nie tylko Firefox wygląda bardziej nowocześnie, ale również popularne strony, zakładki i historia są bardziej dostępne. Zmiany widać również na stronie startowej (Awesome Screen), gdzie znajdują się najpopularniejsze strony, oraz na samych stronach, gdzie powiększanie stron na ekranach dotykowych reaguje szybciej i pojawiły się większe, bardziej czytelne czcionki. Warte odnotowania jest również wprowadzenie współpracy z wtyczką Adobe Flash do tej wersji testowego Firefoksa dla Androida.

Nowa wersja testowa Firefoksa dla Androida dostępna jest dla systemów Android od 2.2 do 4.0, na razie jedynie w języku angielskim. Wkrótce pojawią się tłumaczenia i wersja przeglądarki dla tabletów. Pełna lista zmian znajduje się na stronach Mozilli, warto również zajrzeć na bloga deweloperów. Przeglądarkę można pobrać w sklepie Play.

Na blogu Chrome'a opisana została sytuacja, która nie raz przytrafiła się autorce tego tekstu. Podczas intensywnej i pełnej skupienia pracy w biurze trafiam na ciekawą stronę, którą chcę przeczytać w domu… jest kilkadziesiąt sposobów i usług, które to umożliwią, od wysłania sobie odnośnika do strony mailem, po specjalnie do tego przeznaczone Pocket. Ale można prościej.

Świeżutki Chrome 19 pozwala zalogowanym użytkownikom na synchronizację otwartych kart między urządzeniami. Co ważne, z tej funkcji mogą korzystać również posiadacze przeglądarki Chrome dla Androida — tę samą stronę można więc otworzyć na telefonie, tablecie i laptopie jednym kliknięciem. Nadal synchronizowane są również inne dane — zakładki, aplikacje, rozszerzenia, historia, wygląd czy ustawienia.

Pozostałe poprawki w 19 wersji Chrome'a dotyczą bezpieczeństwa i stabilności programu, przy czym większość tych drugich związana jest z mnożącymi się wyciekami pamięci.

Warto przypomnieć, że podobny rodzaj synchronizacji między komputerem a smartfonem znajdziemy w przeglądarce Firefox od ponad roku za pośrednictwem Firefox Sync.

Stabilną wersję przeglądarki Chrome 19 dla Windowsa, OS X i Linuksa można pobrać z poziomu naszego portalu w dziale Programy -> Internet i Komunikacja -> Przeglądarki stron WWW.

Pamiętacie felieton Tomka Czemu Vista chodzi wolno? Tekst ma już ładnych kilka lat, dotyczy raczej przestarzałej już edycji systemu Windows, ale nadal jest właściwie w stu procentach aktualny. Producenci komputerów wciąż preinstalują na nowym sprzęcie tony niepotrzebnego oprogramowania, które spowalnia system, utrudnia pracę i w efekcie powoduje ogromne niezadowolenie z nowego nabytku, świadome lub nie.

Wygląda na to, że Microsoft nareszcie zaczął dostrzegać w tym zjawisku problem dla siebie. Dla przykładu: kupując MacBooka w sklepie Apple otrzymujemy sprzęt w eleganckim pudełku, który od pierwszego włączenia działa szybko i na ogół bezboleśnie, a przynajmniej do momentu, gdy nie zaczniemy instalować własnego oprogramowania i mówiąc ogólnie: „grzebać”. Z drugiej strony kupując komputer z Windowsem po przyjściu do domu włączamy go i... jeszcze nie zdążyliśmy w nim nagrzebać, a już czekamy nawet kilkanaście minut, aż system zostanie „przygotowany do pierwszego użycia”. Niestety na tym nasza cierpliwość nie może się skończyć, bo będzie nam jeszcze potrzebna. Gdy już ujrzymy pulpit, będzie on pełen kolorowych ikonek, pasek zadań zawalony będzie programami rezydentnymi do obsługi touchpada i wspomagania przycisku zasilania, a uruchomienie zwykłej przeglądarki internetowej spowolnione będzie pracą silnika indeksującego dane, bo przecież tak olbrzymia ilość danych wrzucona na start musi się „ułożyć”. I gdzie tu tzw. user experience?

Microsoft pewnie mógłby wpłynąć na producentów OEM, aby ci powstrzymali swoje żądze dostarczenia klientowi wraz z komputerem wszystkiego, co tylko możliwe. Dość jednak wspomnieć, że producenci oprogramowania płacą ogromne pieniądze za przywilej preinstalowania miesięcznej wersji testowej antywirusa czy innego niezbędnego programu. Nie oszukujmy się więc: nawet jeśli Microsoft już zorientował się, że jest na straconej pozycji, to zmiana stanu rzeczy jest czasochłonna, kłopotliwa, kosztowna i do tego zdecydowanie nie na rękę producentom komputerów. Firma wpadła więc na inny pomysł: sami sprzedamy ci nowy komputer, ten sam co w salonie producenta, tyle że bez zbędnych śmieci.

Obrazek

W tym celu powstał program Microsoft Signature. Są nim już objęte wszystkie komputery sprzedawane w Microsoft Store, czyli oficjalnym sklepie Microsoftu. W systemie po pierwszym uruchomieniu nie ma nic poza podstawowymi aplikacjami wbudowanymi w system. Co prawda w zamian za crapware producenta dostajemy programy Microsoftu takie jak na przykład Windows Live Essentials, ale z drugiej strony — te programy akurat faktycznie mogą się do czegoś przydać i nie są tak obciążające. Zamiast wersji trial bliżej nieokreślonego programy antywirusowego otrzymujemy z kolei bezpłatny Microsoft Security Essentials. Też jest to pewien kompromis, ale lepszy niż coś, co przestanie działać po dwóch tygodniach. Na pokładzie są tylko absolutnie niezbędne programy firm trzecich: Adobe Reader i Adobe Flash Player. Poza tym w systemie nie ma nic — na pulpicie jest tylko Kosz, w zasobniku jedynie kontrolki systemowe, na pasku zadań wspomniane aplikacje Windows Live. Dodatkowo otrzymujemy 90-dniową bezpłatną pomoc techniczną, coś w stylu Genius Bar w sklepach Apple Store.

Programem Microsoft Signature objęte są praktycznie wszystkie liczące się marki komputerów, od Sony po Della, HP czy Samsunga. Co ciekawe, za 99 dolarów można także oddać swój samodzielnie kupiony nowy komputer do Microsoftu, by ten poddał go dokładnie temu samemu procesowi — czyli wyczyścił ze zbędnego oprogramowania. Taka opcja jednak dostępna jest jedynie w 16 sklepach na terenie Stanów Zjednoczonych. Czy podobna inicjatywa będzie kiedyś dostępna w Polsce — tego na razie nie wiadomo.

NewsImage

Mimo zbliżającego się debiutu giełdowego Facebook ani na chwilę nie zwalnia swojej ekspansji. Największy serwis społecznościowy świata przejął właśnie wszystkich pracowników firmy zajmującej się usługami foto - Lightbox.

Lightbox oferował użytkownikom między innymi aplikację dla Androida, która pozwalała na łatwe generowanie foto-bloga. Firma rozwijała się dość dynamicznie i udało jej się uzyskać wsparcie inwestorów instytucjonalnych, którzy zasilili Lightbox kwotą ponad 1 miliona dolarów. Przedstawiciele firmy ujawnili, że strona Lightbox.com zostanie zamknięta 15 czerwca i polecili swoim użytkownikom, by do tego czasu pobrali wszystkie swoje materiały przechowywane w ramach usługi. Cały zespół stojący za Lightbox przechodzi bowiem do Facebooka. Firma uspokaja, że serwis społecznościowy nie kupił samej bazy użytkowników. Co więcej, Lightbox zamierza jeszcze przed ostatecznym zamknięciem udostępnić duże fragmenty kodu stojące za usługą. Nie ujawniono, jaką kwotą Facebook namówił zespół Lightbox do zasilenia swoich szeregów. Na pewno nie były to jednak małe pieniądze.

Warto przypomnieć, że ledwie miesiąc temu Facebook za astronomiczną sumę 1 miliarda dolarów kupił inną usługę foto - Instagram. Społecznościowy gigant chce najwyraźniej wzbogacić swój serwis o rozbudowaną obsługę zdjęć, z naciskiem na te wysyłane z telefonu komórkowego.

Przeskocz

Upload i download — czy jestem złodziejem?

15.05.2012 17:00, Autor: Redakcja, Kategoria: News

Jakiś czas temu zapraszaliśmy Was na konferencję internauta@prawo.karne na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Portal dobreprogramy był patronem medialnym konferencji, a jej tematyka obejmowała przede wszystkim to, co wolno, a czego nie wolno w Internecie. Byliśmy na miejscu z naszą kamerą i dzisiaj rozpoczynamy publikację zapisów wideo najciekawszych prezentacji.

Na pierwszy ogień proponujemy wykład „Upload i download: czy jestem złodziejem?” wygłoszony przez mgr Jakuba Chwalbę z Katedry Prawa Środków Masowego Komunikowania i Reklamy Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Wykład dotyczy bardzo popularnej, ale wciąż nie do końca jasnej kwestii legalności pobierania i udostępniania w Internecie treści chronionych prawami autorskimi. Wątpliwości są tu naturalne, bo gdy z szeroko pojętej Sieci można za darmo pobrać film czy muzykę, za które w sklepie bądź kinie trzeba przecież słono zapłacić, w rozsądnej głowie powinna co najmniej zapalić się lampka ostrzegawcza. Jednocześnie jednak dochodzi tu temat tzw. „dozwolonego użytku”, ale co to tak naprawdę oznacza? Czy w równym stopniu dotyczy to muzyki, filmów jak i oprogramowania? Kiedy popełniamy czyn niedozwolony, a kiedy jeszcze poruszamy się w granicach prawa? Rozpoczynając wyboistą drogę do poznania odpowiedzi na powyższe pytania warto obejrzeć ten materiał wideo.

NewsImage

Dzięki popularyzacji inicjatywy Kickstarter, twórcy gier coraz chętniej sięgają do szaf po zakurzone pomysły sprzed lat. Nie tak dawno o wsparcie finansowe poprosił graczy za pośrednictwem serwisu legendarny Al Lowe, chcący zrobić przeróbkę przygodówki Leisure Suit Larry (uzyskał ponad 650 tysięcy dolarów). Nostalgię do dawnych czasów poczuli też ostatnio ojcowie serii Space Quest, a teraz jest szansa, że wkrótce powróci detektyw Tex Murphy — w tajemniczym Projekcie Fedora.

Jeżeli studio Big Finish Games zgromadzi przynajmniej 450 tysięcy dolarów, dostaniemy szóstą odsłonę serii zapoczątkowanej w 1989 roku przez Mean Streets, pociągniętej zaś choćby w niezapomnianych Martian Memorandum i Under a Killing Moon. Deweloperzy obiecują pozostać wiernymi korzeniom marki, czyli przygotować produkt bogaty we wstawki filmowe (jej znak rozpoznawczy), o bogatej, wielowątkowej fabule, ze sporą dozą humoru bijącego z futurystycznego klimatu noir. Przy czym przygoda ma się odbywać tym razem w pełnym, nowoczesnym 3D.

Gra powstanie z myślą o platformach PC i Mac, ale przy odpowiednim dofinansowaniu nie wyklucza się innych jej wersji. Naturalnie dla osób oferujących znaczniejsze datki przygotowano całkiem ciekawe nagrody.

NewsImage

Wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem. Na stronie Computing pojawiła się informacja o tym, że Apple rzekomo zaprosił ekspertów z firmy Kaspersky Lab do analizy bezpieczeństwa systemu OS X. Piękny gest! I jaka zmiana wizerunku firmy Apple w oczach użytkowników… szkoda, że to nie do końca było tak, jak opisał to brytyjski serwis.

W wywiadzie dla Computing Mikołaj Griebiennikow, obecny dyrektor do spraw technicznych w firmie Kaspersky Lab, powiedział, że firma pracuje nad analizą bezpieczeństwa systemu OS X. Z jego ust rzeczywiście padły słowa świadczące o tym, że Apple zaprosił firmę z Moskwy do współpracy nad poprawieniem bezpieczeństwa systemu dla Maków… ale nie do końca o to chodziło. Kaspersky Lab pracuje na własną rękę, Apple jest jedynie chętny do współpracy przy łataniu znalezionych przez specjalistów w rosyjskiej firmy luk — czyli nic się nie zmienia. Na łamach Computing już znalazło się sprostowanie, a oświadczenie firmy Kaspersky Lab zostało opublikowane przez Ars Technica.

Griebiennikow powiedział ponadto, że jego zdaniem Apple nie traktuje bezpieczeństwa dostatecznie poważnie. Oracle załatał odpowiedzialną za rozprzestrzenianie się trojana Flashback dziurę w Javie kilka miesięcy temu, ale aktualizacja została zablokowana przez Apple i nie dotarła do użytkowników. Rozwój botnetu, który obserwowaliśmy w kwietniu, to tylko kolejny dowód na to, że Apple potrzebuje pomocy w kwestii bezpieczeństwa. CTO Kaspersky Lab tym samym poparl stanowisko swojego szefa.

W międzyczasie Apple udostępnił narzędzie do usuwania trojana Flashback dla mającego już swoje lata OS X 10.5 „Leopard”. Nowsze wersje systemu otrzymały narzędzie miesiąc temu.

Xara Designer Pro X to program do tworzenia ilustracji i grafiki na potrzeby stron internetowych, animacji Flash, prostych rysunków i edycji zdjęć. Dziś w naszej bazie pojawiła się wersja 8 programu, w której znalazły się nowe narzędzia dla projektantów stron i publikacji cyfrowych, oraz dla fotografów.

Ciekawie zostały rozbudowane możliwości programu w zakresie tworzenia kształtów — na istniejącym już wektorowym kształcie można malować (pędzel daje możliwość kontroli rozmiaru, kąta nachylenia, typu końcówki i zaokrąglenia) lub wymazywać, aby przez modyfikację jego krawędzi lub wycinanie w nim dziurek uzyskać niepowtarzalną figurę. Podczas gdy twarda gumka modyfikuje krawędzie, miękka gumka pozwala na niedestrukcyjne wyznaczenie przezroczystych fragmentów obiektu (kształtu, zdjęcia). Ponadto wprowadzono możliwość przypisania fragmentom tekstu stylów, podobnie jak ma to miejsce w edytorach tekstu, dzięki czemu na przestrzeni całego dokumentu można zmieniać wygląd nagłówków lub akapitów, zaś aby uatrakcyjnić tekst wprowadzono możliwość umieszczania grafik w liniach tekstu, na przykład jako symbole wypunktowania.

W ręce twórców stron internetowych Xara Designer Pro X 8 oddaje narzędzia do łatwego umieszczania muzyki, kodów QR i wykresów na stronach, oraz dogania konkurencję w dziedzinie obsługi czcionek osadzonych. Ponadto poprawiony został system tworzenia prezentacji ze stron oraz obsługa widżetów na stronach. W tej wersji programu wszystkim widżetom można nadać własny rozmiar przy projektowaniu.

Jeśli chodzi o edycję zdjęć, w tym programie jest to funkcja poboczna, która pozwala na lekki retusz przed wykorzystaniem danej grafiki w projekcie, ale w wersji 8 programu pojawiły się ciekawe narzędzia z tej dziedziny. Przede wszystkim można cieszyć się poprawionym narzędziem klonowania. Ciekawostką, która nie zdarza się często w tego typu programach, jest możliwość podmiany koloru — umożliwia to „przekolorowanie” zdjęcia lub oznaczenie obszaru o danym kolorze jako przezroczysty. Przy wycinaniu lub edycji fragmentów zdjęć w tej wersji Xara Designer Pro X można skorzystać również z maskowania.

Wersję próbną Xara Designer Pro X 8, która będzie działać przez 30 dni, można pobrać z naszego portalu. Demonstracje (rownież w formie filmów) nowości można znaleźć na stronie producenta.

NewsImage

Już jutro polska premiera Microsoft System Center 2012 - pakietu do zarządzania infrastrukturą IT. W związku z tym zapraszamy do obejrzenia internetowej transmisji z tego wydarzenia, która rozpocznie się w środę punktualnie o godzinie 12:00.

Gdzie leży centrum systemu? Jak odmienić własne centrum danych? Jak zmienić zarządzanie infrastrukturą IT? Jakie możliwości otworzy zupełnie nowy System Center 2012? Premierowa konferencja udzieli odpowiedzi na między innymi takie właśnie pytania.

Agenda spotkania zawiera między innymi takie prezentacje: How IT is changing our future (godz 12:10, Miha Kralj z siedziby Microsoft w Redmond), Wirtualizacja i zarządzanie – trendy rynkowe (godz. 12:55, Jarosław Smulski - Research Manager w IDC Polska), Nowe System Center 2012 (godz. 13:50, Bartłomiej Machnik - menedżer produktu System Center w Microsoft Polska), Scenariusze użycia System Center 2012 (godz. 14:05, dr inż. Marek Pyka - dyrektor ITC Partners), Wdrożenie System Center - studium przypadku (godz. 14:35, Roman Wróbel z EDF Polska oraz Piotr Olszewski z ISCG), Usługi BSB w Chmurze Prywatnej, zbudowanej na platformie Microsoft (godz. 15:00, Tomasz Wesołowski).

W celu obejrzenia przekazu niezbędne będzie zainstalowanie darmowej wtyczki Silverlight.

NewsImage

Dla użytkowników OS X Perian przez lata znajdował się na liście oprogramowania, które trzeba mieć. Zestaw kodeków dostarczanych przez Periana znacznie poszerzał możliwości QuickTime w zakresie odtwarzania multimediów. Niestety przed nami majaczy już tylko jedno wydanie Periana — na stronie pojawiła się informacja, że rozwój projektu zostanie zakończony.

Zespół tworzący Periana zajmował się zestawem kodeków przez 6 ostatnich lat. Ustawienia były sprowadzone do minimum, a instalacja i aktualizacja proste do bólu. Oprogramowanie można uznać za kompletne — pod wodzą zespołu jego obecnych deweloperów Perian już lepszy nie będzie. Zespół przyznał się, że dotarł do ściany, której nie może przeskoczyć. Ich zdaniem, praca była bardzo owocna, ale przyszła pora na rozpoczęcie czegoś nowego.

Ostatnia wersja Periana będzie zawierała najnowsze poprawki, ale nie wiadomo, czy będzie działać na OS X 10.8 bezbłędnie. Wsparcie techniczne będzie świadczone przez 90 dni od daty wydania. Deweloperzy przestali również przyjmować dotacje.

Nie znaczy to, że Perian przestanie istnieć. Kod źródłowy zostanie udostępniony na Google Code lub Githubie i będzie czekał na następnych opiekunów. Jeśli jednak zdarzy się, że Perian przestanie działać, zestarzeje się i odejdzie w niepamięć, deweloperzy polecają przyjrzenie się takim projektom, jak VLC czy MPlayer OS X.

Rozwiązywanie problemów w Firefoksie to istna krucjata. O ile znajdowanie przyczyny problemów jest właściwe, słuszne i zasługuje na pochwałę, w praktyce wygląda to tak, że najpierw sprawdzamy aktualizacje, potem wyłączamy wtyczki, dodatki, tworzymy nowy profil, włączamy część wtyczek… i tak aż znajdziemy winowajcę. Zdaniem Michaela Verdiego, który opisał cały proces na blogu, żaden śmiertelnik nie ma czasu, umiejętności i cierpliwości, żeby się przez to przegryźć, zwłaszcza że część błędów nie daje się powtórzyć.

Kiedy przeglądarka zwolni lub ma problemy ze stabilnością, łatwiej jest zmienić ją na inną, niż maltretować się z wolnym lub sypiącym błędami Firefoksem, a tym bardziej próbować go naprawić w 26 krokach. Dlatego też w głowach deweloperów Firefoksa pojawiła się opcja przywrócenia przeglądarki do ustawień domyślnych po instalacji z zachowaniem zakładek, haseł, ciasteczek czy danych formularzy. Pierwszą implementację tej opcji znajdziemy w becie Firefoksa 13 jako przycisk „Reset Firefox” na stronie z informacjami o rozwiązywaniu problemów (about:support).

Zdaniem Verdiego, ten przycisk działa jak czarodziejska różdżka — bez marnowania czasu otrzymujemy świeżą instalację Firefoksa, która nadal przechowuje wszystkie dane użytkownika. W przyszłości przycisk będzie bardziej wyeksponowany, aby można było szybko się do niego dostać w kryzysowej sytuacji i naprawić Firefoksa jednym kliknięciem. W planach jest również danie użytkownikom możliwości przywrócenia ustawień jeśli przeglądarka nie uruchomi się trzy razy pod rząd oraz, w przypadku systemu Windows, podczas ponownej instalacji Firefoksa.

Najnowszą wersję beta Firefoksa 13 można pobrać dla systemów Windows, Linux i OS X z naszego portalu.

Polecamy
Test Garmin Forerunner 610

Osobisty asystent treningowy
Huawei E583C

Test przenośnego routera 3G
Testujemy GALAXY NOTE

Czy to tablet z telefonem?
Skanery antywirusowe
skaner av
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •