Przeskocz

Stunt Rally na weekend

27.01.2012 18:13, Autor: Rafał & TomisH, Kategoria: News

W ramach cotygodniowej rozrywki weekendowej proponujemy grę Stunt Rally - emocjonujące wyścigi w dobrej oprawie graficznej 3D bazujące na VDrift - słynnym opensource'owym symulatorze rajdów samochodowych.

Ta pozycja to gratka nie tylko dla amatorów szybkiej jazdy, ale również miłośników totalnego szaleństwa za kierownicą, albowiem autorzy projektu położyli spory nacisk na realistykę oraz fizykę prowadzenia samochodu.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Każdy z 10 dostępnych modeli wozów, będących jednocześnie odbiciem tych z rzeczywistości, prowadzi się inaczej i zachowuje inaczej w zależności od warunków drogowych, pogodowych oraz własnych, indywidualnych parametrów jezdnych.

Do wyboru mamy ponad 80 mocno zróżnicowanych tras. Ścigać możemy się zarówno zimą doznając wszelkich niedogodności związanych z tą porą jak również latem po asfalcie, piachu, żwirze czy leśnym podłożu. Trzeba przyznać, że twórcy projektu poszli o krok dalej przygotowując kilka totalnie odjechanych torów, na których oprócz emocji związanych z rywalizacją doznamy ekstremalnych wrażeń z jazdy po powykręcanych we wszystkich możliwych kierunkach drogach.

Mnogość tras, modeli samochodów, bogaty system kamer, możliwość rejestrowania swoich najlepszych czasów i najciekawszych momentów z gry, do tego rozbudowane możliwości konfiguracyjne oraz wiele innych atutów tego tytułu z pewnością zachęci do zabawy nie tylko fanów gier wyścigowych.

Grę Stunt Rally można pobrać w dziale: Po godzinach -> Gry -> Wyścigi.

Ponadto wszystkich miłośników gier, dla których gra na weekend to za mało, zapraszamy do naszego portalu Gamikaze. W tym tygodniu polecamy lekturę recenzji wypełnionego akcją Hydrophobia Prophecy, które to niedawno z konsol przeniosło się na PC, a także zapowiedzi nowego wielkiego dzieła twórców serii Uncharted na PS3 - The Last of Us i gry akcji ze Śmiercią w roli głównej, czyli Darksiders II.

r   e   k   l   a   m   a
NewsImage

W świecie rozrywki na urządzeniach mobilnych robi się coraz ciekawiej. Najpierw Microsoft wciągnął jabłuszka do Xbox Live, a teraz Steam wyciąga kończyny, aby opanować iOS i Androida. Na razie o grach nic nie słychać, ale ponieważ coraz więcej producentów gier widzi potencjał w urządzeniach przenośnych, może kiedyś doczekamy się też działu z grami mobilnymi na Steam. Czas pokaże.

Steam, wiodąca na rynku platforma cyfrowej dystrybucji gier stworzona przez firmę Valve, zdążyła już zadomowić się na komputerach graczy używających Windowsa i Mac OS X. Jednak wzorem Xbox Live, Steam będzie sięgał również na platformy mobilne. Zacznie od obsługi sklepu i czatu, ale miejmy nadzieję, że na nim nie skończy.

Testowa aplikacja Steam daje użytkownikowi dostęp do konta na platformie z poziomu telefonu lub tabletu. Aplikacja jest dostępna na Android Market i w App Store, ale niestety testy nie są otwarte — użytkownicy, którzy nie należą do grupy testerów Steam Mobile, nie będą w stanie zalogować się na swoje konta z telefonu. Jednak Steam odnotuje, że była próba logowania na to konto, i z czasem włączy je do grona testerów.

Z poziomu aplikacji będzie można przede wszystkim przeglądać i kupować gry, które potem pobierane zostaną na komputer z Windowsem lub na Maka. Ponadto program daje możliwość przeglądania nowości i forum, oraz komunikacji ze znajomymi na platformie Steam, choć brak czatu grupowego. Nie znajdziemy tu również opcji obsługi ekwipunku i handlu między graczami… Za to dzięki powiadomieniom testerzy mogą być pewni, że nie ominie ich żadna promocja. A przecenioną grę będzie można kupić natychmiast, bez biegu do najbliższego komputera.

Mimo wczorajszego podpisania przez Ambasadorkę RP w Japonii porozumienia ACTA, nie ustają protesty sprzeciwiające się tej umowie... również wśród parlamentarzystów i strony rządowej.

Ulice znów zostały przeciążone dużą liczbą spacerujących. Atak DDoS na polskie ulice został przeprowadzony przez protestantów w Poznaniu i Lublinie. Dziś zostaną zorganizowane protesty w innych miastach, między innymi w Warszawie, gdzie pod Pałacem Prezydenckim demonstranci chcą wyrazić swój sprzeciw wobec ACTA. Jak zapowiadają, do protestu może również dojść podczas otwarcia Stadionu Narodowego. Kolejny protest we Wrocławiu został zapowiedziany na 3 lutego. Jak mówią organizatorzy protestu, chcą być bardziej widoczni, dlatego trasa zostanie zmieniona a demonstranci rozpoczną protest przy Hali Stulecia, aby później przejść wzdłuż Placu Grunwaldzkiego.

Do dużego zaskoczenia doszło w Parlamencie Europejskim, gdzie francuski eurodeputowany Kader Arif zrezygnował ze stanowiska specjalnego sprawozdawcy ds. ACTA. Dlaczego? Jak poseł stwierdził w swoim oświadczeniu Nie będę uczestniczył w tej maskaradzie. Według niego, ACTA była negocjowana w sposób niejawny i z całkowitym lekceważeniem społeczeństwa obywatelskiego. Skrytykował również naciski na Parlament Europejski w sprawie jak najszybszej ratyfikacji kontrowersyjnej umowy. Na deputowanych Parlamentu Europejskiego wrażenie zrobiły protesty jakie wybuchły w Polsce.

Dymisję złożył również prof. Mieczysław Muraszkiewicz, dotychczasowy szef specjalnej rady doradczej, działającej przy MAC. Do oświadczenia, jakie rozesłał do swoich współpracowników dotarł dziennik.pl: Złożyłem na ręce Pana Ministra Michała Boniego rezygnację z funkcji Przewodniczącego Rady oraz członkostwa w tej Radzie. Rezygnacja jest reakcją na podpisanie przez Pana Premiera Rządu RP upoważnienie dla polskiej ambasador w Japonii do przyjęcia umowy ACTA oraz podpisanie tej umowy przez Panią Ambasador.

Do nietypowych zdarzeń doszło wczoraj w Sejmie. Podczas obrad, część posłów założyła maski Guya Fawkesa, którymi posługują się obecnie Anonimowi. Nietypowe zdjęcie posłów rozgrzało wczoraj do czerwoności Twittera i było ilustracją protestów w wielu zagranicznych serwisów informacyjnych. Do mniej zabawnego wydarzenia doszło jednak o godzinie 11. Jak poinformowała wczoraj stacja TVN24, do Sejmu zadzwonił przedstawiciel ambasady USA w Polsce i pytał o szczegóły głosowania nad dezyderatem Komisji Innowacyjności do Premiera RP. Przedstawiciel wyrażał zaniepokojenie nieobecnością 3 posłów (kworum, pozwalające uchwalić dezyderat jednak było) a także tym, czy podczas głosowania obowiązywała dyscyplina partyjna. Parlamentarzyści w licznych komentarzach wyrażali zmieszanie takim postępowaniem pracownika ambasady.

Według organizacji FFII Stany Zjednoczone ogłosiły, że nie mają zamiaru ratyfikować porozumienia ACTA. Oznacza to tyle, że w USA nie będzie miało obowiązku wypełniania postanowień kontrowersyjnej umowy, właściciele praw nadal będą mogli nadal występować na drodze prawnej, zmuszając do realizacji postanowień umowy przez państwa, które podejmą decyzję o ratyfikowaniu ACTA.

Po raz kolejny okazało się również, że w Internecie nic nie ginie. Nawet sławne już 5 tysięcy komentarzy, które Kancelaria Prezesa Rady Ministrów usunęła ze swojego profilu na Facebooku, argumentując to tym, że były one wulgarne. Jak było na prawdę? Statystykę przedstawił na swoim blogu Fanpage Trender. Usunięto 7774 krytycznych komentarzy, które były pod trzema ostatnimi wpisami. Zespół Fanpage Trender poddał analizie 2547 komentarzy do jednego z usuniętych już ze strony wpisów. 53,04% komentarzy zawierało w swojej treści hasła Stop ACTA, Nie dla ACTA i podobne. Drugą największą grupą były maski Guy Fawkesa - stanowiły one 35,33% przeanalizowanej treści. Pod trzecią kategorią „inne” (6,53%) znalazły się komentarze takie jak Hanka Mostowiak ZYJE!. Kolejna kategoria to „Merytoryczne”, gdzie znaleźć można było znaleźć kometarze o treści: Zwracam się z uprzejmą prośbą o NIE PODPISYWANIE ustawy o ACTA. Ostatnią, najmniej liczną grupą były wulgaryzmy (1,49%). Oznacza to, że tych złych komentarzy było jedynie 38.

Zagotowało się nieco w rządzie. Jak stwierdził Michał Boni Premier łajał mnie i ministra Zdrojewskiego. Przedstawiłem premierowi gotowość do dymisji, on jej na razie nie przyjął — stwierdził Boni w wypowiedzi dla Radia Zet. Równocześnie minister w bardzo emocjonalnej wypowiedzi po raz kolejny przeprosił za brak konsultacji ze środowiskami Internautów. Uważam też, że nie wolno nam w ogóle wejść w procedurę ratyfikacyjną, jeśli nie rozproszymy wszystkich wątpliwości. A jeśli nie będziemy umieć ich rozproszyć, to nie powinniśmy tego dokumentu ratyfikować - dodał minister Boni w wywiadzie. Premier wczoraj zapowiedział, że będzie oczekiwał szczegółowych wyjaśnień "z kalendarzem w ręku" ze strony ministrów w sprawie ACTA. Dziś na konferencji w Sejmie zaznaczył, że jeśli będzie uzasadniona opinia, że ACTA jest zagrożeniem dla wolności słowa to umowa nawet nie trafi do Sejmu.

Wczoraj w programie "Czarno na białym" w TVN24 ujawniono, że ABW już rok temu zwracało uwagę na fatalny stan zabezpieczeń rządowych stron internetowych. W raporcie przeprowadzonym wśród 100 stron rządowych wykryto 1,3 tys. błędów i niespełna pół tysiąca zagrożeń. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego przyznał, że Polska nie jest przygotowana na cyberatak. W zabezpieczeniu stron nie pomaga jakość haseł kont administratorów, co ujawnił atak na strony Premiera RP. Minister Boni zapowiedział kontrolę w poszczególnych resortach bezpieczeństwa sieci. Jednak zabrał się do tego trochę pechowo, ponieważ rozesłał po ministerstwach... ankiety.

ACTA traci poparcie wśród rządzących, zarówno polscy jak i europejscy politycy szybko wycofują się z prób wprowadzania kontrowersyjnych i zbyt ogólnych zapisów umowy. Podobne protesty, na wzór tych z Polski, choć w słabszej formie, pojawiły się w Austrii, Irlandii oraz Stanach Zjednoczonych. Nie jest jeszcze nic przesądzone, ale ACTA traci siłę, jaką miała na początku. Mimo wszystko pozytywnie można ocenić stopień mobilizacji Internautów, którzy dotychczas znali się jedynie z nicków, a obecnie mogli poznać się osobiście. Dobrze to też wróży na przyszłość, jeśli osoby o skrajnie różnych poglądach na świat potrafią pod jednym hasłem stanąć obok siebie, nie doprowadzając przy okazji do zamieszek.


Aktualizacja, 27.01.2012 15:04

Do dosyć zaskakującego wyznania doszło ze strony Ministra Administracji i Cyfryzacji. Michał Boni w wywiadzie dla Moniki Olejnik był uprzejmy stwierdzić: Ja u siebie w domu poprzez świat internetu kontaktuję się z różnymi rzeczywistościami, także muzyczną, którą sobie ściągam, i filmową [...]. Kontynuując wypowiedział się o zasadzie „dozwolonego użytku”: Oczywiście kiedy to się dzieje na skalę komercyjną, ktoś tym handluje to trzeba go ścigać, natomiast jeśli to się dzieje indywidualnie to oczywiście nie powinno być żadnego poczucia zagrożenia. Pytany o to, czy uda się na dzisiejszą demonstrację przeciwników ACTA odpowiedział, że się nad tym zastanawia. Muszę najpierw skalkulować swoje dzisiejsze obowiązki. Nie odwracam się od różnych możliwości dialogowania. - zakończył wypowiedź minister Boni. Szczerze powiedziawszy... powoli można się zgubić w różnorodności stanowisk, wypowiadanych przez przedstawicieli administracji rządowej.

NewsImage

Wydana została wersja 2.0 RC1 jednego z popularniejszych odtwarzaczy multimediów na wielu platformach — VLC. To niechybnie znak, że wersja 2.0 nadchodzi wielkimi krokami. Oznacza to, że już wkrótce VLC będzie można odtworzyć płyty Blu-ray, a dla Windows będzie dostępna również w pełni 64-bitowa wersja programu.

Wydanie 64-bitowej wersji odtwarzacza dla Windows to prawdopodobnie najważniejsza zmiana, zaraz obok planowanych portów VLC dla Androida, iOS i OS/2. Niestety wersja 2.0 VLC nie będzie wspierać Windowsa XP bez SP2, Windowsa 2000 i Windowsa 2003. Wersja dla Mac OS X będzie wymagała maszyny obsługującej Quartz Extreme (czyli wyprodukowanej w tym stuleciu ;)). Napisom i informacjom wyświetlanym na filmie (OSD) będzie można w wersji 2.0 VLC nadawać konkretny rozmiar i będą one włączone do wyjścia wideo programu (X11, OpenGL lub Direct3D, zależnie od systemu). Dla Windowsa 7 i Visty zostało zbudowane również wyjście oparte o Direct2D, a już istniejąca obsługa OpenGL została poprawiona i wzbogacona między innymi o wyjście 9- i 10-bitowe.

Ponadto w programie znalazła się cała gama nowych filtrów wideo, obsługa nowych formatów plików (SID audio, obrazy WMVP, WMVP2 i wiele innych), oraz możliwość odtwarzania wielu plików z archiwum RAR. Obsługa Blu-ray jest możliwa dzięki włączeniu do projektu libbluray, ale wciąż ma status eksperymentalnej i raczej taka pozostanie w wersji stabilnej odtwarzacza. Warto również wspomnieć o tym, że licencja bibliotek libVLC i libVLCcore zmieni się z GPLv2 na LGPLv2.1. Pełna lista zmian znajduje się w repozytorium projektu.

VLC 2.0 RC1 można pobrać z naszego portalu w wersjach dla Windows, Linux i Mac OS X. Należy pamiętać, że nie jest to jeszcze wersja stabilna programu.

NewsImage

Wydawca komunikatora Gadu-Gadu, który od 12 lat służy internautom, zapowiedział na luty wydanie kolejnej wersji programu. Za kilkanaście dni do rąk użytkowników trafi oficjalna wersja testowa Gadu-Gadu… nie tylko na Windows.

O planach dotyczących nowego Gadu-Gadu informowaliśmy kilkanaście dni temu, kiedy to wyciekły zdjęcia rzekomo przedstawiające wygląd nadchodzącej wersji komunikatora. Teraz już wiemy, że to prawda — będzie nowe, proste w obsłudze, przejrzyste, przyjazne dla użytkowników i, przede wszystkim, konfigurowalne. Nowe GG ma zadowolić zarówno miłośników nowoczesnych komunikatorów z dużymi możliwościami zmian wyglądu, jak i fanów tradycyjnego, pomarańczowego okienka. Jednak wygląd to nie wszystko — GG szykuje dla użytkowników również inne nowości, które na razie są owiane tajemnicą. Dość wspomnieć, że nad nowym GG od prawie roku pracuje 100-osobowy zespół. Według obecnego szefa GG, Tomasza Jażdżyńskiego, jest to największy obecnie tego rodzaju projekt w Polsce.

To jednak nie wszystkie nowości, jakie szykuje dla nas wydawca GG. W końcu doczekamy się oficjalnego klienta tej sieci na Mac OS X, a aplikacje mobilne zostaną zaktualizowane, aby dogonić klienty na naszych desktopach i laptopach.

NewsImage

Poznaliśmy wyniki finansowe za zamknięty właśnie 2011 rok fiskalny i za ostatni kwartał tego roku. Wzrost kosztów operacyjnych sprawił, że Motorola mimo prawie 3,5 miliarda dolarów przychodu w ostatnim kwartale nie wyszła na plus. Jednak dopiero w ciągu najbliższego roku przekonamy się, czy Motorola wytrzyma na rynku, gdyż dopiero wiosną zakończy się przejęcie Motoroli przez Google. Ale jest potencjał — Motorola ma szansę zablokować sprzedaż iPhone'a 4S i działanie iCloud sześcioma swoimi patentami.

Motoroli udało się zwiększyć roczny przychód o 14% względem 2010 roku, ale to nie pozwoliło jej wyjść na plus. Przychód producenta urządzeń mobilnych w ciągu minionego roku wyniósł 13,06 miliarda dolarów, ale koszty, które poniosła firma były jeszcze wyższe. 2010 rok Motorola zamknęła mając 78 milionów dolarów straty, a na końcu 2011 była już 249 milionów dolarów pod kreską. Strata na akcję wyniosła 84 centy.

Jednak urządzenia Motoroli sprzedają się całkiem nieźle. W ciągu 2011 roku fiskalnego Motorola sprzedała 42,4 miliony telefonów, w tym 18,7 miliona smartfonów. Motoroli udało się również sprzedać ponad milion tabletów.

Motorola udała się do Sądu Dystryktowego w Południowym Dystrykcie Florydy z teczką patentów. W portfolio były między innymi patenty na odbiornik z ukrytą anteną zewnętrzną i mechanizm umożliwiający wymianę danych adresowych przez przesyłanie wiadomości między bezprzewodowymi urządzeniami. Opatentowane wynalazki są niemal trywialne, ale mogą skutecznie zablokować w Stanach Zjednoczonych iPhone'a i iCloud. I dobrze, bo Apple ostatnio już przesadza z potyczkami o wymiar ramki dookoła ekranu tabletu czy o przesuwanie guziczka na ekranie żeby odblokować telefon.

Z drugiej strony można powiedzieć, że wyszło szydło z worka. Google od dłuższego czasu promuje hasło „don't be evil” („nie bądź zły (wredny)”) w kontekście patentowej wojny podjazdowej, a jednocześnie wysługuje się już jedną nogą należącą do niego Motorolą w takiej właśnie potyczce. Z jednej strony dobrze, że ktoś da Apple'owi prztyczka w nos, ale Google wydaje się nie szanować etyki, którą sam promuje. Nie jest to zresztą jedyny przypadek odejścia od nieformalnego motta firmy — Google będzie złośliwy dla użytkowników od 1 marca, kiedy to w życie wcielona zostanie nowa polityka prywatności i warunki użytkowania usług. Nowe zasady pozwalają firmie zbierać wszystkie informacje ze wszystkich usług i łączyć je w jeden profil zalogowanego użytkownika. Innymi słowy wyniki wyszukiwania i wysłane maile będą połączone z nazwiskiem, adresem i numerem telefonu. Cóż… to jest już wredne.

NewsImage

Jak bardzo Microsoft by się nie starał na pierwszy plan rynkowego sukcesu sensora Kinect wysuwać kontrolowanie gier ruchami, deweloperzy w dalszym ciągu nie widzą, aby ta technologia zastąpić miała w najbliższej przyszłości tradycyjnego pada. Według Ubisoftu to tak, jakby kobietę zamienić na… dmuchaną lalę.

Nie wiadomo, czy Adrianowi Lacey, odpowiedzialnemu za tworzenie Ghost Recon: Future Soldier, chodziło konkretnie o miętoszenie, czy też miał na myśli inne łóżkowe sztuczki (co pewnie po części tłumaczyłoby ciągłe opóźnienia premiery gry, a nawet radykalne zmiany założeń rozgrywki). Jednak ciągnąc temat, jak podaje gigant z Redmond, do sprzedawców poszło już ponad 18 milionów takich „powietrznych zabawek erotycznych”. Według styczniowych szacowań Steve'a Ballmera w domach panom usługuje jakieś 66 milionów prawdziwych kobiet (przynajmniej jeden pad na konsolę). Czyli biorąc pod uwagę nawet, że część dmuchanych lal ciągle sprasowanych leży gdzieś na półkach sklepów dla dorosłych, około jednej czwartej użytkowników Xboksa 360 ma taką w domu. Nieźle.

Może kiedyś korzystać będziemy z tak zaawansowanych technik, że ustąpią temu miejsca wszelkie tradycyjne metody — ma jednak dalej w głębi duszy nadzieję na growy cyber seks Adrian Lacey, gdyż z popularnością Kinecta deweloperzy zwyczajnie muszą się liczyć. To wciąż początkowe fazy rozwoju, ciągle badamy, pogłębiamy temat — dodaje. Ghost Recon: Future Soldier dzięki funkcji Gunsmith umożliwi rozbieranie ruchami… broni. Na jakie podniety mogą nastawiać się posiadacze PS3 z kontrolerem Move, kojarzącym się z wyglądu jednoznacznie? No i jak w kontekście seksualnym gracze nazwaliby drakońskie DRM stosowane w produkcjach Ubisoftu na PC?

NewsImage

W serwisie The Pirate Bay pojawił się dział z plikami zawierającymi modele przedmiotów do wydruku 3D.

Dział nosi nazwę Physibles. Na razie nie zawiera jeszcze wielu plików, ale zapewne wkrótce pojawią się kolejne. Obecnie można ściągnąć np. model statku The Pirate Bay. Drukarki 3D stają się coraz popularniejsze a ich ceny szybko spadają. Jeśli ktoś nie ma zamiaru kupować takiej drukarki, może skorzystać z ofert wielu firm drukujących 3D, np. Shapeways. Modele można tworzyć w odpowiednich narzędziach do modelowania 3D, np. SolidWorks, AutoCAD czy CATIA.

Zwiększająca się dostępność drukarek 3D otwiera ogromne spektrum możliwości, pozwalając tworzyć rozmaite przedmioty bez konieczności posiadania wiedzy na temat obróbki materiałów oraz posiadania odpowiedniego warsztatu. Wraz ze skanerem 3D drukarka 3D pozwala de facto kopiować przedmioty i przesyłać je przez Internet. Oczywiście kopia nie będzie identyczna z oryginałem, jednak podobieństwo będzie często wystarczające. Nie jest problemem osiągnięcie dokładności wydruku na poziomie 0,1 mm, dostępne są też różne tworzywa sztuczne, zapewniające odpowiednią wytrzymałość. Nie wiadomo jeszcze, co na to ACTA. Biorąc jednak pod uwagę, że można znaleźć się w sądzie za zrobienie podobnego zdjęcia, niczego nie można być pewnym.

NewsImage

No właśnie, jak radzi sobie na rynku Nokia — wybrany przez Microsoft producent telefonów z nowoczesnym systemem operacyjnym, niegdysiejszy patron MeeGo i lider rynku prostych telefonów na rynkach rozwijających się? Liczby nie kłamią, a wyniki finansowe Nokii są najgorsze, od kiedy fiński producent sprzedaje telefony.

Wyniki finansowe Nokii wykazują, że sprzedaż smartfonów fińskiego producenta spadła w porównaniu do poprzedniego roku o 31%. Sprzedaż wszystkich telefonów Nokii spadła o 8%, co przyniosło firmie prawie miliard euro straty operacyjnej. Sprzedaż urządzeń mobilnych przyniosła Nokii w zamkniętym właśnie kwartale fiskalnym tylko 6 miliardów euro przychodu — o 29% mniej niż przed rokiem, zaś atmosferę porażki pogłębia spadek o 38% przychodów ze sprzedaży smartfonów — jedynie 2,74 miliarda euro. Finowie mogą już zapomnieć o pozycji lidera na rynku i powinni dobrze przemyśleć strategię ratunkową.

Osobnym tematem jest linia telefonów Lumia, na którą czekaliśmy obgryzając paznokcie do października minionego roku. Po premierze okazało się, że jest to jeden z tych towarów na rynku, o którym dużo się mówi, ale którego nikt nie chce. Kolorowych telefonów z Windows Phone Nokia sprzedała ponad milion… ładnie to wygląda na papierze, ale ile to jest milion telefonów sprzedanych w ciągu 3 miesięcy? Apple sprzedał ich od października do grudnia 2011 34 miliony, Samsung niewiele mniej. W marcu na rynek ma wejść jeszcze Lumia 900, telefon Nokii z wyższej półki, a już znane nam modele mają być dostępne w Ameryce Południowej i w Chinach w pierwszej połowie tego roku. Ale nie zanosi się na to, żeby coś w sprawie sprzedaży nowości fińskiego producenta miało się ruszyć. I nawet wielkie przedstawienie, które towarzyszyło premierze Lumii w Wielkiej Brytanii, nie pomogło zachęcić klientów do kupienia tego telefonu. Zresztą to dział odpowiedzialny za promocję jest odpowiedzialny za największe straty.

Jest tak, jak przewidywali analitycy — Lumie 710 i 800 kupiło mniej niż 2 miliony użytkowników. Wszystkich Smartfonów Nokia sprzedała więcej, niż zakładano, bo prawie 20 milionów sztuk, a prostych telefonów (w tym modeli z nieśmiertelnej serii S40) 94 miliony. Tych podstawowych modeli Nokia sprzedała w swojej historii w sumie ponad 1,5 miliarda, przy czym połowa z nich wciąż jest aktywna. Ale i te niezniszczalne cegiełki w końcu zostaną wyparte przez tańsze smartfony. I będzie po Nokii.

NewsImage

THQ, jeden z wielkich i uznanych wydawców gier, ogłosił zmianę swojej strategii biznesowej na przyszłość. Firma odpuszcza sobie całkowicie tworzenie licencjonowanych tytułów dla dzieci, skupiając się na kontynuowaniu uznanych marek, garści nowych produkcji oraz treściach przygotowywanych na cyfrowy rynek. Zysków upatruje w dalszym wspieraniu platform obecnej generacji, ale przede wszystkim nastawia się na mocne uderzenie przy okazji premiery nowych.

Gry dla najmłodszego odbiorcy wydane dotąd pozostaną w ofercie THQ, ale rezygnuje się z dalszej współpracy z dotychczasowymi licencjodawcami. Rozwijane będą takie marki jak UFC Undisputed, Darksiders, Company of Heroes, inSANE (tworzona pod czujnym okiem reżysera Guillermo del Toro) oraz Warhammer 40,000, z niezapowiedzianych hitów wspomina się zaś o grze, nad którą czuwa Patrice Désilets — uciekinier z Ubisoftu.

Wydawca popadł w niezłe tarapaty finansowe ostatnimi czasy, a w dół pociągnęło go nieudane przeniesienie popularnego na Wii projektu uDraw z tabletem na konsole Xbox 360 oraz PlayStation 3. Nieoficjalnie winą za sytuację firmy obarcza się błędne decyzje biznesowe przy zakupie ekip deweloperskich, niepotrzebne inwestowanie w licencje w czasach kryzysu oraz… wysokie zarobki osób stojących na jej czele.

NewsImage

Mozy to firma, która od lat zapewnia użytkownikom możliwość tworzenia kopii zapasowych poczty i plików zarówno na płatnych kontach dla firm, jak i darmowych dla użytkowników domowych (2 GB na koncie MozyHome). Mozy zamierza poszerzyć wachlarz usług o dysk sieciowy z możliwością synchronizacji plików między komputerami użytkownika — Mozy Stash, który można już testować za darmo.

Stash to nic innego, jak dodana do kont Mozy funkcja synchronizacji plików między komputerami użytkownika. Stash można włączyć na już posiadanym koncie, lub wypróbować zakładając nowe konto MozyHome (o pojemności 2GB za darmo). Pliki umieszczone w folderze Stash będą przesyłane między komputerami, które połączymy z kontem, podobnie jak ma to miejsce w przypadku popularnego Dropboksa. Podobnie jak Dropbox, Mozy Stash również umożliwia pobieranie plików przez aplikacje dla systemów iOS, Android, Windows, Mac OS X, oraz przez stronę usługi. Dla użytkowników MozyPro synchronizacja na razie nie jest dostępna. Na razie nie ma możliwości udostępniania plików innym użytkownikom, ale ta funkcja zostanie do Mozy Stash dodana jeszcze w tym roku.

Pomysł na synchronizacje plików między komputerami nie jest niczym nowym, ale jest to funkcja, której usługom firmy Mozy zdecydowanie brakowało. Firma specjalizuje się w rozwiązaniach dla firm, ale stworzeniem Mozy Stash może wyjść naprzeciw potrzebom użytkowników domowych i być może przyciągnie trochę użytkowników Dropboksa. W końcu konkurencja jest zawsze mile widziana.

Przeskocz

Nadchodzi Xbox Live na Androida i iPada

26.01.2012 13:58, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Microsoft od dłuższego czasu pracuje nad poszerzeniem zasięgu swoich usług rozrywkowych dostępnych w ramach platformy Xbox Live. Platforma jest zintegrowana z systemem Windows Phone, będzie obecna na Windowsie 8, już można z niej korzystać na iOS. Gry dostępne w ramach platformy na razie są kompatybilne jedynie z Windows Phone, ale Microsoft zapowiedział, że niebawem będzie można w te same tytuły zagrać również na iPhone'ach, iPadach i urządzeniach z Androidem.

Obecnie dział Entertainment and Devices, odpowiedzialny za Xboksa, Xbox Live!, Kinecta i Windows Phone, jest najszybciej rozwijającą się częścią firmy, co dobrze widać choćby po wynikach finansowych Microsoftu. Telefony z Windows Phone są ważną częścią rozrywkowego ekosystemu Microsoftu dzięki integracji z Xbox Live, skąd można pobrać sporą kolekcję gier dla tych urządzeń i gdzie można komunikować się ze znajomymi, oraz dzięki takim drobiazgom jak Xbox Companion. Teoretycznie więc telefon z WP jest oczywistym wyborem dla gracza. Jednak, jak to określił rzecznik Microsoftu, firma rozumie, że miłośnicy konsoli Xbox korzystają z urządzeń mobilnych innych producentów i chce wyjść im naprzeciw. Nie jest to zresztą żadne zaskoczenie — plotki o wydaniu gier z Xbox Live na Androida i iOS słychać od końca ubiegłego roku.

To, że Microsoft będzie rozszerzał zasięg platformy Xbox Live! było jasne od dawna, a od zeszłego roku widzimy konkretne kroki w kierunku podbicia platform mobilnych. W grudniu wydana została pierwsza aplikacja dla iOS do obsługi Xbox Live, ale umożliwia ona jedynie komunikację ze znajomymi i podstawowe zarządzanie kontem. Po wydaniu tej aplikacji oczywistym stało się, że doczekamy się również gier na inne, niż Windows Phone platformy. Rzecznik Microsoftu potwierdził — firma pracuje nad przeniesieniem wszystkich możliwości Xbox Live! z Windows Phone na inne systemy mobilne.

Na początku zeszłego roku krążyła również plotka, że na Xbox Live wprowadzona zostanie możliwość dokupienia treści do darmowej gry z poziomu gry, i że na wzór PlayStation Home wprowadzone zostaną gry free-to-play. To nadal nic pewnego, byłoby to jednak logiczne posunięcie przy planowanej inwazji na świat urządzeń mobilnych. Zwłaszcza, jeśli Microsoft rzeczywiście zrezygnuje z Microsoft Points.

Przeskocz

KDE 4.8 szybsze, lepsze, przyjazne dotykowi

26.01.2012 11:59, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Do rąk użytkowników trafiła dziś wersja 4.8 K Desktop Environment, czyli KDE. O nowościach w tej wersji mogliśmy poczytać już wcześniej na blogu użytkownika lucas__, a wiele z nich można było przetestować w wydawanych od prawie pół roku wersjach testowych, warto jednak zajrzeć również na stronę projektu i przekonać się, na co zwrócili uwagę twórcy środowiska.

W wersji 4.8 środowiska możemy przekonać się, jak sprawdzają się biblioteki Qt Quick w przestrzeni roboczej Plasma. Wiele elementów środowiska (widżety, Window Switcher menedżera KWin…) zostało już przepisanych w czystym QML, co jest sporym krokiem w kierunku stworzenia jednolitego środowiska. Ponadto nowa podstawa środowiska, KDE Platform, dostarcza lepsze narzędzia do budowania aplikacji przyjaznych dla interfejsów dotykowych. Sam KWin jest dużo szybszy. Środowisko wyposażono również w zupełnie nowy system zarządzania energią z czytelnym interfejsem i prostymi predefiniowanymi ustawieniami, które można modyfikować, i które zastąpią tworzone przez użytkownika profile. Ciekawą nowością jest możliwość zbudowania współdzielonej przestrzeni haseł KSecretService, dzięki czemu zapisane hasła są dostępne również dla aplikacji spoza KDE.

Zmianą, na którą czekali wszyscy użytkownicy, jest szybsze i bardziej elastyczne zarządzanie plikami. Menedżer plików Dolphin został przepisany od podstaw. Aplikacja jest teraz dużo szybsza, o wiele lepiej renderuje miniatury plików nawet przy pracy z dużymi katalogami i na wolnych dyskach, i już nie obcina długich nazw plików. Sporo zmian wprowadzono również w Gwenview, którego interfejs został poprawiony tak, aby ułatwić nawigację po powiększonych obrazach. Z kolei przeglądarka dokumentów, Okular, zyskała zaawansowane narzędzia zaznaczenia. Sporo zmieniło się również w edytorze Kate, który zyskał tryb Vi, sygnalizację zmian w liniach oraz wtyczkę znajdź i zastąp.

Najnowsza wersja środowiska już jest wprowadzana w popularnych dystrybucjach Linuksa. Źródła poszczególnych komponentów można pobrać z serwerów FTP. Warto wspomnieć, że wydaniu kolejnej wersji KDE towarzyszą kameralne spotkania deweloperów i użytkowników na całym świecie.

NewsImage

W repozytoriach poszczególnych dystrybucji udostępniane są paczki z załatanym jądrem Linuksa.

W jądrach 2.6.39 oraz nowszych występuje groźna dziura pozwalająca na podniesienie uprawnień. Związana jest ona z niedostatecznym zabezpieczaniem dostępu do plików /proc/<pid>/mem przez jądro Linuksa. Dziura występuje od marca 2011 roku, natomiast załatana została 17 stycznia. Ponieważ powstają kolejne exploity korzystające z tej dziury, warto szybko zainstalować poprawkę, szczególnie jeśli mamy użytkowników z dostępem do shella. Jednym z takich exploitów jest Mempodipper. Jest on o tyle ciekawy, że posiada dodatkowe funkcje, które służą obchodzeniu niektórych zabezpieczeń, istniejących w dystrybucjach takich jak Fedora czy Gentoo, które mają ograniczać możliwości podobnych exploitów. Powstał także exploit na Androida, nosi nazwę mempodroid.

Poprawione paczki z jądrem zostały udostępnione m.in. przez Ubuntu i Red Hata, poprawki dla innych dystrybucji pojawią się wkrótce. Można też samemu skompilować jądro.

NewsImage

Nokia udostępniła wersję beta aktualizacji PR 1.2 dla systemu MeeGo 1.2 Harmattan, pod którego kontrolą pracuje smartfon Nokia N9. Update wprowadza cały szereg nowych funkcji, w tym wiele wyczekiwanych przez użytkowników. Finalna wersja spodziewana jest w okolicach 29 lutego.

Lista nowości i zmian obejmuje m.in. wsparcie dla udostępniania multimediów przez DLNA, foldery w menu aplikacji, obsługę przedniej kamery, wsparcie dla kont Dropbox, powiadomienia z Nokia Store o nowych wersjach zainstalowanych aplikacji, poprawiony sposób wyświetlania czcionek systemowych i niektórych widoków interfejsu, mechanizm kopiuj/wklej rozszerzony na wiele nowych obszarów systemu, obsługę profili kolorów, wsparcie dla nowych języków i wiele innych. Poprawiono również szereg błędów, w tym 122 zgłoszone przez użytkowników w publicznym bugtrackerze.

Zmiany dotknęły ponadto większość systemowych aplikacji — tu nowości są najbardziej widoczne. Poczta oferuje teraz wątkowanie maili i wyszukiwanie w poczcie Microsoft Exchange. Aplikacja Muzyka pozwala na odtwarzanie audiobooków i podcastów, umożliwia tworzenie playlist i kasowania plików bezpośrednio z poziomu odtwarzacza. Galeria została wzbogacona o rozpoznawanie twarzy, możliwość zaznaczania i udostępniania wielu obrazków na raz, a także podstawową edycję wideo. Aparat oferuje linie pomocnicze, możliwość wyzwolenia migawki z opóźnieniem, łatwiejszy dostęp do ustawień „lampy błyskowej”, a także doświetlanie sceny diodą LED podczas filmowania. Poprawiono systemowego klienta Facebooka, a także aplikacje Internet, Mapy, Kalendarz i Zegar. Zmian jest oczywiście znacznie więcej, bardziej szczegółową listę wraz ze zrzutami można znaleźć na moim blogu.

Choć beta aktualizacji została udostępniona publicznie to przetestować ją mogą tylko posiadacze Nokii N950 — modelu nieoferowanego w sprzedaży, a udostępnionego w ograniczonej liczbie sztuk deweloperom i członkom społeczności zaangażowanym w przenoszenie aplikacji z innych platform. Dzięki temu będą oni mogli sprawdzić i ewentualnie przystosować tworzone przez siebie oprogramowanie do nowej wersji systemu. Wydanie finalnej wersji update'u PR 1.2 dla Nokii N9 spodziewane jest w okolicach 29 lutego.

Warto dodać, że zapowiedziana została już kolejna aktualizacja dla systemu MeeGo 1.2 Harmattan, oznaczona numerem PR 1.3, która jak zadeklarowano będzie mniejsza, ale nadal wartościowa. Jak na razie Finowie dotrzymują więc obietnic w zakresie wsparcia dla Nokii N9. Na rynku pojawił się także kolejny wariant tego telefonu z obudową w białym kolorze i 64-gigabajtową pamięcią. Mimo to model ten prawdopodobnie pozostaje jednak „pierwszym i zarazem ostatnim smartfonem z MeeGo”.

NewsImage

Nie milkną głosy sprzeciwu po wczorajszym proteście polskich stron internetowych przeciwko podpisaniu umowy ACTA.

Do akcji przystąpiło ponad 2 tys. stron internetowych - w tym Antyweb, Demotywatory, JoeMonster, Kwejk , ITTechBlog, Spider's Web, Wykop czy WOŚP oraz oczywiście nasz portal. Do akcji przyłączył się również serwis aukcyjny Allegro oraz producent i wydawca gier komputerowych CD Projekt. Protest dostrzeżony został zarówno przez polskie, jak i zagraniczne serwisy informacyjne. Trzeba przyznać, że cel, jakim było nagłośnienie problemów niejasnej i zbyt ogólnej w zapisach umowy został osiągnięty, a akcja przeniosła się na ulicę. Problem, który z początku był marginalizowany w mediach, nagle stał się głównym tematem poruszanym w publikacjach.

Ponad tysiąc osób protestowało wczoraj pod siedzibą lokalnego przedstawicielstwa Unii Europejskiej w Warszawie. Podobne protesty, które łącznie zgromadziły kilka tysięcy osób, odbyły się w pozostałych miastach, między innymi w Krakowie, Szczecinie, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku, Toruniu, Lublinie, Katowicach, Białymstoku, Gorzowie Wielkopolskim, Rzeszowie, Olsztynie, Bydgoszczy, Kielcach i Poznaniu. Fakt wyjścia wczoraj Internautów na ulicę dostrzegli Anonimowi, którzy wezwali w swoim oświadczeniu do zaprzestania ataków na serwery administracji publicznej: [...] Ataki na strony zarówno polskiego rządu, jak i Unii Europejskiej nie pomagają w walce z ACTA. Jesteśmy w stałym kontakcie z polskimi organizacjami pozarządowymi, które poinformowały nas o tym, że ataki niszczą ponad trzy lata ich trudnej współpracy z rządem [...] Ataki DDOS zwróciły uwagę świata na toczącą się sprawę podpisania ACTA przez Polskę. Teraz tysiące Polaków wyszły na ulicę po to, by manifestować swój przeciw. Nadszedł czas by pozwolić działać procesom politycznym i społecznym skierowanym przeciwko ACTA..

Coraz więcej wątpliwości wobec zapisów w umowie mają również przedstawiciele instytucji państwowych. Anna Streżyńska, (jeszcze) prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, na swoim profilu na Facebooku napisała, że większość nie odbiega od polskiego systemu prawa (czy raczej jak chce minister Boni - nie zmieni go), ale szeroko otwarte okienka są w art. 27 ust. 2, 3 i 4. Od najłagodniejszego: wspierania wspólnych wysiłków przedsiębiorstw na rzecz skutecznego zwalczania naruszeń, przez możliwość ustanowienia środków zaradczych skierowanych przeciwko ISP przy jednoczesnym zachowaniu uzasadnionych interesów podmiotu prawa autorskiego, aż do tego o czym MKIDN pisze, że to przecież fakultatywne, czyli ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało wykorzystane do domniemanego (!) naruszenia. I szereg przepisów powiązanych o charakterze ogólnym w rozdziale II, które to jeszcze wzmacniają, dotyczących dochodzenia i egzekwowania.. W kolejnym wpisie skrytykowała podejście do danych osobowych użytkowników: MKiDN nie zauważył, że przekazywanie danych abonenta posiadaczowi praw to nie to samo co przekazywanie sądowi w sformalizowanym postępowaniu, w którym postawiono już udokumentowane zarzuty.

Swoje zastrzeżenia wyraził również Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, którego pominięto przy pracach nad ACTA. W opinii GIODO podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA jest niebezpieczne dla praw i wolności określonych w Konstytucji RP [...]. GIODO zgadza się z opinią przedstawioną przez urzędników MKiDN, że żadne z postanowień konwencji ACTA nie nakłada na Polskę wymogu ujawniania informacji, których ujawnienie byłoby sprzeczne z prawem, w tym z przepisami chroniącymi prawo do prywatności, [...]. Rzeczywiście tego typu obowiązki nie wynikają wprost z konwencji ACTA. Prawdą jest jednak, że konwencja ACTA przewiduje tworzenie nowych kanałów informacyjnych obejmujących również podmioty publiczne i prywatne [...]. Jeśli takie kanały informacyjne zostaną stworzone, polska policja poddana zostanie naciskom, by z nich korzystać. Można więc domniemywać, że mimo braku formalnych obowiązków wobec władz publicznych, zostanie de facto zobowiązana do działania na podstawie konwencji ACTA. - możemy wyczytać z opinii Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Dużo więcej uwagi GIODO poświęcił uprawnieniom podmiotów prywatnych. Zdaniem Inspektora ACTA powierza obowiązki egzekwowania postanowień umowy firmom prywatnym (tj. dostawcom usług internetowych, organizacjom zarządzającym prawami autorskimi). Według niego te podmioty nie powinny mieć prawa do monitorowania aktywności użytkowników. GIODO uznaje podpisanie i ratyfikację konwencji ACTA za niewskazane.

Rzecznik Praw Obywatelskich, Irena Lipowicz, zwróciła się do Premiera z prośbą o wyjaśnienia w jaki sposób podpisanie ACTA wpłynie na wolności i prawa jakie przysługują obywatelom. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że po ratyfikacji ACTA pojawi się silna presja dla wprowadzenia w poszczególnych państwach sygnatariuszach modelu ochrony lansowanego przez twórców ACTA. W tym kontekście również pozostawienie wielu rozwiązań szczegółowych, które będą miały kluczowe znaczenie dla stopnia ingerencji w prawa jednostki, wyłącznie praktyce stosowania procedur budzi mój najwyższy niepokój z punktu widzenia polskiego systemu ochrony praw człowieka - możemy przeczytać w liście umieszczonym na stronie internetowej RPO.

Wreszcie dowiedzieliśmy się, co Bogdan Zdrojewski rozumiał przez „skierowanie do konsultacji społecznych projektu porozumienia ACTA”. Okazuje się, że Minister Kultury rozumie pod tym zwrotem zasięgnięcie opinii jedynie takich organizacji jak BSA, ZAiKS, ZPAV, REPROPOL, STOART, TVN, TVP i POLSAT oraz mniejszych organizacji, których celem jest zarządzanie prawami autorskimi. Tak barwne i jednostronne podejście nie umknęło uwadze Jarosławowi Lipszycowi z Fundacji Nowoczesna Polska, który powiedział, że jeżeli wysłanie informacji do kilku zaprzyjaźnionych organizacji jest zdaniem ministra Zdrojewskiego konsultacjami społecznymi, to najwyraźniej mamy trochę inne zdanie na temat tego, co to są konsultacje społeczne. Podobnego zdania jest Piotr Waglowski - ceniony internetowy prawnik i publicysta, który zauważył, że nie można mówić o konsultacjach społecznych, gdy do stołu dopuszcza się tylko "jedną stronę" albo "wybrane strony".Jakby tego było mało konsultacje odbywały się pod hasłem Porozumienia - handlowe aspekty praw własności intelektualnej - TRIPS. Sugerowało to, że konsultacje będą dotyczyły załącznika TRIPS opracowanego przez Światową Organizację Handlu a nie ACTA, opracowaną przez "nikogo".

Do niemałego zamieszania dzisiaj doszło w Sejmie. Na forum sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii przegłosowano dezydyrat wzywający Premiera do niepodpisywania jutro ACTA. Gdy jednak doszło do posiedzenia połączonych komisji ds. Unii Europejskiej, kultury i innowacyjności podobny dokument, który wzywałby w imieniu Sejmu, a nie pojedynczej komisji, do odstąpienia od jutrzejszego podpisania nie znalazł odpowiedniej większości wśród posłów.

Nie ma róży bez kolców. Protesty, które z początku miały na celu zwrócenie uwagi na problemy jakie niesie podpisanie ACTA przekroczyły niekiedy linię, której nie powinno się przekraczać. Włamania na witryny rządowe były „niedźwiedzią przysługą” wyświadczoną organizacjom pozarządowym, które walczyły z ACTA. Mamy jednak nadzieję, że po burzliwym weekendzie (a także początku tygodnia) dojdzie do prawdziwych konsultacji społecznych, w których każdy będzie mógł wziąć udział. Premier podpisał upoważnienie dla Ambasadora RP w Japonii, aby ten w imieniu rządu podpisał ACTA.


Aktualizacja, 26.01.2012 9:30

Zgodnie z przewidywaniami — w nocy czasu polskiego — umowa została podpisana. Umowa nie została podpisana przez 5 państw wchodzących w skład Unii Europejskiej: Cypr, Estonię, Słowację, Niemiecy oraz Holandię. Dwa ostatnie państwa nie podpisały umowy z powodu opóźnień proceduralnych, ale mają zamiar ją podpisać w późniejszym terminie.

NewsImage

Firma Abelssoft wydała pierwszą w tym roku aktualizację popularnego programu do czyszczenia i optymalizacji systemu Windows — WashAndGo. W tej wersji wprowadzono między innymi możliwość usuwania śladów po dokumentach Microsoft Office i system natychmiastowych aktualizacji, który pozytywnie wpłynie na kolejne wersje programu.

WashAndGo jest przeznaczony do optymalizacji systemów Windows XP, Vista i 7, naprawiania błędów w tych systemach i, przede wszystkim, usuwania niechcianych plików z dysku. Producent programu zapewnia, że usunięte będą jedynie te pliki, co do których program jest pewien, że są zbędne. Ponadto zmiany można cofnąć w ciągu 7 dni od „sprzątania”, co daje dodatkowe zabezpieczenie przed uszkodzeniem systemu.

W pierwszej w tym roku wersji programu na uwagę zasługuje przede wszystkim nowy system natychmiastowych aktualizacji. Dzięki temu nowe filtry i obsługa nowych programów błyskawicznie będą trafiać do użytkowników programu, podobnie jak ma to miejsce w przypadku definicji wirusów w programach antywirusowych. Ponadto w tej wersji programu dodano możliwość usuwania śladów po dokumentach edytowanych w programach z pakietu Microsoft Office i sprzątania poczty z programów Outlook, Outlook Express i Thunderbird. WashAndGo usunie wiadomości umieszczone w koszu oraz spam.

W sumie w tej wersji programu znalazły się nowe definicje niechcianych i niepotrzebnych plików tworzonych przez 211 programów. Silnik skanujący został przyspieszony, a zapis aktywności można wyeksportować w pliku tekstowym lub w dokumencie PDF.

Najnowszą wersję próbną WashAndGo można pobrać z naszej bazy programów w dziale Programy -> Narzędzia -> Pakiety narzędziowe. Wersja próbna działa przez 30 dni.

Na blogu Marka Shuttlewortha, szefa firmy Canonical, pojawił się dokładny opis planu na przyszłość interfejsu Unity, który jest obecny w jednej z najpopularniejszych obecnie dystrybucji Linuksa — Ubuntu. W najbliższej wersji Ubuntu — zaplanowanej na kwiecień 12.04 — nie będzie widocznego paska menu na górze ekranu. Zamiast tego użytkownicy korzystać będą z Head-up Display (HUD).

HUD ma więc funkcjonalnie zastąpić menu na górnej belce i być aktywowaną skrótem klawiszowym wyszukiwarką, sposobem uruchomienia programów i miejscem, z którego wywoływać będziemy polecenia menu aktywnego programu. Na zaprezentowanych aplikacjach, które są dopracowane pod kątem Ubuntu i Unity, ta propozycja interfejsu ma sporo sensu. Zakładając, że użytkownik z grubsza zna nazwy poleceń, które chce wywołać, praca na klawiaturze może okazać się całkiem szybka. Zwłaszcza jeśli dołączymy do tego możliwość pracy z poziomu konsoli, która przyciąga wielu bardziej zaawansowanych użytkowników do systemu z pingwinkiem.

Wprowadzenie HUD argumentowane jest tym, że podobno użytkownicy Ubuntu muszą za dużo czytać nawet, jeśli doskonale wiedzą, co chcą zrobić. Z tym argumentem nie sposób się nie zgodzić nie tylko na Ubuntu — wystarczy przypomnieć sobie poszukiwania pozycji umożliwiającej wstawienie daty do stopki dokumentu w Wordzie z Office 2007. Takie problemy częściowo rozwiązują wstążki, na które powołuje się Shuttleworth na swoim blogu. Moim zdaniem jednak powinien się odnieść do nawet lepiej spełniającego swoje zadanie w takich warunkach Spotlight w Mac OS X, który od wydania systemu 10.5 ma możliwość włączenia pozycji menu głównego programu do wyników wyszukiwania. Albo, jeśli nie produkt firmy Apple, to na któryś z programów dających podobne możliwości, na przykład Quicksilver.

Zresztą Spotlight doskonale spełnia swoje zadanie, gdyż nie tylko znajduje pozycję w menu, ale również pokazuje mi dostęp do niej i skrót klawiszowy. Z doświadczenia wiem, że po dwóch-trzech razach zapamiętuję gdzie jest dana pozycja (jeśli często jej używam) i jaki ma skrót klawiszowy. W efekcie praca z danym programem idzie mi coraz lepiej i często oszczędzam sobie kilku minut googlowania. Do tego jest możliwość wykonywania z poziomu Spotlight podstawowych obliczeń, przeglądania słownika i uruchamiania programów, co czyni z niego prawdopodobnie najczęściej wykorzystywane przeze mnie narzędzie na Mac OS X. Przyznam, że po przesiadce na Linuksa brakuje mi takich możliwości i najczęściej i tak kończę na konsoli. Ale jeśli miałabym do dyspozycji tylko Spotlight lub HUD i do skorzystania z każdej pozycji menu w programie graficznym przekładać ręce z tabletu na klawiaturę, gwarantuję, że podjęłabym próbę mordu. Mam również obawy o kompatybilność aplikacji spoza kolekcji dostarczanej z Ubuntu i HUD. Linux nie jest homogeniczny i na styku różnych środowisk zawsze należy spodziewać się… może nie najgorszego, ale problemów. Na szczęście HUD będzie opcjonalny.

HUD ma jednak przed sobą ciekawą możliwość rozwoju. Ma to być coś więcej, niż interfejs — według Shuttlewortha jest to bezpośrednie przełożenie naszych zamiarów na akcje komputera (intencjofejs?). Na razie trzeba będzie pisać co chcemy zrobić, ale nie zdziwię się jeśli niebawem będę mogła mówić do swojego komputera z Ubuntu, a ono będzie znajdować odpowiednie pozycje w strukturze menu programów i wykonywać polecenia… a stąd już tylko krok do Siri i dwa kroki do Star Treka ;).

NewsImage

Zgodnie z planem już wkrótce abonenci francuskiego Orange będą mieli dostęp do Wikipedii za darmo w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Według prognoz już za 2 lata użytkowników internetu mobilnego będzie więcej, niż „kablowego”, więc Fundacja Wikimedia chce wyjść im na przeciw. Misją Fundacji jest dostarczanie nieograniczonej wiedzy wszystkim za darmo i dlatego postanowiła zawrzeć porozumienia z największymi operatorami telefonii komórkowej na świecie, aby zapewnić ich abonentom bezpłatny dostęp do Wolnej Encyklopedii.

Znamy już pioniera tej inicjatywy — francuski Orange. Operator swoim abonentom w Afryce i na Bliskim Wschodzie umożliwi przeglądanie stron Wikipedii za darmo. Encyklopedia będzie dostępna na każdym urządzeniu z przeglądarką i kartą SIM Orange, bez względu na to, czy użytkownik posiada abonament czy kartę pre-paid, i czy wykupił pakiet danych. Dostęp do Wikipedii będzie można uzyskać przez przeglądarkę lub przez specjalne widżety dostarczone przez operatora. W pierwszej połowie tego roku Wikipedię za darmo będzie można czytać w 20 krajach.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy Orange nawiązuje bliską współpracę z Fundacją. W 2009 roku operator złączył treść Encyklopedii do swoich kanałów informacyjnych dostępnych dla abonentów z Europy.

NewsImage

Właśnie poznaliśmy wyniki finansowe firm Apple, AMD i Intel. Apple poradził sobie doskonale, tym razem głównie dzięki iPhone'om. Inwestorzy Intela również mają powody do radości. Niestety Advanced Micro Devices w zakończonym kwartale znów przyniósł straty.

Przychód firmy Apple w zakończonym właśnie pierwszym kwartale fiskalnego roku 2012 wyniósł 46,33 miliarda dolarów, czym po raz kolejny Apple pobił swój własny rekord. Firma spod znaku jabłka sprzedała w ciągu ostatnich trzech miesięcy ponad 37 milionów iPhone'ów (wzrost o 128% względem poprzedniego roku), co było głównym składnikiem przychodów. iPadów sprzedało się 15,5 miliona, czyli ponad dwa razy więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej, a Maków 5,3 miliona — 26% więcej. Warto zaznaczyć, że Apple sprzedał w zakończonym kwartale o 2 miliony więcej smartfonów niż Samsung, i że wciąż spada sprzedaż iPodów — w zakończonym kwartale sprzedano ich jedynie 15,4 miliona, czyli o 21% mniej niż rok wcześniej. Co ciekawe, iCloud ma już 85 milionów użytkowników. Zysk netto firmy Apple w pierwszym kwartale fiskalnego 2012 roku wyniósł ponad 13 miliardów dolarów. Na cenach produktów firmy Apple jeszcze nie zdążyły się odbić problemy z dyskami twardymi, ale Tim Cook zapowiedział, że w nadchodzącym kwartale już możemy odczuć ich rosnące ceny.

Intel, mimo trudności na rynku, radzi sobie bardzo dobrze. Przychód firmy w zamkniętym właśnie 2011 roku fiskalnym wyniósł 54 miliardy dolarów, co przełożyło się na prawie 13 miliardów zysku netto. CEO Intela, Paul Otellini, przyznał, że rok 2011 był wyjątkowy dla Intela. I rzeczywiście, w 2011 Intel zanotował przychody najwyższe w swojej historii.

AMD, który również właśnie zakończył 2011 rok fiskalny, nie ma powodów do zadowolenia, choć niepopularna seria Bulldozer, na której AMD stracił 177 milionów dolarów, nie zachwiała równowagi firmy. Przychód AMD osiągnął poziom 6,57 miliarda dolarów, co przełożyło się na niecałe 500 milionów zysku w ciągu minionego roku. Podczas kiedy układy konsumenckie na siebie nie zarabiają, AMD na powierzchni trzymają profesjonalne karty graficzne, procesory serwerowe z serii Opetron i energooszczędne układy AMD Fusion, których sprzedano w minionym roku ponad 30 milionów.

Polecamy
Test: Samsung 830 256 GB

Dysk SSD warty uwagi
zapytaj eksperta
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •