Nie lubię Windowsa, tak samo jak nie lubię całego Micro$oftu. Nie lubię go za jego wredne praktyki monopolistyczne, za to, że przez niego jestem zmuszony do kupna ich systemu. Chociażby po to, żeby móc sobie od czasu do czasu w coś zagrać. Mogę go nie lubić – to jest moje święte prawo i żaden troll mojej mentalności w tej kwestii nie zmieni. A jeśli uważa, że jednak mu się uda, łaskawie odsyłam go do nader popularnego ostatnio fragmentu poezji naszego narodowego wieszcza, Juliana Tuwima, w wersji audiowizualnej, co by się oczka nadto nie przemęczyły i mózg nie zwęglił totalnie (no offence) - KLIK. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem otwartego oprogramowania, albo chociaż darmowego (czyt. freeware), a to, co robi M$, aby zatuszować istnienie innych systemów operacyjnych, potrafię porównać jedynie do tego, co drzewiej robili z nami...