Administrator? Programista? A może Tester? Część 2

Dlaczego programista nie powinien testować swojego kodu? Można to opisać w najprostszy sposób: tak samo jak ja, daję tekst tego wpisu do przeczytania innej osobie zanim trafi on na DB.
Mogę nie zauważyć jakiejś litrówki, powtórzenia, itp. W końcu ja piszę ten tekst i ja jestem jego twórcą. Mogę być trochę zmęczony - bo wczoraj był mecz/czytałem książkę/wróciłem z imprezy/porwało mnie Ufo - i mogę przegapić pewne rzeczy.
Dodatkowo nie czytam dokładnie ponieważ zakładam, że jest to prawidłowe. Podobnie programista tworząc swój kod działa na pewności i odruchach. Wie, że to działało wcześniej to dlaczego ma nie działać teraz. No właśnie? Dlaczego ma nie działać? Po pierwsze w trakcie pracy nad kodem mogły zmienić się wymagania.
Np. formularz, który ma być wypełniony przez użytkownika w pierwszym projekcie miał mieć maksymalnie 2000 znaków. Po kolejnych konsultacjach został ustalony na 8000 znaków... ale na sam koniec ktoś zdecydował, że będzie to jednak wielkość 50000 znaków. Czy to problem...

Re: Laptop? Dziękuję – nie! Ale może kiedyś…

Miałem kontynuować wpis o innej tematyce jednak wpis Meszuge trochę mnie zaciekawił.

Sam aktualnie zastanawiam się nad zakupem sprzętu dla mojego syna. Nie mam tutaj wymagających gier, ale proste produkcje Disneya, trochę strony z grami flash, trochę rysowania, nauki. Coś co nie wymaga super grafiki.

Zdecydowałem o dwóch rzeczach:
1. Procesor Intela z rodziny i (najprawdopodobniej i3)
2. System Windows 7
i kryterium zerowym: CENA całego zestawu.

Na razie nie spieszę się więc mogę sobie spokojnie analizować oferty. Ponieważ nie lubię galerii handlowych szukam czegoś w typowych sklepach komputerowych. W jednym mam wszystko na stronie internetowej (nie będę robił im reklamy... ale pewnie i tak po nazwie zestawu domyślicie się ;) ).

OK, lecimy z koksem:
1.

Administrator? Programista? A może Tester?

Na początku małe wyjaśnienie. Co to jest (za Wikipedią) Testowanie Oprogramowania?

Testowanie oprogramowania – proces związany z wytwarzaniem oprogramowania. Jest to jeden z procesów zapewnienia jakości oprogramowania. Testowanie ma na celu weryfikację oprogramowania oraz walidację oprogramowania. Weryfikacja oprogramowania ma na celu sprawdzenie, czy wytwarzane oprogramowanie jest zgodne ze specyfikacją. Walidacja sprawdza, czy oprogramowanie jest zgodne z oczekiwaniami użytkownika.

Czyli klikamy jak nienormalni po programie i patrzymy co się dzieje? Wiele osób właśnie tak sobie wyobraża testowanie aplikacji. Napiszę trochę brutalnie - to tak jak by wyobrażać sobie pracę pielęgniarki po obejrzeniu filmów z gatunku XXX ;-) Dodatkowo jest to niezła droga do pozostawienia sporej ilości błędów w aplikacji.
Oczywiście jest coś takiego jak testowanie eksploracyjne. Jednak przy takiej pracy należy dobrze znać aplikację, tak by wiedzieć gdzie szukać.

Zakup cyfrowej książki - dlaczego to się nie opłaca?

Jestem dziwnym człowiekiem - uwielbiam książki. Mam szczęście, że moja Towarzyszka Życia podziela moją pasję... i finanse. Ponieważ nasz księgozbiór powoli zaczyna być problematyczny postanowiłem, że przynajmniej książki informatyczne, będę starał się nabywać w postaci cyfrowej. Dotychczas większość moich papierowych książek (głównie dotyczących technologii MS) posiadała na płycie dodatkową wersję pdf, ew. potrzebna strona była skanowana. Dlaczego ważna była wersja cyfrowa lub przetworzenie analogu na cyfrę? Jeżeli masz do czynienia z kodem (czy właściwie nauką programowania) łatwiej i szybciej można skopiować tekst z pdfa do IDE. Na początku nie ma to znaczenia, ale jak już mamy stronę do przepisania...

Tyle wstępu. Ponieważ potrzebowałem na szybko książki do Javy, a nie interesuje mnie wydawnictwo torrent sp. z o.o. udałem się wirtualnie do jednego z większych sklepów z książkami informatycznymi w Polsce, czyli do helion.pl.

Bezpieczne hasło jest mitem... a może admin wie co robi?

Przeczytałem wpis na temat zwariowania na punkcie mocnych haseł:
http://www.dobreprogramy.pl/januszek/Bezpieczne-haslo-to-mit-Nie-dajmy-sie-zwariowac,22762.html#komentarze

I muszę powiedzieć stop. Januszek do pewnego stopnia ma rację... jednak nie tylko administrator danego serwisu ma wpływ na to w jaki sposób hasła są tworzone. Jest to zawarte w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
Jak widać jest pewna instytucja która zajmuje się dostępem do danych.

Najciekawsze wycinki z przytoczonego linka:
A. Środki bezpieczeństwa na poziomie podstawowym
(...)W przypadku gdy do uwierzytelniania użytkowników używa się hasła, jego zmiana następuje nie rzadziej niż co 30 dni. Hasło składa się co najmniej z 6 znaków.

W sumie wersja stosowana przy bardzo małych sieciach.

Cykl produkcji oprogramowania... dla opornych ;-)

Do stworzenia tego wpisu zainspirowały mnie komentarze pod newsem na temat Sp2 do Windowsa 7: http://www.dobreprogramy.pl/Microsoft-juz-pracuje-nad-Windows-7-Service-Pack-2,Aktualnosc,22768.html

Jak to jeszcze nie ma Sp1, a już Sp2? Niech lepiej pracują nad Sp1! Niech lepiej robią Windows 8. No, nie to Windows 8 nie będzie szybko.

Tego typu komentarze ujawniają niewiedzę piszących je osób. Dlaczego? Firma nie może sobie pozwolić na tworzenie tylko jednego produktu (jednej wersji) na raz. Najczęściej, a chodzi mi o organizacje zatrudniające większą ilość programistów, kilka produktów tworzonych jest równocześnie. Może podam to na przykładzie Windowsa 7 (dane będą wiarygodne bo wyssane z palca ;-) ):

1. Jesteśmy rok przed wydaniem publicznej bety W7.

Kalendarz wszędzie :-)

No tak... coraz częściej nasz rytm życia jest wyznaczany przez spotkania. Nie tylko biznesowe ale też prywatne. Dawniej nie było problemów by zapamiętać, że o 20-tej jestem umówiony ze znajomymi w pubie... i w sumie dalej nie zapominam. Problem zaczyna się jak muszę zapamiętać to spotkanie ze znajomymi, usługi wykonane dla firmy X oraz dla firmy Y. Ponieważ nie prowadzę (już) działalności gospodarczej, a firmy X i Y przydzielają mi zlecenia kilka razy w miesiącu to zaczyna się mały bałagan.
Od kilku lat korzystam do spraw zleceń z jednego konta i z programu pocztowego Thunderbird z dodatkiem Lightning. Sprawdza się super jako kalendarz stacjonarny. Jednak czasem zlecenie jest szybkie i wykonane tego samego dnia bez wcześniejszego wpisania do kalendarza... były karteczki, były kreski, był notes... ale teraz jest telefon z Androidem :-)
No dobra mam konto na Gmailu i mam tam już wpisy. Jednak takie przepisywanie nie jest wygodne - można coś zgubić, zapomnieć. No to mam dwa super narzędzia i muszę chyba z jednego z nich zrezygnować.

Co mi jest potrzebne w Edytorze Tekstu?

Czytając komentarze we wpisach MS Office i OpenOffice i Moje przemyślenia o OO i MSO zastanawia mnie co jest potrzebne większości użytkowników w programach biurowych. Na początku postanowiłem zabrać się za Edytor Tekstu (czyli Word, Writer, AbiWord, Edytor z Worksa, WordPad czy zwykły Notatnik*). Co nam jest potrzebne? Przyznam, że nie jestem jakimś zaawansowanym użytkownikiem - pakiety biurowe nie stanowią sedna mojej pracy, ale przez te kilkanaście lat człowiek musiał napisać te kilka linijek tekstu.
Zacząłem się zastanawiać co wykorzystywałem/z czego korzystam.
0. Sprawdzanie pisowni - bez tego nie mogę się poruszać i działać. Po prostu jest to jedna z najważniejszych dla mnie funkcji.
1. Formatowanie tekstu - czyli wszelkie boldy, kursywy, podkreślenia, kolorowania, wypunktowania, wyśrodkowania, zmiana czcionki, jej wielkości, itp.
2.

Moje przemyślenia o OO i MSO

Do napisania tej notki natchnął mnie wpis na blogu DB: MS Office i OpenOffice
Przez dwa lata prowadziłem działalność gospodarczą (popularnie zwanej firmą lub samozatrudnieniem ;-) ). Było to w latach kiedy jeszcze rządził MSO2003, a wersja OO to 2.X. Przez ten czas starałem się korzystać jak najwięcej z darmowego oprogramowania (czytając uważnie licencję czy jest to oprogramowanie do wykorzystania komercyjnego). Można powiedzieć, że posiadałem trzy płatne programy:
1. Windowsa XP
2. Program fakturujący (zajmowałem się m.in. obsługą całości softu tej firmy)
3. Total Commander
Mój program pocztowy to Thunderbird z dodatkiem Lightning (kalendarz), a pakiet biurowy to OpenOffice. Pracowałem w ten sposób przez dwa lata - wysyłając i otrzymując różne oferty, instrukcje, projekty. Przez te dwa lata tylko raz nie mogłem odczytać dokumentu. Był to kwestionariusz osobowy do szkoleń dofinansowanych przez EFS przesłany przez Altkom. Właściwie dokumentu nie mogłem częściowo wypełnić.

Nowe GG jest beee

Tak naprawdę tytuł miał wyglądać całkiem inaczej - jednak obecny zawiera w sobie wszystko.
Dlaczego coraz to nowsze wersje oprogramowania mają dodatkowe możliwości, o których nikt nie myślał na samym początku? Dlaczego tytułowe GG jest tak rozbudowane? Dlaczego Nero nie jest już tylko programem do nagrywania, ale całym multimedialnym kombajnem?
Odpowiedź jest prosta: bo tak chcą użytkownicy. Zaraz, zaraz. Ci sami użytkownicy* co teraz protestują przeciwko zmianą? Tak, właśnie ci sami. Dziwne? Dla mnie nie. Sam współtworzę jedne mały projekt i spotykam się z wpisami na forum typu "chcemy funkcjonalność X" i pod nim kilkadziesiąt wpisów jak by było super gdyby była i co by dawała. OK, grupa twórców poświęca czas i tworzy taką funkcjonalność, sprawdza ją, testuje i w następnej wersji wypuszcza. Od ostatniej wersji minęło kilka lub kilkanaście miesięcy.
Nagle szok, na forum pojawiają się wpisy, że funkcjonalność X jest zła, że zabiła produkt. Chwila... jak to. Przecież chcieliście? By było śmieszniej okazuje się, że przeciw funkcjonalności protestują też osoby, które jej chciały.

Co się dzieje dalej z produktem? Takie np.