r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Adobe, Apple i Microsoft pod lupą za zawyżanie cen w Australii

Strona główna Aktualności

Nie raz dało się zauważyć, że zależnie od kraju, niektóre rzeczy kosztują więcej niż powinny — zwłaszcza jeśli przeliczamy ceny z dolarów amerykańskich lub mamy do czynienia z „przelicznikiem Apple'a”, gdzie 1 dolar amerykański równy jest jednemu euro. Z podobnymi problemami borykają się od dłuższego czasu między innymi Australijczycy.

Parlament Australii ponownie wezwał reprezentantów Microsoftu, Apple'a i Adobe do stawienia się przed komisją, która ma bliżej przyjrzeć się poziomowi cen produktów tych firm. Organizacje działające na rzecz praw konsumenta wielokrotnie zgłaszały tam, że te firmy liczą sobie zdecydowanie za dużo. Ed Husic, zasiadający w parlamencie działacz australijskiej Partii Pracy, znany z walki o obniżenie cen produktów zaliczanych do szeroko pojętego IT w swoim kraju, oskarżył Adobe również o to, że zamiast zachęcać lokalnych użytkowników do współpracy, za pieniądze Australijczyków finansuje różne działania „charytatywne” (wspieranie organizacji i społeczności) w Stanach Zjednoczonych. Microsoft z kolei tłumaczy się tym, że w tym kraju po prostu wszystko — transport, szkolenie pracowników, wynajmowanie pomieszczeń, koszty pracy, reklama itp. — jest drogie.

Podczas gdy według wyliczeń niektóre produkty są w Australii droższe nawet o 60%, niż w Stanach Zjednoczonych, lokalni reprezentanci firm z segmentu niechętnie współpracują z władzami, niektórzy odmawiają nawet stawienia się przed komisją lub ociągają się z dostarczeniem materiałów mających wykazać, czemu ich produkty kosztują właśnie tyle. Wszystkie wymienione firmy już przesłały powołanej do tej analizy komisji raporty, ale reprezentanci odmawiali stawienia się osobiście. Parlament wezwał ich na przesłuchanie przed obliczem komisji, które zaplanowano na 22 marca.

r   e   k   l   a   m   a

Wysokie ceny produktów z sektora IT to problem nie tylko konsumentów, którzy muszą zapłacić trochę więcej za piosenki z iTunes czy laptopa, niż Amerykanie. Przede wszystkim ta sytuacja uderza w działające na terenie Australii firmy, które w dzisiejszej rzeczywistości zaplecza IT potrzebują do istnienia. To z kolei wpływa negatywnie na całą gospodarkę liczącego prawie 23 miliony mieszkańców kraju.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.