r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Amazon Zocalo zje Dropboksa i będzie podgryzać OneDrive i Dysk Google

Strona główna AktualnościINTERNET

Różne rzeczy można mówić o usługach chmurowych Google'a czy Microsoftu, ale jedno jest pewne. W tej dziedzinie nie można ich kolokwialnie nazywać „gigantami”. Ani ofertą, ani ceną nie bardzo są w stanie konkurować z ogromną chmurą Amazonu. W najlepszym razie ich oferta konkuruje z całą gamą niezależnych chmurowych usług, działających najczęściej na infrastrukturze… Amazonu. A co może się stać, gdy Amazonowi znudzi się bycie „tylko” dostawcą infrastruktury, i sam przedstawi swoją gamę chmurowych usług? Przekonamy się o tym już niebawem. Jeff Bezos zrobił pierwszy krok, wprowadzając na rynek nową usługę dysku wirtualnego o nazwie Zocalo.

Przez całe lata znany i lubiany Dropbox korzystał z chmury storage'owej Amazon S3, przekształcając ją w dostępny dla zwykłych internautów wygodny dysk w chmurze. Dopracowany dostęp do plików przez przeglądarkę, klienty desktopowe i mobilne, wygodna synchronizacja między różnymi urządzeniami i systemami, sprytne akcje promocyjne – to wszystko sprawiło, że do dzisiaj nieposiadający własnej infrastruktury Dropbox jest w stanie konkurować z podobnymi usługami Google'a i Microsoftu – przynajmniej w zakresie darmowych usług.

Z usługami płatnymi było już nie tak dobrze. Przeciętny internauta chętnie brał podstawowe, darmowe konto o pojemności 2 GB, jednak nakłonienie go do zakupu konta Pro (100 GB w chmurze za 10 euro miesięcznie) wcale nie było łatwe, podobnie jak i nie było łatwe nakłanianie firm do kupowania wersji Enterprise, w cenie 15 dolarów miesięcznie za użytkownika. Dropbox nie posiadał ani aplikacji webowych na miarę Google'a czy Microsoftu, ani nie był w stanie zapewnić integracji z systemami operacyjnymi na takim poziomie jak Google dla Androida i ChromeOS-a czy Microsoft dla Windows. Teraz wygląda na to, że jedyne co mu zostanie, to konta darmowe – a z tych wyżyć niełatwo.

r   e   k   l   a   m   a

Nowa usługa Amazonu, wirtualny dysk Zocalo, właśnie wystartowała, i już na starcie nie daje Dropboksowi żadnych szans. Podstawowe konto w Zocalo ma pojemność 200 GB i kosztuje 5 dolarów miesięcznie. Podobnie jak w wypadku Dropboksa, Zocalo oferuje desktopowe i mobilne klienty do synchronizacji plików (na razie dostępne są wersje dla Windows, OS-a X, iOS-a, Androida i Kindle Fire). Od strony zintegrowanych aplikacji webowych na razie zbyt wiele nie ma – prosty mechanizm komentowania dokumentów (głównie Microsoft Office) i menedżer współdzielenia z obsługą historii zmian plików, ale to dopiero początki. Najważniejsze z perspektywy biznesowego klienta jest jednak to, że Zocalo integruje się z lokalną usługą Active Directory, dzięki czemu pracownicy mogą logować się do usługi za pomocą tego samego loginu i hasła co do sieci firmowej, zaś administratorzy kontrolować ich uprawnienia dostępu czy ilość przyznanego im w Zocalo miejsca.

Poza dysponującymi swoim własnym zapleczem internetowymi potentatami z taką usługą nikt nie jest w stanie konkurować. Dropbox płaci Amazonowi hurtowe, zapewne preferencyjne stawki za wykorzystanie chmury S3, ale możemy być pewni, że Zocalo za swoje chmurowe instancje S3 nie płaci nic. Jedyną nadzieją dla Dropboksa mogłoby być rozpoczęcie budowy własnych centrów danych, ale po pierwsze jest już na to trochę za późno, a po drugie, brakuje odpowiednich kompetencji i doświadczenia.

Ciekawe może być porównanie tej sytuacji do wprowadzenia na rynek usługi Amazon Instant Video, mającej konkurować z tak popularnym w wielu krajach Netfliksem. Netflix też nie posiada własnej infrastruktury, w całości zależąc od rozmaitych usług Amazon Web Services. Netflix też jest dla użytkownika (przynajmniej amerykańskiego) znacznie droższy od Amazon Instant Video. Jednak mimo tych dwóch czynników, Netflix nie tylko nie zniknął z rynku, ale nawet mógł sobie pozwolić na niewielką podwyżkę abonamentu. Powód, dla którego zdołał przetrwać ofensywę Amazona, był całkiem oczywisty. To Netflix pierwszy rozmawia z decydentami w Hollywood, to Netflix produkuje wyjątkowe seriale, takie jak House of Cards. Jego oferta jest więc wyjątkowa. Oferta gigabajtów w wirtualnym dysku w chmurze – chyba trudno znaleźć dziś coś równie standardowego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.