r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Amerykański nakaz przeszukania ważny dla serwerów znajdujących się w Europie

Strona główna AktualnościINTERNET

Gdy w ostatni czwartek Władimir Putin stwierdził, że za stworzeniem Internetu stoi CIA, które do tej pory stara się utrzymać kontrolę nad globalną Siecią, wiele mediów w Polsce i innych krajach Zachodu potraktowało to jako przekroczenie granicy śmieszności. Miłośnicy spiskowej teorii dziejów mają jednak powód do uciechy, gdyż właśnie Stany Zjednoczone przyznały sobie w praktyce nieograniczoną jurysdykcję nad Internetem.

Spełnienie surowych wymogów Unii Europejskiej dotyczących ochrony wrażliwych danych użytkowników wymagało od amerykańskich firm przystąpienia do procesu US-EU Safe Harbor, mającego zagwarantować, że zapewnią one europejskim internautom taką samą ochronę co firmy ze Starego Kontynentu, związane dyrektywą 95/46/WE. Ujawnienie przez Edwarda Snowdena szczegółów prowadzonej przez NSA operacji PRISM sprawiło jednak, że Komisja Europejska otwarcie zagroziła, że jeśli Amerykanie nie zaczną traktować poważnie kwestii ochrony prywatności, to o bezpiecznej przystani dla ich firm w UE mogą zapomnieć.

Groźby z Brukseli na Waszyngtonie nie wywarły jednak należytego wrażenia, a wręcz przeciwnie. Do tej pory mające swoją siedzibę w USA firmy świadczące usługi internetowe, takie jak Google, Amazon czy Microsoft podkreślały, że są w stanie zapewnić należytą ochronę danych europejskich użytkowników dzięki wykorzystaniu europejskich centrów danych (zazwyczaj zlokalizowanych w Irlandii), których operacje są podporządkowane europejskiemu prawu.

r   e   k   l   a   m   a

Z doniesień Reutersa wynika, że te zapewnienia straciły właśnie jakiekolwiek znaczenie. Dzień po kontrowersyjnej wypowiedzi prezydenta Rosji, sędzia federalny James Francis wydał wyrok w sprawie dotyczącej nakazu przeszukania w śledztwie dotyczącym jednego z użytkowników poczty elektronicznej Microsoftu, którego dane przechowywane były na serwerach w Irlandii. W sprawie tej Microsoft zachował się wzorowo i zaskarżył nakaz, w przekonaniu że administracja federalna USA nie ma jurysdykcji nad serwerami zlokalizowanymi w Unii Europejskiej. Rzecznik firmy stwierdził wówczas, że amerykański prokurator nie może uzyskać nakazu przeszukania czyjegoś domu, znajdującego się poza USA, tak samo jak prokurator z innego kraju nie może żądać nakazu przeszukania domu mieszkańca Stanów Zjednoczonych. Te same zasady powinny mieć zastosowanie w kwestiach internetowych – ale najwyraźniej rząd ma w tej kwestii inne zdanie.

Sędzia Francis przychylił się jednak do stanowiska Waszyngtonu, orzekając, że dostawcy usług internetowych muszą wydać wszelkie dane swoich użytkowników, w których organy administracji federalnej USA uzyskały nakaz przeszukania, nawet jeśli dane te przechowywane są w innych krajach. W uzasadnieniu sędzia federalny stwierdził, że gdyby amerykańskie agencje były zmuszone do współpracy z zagranicznymi organami sprawiedliwości, poważnie obciążyłoby to rząd USA i zaszkodziło wysiłkom organów ścigania.

Co prawda sędzia uznał słuszność argumentu Microsoftu, dotyczącego jurysdykcji prokuratorów, ale stwierdził, że argument ten nie ma w tej sprawie znaczenia, gdyż nakazy przeszukania dotyczące informacji przechowywanej elektronicznie nie są od strony formalnej tym samym, co nakazy przeszukania nieruchomości. Przebiegają one według federalnej ustawy Stored Communications Act i mają „hybrydową” naturę – uzyskuje się je tak samo, jak nakazy przeszukania, ale wykonuje jak administracyjny nakaz dostarczenia dokumentów (wezwanie do sądu). Odbiorca takiego nakazu musi dostarczyć żądane dokumenty, bez względu na to, gdzie się one znajdują.

W tej sytuacji wszelkie próby amerykańskich firm z uruchamianiem lokalnych centrów danych nie mają z prawnego punktu widzenia żadnego sensu – sądowe nakazy z USA wystarczą, by Google, Microsoft czy Amazon wydały dane swoich użytkowników. Nie wiadomo jeszcze jak w świetle tego wyroku do sprawy odniesie się Komisja Europejska, rząd Rosyjskiej Federacji, czy Brazylia, które coraz częściej sugerują, że lata swobodnej działalności amerykańskich firm internetowych na ich terenie zbliżają się do końca. Wiemy na razie jedynie, że Microsoft zamierza odwołać się od niekorzystnego dla firmy wyroku do sądu okręgowego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.