r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Amerykańskie 6 ostrzeżeń napędza rynek VPN, zagraża otwartym sieciom WiFi

Strona główna Aktualności

Tego można było się spodziewać — zasada 6 ostrzeżeń wprowadzona w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak wcześniej we Francji, Finlandii czy Szwecji, nie skutkuje natychmiastowym zatrzymaniem pobierania materiałów naruszających prawa autorskie. Oczywiście zawsze będzie grupa użytkowników, którzy ograniczą lub całkowicie zaprzestaną niecnych praktyk po którymś ostrzeżeniu. Są jednak także grupy, które zaczną korzystać z innych niż monitorowane sieci P2P źródeł nielegalnych treści, oraz poszukujące sposobu na ukrycie swoich IP przed czujnymi automatami Copyright Alert System.

Ta trzecia, chcąca się ukryć grupa, jest ostatnio szczególnie aktywna, co widać na przykład w analizach zapytań kierowanych przez Amerykanów do wyszukiwarki Google. TorrentFreak informuje, że dostawcy usług VPN i proxy również zauważyli napływ nowych klientów, a niektórzy wręcz opierają na tym swój marketing. BeeVPN na przykład nie tylko sugeruje, że za pomocą jego usług uzyskamy dostęp do ThePirateBay, ale ostatnio krytykował 6 ostrzeżeń za automatyczne działanie i zaznaczył, że dzięki jego usługom nikt nie zostanie niesłusznie oskarżony. PriveteInternetAccess z kolei, już poza reklamami, przyrównał nowy system powiadamiania o naruszeniu praw autorskich do tych stosowanych przez rządzących żelazną ręką w najciemniejszych wiekach historii ludzkości.

Porozumienie z przedstawicielami przemysłu filmowego i muzycznego podpisali Verizon, AT&T, Comcast, Cablevision i Time Warner Cable. Amerykańskie ujęcie 6 ostrzeżeń przewiduje, że po 6 powiadomieniach wysłanych do dostawcy Internetu ma on obowiązek wpłynąć na abonenta — może mu „przyciąć” dostępne pasmo lub przekierowywać go zawsze na stroną informującą o tym, że został przyłapany na piractwie i proponującą alternatywne, legalne źródła. Verizon na przykład będzie przekierowywał piratów na stronę z filmem edukacyjnym. Jeśli to nie pomoże, ich łącza zostaną przycięte… ale nic więcej im nie grozi. Na odłączanie użytkowników dostawcy się nie zgodzili.

r   e   k   l   a   m   a

Opisana wyżej polityka firmy Verizon niesie nieciekawe konsekwencje. Operator postanowił zaimplementować te zasady również na łączach kupionych przez firmy. Pół biedy, jeśli na piractwie przyłapany zostanie pracownik jakiegoś biura — z pewnością zostanie „wyedukowany” przez swojego szefa, a usługi wrócą do normy. Zagrożone są publiczne sieci WiFi w kawiarniach czy hotelach. Do takiej sieci można się podłączyć wcale nie wchodząc do lokalu, możliwe jest również podłączenie się przypadkowe — na przykład jeśli urządzenie, z którym spacerujemy, ma uruchomionego w tle klienta sieci BitTorrent, postanowi się wybudzić i podłączyć do pierwszej z brzegu sieci. Możliwe jest nawet sabotowanie łączy konkurencyjnej kawiarni. Oczywiście firmy będą na tym tracić — nikt nie chce chodzić do kawiarni, w której nie da się normalnie korzystać z dostępnego WiFi.

Komentarz Jill Lesser z nowootwartego Center for Copyright Information nie nastraja optymistycznie. Lesser nie widzi problemu i twierdzi, że ci abonenci nie powinni pozwalać swoim pracownikom na kradzież. Rynek potrzebuje coraz więcej dostępu do Internetu wszędzie, gdzie tylko się da. Dla CCI niestety każdy pirat to złodziej, a akcja ma, według nich, charakter czysto edukacyjny.

Automatyczne przycinanie łączy bez pociągania do odpowiedzialności konkretnych osób może jednak skutecznie zahamować rozwój ogólnodostępnych sieci za Oceanem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.