r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Android, otwartość, licencje, fragmentacja i trochę starej dobrej paniki

Strona główna Aktualności

Google zawsze było dumne z tego, że Android jest opensource'owym systemem (nawet jeśli wielu krytyków firmy twierdziło, że proces tworzenia Androida z tradycjami ruchu Open Source niewiele ma wspólnego). Gdy Steve Jobs zaczął opowiadać, że w najlepszym razie mobilny system Google'a jest otwarty dla telekomów i producentów sprzętu, ale na pewno nie dla użytkowników, twórca Androida sprowadził go do parteru prostym ćwierknięciem na Twitterze: definicja otwartości: "mkdir android ; cd android ; repo init -u git://android.git.kernel.org/platform/manifest.git ; repo sync ; make". Jobs nijak nie był w stanie tego skomentować, i od tej pory przyjęło się uważać (poza kręgami fanów Richarda Stallmana), że z perspektywy zwykłych użytkowników (a może raczej – zwykłych deweloperów), Android jest otwartym systemem. Dowodem na to mogą być chociażby prace forumowiczów xda-developers, takie jak ostatnia łatka na generator entropii, która sprawia, że Android staje się o wiele bardziej responsywny, przestaje się zacinać.

Torsten Grote z Free Software Foundation Europa alarmuje jednak: Android SDK (zestaw narzędzi do tworzenia oprogramowania na Androida) właśnie stał się niewolny! Wchodząc na google'owe strony pobierania SDK, musimy wyrazić zgodę na umowę licencyjną przed pobraniem pakietu narzędzi (co już ma gwałcić wolność zerową – prawo do używania oprogramowania bez żadnych ograniczeń). W samej zaś umowie licencyjnej znajdują się wrogie wolności zapisy, mające zakazywać kopiowania, modyfikowania, dostosowywania, redystrybucji, dekompilacji, odwrotnej inżynierii, disasemblacji czy tworzenia pochodnych dzieł z SDK czy części SDK. W tej sytuacji miłośnikom wolności nie pozostaje nic innego, jak tylko odwrócić się od Androida i skorzystać z jego prawdziwie wolnego forka, Replikanta, którego SDK w wersji 4.0 zostało właśnie wydane (oczywiście na warunkach akceptowanych przez Free Software Foundation).

Co się jednak faktycznie dzieje? Zajrzeliśmy dzięki maszynie czasu do zapisów licencji z 2010 roku. Mówiła ona (tłumaczenie DP):

Punkt 3.3: za wyjątkiem zakresu wymogów stawianych przez odpowiednie licencje stron trzecich, nie możesz kopiować (za wyjątkiem tworzenia kopii zapasowych), modyfikować, dostosowywać, redystrybuować, dekompilować, dokonywać odwrotnej inżynierii, disasemblować, czy tworzyć dzieła pochodne z tego SDK lub jego części. Za wyjątkiem zakresu wymogów stawianych przed odpowiednie licencje stron trzecich, nie możesz ładować jakiejkolwiek części SDK na urządzenie mobilne lub inny sprzęt za wyjątkiem komputera osobistego, łączyć jakąkolwiek część SDK z innym oprogramowaniem, czy rozpowszechniać jakiekolwiek oprogramowanie czy urządzenia zawierające SDK.

Obecnie w nowej licencji można przeczytać:

Punkt 3.3: Nie możesz używać tego SDK do żadnych celów, które nie zostały jawnie dozwolone przez tę Umowę Licencyjną. Za wyjątkiem zakresu wymogów stawianych przez odpowiednie licencje stron trzecich, nie możesz: (a) kopiować (za wyjątkiem tworzenia kopii zapasowych), modyfikować, dostosowywać, redystrybuować, dekompilować, dokonywać odwrotnej inżynierii, disasemblować, czy tworzyć dzieła pochodne z tego SDK lub jego części; lub (b) ładować jakiejkolwiek części SDK na urządzenie mobilne lub inny sprzęt za wyjątkiem komputera osobistego, łączyć jakąkolwiek część SDK z innym oprogramowaniem, czy rozpowszechniać jakiekolwiek oprogramowanie czy urządzenia zawierające SDK.

Nie jesteśmy prawnikami, ale na zdrowy rozsądek trudno powiedzieć, by doszło tu do jakiejś znaczącej zmiany. Podobnie wygląda sytuacja w punktach 3.4, 4.3 i 4.4, zawierających dodatkowe klauzule ograniczające wolność używania SDK. W szczególności warto spojrzeć na punkt 3.4, zakazujący podejmowania działań mogących prowadzić do fragmentacji Androida – i najwyraźniej mający na celu ograniczenie.

Należy jednak podkreślić jedno: te ograniczenia licencyjne, o których zrobiło się dziwnie głośno właśnie teraz, przy okazji ogłoszenia mobilnej wersji Ubuntu, nie dotyczą w żadnym stopniu samego Androida, a jedynie jego SDK. Co więcej, nie dotyczą one źródeł SDK, dostępnych na licencji Apache 2, a jedynie binarnej wersji, udostępnianej przez Google. Ile by więc Free Software Foundation nie mówiło o złu, jakie lęgnie się w Mountain View, nie zmienia to faktu, że producent stara się chronić swój androidowy projekt przed niewłaściwym (z jego punktu widzenia) wykorzystaniem – fragmentacją Androida w stylu, jaki planowała chińska Alibaba ze swoim Aliyun OS-em i odrębnym dla niego sklepem z aplikacjami. Tworząc forka Androida, nie możesz legalnie wykorzystywać google'owego SDK dla niego (oczywiście Chińczycy się tym nie będą przejmowali, ale już Amazon ze swoim ekosystemem dla Kindle Fire już tak).

Cała sprawa to więc burza w szklance wody, nic nie zmieniająca z perspektywy użytkownika, praktycznie nic nie zmieniająca z perspektywy programisty (choć ten zapis o zakazie używania SDK na urządzeniach mobilnych jest nieco śmieszny – czy Google naprawdę jest przekonane, że uruchomienie SDK na Nexusie 7 z zainstalowanym na nim normalnym GNU/Linuksem to jakaś herezja?), co nieco zmienia z perspektywy producentów, którym marzyłoby się wydzielenie własnego, androidowego poletka. Niewolne klauzule licencji w tym wypadku jednak służą interesom użytkowników, chroniąc ich przed fragmentacją znacznie gorszą, niż ta obecna, sprowadzająca się do występowania na rynku kilku wersji Androida. Dopiero nieciekawie by się zrobiło, gdyby Sony, Samsung, HTC, LG i kto tam jeszcze miały własne wersje google'wego systemu, niekompatybilne z niczym innym, przykute do obsługiwanych przez producenta sklepów z aplikacjami…

Ale jeśli faktycznie zależy Wam na licencyjnej wolności, to zawsze jest Replikant. W 100% kompatybilny z Androidem, do pobrania na stronie replicant.us/.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.