r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Aparaty fotograficzne z Androidem… bo można

Strona główna Aktualności

Ponieważ aparaty montowane w smartfonach są coraz lepsze, zaczęła zacierać się granica między urządzeniami mobilnymi a aparatami kompaktowymi. Telefony mają dodatkowo kilka przewag nad „małpkami” — od razu można zdjęcie wysłać i można pobawić się edycją. Osobiście ostatnio zaczął mi również doskwierać (czego się nie spodziewałam), brak ekranu dotykowego, który oszczędziłby sporo czasu przy przeszukiwaniu menu aparatu.

Nikogo już nie dziwi fakt, że zdjęcia robione smartfonami mają jakość porównywalną z aparatami kompaktowymi, a czasami nawet lepszą. Statystyki Flickra od dawna udowadniają, że popularnym i całkiem dobrym aparatem jest iPhone. Coś zaczyna się dziać także w tym drugim obozie — aparaty kompaktowe zbliżają się do smartfonów.

Zaczęło się od Nikona Coolpix S800c, który został zaprezentowany tydzień temu i trafi na rynek we wrześniu. Aparat wyposażony został w 16-megapikselową matrycę CMOS, 10-krotny zoom optyczny, GPS, 3,5-calowy ekran dotykowy i WiFi. Działa pod kontrolą Androida 2.3, można na niego pobierać aplikacje z Google Play i udostępniać zdjęcia przez Internet czy wykorzystać go jako nawigację. Tylko zadzwonić się z niego nie da… chociaż od czego jest VoIP?

r   e   k   l   a   m   a

Nie trzeba było długo czekać na kolejną hybrydę tego typu — Galaxy Camera, który właśnie przywołuje oglądających na stoisko Samsunga na targach IFA 2012. Samsung się nie ograniczał i pod wieloma względami pobił Nikona. Aparat Galaxy ma 4,8-calowy wyświetlacz, Androida 4.1, 16-megapikselową matrycę, 21-ktotny zoom optyczny, WiFi, 3G, 4G, gniazdo na kartę micro SIM, gniazdo microSD… a do tego tradycyjnie już dysk na Dropboksie o pojemności 50 GB i oprogramowanie do edycji zdjęć.

Po co to wszystko? — chciałoby się zapytać, ale w zasadzie nie trzeba. To nie są aparaty do studia czy na wycieczki, z których zdjęcia i tak będą obrabiane później. Chodzi o możliwość edycji i wysłania zdjęcia natychmiast po zrobieniu, tak samo jak robimy to obecnie na telefonach, tylko… z prawdziwego aparatu z normalnym obiektywem. W aparatach tego typu, ale z możliwością zmiany obiektywów na wzór bezlusterkowców, widzę przyszłość choćby fotografii dziennikarskiej (choć iPhone'em też można). Miłośników portali społecznościowych i bloggerów, którzy nie mają zaufania do robienia zdjęć telefonem (na przykład z powodu coraz powszechniejszego braku fizycznych przycisków czy ubogich opcji), te wynalazki także zadowolą. Pewnie rok temu złapałabym się za głowę widząc te chimery, ale dziś wydają mi się całkiem na miejscu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.