r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

„Appleseed Alpha” – helleńscy herosi w świecie postapokaliptycznego cyberpunku

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Opowieści o herosach, dysponujących nadludzkimi możliwościami i stawiających czoła nieludzkim wrogom, towarzyszą ludzkości od samego zarania cywilizacji. Nawet dzisiaj, w erze nowoczesnych państw, które za podstawę swojej ideologii przyjęły równość wszystkich obywateli, marzenia o nadludzkich herosach, działających poza naszymi ograniczeniami, jakoś nie tracą na popularności. Wyniesieni ponad kondycję ludzką czy to przez magię, czy przez technikę – to nie jest szczególnie istotne. Istotne, by legenda o herosie została opowiedziana, tak jak była opowiadana tysiące lat temu. Takim herosem jest Briaeos Hekatonchires, z którym znów możemy się spotkać w wydanym w tym roku pełnometrażowym filmie animowanym Appleseed Alpha – powrocie do świata Appleseed, znanego już wcześniej z mangi, anime i gier.

Najpierw kilka zdań dla niewtajemniczonych s. Przedstawiany w kolejnych odsłonach franczyzy Appleseed świat XXII wieku nie jest miejscem łatwym do życia. Kolejne wojny światowe zamieniły większość krajów w ruiny, w których resztki populacji z trudem wiążą koniec z końcem. Gdzieś w tym chaosie jest Olimp, pozornie idealne miasto-państwo, rządzone przez sztuczną inteligencję Gaję i zarządzane przez kastę udoskonalonych genetycznie ludzi, zwanych bioroidami. Pozornie – gdyż pod maską utopii mamy do czynienia z przeżerającymi Olimp spiskami, aktami terroru, korporacyjną polityką i rasowymi napięciami pomiędzy bioroidami, niewspomaganymi ludźmi i tymi, którzy mięso zastąpili maszyną – cyborgami.

Kolejne odsłony Appleseed nie są konsekwentne w budowaniu mitologii tego świata. Pierwsza manga została zaprezentowana w 1985 roku. W 1988 roku doczekaliśmy się pełnometrażowej animacji (OVA), znacząco odchodzącego od scenariusza mangi. Film z 2004 roku pt. Appleseed był reinterpretacją scenariusza oryginalnej mangi, kolejny film Appleseed Ex Machina z 2007 roku był jego kontynuacją, jednak już trzynastoodcinkowe anime z 2011 roku, Appleseed XIII (z którego zrobiono później dwa pełnometrażowe filmy Appleseed XIII: Tartaros i Appleseed XIII: Ouranos) ponownie opowiadały ten świat na swój sposób. Nie zaskakuje więc, że i Appleseed Alpha to zupełnie inna opowieść.

r   e   k   l   a   m   a

Takie wariacje na temat mitu jeszcze bardziej przybliżają opowieść do greckiej mitologii, w której przecież niemal każdy mit miał wiele różnych wariantów, często opowiadających skrajnie odmienne historie, połączone jedynie postaciami herosów. Najnowsza odsłona Appleseeda jest powrotem do pierwszych lat XXII wieku, po wojnie, którą toczyli wszyscy i w której wszyscy przegrali. Olimp jest tu miejscem legend, którego prawie nikt nie widział, a nasi bohaterowie, pilotka bojowego mecha Deunan Knute i Briareos Hekatonchires, który już jest tu pełnym cyborgiem, stanowią zespół od początku opowieści, osadzonej w ruinach Nowego Jorku. Wspólnie pracują jako ludzie (?) do posyłek dla szefa lokalnej mafii, orkoidalnego cyborga Two Horns.

Nie będę tu streszczał scenariusza. Mogę jednak powiedzieć, że jeśli uznacie, że warto poświęcić czas na zobaczenie Appleseed Alpha, opowieść o poszukiwaniu nadziei i sensu dalszego istnienia wśród gruzów świata przez parę naszych herosów nie powinna Was rozczarować. Oczywiście, nie jest to wyrafinowana literatura z bohaterami o ogromnie skomplikowanym życiu wewnętrznym, ale czy taki mityczny Odyseusz ma ogromnie skomplikowane życie wewnętrzne? Nie tego oczekujemy od herosów. Nie będzie więc wielkich zaskoczeń – nasi protagoniści pokonają swoich antagonistów (z pewną pomocą postaci, których jednoznaczna klasyfikacja jest niemożliwa), w trakcie podróży odkrywając na nowo znaczenie fundamentalnych wartości. Nie będzie tu jednak też nieznośnego patosu, w jaki często obfitują opowieści o amerykańskich superbohaterach. Japończycy są w tych kwestiach bardziej subtelni.

A jednak widać, że w przeciwieństwie do poprzednich opowieści, ta skierowana jest bardziej do zachodniego widza. Nie znajdziemy tu politycznych intryg, wewnętrznych konfliktów i fundamentalnych, filozoficznych pytań. Jest tu znacznie więcej akcji, przemocy, seksualnych aluzji, „żołnierskiego” humoru i grania na stereotypach (szczególnie to widać w odniesieniu do cyborga Two Horns). Nie traktuję tego jako słabość filmu – to po prostu inna forma opowieści, bardziej rozrywkowa niż poprzednie.

Appleseed Alpha mogłoby być po prostu przedstawione jako intro kolejnych rozdziałów nowoczesnej gry komputerowej. Od strony wizualnej film po prostu oszałamia, pokazując tym, którzy pamiętają Appleseeda z 2011 roku, jaki postęp dokonał się w ciągu ostatnich kilku lat w dziedzinie 3D i animacji. Widać to po choćby szczegółowości przedstawienia broni i cyberciała Briareosa, względnie anachronicznego w porównaniu do ciał jego przeciwników, widać to po spektakularnym ruchu „twarzy” Two Horns, składającej się z setek niewielkich metalicznych części, widać to po bitewnych akrobacjach Deunan podczas walki, w której wykorzystuje swoją nadludzką zwinność. Indywidualny charakter wykorzystanych tekstur podkreśla tylko uzasadnione historią różnice między postaciami, Nie mniej dokładnie przedstawiane są pojazdy i krajobrazy – pod tym względem nikt nie powinien czuć się zawiedziony. Dotychczasowy lider w dziedzinie pełnometrażowych komputerowych animacji, Final Fantasy: Advent Children, został właśnie pokonany.

Samo wzornictwo to mieszanka estetyki współczesnej wojskowości i japońskich animacji mecha, połączonych z bardziej też nieprawdopodobnymi monstrualnymi maszynami. Ta niespójność jest dobrze uzasadniona – nie jesteśmy tu na boskim Olimpie, tylko wśród ruin, napotykając bardzo zróżnicowane w swoim wieku i możliwościach maszyny i bronie. Briaeosa Hekatonchiresa fani mangi i anime rozpoznają od razu. Jego partnerka Deunan zmieniła się jednak bardzo, i to moim zdaniem na korzyść – jest teraz seksowną kobietą-żołnierzem, o bardziej realistycznej twarzy i wyraźnie większych piersiach, eksponowanych przez dekolt jej uniformu. Co prawda pojawiło się też wiele głosów krytyki, zarzucających projektantom Appleseed Alpha „seksizm”, ale nie wydają się one mieć zbyt wiele sensu. To nie jest świat fantasy, w którym bohaterki noszą bikini z kolczugi – to świat wielkokalibrowych broni, w których pancerze ważą setki kilogramów, a obronę organicznej kobiecie zapewnić może tylko zwinność.

Równie dobrze wypada kwestia dźwiękowa. Mieszanka ścieżek dubstepowych, house i trance, połączonych z typową orkiestralną muzyką filmową jest przyjemnym podkładem. Głosy aktorów, dźwięki maszyn, wybuchy i efekty specjalne są bardzo dobrze dopasowane do tego, co widać na ekranie. Można się jedynie przyczepić do odgłosów broni, zaskakująco wyciszonych. Być może to technika XXII wieku – współczesne wielokalibrowe karabiny snajperskie czy działka automatyczne robią jednak więcej hałasu.

Podsumowując – dla mnie 93 minuty z Appleseed Alpha to nie był czas zmarnowany, wiele scen z przyjemnością oglądałem wielokrotnie, ciesząc oczy doskonałością animacji. Reżyser Shinji Aramaki może na swoje konto zapisać kolejny udany film, a zatrudnieni przez Sony animatorzy z tokijskiego Sola Digital Arts dowodzą, że należą do najlepszych na świecie. To ważny krok dla filmowej animacji komputerowej, pokazujący, że interesujące, przyciągające emocjonalnie produkcje można już tworzyć zupełnie bez udziału kosztownych ludzkich aktorów. Porównywalna produkcja z Hollywood musiałaby kosztować setki milionów, i wątpię by była lepsza. Pozostaję w nadziei, że to nie ostatnie spotkanie z cybernetycznym „sturękim gigantem” (Hekatonchires to właśnie sturęcy giganci z greckiej mitologii) i jego prawie-ludzką partnerką. Może nawet doczekamy się kolejnej gry ze świata Appleseed?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.