r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Bądź jutrem, czyli jak VMware goni za przyszłością, by nastała już dzisiaj #vmworld

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

VMworld 2016 to pytania o przyszłość. Za mocno powiedziane? No dobrze, to pytania o przyszłość IT. Wciąż za mocno? Ograniczmy się więc do pytań o przyszłość biznesowego IT z perspektywy VMware. Wbrew pozorom to wcale nie jest taka wąska perspektywa, to biznesowe IT napędza praktycznie każdy aspekt współczesnego życia, a VMware dostarcza rozwiązań do takich przemysłowych potentatów jak General Electric czy Merck.

Otwierająca prezentacja imprezy miała przekonać, że ta przyszłość nie jest czymś, co mamy sobie wyobrażać, ale czymś, co cała branża IT robi właśnie teraz. W tej przyszłości, w której nikt nie dba o sieci, nikt nie przejmuje się regułami, nie dba się o pracę – wszystko kręci się wokół klienta i jego potrzeb. Dlatego patrzące do przodu przedsiębiorstwa stają się cyfrowymi przedsiębiorstwami. Nie ma już biznesu, który mógłby poradzić sobie bez IT, więcej, ten podział na tradycyjny i cyfrowy biznes staje się bezprzedmiotowy.

W 2006 roku Eric Schmidt z Google’a jako pierwszy zaczął publicznie opowiadać o chmurze obliczeniowej. Koncepcja zwirtualizowanych zasobów sprzętowych dostępnych na żądanie, opłacanych w zależności od zużycia, była wówczas daleką przyszłością: chmurowe rozwiązania raczkowały. Dziesięć lat później chmura weszła do codziennego języka, a technika ją umożliwiająca rozwiązała praktycznie wszystkie problemy wieku dziecięcego. Doszliśmy do momentu, w którym software’owo zdefiniowe skomplikowane rozwiązania sieciowe, np. z telefonii komórkowej, mogą być w całości przenoszone z jednego końca świata na drugi w ciągu sekund.

r   e   k   l   a   m   a

A mimo to do dzisiaj chmury nie pochłonęły rynku. Wciąż zdecydowaną większość wdrożeń stanowią tradycyjne rozwiązania IT, serwery w normalnych kolokowanych centrach, uruchamiające Windows Servera czy Linuksa, w najlepszym razie ze swoim zestawem zwirtulizowanych aplikacji. Powody tej wstrzemięźliwości nie ograniczają się tylko do techniki (choć tej pominąć nie sposób – różnice w sprzęcie, sieciach, oprogramowaniu są skutecznymi barierami dla przenoszenia oprogramowania).

Tu chodzi też o kulturę biznesową, zobowiązania prawne (compliance), obawy własnych działów IT, które nie chciałyby się przez jakąś chmurę stać zbędnymi… innymi słowy, oferta publicznych chmur nigdy nie będzie mogła spełnić wymogów każdego klienta. By ziściła się obietnica przyszłości roku 2021, kiedy to wg VMware chmurowe wdrożenia w swojej liczbie mają zrównać się z „tradycyjnym” IT, potrzeba rozwiązań hybrydowych, które pozwolą przedsiębiorstwom łatwo przechodzić między własnymi środowiskami a publicznymi chmurami. Zgadnijcie, kto miałby te rozwiązania dostarczyć?

Nic więc dziwnego, że clue tegorocznego VMworld jest ogłoszenie ścisłego partnerstwa między VMware, chcącym przewodzić (i pomimo marketingu Microsoftu wciąż przewodzącym) w dziedzinie wirtualizacji i automatyzacji chmur, oraz Amazon Web Services, wciąż największą i najpopularniejszą z chmur publicznych.

My z tego też będziemy mieli sporo. Menedżerowie VMware podkreślają, że ziszczenie się kolejnej z obietnic jutra, Internetu Rzeczy, wymaga zupełnie nowego rodzaju centrów danych. Software’owe definiowanie tego co dzieje się w chmurze jest konieczne, by te wszystkie czajniki, żarówki, lodówki, auta i roboty przemysłowe mogły zostać podłączone do Sieci… a świat nie zapłacił horrendalnych rachunków za energię elektryczną, gdy w 2019 roku liczba maszyn podpiętych do sieci i komunikujących się między sobą przekroczy liczbę ludzi z Sieci korzystających.

A są to niebanalne rachunki. Już teraz VMware chwali się, że jego oprogramowanie w centrach danych do tej pory pozwoliło zaoszczędzić 603 mln MWh, ilość energii potrzebną do zasilania Hiszpanii, Niemiec i Szwajcarii przez cały rok. Dzięki przenoszeniu IT do chmur bezpośrednio chronimy więc środowisko, i to na niebanalną skalę.

Finalnie trzeba wspomnieć o sporze między wolnością a kontrolą, który rozrywa współczesne IT. Piony biznesowe chcą robić swoje, mają coraz więcej swobody (wystarczy wspomnieć cały ten trend BYOD, przynieś swój własny sprzęt, nie do pomyślenia jeszcze na początku stulecia) – a kto ponosi za ich działania odpowiedzialność w firmach?Te nowe platformy chmurowe, programowo definiowane sieci, mają właśnie pozwolić zaspokoić obie strony sporu – i to bez obawy, że dział IT w firmie nagle stanie się nieważny, skazany na zwolnienia.

Zapraszamy do naszej relacji z tego ciekawego przecież wydarzenia, jaką jest VMworld 2016 – postaramy się pokazać, że VMware nie musi być nudne, nawet dla końcowego użytkownika.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.