Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kapsuła czasu

W poprzednim wpisie, mogłeś się dowiedzieć w jaki sposób archiwizować swoje dane. Na dziś temat sporo luźniejszy, czyli gdzie ten backup trzymać. :) Zmieniły się też ramy czasowe, z kilkudziesięciu lat do kilkuset.

Część I - teoria

Jako dziecko zawsze fascynowały mnie historie listów w butelkach, wysłane dziesiątki lat temu, zakopane gdzieś na dnie w morskich odmętach, czy zwyczajnie wyrzucone na brzeg i zapomniane przez czas. Jakie skrywają informacje o ludziach i czasach w jakich żyli? Jakimi motywami kierowali się "nadawcy"? Żarty, a może chęć przekazania wiedzy? Któregoś deszczowego popołudnia, całkiem trzeźwy, zdrowy na ciele i umyśle, postanowiłem wysłać swój - taki na miarę trudnego XXI wieku! Co prawda bez przytupu na miarę Voyagera, który niedawno opuścił Chmurę Oorta ale nadal nowocześnie - i przynajmniej kierowane do sapiens sapiens.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które ma do dyspozycji stosunkowo tanią i powszechną technologię zapisu informacji - i to nie byle jakich bo dźwięku i obrazu. Pierwszym pokoleniem, którego następcy będą mogli podejrzeć jak żyli ich prapradziadkowie, czym się interesowali, jak się zachowywali, jak się ubierali, jak rozmawiali, jak wyglądali, a nawet jacy byli. Jesteśmy też pierwszym pokoleniem, które nierozumnie idei przekazywania tej wiedzy, żyjącym teraźniejszością i w nieustannym biegu.

Jaki nośnik zastosować?

Nośniki magnetyczne odpadają. Przede wszystkim z powodu ich wrażliwości na pola magnetyczne. Dyski twarde będą korodować, a smar pod łożyskami twardnieć. Są też wrażliwe na wstrząsy i mają skomplikowaną budowę wymagającą niezwykłej precyzji - ewentualna rekonstrukcja urządzenia zdolnego do odczytu danych z talerzy może być w przyszłości nawet niemożliwa (a z całą pewnością kosztowana i czasochłonna, szczególnie jeśli jedyną metodą będzie wykonanie mapy magnetycznej). Z kolei nośniki Flash, wrażliwe są na bardzo silne pola elektryczne (ewentualne uderzenie pioruna w pobliżu miejsca przechowywania mogłoby uszkodzić kości). Na dodatek utrzymywanie danych w komórkach datuje się na około 10 lat, po których każdą trzeba ponownie przepisać (zależne również od temperatury). Oba wymienione typy nie przetrwają także wojny nuklearnej (impuls elektromagnetyczny uszkodzi dane).

Nośniki optyczne - teoretycznie najgorsze, ochrzczone reliktem minionej epoki, które przynajmniej teoretycznie, utrzymują dane najkrócej. Czy aby na pewno? Od czasów CD i zmierzchu DVD, powstały co najmniej dwie interesujące technologie które zmieniły ten stan rzeczy, mianowicie Blu-Ray i M-Disc. Obie nie zapisują już danych na organicznej powłoce przez co nie ulegają tak szybkiej degradacji - powinny przetrwać dziesięciolecia jeśli nie setki lat. Płyty mają stosunkowo prostą budowę, więc nawet w przypadku uszkodzenia części danych, możliwy będzie tani odczyt reszty, nawet bez działających napędów (choćby za pomocą mikroskopu).

Jak zabezpieczyć nośnik przed uszkodzeniem?

Trzeba pomyśleć o największych wrogach, czyli wodzie i temperaturze. Trudno jest całkowicie pozbyć się wody z powietrza, a w warunkach domowych jest to raczej niemożliwe. Mimo wszystko należy ograniczyć te czynniki do minimum.

Wymyśliłem więc, aby płytę zamknąć w kilku torebkach zatrzaskowych, starając się by zamykając, pozostało jak najmniej powietrza. Ciężko powiedzieć na ile będzie to skuteczne zabezpieczenie, ile czasu będzie rozkładać się folia polietylenowa i jak długo wytrzymają zatrzaski. Pierwszą część eksperymentu przewidziałem na jeden rok, głównie dlatego aby sprawdzić krystalizację wody z powietrza i jej wpływ na nośnik w czasie zimy. Jednak najlepszym sposobem byłoby użyć zgrzewarki próżniowej, czyli umieścić płyty w specjalnej foli, odessać powietrze i zgrzać końce. Dobrze byłoby też operację kilkakrotnie powtórzyć, czyli już w ten sposób przygotowaną paczkę, umieścić w kolejnej (tym samym zmniejszając prawdopodobieństwo kontaktu płyt z otoczeniem po uszkodzeniu pierwszej). Można też zadbać o różnice temperatur i całość dodatkowo zabezpieczyć styropianem.

Jakie formaty stosować?

Jeśli chcesz zabezpieczyć dane przed "nieautoryzowanymi" przypadkowymi znalazcami (a więc w niedalekiej przyszłości), trzeba je zaszyfrować. Proponuję True Crypt jako pewny kontener, który prawdopodobnie nie ma backdoorów i bardzo długie, losowo generowane hasło wykorzystujące wszystkie możliwe do użycia znaki. Jak długie? W ostatniej wersji: 7.1a (7.2 była celową kompromitacją projektu i należy jej unikać), można użyć maksymalnie 64 znaki co przekłada się mniej więcej na 400 bitowy klucz. Myślę że jest wystarczające na co najmniej najbliższe kilkadziesiąt lat (a jeśli nasza cywilizacja przetrwa i co ważne - stale się rozwijając - będzie to pestką dla przyszłych komputerów kwantowych). Hasło powinno być losowe głównie dlatego aby sam szyfrujący go nie pamiętał (to na wypadek gdyby ktoś znał właściciela i za pomocą tzw. metody gumowej pałki bardzo chciał poznać hasło).

Oczywiście najlepiej wcale nie szyfrować. Po co utrudniać odczyt przyszłym pokoleniom, które i tak będą mieć kłopoty z rozpoznaniem formatów plików graficznych, wideo etc? Z tego względu powinieneś unikać jakichkolwiek kontenerów (np. *.rar, kontenerów na filmy nie unikniesz) i zamkniętych nieudokumentowanych formatów, skupiając się wyłącznie na tych najpopularniejszych, a do tego otwartych (np. *.ogg, *.flac, *.png, *.jpg, *.pdf, *.mkv (to samo tyczy się kodeków wideo)).

Istotne jest aby w miarę możliwości, dane kilkukrotnie powielić (na wypadek uszkodzenia części nośnika) i dodać kontrolę zawartości, również w kilku wersjach. Dzięki temu w razie czego znacznie łatwiej będzie odzyskać uszkodzone dane i będzie można je też skutecznie zweryfikować (wystarczą zwykłe sumy kontrolne, najlepiej kilka rodzajów aby ograniczyć do niemal zera możliwe ewentualne kolizje spowodowane uszkodzeniami: MD5, SHA-1 i SHA-3). Nie zaszkodzi również zduplikować nośników.

Informacja.

Powinieneś opisać znalazcy co właściwie trzyma w rękach, czyli dodać jakąś informację np. w pliku tekstowym (nie polecam nic zaawansowanego w stylu *.doc czy *.odt, które mogą w przyszłości już być jakimś zapomnianym przez Boga i ludzi formatem!) co zawiera płyta, jakie tobą kierowały motywy etc. Pamiętaj, że twój pra praprawnuk na pewno będzie chciał się dowiedzieć o tobie możliwie jak najwięcej - to samo tyczy się nośnika i jego fizycznej zawartości.

Przykład:

Niniejsza kompilacja to taki mały prywatny, długofalowy test wybranych technologii nośników optycznych i - pośrednio dla zabawy - pewnego rodzaju eksperyment. Paczka winna zawierać te same dane, dwukrotnie powielone, na trzech następujących nośnikach: DVD+R, DVD+M i DVD-RAM.

Dane są z duplikowane na wypadek, gdyby przetrwał tylko jeden nośnik, w dodatku był miejscami uszkodzony. Dzięki czemu w razie czego będzie można część sektorów sklonować/przeszczepić z jednego pliku do drugiego. Jako sposób kontroli wersji, podaję trzy rodzaje sum kontrolnych, które powinny skutecznie zweryfikować integralność danych (trzy aby uniknąć, choć bardzo mało prawdopodobnych, ewentualnych kolizji).

Dodatkowe informacje zawierają użyte do zaszyfrowania algorytmy i długość hasła, jak również użyty w kontenerze system plików. Dane są zaszyfrowane dlatego, że są w miarę prywatne - ot taki backup, zamiast (o zgrozo) w tzw. chmurze to pod ziemią. :> Eksperyment przewidziany jest na jeden rok według kalendarza gregoriańskiego, czasu uniwersalnego (UTC+1), zaczynając od 2013-09. Jeśli z jakiegoś powodu, znalazłeś tę kupkę staroci po wrześniu 2014 roku, oznacza to że trafił mnie szlag i od tej pory możesz czuć się właścicielem niniejszej paczki - prawdopodobnie bezużytecznej bez komputerów optycznych, a najlepiej kwantowych, zdolnych złamać to hasło metodą siłową w rozsądnej jednostce czasu (oczywiście jest to pojęcie względne, bowiem skoro to czytasz to obecnie dla mnie każda jednostka czasu wydaje się być już rozsądna ^^"). Jeśli tak, zabezpiecz wszystkie nośniki i zakop z powrotem (marzę o nieśmiertelności).

Serpent-TwoFish-AES, Rimped160, 400bit
FAT32, klastry po 8KB

CRC32: 80D3E267
MD5: 8AF6A5D0B2DC813292486937D40AD4AB
SHA-1: 12DBF559ED3DAF9766748E7F2516FCE810871F4

Lokalizacja.

Sądzę, że najpewniej zakopać w ziemi lub razem z kamieniem węgielnym domu. Z dala od zbiorników wodnych, tak obecnych jak i możliwych przyszłych. Z dala od terenów atrakcyjnych energetycznie, które mogą zacząć być eksploatowane. Z dala od terenów aktywnych tektonicznie (to akurat nam nie grozi) lub zagrożonych osuwiskami (np. w górach, wybrać takie miejsce aby ryzyko było jak najmniejsze).

Czy autor powyższego czuje się normalny?

:)

Część II – pierwsze testy

Jak zamierzałem, tak uczyniłem choć „skarb” przeleżał nieco ponad rok. Test miał na celu sprawdzenie wpływu powietrza i zawartej w nim wody na płyty DVD+R, DVD+M i DVD-RAM. Eksperyment nie został przeprowadzony rzetelnie ponieważ każdego rodzaju nośników było tylko po jednej sztuce, nie mierzyłem temperatur i opadów, zaś odczyt odbywał się na nagrywarce ze słabą korekcją błędów. Dlatego proszę, nie podchodź do tego zbyt poważnie i nie traktuj jak wyroczni.

Wszystkie nośniki zostały pozamykane w dwóch torebkach zatrzaskowych i ułożone w pudełku po dyskietkach 5.25 z improwizowaną izolacją dookoła.

Pasują niemal idealnie, wystającą część trzeba przy zamykaniu lekko wygiąć ku górze.

Ostatni rzut okiem na „kapsułę czasu”:

Po zamknięciu pudełka, całość szczelnie zakleiłem taśmą klejącą, w taki sposób aby wszystkie łączenia pudełka były zasłonięte i zakopałem w lesie na głębokości około jednego metra. Dorzuciłem też jedną niczym nie chronioną DVD+R, a więc luzem, obok, w tym samym dole (żałuję że nie miałem jeszcze jednej DVD+M, którą warto byłoby dorzucić dla późniejszego porównania).

Wykopaliska.

Ze względu na łagodną zimę w 2013 i 2014 roku, postanowiłem przedłużyć okres przez jaki paczka spoczywała w sąsiedztwie korzeni jałowca i tubylczych dżdżownic – aż do pierwszego tygodnia kwietnia 2015 roku. Na miejscu okazało się, że głaz którym oznaczyłem miejsce zmienił położenie (wiatr? dzieci? czorty?). Co prawda nie sprawdzałem dokładnej lokalizacji za pomocą GPS, ale wzorem piratów z Kara... z nad Wisły ;) odliczyłem liczbę kroków od najbliższego drzewa w kierunku prostopadłym do drogi. Po na wiosłowaniu się szpadlem, ostatecznie dokopałem się do płyt.

Okazało się że nośnik, który znajdował się obok „skarbu”, nie przetrwał. Już na pierwszy rzut oka dało się dostrzec fantazyjne wzory jakie wykonała matka natura. Zapakowałem ją do torebki razem z głównym „wykopaliskiem” i wróciłem do domu.

Po odpakowaniu starannie obklejonego zawiniątka, do moich nozdrzy dotarł fetor za tęchlizny choć do środka nie dostała się żadna woda (o czym świadczyły miękkie chusteczki higieniczne jakie włożyłem na samo dno i brak śladów po zaparowaniu). Mało tego, wszystkie trzy płyty, które znajdowały się w środku wyglądały jak nowe. Żadnych uszkodzeń, przebarwień, nawet na +R, którego z miejsca spisywałem na straty. Wszystkie nośniki dały się odczytać w najpodlejszym z napędów jakie mam, czyli wysłużonej slimowej Matsushitcie w laptopie. Sądzę że albo płyty za krótko przeleżały pod ziemią, albo zawartość wody była zbyt mała, albo temperatura pomimo -15°C w szalejącym wietrze na powierzchni była za wysoka, albo zwyczajnie nie ma to takiego znaczenia jak pierwotnie zakładałem. Spodziewałem się rozwarstwienia wszystkich płyt, tymczasem nic podobnego nie miało miejsca. Być może z CD lub BD byłoby już inaczej - te jak wiadomo, nie posiadają warstw plastyku z każdej strony tak jak DVD.

Poniżej test jakości najsłabszego ogniwa, czyli DVD+R na jedynej w miarę dobrej nagrywarce jaką mam, zwracającej błędy, czyli Pioneer DVR-216D...
Jakość zaraz po wypaleniu była niewiele lepsza:

Wróćmy jednak do „nośnika na banicji”, czyli tej DVD+R która marzła w piachu. Do wieczora wszystkie te artystyczne „mazy” rozlały się na niemal całą powierzchnię. Co ciekawe warstwa na której nagrane były dane, częściowo zamieniła się w płyn, który swobodnie porusza się po lekkim naciśnięciu plastyku. Nie wydostaje się na zewnątrz, ani nawet poza obszar, na którym wypalone zostały dane (z wyjątkiem jednego miejsca, ale to prawdopodobnie przez głęboką rysę).

Niestety, mimo najszczerszych chęci nie udało mi się nie porysować płyty w trakcie wydobywania. O to skala zniszczeń:

Mikrokosmos!

Płyta jest kompletnie zniszczona, a dane na niej bezpowrotnie utracone. Oczywiście tak zmaltretowanego nośnika nie wolno wkładać do napędu, ponieważ mógłby popękać, rozlecieć się nawet przy najmniejszej możliwej do ustawienia prędkości odczytu, a tajemniczy toksyczny płyn rozlać i zniszczyć nagrywarkę.

Wszystkie pozostałe przy życiu trzy płyty z powrotem zapakowałem i... zakopałem. Do zobaczenia za kilka lat. 

sprzęt bezpieczeństwo inne

Komentarze

0 nowych
gowain   18 #1 19.05.2015 12:40

Hehe, niezły eksperyment - fajnie się czytało :) Kapsułę powinieneś zrobić z żeliwa, a potem pogadać z Cyryllo, żeby zrobił Ci do niej system wentylacji i odwadniana w przypadku zamoknięcia, a także stały monitoring temperatury ;)

januszek   18 #2 19.05.2015 13:05

Będę sceptykiem ;) Na określenie "kapsuła czasu" zasłużyć może urządzenie, które przetrwa Układ Słoneczny ;)

Berion   13 #3 19.05.2015 13:17

@gowain: Gorzej z zasilaniem. ;) Gdyby tylko Tesla żył w naszych czasach...

@januszek: A co rozumiesz poprzez "przetrwanie układu słonecznego"? Wyślij komuś przez WiFi i już przetrwa miliardy lat. Jeśli odnosisz się do "namacalnego nośnika" to za 5mld lat nasze słońce wchłonie wszystko do pierwszego pasu planetoid włącznie. Zawsze możesz zlecić wytłoczenie lub preparację GMD firmie Sylex i np. NASA wysłanie tego po za nasz układ. ;p

Autor edytował komentarz.
Rower1985   6 #4 19.05.2015 14:05

Fajne :) Ale ja to bym zrobił tradycyjnymi metodami :-)
1. Włożyć każdą płytę do folii próżniowej i odessać powietrze.
2. Wszystkie zapakowane płyty włożyć, do większej folii próżniowej i odessać powietrze.
3. Całość zawinąć w kuchenną folię aluminiową.
4. Potem zalać dokładnie silikonem przemysłowym i poczekać do wyschnięcia.
5. W prowizorycznej formie, położyć na środku silikonową masę i zalać pianką montażową
6. Zaschniętą masę wyciągnąć z formy owinąć streczem a potem kilkoma warstwami folii aluminiowej.
7 Całość zamknąć szczelnie w metalowej puszcze

:)

LamConcept   4 #5 19.05.2015 14:17

Ok, ale jak już wszystko zapakujemy, to co z tym zrobić, zakopać w ziemi? Bez sensu, bo nikt tego nie znajdzie. Zostawić w domu? A co w przypadku pożaru, wtedy nikt takiego pakunku nie będzie szukał i wszelki gruz trafi na wysypisko.

Najlepiej byłoby dodać do takiej kapsuły czasu nadajnik, który aktywuje się np. za 100 lat. Nadajnik radiowy i dźwiękowy no i też świetlny.
Bo co nam po kapsule, jeśli nikt tego nie znajdzie.

Ostatni Mohikanin   25 #6 19.05.2015 14:51

Coś mi się zdaje, że tradycyjna kartka w zakorkowanej butelce lepiej przetrwałaby tę próbę czasu.

En_der   9 #7 19.05.2015 14:55

@januszek: Jestem posiadaczem wcześniejszej wersji kapsuły czasu, a mianowicie zwanym potocznie "czopkiem czasu" - już przetrwał w stanie idealnym Układ Warszawski i wszystko wskazuje na to, że układ słoneczny też przetrwa z palcem w... I co Pan na to odpowiesz?

Berion   13 #8 19.05.2015 17:42

@Rower1985: I to jest bardzo dobry pomysł, ja nawet wspominałem o torebkach próżniowych (zamykają w nich np. mięso, zgrzewane). Czy pianka montażowa izoluje temperaturę tak jak styropian? Bo jak rozumiem taki miałby być jej sens.

@LamConcept: O to chodzi, żeby nikt nie znalazł inaczej jak przypadkiem bądź wcale. ;) W domu jako kamień węgielny, nie w domu pod krzesełkiem czy zamurowane w ścianie. A czym zasilisz ten czujnik i nadajnik przez sto lat, masz pod ręką baterię trytową? Każda inna się nie nadaje, a sam tryt też nie do końca jest bezpieczny dla naszego nośnika (chyba że zamkniesz płyty w ołowianej trumience).

@Ostatni Mohikanin: Lepiej, ale celuloza bardzo mało danych mieści. ;)

@En_der: :D

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #9 19.05.2015 18:46

@En_der: Musisz mi jakoś prosto i zwyczajnie opisać co to jest "czopek czasu" ;)

Vidivarius   13 #10 19.05.2015 19:07

@Rower1985: Nawet nie w tyle w "metalowej" - ołowiana kaseta była by lepsza. :)

qbaz   11 #11 19.05.2015 19:24

@Rower1985: ... a tą puszkę wsadzić do jednorazowej reklamówki i zakopać ;)

#r2d2#   10 #12 19.05.2015 20:41

Hehe, świetny tekst ;-)
Czekam na następną część, mimo że za kilka lat pewnie już o tym zapomnę.

@Rower1985: faktycznie, jakoś twoje rozwiązanie wydaje się trwalsze, ale trzeba mieć do niego trochę sprzętu, a przypuszczam, że autor takowego nie posiadał.

gowain   18 #13 19.05.2015 21:00

@Berion: "Gorzej z zasilaniem" - Jak zakopane, to można wykorzystać ciepło ziemi :P

adi0922   11 #14 19.05.2015 21:10

@#r2d2#: Zapisz na kartce, włóż do portfela i za każdym razem jak otworzysz go przypomni się :P

En_der   9 #15 19.05.2015 21:18

@januszek: Czopek czasu w wielkim streszczeniu, to takie urządzenie, które zawiera wszystko co genialne, a stworzone przez "ludzia" od jego początku - do nieskończoności. Posiada też taką zaletę, że zawsze potrafi się dostosować do każdej prawdy- nawet jeśli jest kłamstwem. Sam czopek jest wykonany z oryginalnej felgi wozu Michała Drzymały - Więcej zdradzić niestety nie można na jego temat.

Autor edytował komentarz.
KyRol   17 #16 19.05.2015 21:55

@Berion:

Nie podałeś na jaką głębokość zakopałeś kapsułę, acz w ziemi na głębokości 2 m panuje stała temperatura 8-10°C, niezależna od warunków zewnętrznych. To dość sprzyjające warunki. Teoretycznie... Ciekawi jeszcze zastosowanie takiego oto kontenera http://ledmarket.pl/pl/p/Puszka-instalacyjna-IP68-/1541

Autor edytował komentarz.
  #17 19.05.2015 21:55

Ontrack by odczytał, nawet jakbyś dodatkowo spopielił palnikiem :)

Rower1985   6 #18 19.05.2015 23:38

@Berion: W pewnym stopniu izoluje temperatury, tłumi drgania, ma określoną sprężystość. A przede ma właściwości izolacyjne czynników z zewnątrz.

Można oczywiście zrobić wersje ognioodporną i do punktu 6 - między folią aluminiową a pudełkiem dodać jeszcze :
- giętką/rozciągliwą aluminiową blachę (taką do izolacji kominów i przewodów wentylacyjnych
-warstwę niepalnej wełny mineralnej do ocieplania dachów
-jeszcze jedną warstwę blachy
- folie aluminiową

Gabaryty kopii wzrosną, ale to i tak dobry przepis na pancerny backup:P

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #19 20.05.2015 08:26

@En_der: Widzę, że w tej dyskusji rozminęliśmy się o odległości kosmiczne...

En_der   9 #20 20.05.2015 10:27

@januszek: Nic to, te kilka miliardów parseków na czopku czasu też nie robią wrażenia. Jak to mówi stare przysłowie kosmaków- Niczym jest odległość i czas, kiedy czopek jest w nas.

bachus   19 #21 20.05.2015 17:20

@gowain: uuu, to zniewaga dla @Cyryllo on by zrobił robota, który będzie odganiać od dżdżownic i wilków, dodatkowo systematycznie robić backup płytek a w wolnym czasie kawę dla @Berion

Berion   13 #22 20.05.2015 18:01

@gowain: Ale to chyba w pobliżu wulkanu tylko. ;p

@#r2d2#: Specjalnie Ci wyślę PM.

@KyRol: Sądząc po wymiarach to nawet za małe na 12cm płyty. Po za tym nie wiem, nie jestem elektrykiem. Opis w każdym razie jest zachęcający. ;]

@Anonim: Myślałem, że poważne firmy nie reklamują się w ten sposób w internetach.

__Tux__   12 #23 21.05.2015 09:16

@adi0922: Wtedy będzie kusić, żeby otworzyć wcześniej, niż planowano :-) .

kaisuj   10 #24 21.05.2015 09:40

Myślę, że znalazłeś świetny temat na działalność biznesową, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. (Mój pradziadek Berion wykonywał pierwsze testy z przechowywaniem nośników optycznych w ogrórdku...) U nas może kapsuły czasu nie są czymś szczególnie popularnym (choć w szkole mojego dziecka takie coś widnieje w ścianie), ale podejrzewam, że np. Amerykanie lubują się w takich rzeczach. Kupujesz działkę, ba, kawałek pola, na którym zakładasz coś w rodzaju cmentarzu z grobowcami na urny z kapsułami. Ceny usługi zależały by od stopnia zabezpieczeń i oczywiście czasu przechowywania. Cała usługa mogłaby być świadczona w systemie abonamentowym lub solidnej opłaty z góry.
W sumie to wcale bym się nie zdziwił, gdyby istniały firmy zajmujące się takimi rzeczami. Jakiś czas temu gdzieś czytałem (może na DP?) o firmie, która tworzy bota udającego zmarłą osobę. Każdy z rodziny czy znajomych zmarłego może się zalogować na jego stronę i porozmawiać z nim. Bot przeważnie jest personalizowany jeszcze za życia zmarłego. Jest to również w pewnym sensie kapsuła czasu - przechowuje wyobrażenie/wspomnienia o zmarłej osobie, w formie interaktywnego kontaktu z maszyną, która ją udaje.

Autor edytował komentarz.
Berion   13 #25 21.05.2015 18:52

@kaisuj: Gdybym tylko czytał to zza oceanu... U nas przedsięwzięcie ma zerowe szanse powodzenia. Ale dzięki za pomysł, muszę przyznać że nie wpadłbym na to. Z drugiej strony skoro ludzie płacą za zamrażanie głów i boty denatów to czemu nie za backupy podziemne? :D

Autor edytował komentarz.
kaisuj   10 #26 21.05.2015 20:50

@Berion: Ja tak trochę humorystycznie podszedłem do tego zagadnienia, aczkolwiek jestem przekonany, że na świecie znalazło by się wiele osób, które nie wiedzą co zrobić z pieniędzmi i pod wpływem odpowiedniego zaprezentowania im usługi - wykazania, że dzięki temu staną się jeszcze bardziej ważni, ponadczasowi, a ich osiągnięcia zostaną zapamiętane na wieki - wyłożyłyby nie małe sumki na taki cel. Być może nie ograniczałoby się to do prozaicznego nagrania na płycie filmiku z imienin Pani Krysi, której już nie należało więcej polewać, ale idea w zasadzie pozostałaby ta sama - oszukać czas, pozostawić po sobie coś trwałego...

Autor edytował komentarz.
Berion   13 #27 21.05.2015 23:04

@kaisuj: Ja wiem, ale uważam że to naprawdę bardzo dobry pomysł. Tylko nie w polskich realiach. :)

Axles   16 #28 28.05.2015 13:29

Tak czytając to mam wrażenie, że planowałeś ten wpis ponad rok temu w chwili zakładania konta na DP :P
Ciekawe doświadczenie, ciekawi mnie co tam właściwie zapisałeś na płytce, no i kiedy planujesz je sprawdzić bo z tego co zrozumiałem, poszły dalej w piach?

Berion   13 #29 28.05.2015 16:57

@Axles: A gdzieżby tam, zbieg okoliczności. Przygotowywałem artykuł o M-Disc dla innego serwisu, ale ostatecznie sponsor się wycofał... Zubożyłem tekst o całą procedurę rozpisaną dla kilkunastu sztuk, zmieniłem trochę założenia i tak o to powstał "List w butelce 21 wieku" - bo taką nazwę pierwotnie nosił na forum owego serwisu jako pdf (nie chciało mi się przepisywać do BBC). Na potrzeby dobreprogramy poprawiłem niektóre zdania i powiesiłem na blogu.

Tak, wróciły w to samo miejsce na kilka lat, tak samo zabezpieczone. Też w ramach testu. Ta woda mi nie daje spokoju. Wartościowych danych tam nie ma, wypełniłem po prostu każdą płytę zdjęciami... psa plus trochę prywatnych danych (zaszyfrowanych). :D

Prawdziwą kapsułę czasu przygotuję z rodziną za jakiś czas. Wrzucimy tam drzewo genealogiczne aż do 300 lat wstecz (niestety księża/popi starszych spisów nie posiadają, i tak cud że tyle dokumentów przetrwało), trochę zdjęć, jakieś notki, krótkie filmy w których wystąpimy (zainteresowania, obawy, wizje przyszłości i takie tam). Nagra się to na Blu-Ray M-Disc w trzech egzemplarzach (razem ~100zł, nie tak strasznie), zamknie się próżniowo w foli na mięcho, opatuli styropianem, wsadzi w metalową puchę i jako kamień węgielny domu zamuruje.

Autor edytował komentarz.
Jaro070   15 #30 31.05.2015 13:59

Ciekawe czy pendrive przetrwałby w takich warunkach.

Berion   13 #31 01.06.2015 10:11

@Jaro070: Z rok pewnie tak (zaczął by korodować?), ale po kilku-kilkunastu latach i tak dane by z niego wyparowały. NAND się nie nadają.

yanko wojownik   13 #32 26.06.2015 07:44

W tym http://www.dobreprogramy.pl/Windows-10-zostanie-wzbogacony-o-obsluge-stacji-dysk... wątku zahaczyliśmy o temat, osobiście obstaję przy tym, że cywilizacja jest na takim poziomie, którego następstwem będzie jej zagłada, a potem jeśli lśniące nośniki znajdzie odradzający się gatunek, to może je czcić , ale ich nie odczyta z braku dostępnej technologi, wiedzy lub przez inne czynniki.
Uniwersalny chyba pozostaje wciąż temat rytu w kamieniu i pisma względnie obrazowego czy wręcz obrazkowego a dobrze wybrany kamień przetrwa tysiące lat czego mamy przykłady liczne przykłady dzięki którym jakoś tam można niekiedy rekonstruować zjawiska z przeszłości.
Bez wątpienia przez planetę przewinęła się niegdyś wysoko rozwinięta cywilizacja - trudno powiedzieć czy stąd czy z zewnątrz, ale dużo wskazuje na to, że miało to miejsce potem mieszkaniec planety rył o tym informacje w skale nie wiadomo czy brał je z przekazów, czy zetknął się z przybyłą z zewnątrz lub resztkami ginącej wysoko rozwiniętej cywilizacji stąd fakt, że odnotował to na kamykach, które niestety głównie milczą, ale niektórzy coś są w stanie z nich wydobyć, pomijając fałszerstwa i "poprawki" na przestrzeni dziejów coś jednak zawarto i przetrwało względnie dobrze tylko na kamieniu.
Nośniki - jeszcze 40 lat temu nikt nie odczytałby płyty CD - ta droga nie jest dobra, dalej sam skok technologiczny może zabić możliwość ich odczytu tak jak wiele napędów (także systemów) obecnie nie czyta dobrze lub wcale płyt czy dyskietek zapisanych 20 lat temu.

Autor edytował komentarz.
yanko wojownik   13 #33 26.06.2015 07:56

@kaisuj: Pomimo mojego sceptycyzmu co do tego, że będzie możliwe odtworzenie po stuleciach samych użytych nośników takich właśnie, to jeśli zabierzecie się do projektu, to dajcie cynk :) Kasą nie sypnę, bo jej nie posiadam, ale projekt pozostawienia przesłania popieram i chętnie dołożę trochę przekazu od siebie:).

yanko wojownik   13 #34 26.06.2015 08:00

@januszek: Ale to chyba lokalnie do planety trzeba odnieść - względnie układu, po tym jak zdechnie słońce mało prawdopodobne by ktoś na to w przestrzeni zwrócił uwagę - chyba, że będzie bardzo taką przyciągało.

januszek   18 #35 26.06.2015 08:14

@yanko wojownik: Być może cały nasz Wszechświat jest zapasową kopią danych... ;P

yanko wojownik   13 #36 26.06.2015 08:23

@januszek: Wykluczyć tego nie można, swoją drogą to by dużo tłumaczyło... :)

Berion   13 #37 26.06.2015 11:11

@yanko wojownik: Gdyby istniała przed nami wysokorozwinięta cywilizacja taka jak nasza (zakładając że tak ją możemy nazwać), której ciągłość w pewien sposób mogła zachować następna jak choćby dzikusy malujące jaskinie to już dawno znaleźlibyśmy jej ślady. Znajdujemy nawet ślady po zwierzętach i roślinach z przed dziesiątków milionów lat (jeśli ufać metodom datowania...), a co dopiero pozostałości po budynkach i maszynach. Jeśli mieliśmy kiedykolwiek kontakt z jakąś zaawansowaną cywilizacją to tylko "przelotnie" i z jakiegoś powodu nie kolonizowała Ziemi. No tak na logikę. :)

Płytę CD odczytano by w 18 wieku. Pod mikroskopem, później musiałoby trochę zająć zrozumienie zapisu binarnego, a następnie formatów, ale to byłoby już w zasięgu technologii tamtego okresu.

20 lat temu nie było optycznych nośników nieorganicznych, z kolei dyskietki to też kiepski przykład ponieważ materiał na którym odbywa się zapis jest z założenia wrażliwy m.in na pola magnetyczne.

Gwiazdy nie umierają spokojnie. Nasza akurat za 5 mld. na tyle spuchnie, że rozgrzeje litosferę jak na Merkurym albo i nawet wchłonie wszystko do pierwszego pasu planetoid włącznie (różne są teorie). ;) Aby zapewnić trwałą informację o naszym jestestwie musimy nauczyć się tworzyć wszechświaty lub chociaż poruszać się pomiędzy nimi (prawdopodobnie nasz się skurczy albo inna cywilizacja odpali eksperyment, który zniszczy czasoprzestrzeń (o ile jeszcze tego nie zrobiła i do nas nie leci "fala")).

Ja tak mogę godzinami! :D

Autor edytował komentarz.
yanko wojownik   13 #38 28.06.2015 13:41

@Berion:

"Znajdujemy nawet ślady po zwierzętach i roślinach z przed dziesiątków milionów lat (jeśli ufać metodom datowania...), a co dopiero pozostałości po budynkach i maszynach. Jeśli mieliśmy kiedykolwiek kontakt z jakąś zaawansowaną cywilizacją to tylko "przelotnie" i z jakiegoś powodu nie kolonizowała Ziemi. No tak na logikę. :)"

- Nie poszukujemy osobiście w zasadzie i możemy tylko zakładać, że oficjalne lub półoficjalne przekazy są względnie wiarygodne - a może większość poszukujących coś przeoczyła

Są tu kopalnie złota, miedzi i uranu z czasów w których współczesny człowiek wg. oficjalnej nauki nie istniał - jeśli wierzyć datowaniom, więc ktoś to wydobycie prowadził
Viktor Farkas opisuje ciekawe znaleziska w litej skale mało tego są w muzeach
Nie wspominając już (tzn właśnie wspominam) o Danikenie, który kiedyś był wyśmiewany a dzisiaj (może to tylko marketing a może jednak coś więcej) raczej jest już oficjalnie uznany.
W sumie jeśli idzie o Danikena, to tak nagle wszedł w temat wychodząc z zupełnie innej bajki, że możliwe iż ktoś przekazał mu materiały - to moja teoria, że może jakiś były nazista - wiadomo jest oficjalnie, że oni czegoś szukali i próbowali budować wehikuł czasu i prawdopodobnie latające spodki też.
Nie wiadomo czym była Wunderwaffe na pewno nie była bombą atomową, bo potrzebowali jeszcze około dwóch lat do skończenia projektu a Adolf był przekonany, że Wunderwaffe odwróci losy wojny na każdym jej etapie
być może była tylko blefem a być może czymś co rekonstruowano
opierając się na źródłach starożytnych.

"Płytę CD odczytano by w 18 wieku. Pod mikroskopem, później musiałoby trochę zająć zrozumienie zapisu binarnego, a następnie formatów, ale to byłoby już w zasięgu technologii tamtego okresu. "

W XVIII wieku pod mikroskopem - tak, ale ktoś musiałby by wpaść na to żeby wrzucić płytkę pod mikroskop - potrzebna byłaby jasna zrozumiała wskazówka.
Odczyt informacji z wszelkich płytek towarzyszył swoją drogą SF zanim stał się faktem jak zresztą wiele innych zjawisk, które wydawały się pozostać na zawsze tylko w sferze fantastyki naukowej a stały się faktem a na dodatek są często doskonalsze niźli w wizjach pisarzy reżyserów itd.
Przykład z bliska, to choćby na rodzimym gruncie u Żuławskiego " Na srebrnym Globie" ( mogliby swoją drogą brakujące sceny komiksem uzupełnić - szkoda, że reżyser na to nie wpadł - może ktoś to tu przeczyta i jeszcze mu zasugeruje...?)
Ale teoria teorią a chodzi o to ażeby ktoś wpadł na to, że trzyma w ręku źródło informacji.
W obliczu pewnych faktów pada teoria wędrówki ludów, że już nie ma co wspominać o sensowności zapisów z Księgi Rodzaju obie sprzeczne teorie się chwieją.
Kwestia datowania ewentualnie, ale jeśli datowanie nie kłamie choćby w przybliżeniu, to zmumifikowane zwłoki w Ziemi Ognistej sprzed 60000 lat przeczą temu aby człowiek dotarł tam 10000 lat temu - chyba że dotyczą cywilizacji, która przestała istnieć...
To samo tyczy się Australii gdzie znajdowano dużo starsze nie mumie co prawda, ale szkielety człowieka już współczesnego - możliwe, że jednak jak wyżej i wędrówka ludów była faktem po fakcie, ale nawet w szkole podstawowej do mnie nie przemawiał ten scenariusz - niby to gdzieś obok zagadnienia, ale poznanie tego co było, co po tym zostało i skąd to wiemy daje nam możliwość bardziej precyzyjnego skonstruowania czytelnego przekazu na przyszłość.

Na marginesie, ale blisko, jeśli nie czytałeś, to polecam np.

Viktor Farkas:
"Niewytłumaczalne zjawiska",
"Poza granicami wyobraźni",
"Ukryte rzeczywistości",
"Zagadkowe rzeczywistości. Z archiwum zjawisk niewyjaśnionych".

Cremo Michael A., Thompson Richard L.
"Zakazana Archeologia"

James Trefil:
"Na progu nieznanego. 101 pytań, na które nauka jeszcze nie zna odpowiedzi", "1001 spotkań z nauką"

Wszystkie czytałem w latach '90tych nie wiem jak obecnie z ich dostępnością, ale wystarczy zapuścić googla i pewnie się okaże :)

Może nie wszystkie traktują o temacie z wpisu, ale w jakiś sposób na pewno są pokrewne choć minimalnie bardzo luźno niekiedy interpretując owe pokrewieństwo.
Na pewno dorzucają też coś nowego do postrzegania rzeczywistości i wszystkiego w okół, choć jakkolwiek, jak zawsze należy zachować dystans, co wydaje się (zapodawanie konieczności zachowania dystansu) w Twoim przypadku jest tylko marginalną formalnością, którą jednak prewencyjnie należy jednak przywołać ;)

A dalej z lżejszej literatury, to wspomniany Erih von Daniken:
"Śladami Wszechmogących" i "Pozdrowienia z Epoki Kamiennej"
- dają mniej więcej zarys całego story od lat '60tych promowanego przez Autora = niegdyś wyśmiewany dzisiaj traktowany już zupełnie poważnie - chyba pisałem już to wyżej.

Dalej z polecanych - telewizja TV6 emituje w soboty (do wczoraj przynajmniej było to jeszcze aktualne) Cykl "Goście z Przeszłości" - no na pewno raz całość warto obejrzeć. Pod nieco innym tytułem w wersji nieco skróconej obejrzałem to 2 lata temu w sumie około 50 odcinków - nie pamiętam na jakiej stacji to szło wówczas - w sumie oglądałem w sieci...
- Oczywiście to niektóre pozycje z masy jakie warto by przytoczyć (bywają też kompletnie bezwartościowe - co jest oczywiste i takie nawet stanowią chyba większość myślę jednak, że przytoczone mają jakąś choćby małą wartość i coś wnoszą.)
Bez wątpienia warto przeczytać też biblie pod kątem innym, niż przekaz religijny. W Starym testamencie Szatan nie występuje przeciwko człowiekowi, to Bóg dowala ludzkości a Szatan jest nielubiany, bo kwestionuje decyzje boga - większość czytających nie zwraca uwagi na takie postacie jak Henoch ledwie wspomniany dość zagadkowy i kilka innych, które mają ciekawe rzeczy do opowiedzenia, oczywiście po tysiącach lat interpretacji i przeinaczeń oraz po cenzurze kościelnej tylko jakiś niewielki procent pokrywa się z tym co zapisano tam pierwotnie prawdopodobnie w Sumerze a żydzi przejęli te historie później - chyba odbiegam od tematu nadto, ale może nie aż tak nadto w końcu bardzo ważny przekaz, który posiadł Mojżesz na górze Synaj także zostaje zapisany na kamiennych a nie innych tablicach - gdzie forma zapisu nie musi być zapisem klasycznym, co pewnie za mało osób bierze pod uwagę - niemniej kamień.

- Do czego zmierzam? - Kamień, właśnie kamień staje się tym z czego daje się odczytać informację najczęściej i takież też o dużym znaczeniu przekazuje się w postaci zapisanej na kamieniu (w kamieniu).

Bliżej finału - jeśli taki przekaz zostałby już opracowany i miałby pozostać na tysiąclecia (a co się ograniczać,) to byłoby słusznym by miejsce jego ukrycia coś wskazywało, coś co zostanie przez bieglejszych z założenia rozpoznane i skłoni do eksploracji - obelisk, monolit , piramida - to mamy, ale niekoniecznie jest to coś co da się powielić zresztą. Niemniej coś powinno sugerować gdzie jest informacja - to jest do sprecyzowania, czy raczej do przemyślenia.

"20 lat temu nie było optycznych nośników"

- Luźny przykład rzuciłem.

"nasz się skurczy albo inna cywilizacja odpali eksperyment, który zniszczy czasoprzestrzeń (o ile jeszcze tego nie zrobiła i do nas nie leci "fala"))."

- Może podobno też utrzymać tendencje (ciągłe poszerzanie) i rozpuścić się w temperaturze absolutnego zera - jedna, kolejna z teorii :)

Odn. jeszcze zaawansowanej technologii z przeszłości, to może to byli tylko podróżnicy w czasie stąd (z planety) którzy dopiero się narodzą np. może w ostatniej dekadzie stulecia. Wtedy ma teoretycznie stać się faktem teleportacja więc podróże w czasie chyba nie będą zbyt daleko za nią - o ile gatunek wcześniej nie odwali auto-rozwałki - już nawet nie człowiek obecnie musi się pomylić a maszyna , w przyszłości będzie to jeszcze bardziej zależało od maszyn - to są oczywistości np. dla piszących w temacie, ale dla czytającego przybyłego z zewnątrz niekoniecznie i dlatego wydłużam wypowiedź by była ciut jaśniejsza dla przybysza ziemianina :). - względnie efekt może być odwrotny i staje się ona bardziej zagmatwana... :)

Jesteś na etapie eksperymentu - chyba na jego początku, w pewnym momencie, ale od tego się zaczyna i możliwe, że po iluś krokach (zapewne bardzo długiej drodze) opracujesz/odkryjesz sposób na przekazanie informacji w przyszłość w najbardziej na logikę łatwo czytelny i w zarąbiście dobrze utrwalony sposób.
Nie wiem czy moja egzystencja będzie miała taką ciągłość żeby do tego równać jeszcze swoim bytem, ale jeśli, to myślę, że przy samym opracowywaniu treści i wskazówek dla jej umiejscowienia mógłbym coś sensownego a może przynajmniej naprowadzającego od siebie dołożyć i zaistnieć wzmianką w przekazie, a egoistycznie w charakterystyce postaci dodałbym sobie trochę cech;)

Autor edytował komentarz.
Berion   13 #39 29.06.2015 14:29

@yanko wojownik: Załóżmy, że faktycznie "tuż przed nami" istniała cywilizacja, która dysponowała zbliżonymi do naszych możliwościami i w wyniku własnej głupoty lub zrządzenia losu, zniknęła z kart historii. Śladów po niej było by tak wiele, że nie dało by się tego ukryć przed opinią publiczną, a nawet innymi krajami. Zbyt wiele osób musiałoby brać udział w spisku i do tego każde z większych państw. Nie klei mi się to. ;)

Problem jest z datowaniem. Nie mamy 100% dobrej metody. Rozpad C14 itp. potrafią dać absurdalne wyniki.

Erich Von Dainken już wielokrotnie się skompromitował, zresztą wystarczy wziąć pierwszy lepszy artykuł czy książkę. Doszukuje się kosmitów dosłownie we wszystkim. Taki sobie znalazł sposób na życie. Kiedyś za autorytet uchodził Mayer i jego zdjęcia klap od śmietnika.

To nie jest tak, że nie wierze w życie pozaziemskie, przeciwnie, biorąc pod uwagę szacowany wiek wszechświata i jego rozmiary, życie musi być dość powszechne, nawet inteligentne. Nie jest też tak, że neguję kontakt Ziemian z przybyszami z innych części kosmosu. Ale *jeśli* rzeczywiście kiedykolwiek na odwiedzili to z jak wspomniałem, z jakiegoś powodu nie kolonizowali naszej planety. Co już stawia całą tę teorię pod znakiem zapytania (ale przyjmijmy, że nie były stworzeniami terytorialnymi jak my ;]).

Po co kosmici mieliby wydobywać metale na Ziemi? Bez sensu, w pasie planetoid, przynajmniej tym pierwszym, masz zasoby o których się nie śniło nawet chińczykom ;], a do tego nie trzeba kopać.

Co do Wunderwaffe to skłaniałbym się bardziej do teorii dzwonu, czyli napędu grawitacyjnego. Ale skąd wniosek że wykopali coś na czym się później wzorowali? Laser też został wynaleziony podczas II WŚ, a nikomu się wcześniej nawet nie śniło o czymś takim.

A dlaczego ludzie pod mikroskop wrzucali rośliny i różne materiały? Z tego samego powodu: z ciekawości ich struktury. Gdyby znaleziono nośniki optyczne w tamtych czasach to jedną z pierwszych myśli byłoby spróbować podejrzeć jak jest zbudowana (wiele by zostało też zniszczonych aby podejrzeć środek ;]). Nikt by nie wpadł na to, że trzyma źródło informacji, sądzono by że to jest ozdoba. Do czasu porównania pod mikroskopem kilku nośników co byłoby przecież naturalne dla badacza. Ja myślę że nie doceniasz ludzkiej kreatywności.

W każdym razie wierzę w zaawansowaną cywilizację przed nami, ale nie bardziej zaawansowaną niż okres naszego średniowiecza lub antyku (wiele antycznych kultur wyprzedzała pod pewnymi względami nasze średniowieczne jak choćby medycyna Arabska). Matka natura musiała się nimi zająć skoro zniknęli z kart historii (wulkan? przebiegunowanie? roztopy?) lub po prostu nigdy nie istnieli.

Może i tak być. W końcu nie jesteśmy w stanie oszacować nawet widzialnej materii. :)

Mnie to się marzy taka cyfrowa biblioteka ze wszystkich dziedzin życia, nauki sztuki, wszystkich państw i kultur. Gdzieś ukryta pod ziemią. :> Ostatnio ruskie zaczęły po tym niesławnym pożarze skanować dokumenty, planują jakąś bazę z dna i nasionami. Hmm...

Autor edytował komentarz.
yanko wojownik   13 #40 31.08.2015 14:06

"Załóżmy, że faktycznie "tuż przed nami" istniała cywilizacja,"

Załóżmy , że nie tuż przed nami, załóżmy że może przed dinozaurami, albo później, ale w czasie bardziej odległym niż tuż przed nami. Jak wpadnę z Linuksa to rozwinę temat i przynudzę dłużej - może :). Przekazy mogły pozostać, ale myśmy na nie nie zwrócili wystarczajacej uwagi i tu jest sedno, że musi byc coś, co przykuje uwagę i skłoni tych odbiorców do tego by je zechcieli odczytać a dalej kwestia jak to zrobią.

"Po co kosmici mieliby wydobywać metale na Ziemi? Bez sensu"

- Rezydowali i wykorzystywali to, co było na miejscu.

"Zbyt wiele osób musiałoby brać udział w spisku i do tego każde z większych państw."
- Nowy konflikt zbrojny co i rusz to wystarczające odrócenie uwagi, o pomniejszych sprawach nie wspominając. Sama góra ścisła może wszystlko utajnić zarzucając media niusami którymi żyją społeczeństwa itd...

Autor edytował komentarz.
Berion   13 #41 31.08.2015 18:51

@yanko wojownik: Przed dinozaurami to ciężko. Środowisko było kwaśne i za gorące (zakładając, że życie możliwe jest tylko w oparciu na węglu).

Z technologią podróży międzyplanetarnych, łatwiej wydobyć potrzebne surowce z planetoid niż z ziemi.

Nie da rady, nie ma nikt takiej siły woli by utrzymać to w tajemnicy.

yanko wojownik   13 #42 02.09.2015 18:35

@Berion: "Z technologią podróży międzyplanetarnych, łatwiej wydobyć potrzebne surowce z planetoid niż z ziemi."

Może coś nawaliło część ekspedycji utknęła i jej możliwości ograniczyły się do pozyskiwania tego, co było na planecie.

Berion   13 #43 02.09.2015 21:22

@yanko wojownik: A czy Ty wybrałbyś się do sąsiedniej gwiazdy na ekspedycję jak po bułki do sklepu? Sugeruję, że nie leci się jednym statkiem, bez "części zapasowych" i scenariuszy awaryjnych. Część pojazdów musiałaby zostać na orbicie, "na wszelki wypadek". No nijak to się nie klei. :)

A tak swoją drogą, to obliczenia NASA wskazują że Phobos jest pusty w środku.

Autor edytował komentarz.
yanko wojownik   13 #44 03.09.2015 13:18

@Berion: Zawsze może zdarzyć się coś, czego nie przewidziano i może się zdarzyło, a może takie było założenie, taki eksperyment - czy da się funkcjonować na planecie bez wsparcia.

"NASA wskazują że Phobos jest pusty w środku."
Toteż są hipotezy, że służył za bazę, za to ciekawe jest samo w sobie (ale to dla mnie być może jest to już wyjaśnione, tylko mi o tym nie wiadomo) to, że pusty jest tzn, czy ktoś go "wypatroszył" czy taki po prostu się wykształcił.

Berion   13 #45 03.09.2015 20:25

I wracamy do punktu wyjścia: pozostawili by po sobie ślad. :))

yanko wojownik   13 #46 27.09.2015 19:03

@Berion:
Może nie zostawili nam żadnych przekazów może byli i odwalali swoje a zapaleńcy doszukują się ukrytego sensuw jakieś banalnej notatce wykonanej tak a nie inaczej,bo wtedy tak się je robiło robiło.
Może więc też nie ma sensu zostawiać przesłania które będzie odczytane za
tysiące lat, gdyby tak jednak było, to forma musiałaby być prosta i względnie uniwersalna a tworzywo odporne i tutaj dalej pozostaje kamień i pismo obrazkowe oraz trzeba by dodać coś, co zwróciło by uwagę. Budowa piramidy dzisiaj nie przejdzie, ale coś co zachęciłoby
do tego by się wokół pokręcić i pogrzebać.
Cywilizacja przynajmniej na ziemi nie może przetrwać następnych kilku tysięcy lat myślę, że padnie nawet dużo szybciej z braku surowców, wody pitnej i z zanieczyszczeń albo ktoś naciśnie guzik atomowy..., - system się pomyli i przetrwają jacyś nieliczni. Wipy nie zdążą do swoich luksusowych schronów jeśli to maszyna zdecyduje. W 1995 roku, pierwszego stycznia zdaje się o mało świat nie wyparował kiedy w Rosji komputery wskazały, że Stany Zjednoczone wypakowały w nich arsenał, ale czekali na pierwsze uderzenie i nic nie spadło - przetrwaliśmy. Teraz (tzn. później przed millenium) wymienili się oficerami więc nie muszą czekać tylko dementować.
Za to nie wiadomo jak zareagują kraje azjatyckie kiedy odnotują na komputerach, że to ich zaatakowano.
Świat względnie unicestwi głupota w jakiejś formie już znanej lub jeszcze nie.

Niemniej nie o to chodzi.

Jeśli przekaz przetrwa i ma być odczytany, to musi być czytnik nośnika i instrukcja obsługi prosta uniwersalna - pismo obrazkowe.
Przykład - przekaz na kasecie dodajesz magnetofon, baterie i obrazkową instrukcję jak go uruchomić jak odsłuchać kasetę.
- To gdyby miało być coś, co odczytane miałoby zostać po tysiącleciach.
Zaś może rzeczywiście skupić się lepiej na tym by kilka pokoleń po nas mogło mieć wgląd w to jak wyglądaliśmy i co myśleliśmy, co reprezentowaliśmy sobą itd. - chyba z zaciekawieniem posłuchałbym jak mój pradziadek opowiada o tym co robi i jakie ma spojrzenie na świat szczególnie podczas pierwszej wojny światowej, pod koniec której nastąpił jego koniec przekaz mógłby dla mnie być ciekawy no byłby na pewno dzisiaj, zostawienie przekazu na kilka pokoleń (zakładając że świat nie wyparuje wcześniej) to nie problem, można to nawet ciągnąć dwu liniowo, raz zabezpieczając dane z przekazem, dwa zlecając kolejnym pokoleniom kopiowanie ich na współczesne im nośniki.
Do niedawna nikt tego nie robił więc może komunikacja i trochę wskazówek dla potomnych byłoby nauką wiedza przodków przekazaną wprost a nie opowieściami, które zazwyczaj przeinaczono i poplątano. Gdybym takimi dysponował na pewno uniknąłbym wielu paskudnych spraw w życiu - miałbym wiedzę przodków przekazaną mi wprost.

A co do tych starożytnych jeszcze, to na dobrą sprawę ci z zamierzchłej przeszłości jeśli zostawiali przesłania, to może były adresowane właśnie dla ich potomków a nie dla cywilizacji, która może miała nadejść, to by nawet miało więcej sensu. żeby kolejne kilka pokoleń odczytało dane nie trzeba się specjalnie wysilać tzn budować piramid itp.

Berion   13 #47 27.09.2015 22:23

@yanko wojownik: https://en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones :)

"Cywilizacja przynajmniej na ziemi nie może przetrwać następnych kilku tysięcy lat myślę, że padnie nawet dużo szybciej z braku surowców, wody pitnej i z zanieczyszczeń albo ktoś naciśnie guzik atomowy..., - system się pomyli i przetrwają jacyś nieliczni."

A ja myślę, że wraz z opanowaniem fuzji jądrowej w tokamakach rozpocznie się nowa era dla ludzkości. Nowa dlatego, że energetycznie praktycznie niezależna od surowców na Ziemi. Jeśli udałoby się ujarzmić hydroponikę, EM Drive, sztuczną magnetosferę i sztuczną grawitację to mamy przepis na kolonizację naszego układu słonecznego, zaczynając od naszego księżyca. I to na masową skalę.

Chyba, że prędzej wybuchnie wojna światowa z Arabami/Azjatami. Która kto wie czy już się nie zaczęła... Ale jeśli nie to, jesteśmy w prostej linii do uniezależnienia się od matki Ziemi, a tym samym zmniejszenia prawdopodobieństwa wyginięcia o rzędy wielkości!

Ja od jakiegoś czasu z braćmi buduję drzewo genealogiczne rodziny, zbieramy też zdjęcia. Okazuje się, że pradziadków i pra pradziadków większość osób nikt już nie kojarzy (nikt nie przekazywał tej wiedzy), a i z samymi nośnikami jest ciężko - bardzo zniszczone i uchowało się ich bardzo niewiele (zdjęcia ortochromatyczne jakby ktoś mi zarzucał, że nie było wtedy fotografii na celulozie :P). Powiem Ci, że mamy sporą frajdę w odkrywaniu tej przeszłości, choćby samego wyglądu, ubioru, min, wszystkiego co świadczyło by o jestestwie uwiecznionych. Niestety głosu brak, widać były za drogie albo przepadły na wojnach.

yanko wojownik   13 #48 11.01.2016 08:28

@Berion: No jak widać obelisk (z przykładu) z przesłaniem (chyba przesłanie było względnie uniwersalne choć można się z pewnymi zapisami nie zgadzać i ja nie przyjmował bym go jako całości bezkrytycznie, ale obiektywnie rzecz biorąc, umownie było) próby czasu by nie przetrwał, skoro nie przetrwał zderzenia z profanacją - był podatny na destrukcję, choć postawa jego destruktorów może żałosna jest, to jednak pokazuje, że droga nie tędy.
Nie ma co przedłużać teoretyzowania na temat, za to samo przesłanie - przekaz
w formie jakiejkolwiek i tu ukłon choćby w stronę F. Nietzsche, że ci do których jest adresowany mogą jeszcze nie żyć, z dalszym odn. pozostawiającego, że niektórzy rodzą się dopiero po śmierci (cytaty z pamięci niedosłowne dlatego pomijam cudzysłów) warto więc to przesłanie pozostawić choćby w formie pamięci o tym czego się dokonało, lub choćby tylko wokół czego krążyły myśli.
Nie ma nic gorszego niż przeciętność więc warto trochę się wychylić poza, wszak dzieje przemierzały nieprzebrane masy a zapamiętano nielicznych i raczej tych, dla których schemat nie był klatką, a to co narzucone zasadą. I może bez przeciągania i bez zagłębiania się jak i co ostatecznie ma zawierać treść pozostawiona, to warto by jednak jakąś pozostawić lub wpisać się w taką, która będzie zapamiętaną.

Autor edytował komentarz.
Axles   16 #49 29.09.2016 10:15

@Berion: "Ja od jakiegoś czasu z braćmi buduję drzewo genealogiczne rodziny,"

Z ciekawości wykorzystujesz do tego serwis typu moikrewni, program jakiś czy w jaki sposób do tego zabraliście się?
Ja mam prawie 150 osób w moim drzewie w wspomnianym serwisie, ale to tylko głównie imiona i nazwiska, zdjęcia to planuję zeskanować ze zbiorów mojej babci, ale poza tym nie mam źródeł, a nawet nikt nie chce się w to bawić ze mną :)

Berion   13 #50 29.09.2016 13:13

@Axles: Zaprojektowaliśmy własny program bo żaden z komercyjnych lub darmowych nie sprostał oczekiwaniom albo wizualnym, albo ergonomicznym albo bazodanowym. Jak to wszystko dopniemy na ostatni guzik to wystawimy w Google Play, Windows Store i być może Steam (interfejs pod dotyk, więc na desktopie dziwnie to się obsługuje). Można będzie importować z GED i GEDX. Ale to jest dość specyficzna aplikacja, zrezygnowałem ze standardowego widoku drzewa na rzecz czegoś innowacyjnego :} ponieważ jest nieczytelny i niepalcuje się zbyt wygodnie. Jeśli jesteś zainteresowany to będę o Tobie pamiętać i dam znać. Może jakiś promo kod podrzucimy.

Parafie mają dobre dane, niestety same meta. ;) Niektóre wymagają opłat, w innych tylko wskazujesz nazwiska i księża skanują, w jeszcze innych możesz tylko organoleptycznie (zabraniają fotografować aby nie niszczyć papieru) i jesteś pod nadzorem jak nad trumną faraona. Zgony, śluby, chrzciny, wszystko jest. Problem zaczyna się kiedy wkraczasz datami na czasy potopu szwedzkiego i zaborów (aha, i musisz mieć kogoś kto zna cyrylicę, łacinę i niemiecki/pruski - są pisane odręcznie więc mozolnie się to czyta). Z historii najnowszej to opierasz się na tym co mówią najstarsze pokolenia i między nimi osobno weryfikujesz te dane. Są jeszcze cmentarze jeśli już masz już jakiś trop (można się w ten sposób skomunikować z linią, z którą np. Twoja rodzina nie ma kontaktu zostawiając jakąś kartkę pod zniczem etc.). Generalnie rzecz biorąc bądź pomysłowy.

Jeśli masz zdjęcia ortochromatyczne to musisz się dowiedzieć kto może ci je zaarchiwizować, akurat jednak my nie mieliśmy więc nie wiem (to są takie zdjęcia powierzchni na metalowej osadzonej na szkle i oczywiście nie nadają się do zwykłego skanera). Używało się ich nawet jeszcze od czasów wybuchu drugiej wojny światowej, ale już od ~1910 były dostępne "papierowe".

Autor edytował komentarz w dniu: 29.09.2016 13:42
Axles   16 #51 03.10.2016 19:38

@Berion: Ostatnio odkryłem na myheritage wykres promienisty, na prawdę dobrze to wygląda i można więcej zmieścić na normalnym formacie, wygląda to tak:
http://scr.hu/0qob/vz8ul
Ogólnie nie wiem w jakim formacie na myheritage jest, ale czy może planujecie jakiś import z niego? Kodzik z chęcią przygarnę :)

Berion   13 #52 03.10.2016 20:31

@Axles: Moje jest bardzo podobne, ale jednak inne. :) Ja też nie wiem, ale zobaczymy.