r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Billon: cyfrowe tokeny zamiast złotówek, a Alior Bank zamiast NBP

Strona główna AktualnościBIZNES

Wirtualna Polska jako pierwsza poinformowała szerszą publiczność o billonie, nowym legalnym środku płatniczym w naszym kraju. Będzie to możliwe na mocy zmian w prawie Unii Europejskiej, które dopuściły kolejną formę pieniądza oprócz zapisów cyfrowych na koncie bankowym i banknotów/monet – gotówkę elektroniczną. Emitentem tego pieniądza, którego wartość powiązano na sztywno w stosunku 1:1 ze złotówką, mają być prywatne banki, na początek Alior Bank i Plus Bank, a sam projekt od strony technicznej, według WP jedyne takie rozwiązanie na świecie, rozwija od siedmiu lat startup Zunit.

Billon miałby być wykorzystywany zarówno w transakcjach mobilnych (bez konieczności łączenia się z Siecią, przez krótkozasięgową łączność bezprzewodową), jak i do transakcji elektronicznych w Internecie – szczególnie mikropłatności, gdyż minimalną kwotą billonu, jaką można wydać, jest 0,1 grosza (0,001 zł). Transakcje między użytkownikami billonu mają być wolne od wszelkich prowizji. System płatności zarabiać ma na siebie prowizjami przy konwersji billonu na gotówkę czy zapis na rachunku bankowym. Sama konwersja złotówek na billon ma być darmowa.

Tyle w mediach masowych, jak również niektórych portalach IT, które newsa Wirtualnej Polski przepisały. Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Z przedstawionych przez startup Zunit informacji wynika, że billon jest cyfrową gotówką bazującą na zaszyfrowanych tokenach o różnych nominałach (bezpiecznych plikach), niemożliwych do podrobienia i weryfikowalnych przez aplikację portfelową (działającą na razie na Androidzie, Linuksie, Windows i OS-ie X). Transakcje billonem nie są nigdzie rejestrowane, cała weryfikacja odbywa się wyłącznie pomiędzy ich stronami, więc w teorii rozwiązanie to zapewniać ma anonimowość porównywalną z użyciem banknotów.

Każdy system elektronicznych płatności jest jednak tylko tyle wart, co zastosowane w nim rozwiązania bezpieczeństwa: nawet jeśli wykorzysta się najlepsze algorytmy cyfrowych podpisów i szyfrowania, to wystarczy jeden błąd w ich implementacji, by źle zabezpieczone tokeny w obiegu zaczęły bardzo szybko tracić na wartości. W wypadku billonu nie bardzo wiadomo, jak faktycznie wygląda model bezpieczeństwa. Zunit obiecuje wydanie Białej Księgi projektu, w której informacje te zostaną przedstawione, ale jako że jeszcze jej nie ma, jak również nie upubliczniono kodu źródłowego (i nie zanosi się, by do takiego upublicznienia w ogóle doszło), jedynym źródłem informacji pozostają nieco ogólnikowe informacje autorów.

Mówią oni o trójpoziomowym systemie zabezpieczeń kryptograficznych, w którym wykorzystane są kryptosystemy RSA (banki komercyjne podpisują nominały tokenów za pomocą sprzętowego modułu bezpieczeństwa), forward secure signing, dzięki któremu każdy token jest podpisywany innym, losowo wygenerowanym kluczem (Zunit podpisuje w ten sposób nominały i parametry transmisyjne tokentów dla banku), oraz krzywych eliptycznych (podpisy składane przez strony podczas transakcji). Tokeny znajdujące się na urządzeniu jak i proces transmisji, jest szyfrowany AES-em. To wszystko miało być zweryfikowane przez znane ośrodki naukowe; audytorzy uznali zaś, że billon to niespotykanie dokładny i precyzyjnie stworzony system. A co jeśli urządzenie z tokenami zgubimy, lub zostanie nam skradzione? Jest dokładnie tak, jak w wypadku portfela z banknotami. Utrata portfela oznacza utratę wszystkich zawartych w nim środków.

Drugą istotną kwestią dla elektronicznej gotówki jest łatwość jej implementacji. O ile w wypadku bezpieczeństwa wciąż pełno niedomówień, to tę kwestię autorzy billonu zaprezentowali bardzo ładnie, tworząc zestaw klas i funkcji (na razie w PHP i JavaScripcie), pozwalających na wprowadzenie przycisków płatności na strony internetowe i portfeli na serwery (transakcje online są realizowane w modelu SOAP). Więcej informacji znaleźć można tutaj.

Trzecią kwestią są oczywiście kwestie ekonomiczne – i tu billon wypada najbardziej problematycznie. Zunit przedstawia swoją cyfrową gotówkę jako pierwszą na świecie realizację wizji Miltona Friedmana, który w 1999 roku powiedział: coś czego jeszcze nie ma, ale wkrótce zostanie stworzone, to wiarygodna cyfrowa gotówka, czyli metoda w której w Internecie będzie można przekazać fundusze z puntu A do B, w sytuacji gdzie A nie zna B, ani B nie zna A – podobnie jak z banknotem papierowym, który każdy może ode mnie wziąć nie wiedząc kim jestem.

Problem jest jednak w tym, że sam Friedman raczej nie uśmiechnąłby się do billonu. Słynny ekonomista przekonany był, że banki centralne nie powinny mieć możliwości manipulowania podażą pieniądza za pomocą sztuczek takich jak ilościowe luzowanie: powinno się je zastąpić komputerem i usztywnieniem emisji pieniądza na poziomie 4% rocznie. Tymczasem Zunit deklaruje swoje upodobanie do centralnego banku, śmiało twierdząc, że billon jest wartością samą w sobie. Otóż pieniądz papierowy ma wartość, bo wydał go Bank Centralny (NBP). Jako że cyfrowa gotówka wydana przez banki komercyjne ma taką samą wartość jak pieniądz papierowy i jest przez te banki gwarantowana, to gotówka cyfrowa i gotówka papierowa mają być sobie równorzędne.

Brzmi to dobrze, dopóki nie przypomnimy sobie, że rezerwa frakcyjna w Polsce, czyli część rezerw pieniężnych, którą banki zobowiązane są utrzymywać w banku centralnym i swoich skarbcach wynosi… 3,5% (liczni ekonomiści twierdzą jednak, że bez względu na wysokość rezerwy frakcyjnej, i tak nie zmienia ona możliwości banków komercyjnych w tworzeniu gotówki – kiedy rezerwa się kończy, bank centralny zwykle zgadza się ją uzupełnić). Wygląda więc na to, że billon może się okazać przede wszystkim narzędziem ułatwiającym bankom produkcję pieniądza i zwiększenie ich własnych rezerw gotówkowych. Wystarczy ustawić koszt konwersji billonu na złotówki na poziomie, który będzie do konwersji takich zniechęcał, przy jednoczesnym propagowaniu zalet cyfrowej gotówki (anonimowości, szybkości transakcji).

Dziwnie więc na tym tle brzmi deklaracja, że billon jest całkowicie pozbawiony elementów centralnych, skoro najważniejsza część systemu – emisja pieniądza – jest skrajnie scentralizowana (notabene cały model bezpieczeństwa nie ma sensu bez centralnego emitenta i dostawcy technologii). Pod tym względem system jest tak samo scentralizowany jak złotówka... tylko centrum zostało przeniesione z NBP do Alior Banku.

Do tematu billonu jeszcze na łamach naszego portalu wrócimy, jak tylko dowiemy się czegoś więcej o mechanizmach bezpieczeństwa tej transakcji, jak i pozyskamy opinie niezależnych ekonomistow.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.