r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Bitcoiny nie są oficjalnym środkiem płatniczym w Niemczech, tak jak nie są nimi papierosy

Strona główna AktualnościBIZNES

Po ostatnim kolapsie kursu Bitcoina (który u szczytu spekulacyjnej górki był wymieniany względem dolara w stosunku 1:260, by w ciągu kilku dni stracić 2/3 swojej wartości), urzędy związane z regulacją rynku finansowego w wielu krajach zaczęły się bliżej przyglądać tej pierwszej z kryptograficznych walut. Nic w tym dziwnego – póki jeszcze głównym zastosowaniem Bitcoina były czarnorynkowe transakcje na małą skalę (z jakiegoś powodu do czarnorynkowych transakcji na dużą skalę służyło raczej Liberty Reserve), kryptowaluta nie stanowiła specjalnego problemu. W momencie, gdy głównym zastosowaniem stała się spekulacja, a dziesiątki tysięcy zwykłych obywateli zaczęły myśleć o lokowaniu w Bitcoinach swoich oszczędności, problem stał się znacznie poważniejszy.

Reakcja niejednego z ewangelistów Bitcoina była dość zaskakująca – zaczęto coraz częściej deklarować, że bitcoiny nie są pieniędzmi, i jako takie nie podlegają regulacji instytucji finansowych. Czym więc są? Ano nośnikiem wartości, wirtualnym żetonem, który można kupić za określoną w danym czasie kwotę i np. przekazać drugiej osobie, która je odsprzeda, za określoną kwotę (oby nie niższą).

Oczywiście instytucje finansowe nie muszą się specjalnie przejmować tym, co mówią poszczególni ewangeliści Bitcoina, i kwestię jego statusu prawnego rozstrzygają zgodnie z własnymi potrzebami. I tak oto z końcem lipca użytkowników Bitcoina zaskoczyła wiadomość, że oto w Tajlandii kryptowaluta została uznana za „zakazaną”. Rzeczywistość była znacznie mniej sensacyjna – otóż jeden z tajskich punktów wymiany miał otrzymać zakaz handlu bitcoinami, ponieważ bank centralny tego kraju uznał, że nie są one walutą i nie istnieją przepisy regulujące taki obrót. Oczywiście banki centralne nawet w Tajlandii nie stanowią prawa, ani nie rozstrzygają o legalności danych zjawisk, jednak prasa swoje podchwyciła, nie zauważając, że dwa inne tajskie punkty wymiany orzeczeniem się nie przejęły, i dalej handlowały bitcoinami.

Teraz znów zrobiło się głośno o legalności i statusie bitcoinów – nawet w najpopularniejszych polskich portalach pojawiły się sensacyjne nagłówki, sugerujące, że w Niemczech kryptowaluta stała się legalnym środkiem płatniczym – np. „Niemcy mają nową walutę! Już oficjalnie” w Wirtualnej Polsce. I tym razem sensacyjne nagłówki nie mają za wiele wspólnego z rzeczywistością. A jak ta rzeczywistość wygląda? Jak zwykle bardziej prozaicznie.

W odpowiedzi na zapytanie jednego z deputowanych Bundestagu, Franka Schäfflera z FDP, o status Bitcoina w świetle niemieckiego prawa, niemieckie Ministerstwo Finansów orzekło, że nie klasyfikuje bitcoinów jako e-pieniędzy, ani też funkcjonalnej waluty. Bitcoiny nie mogą być też uznane za walutę zagraniczną. Jednak są one, w świetle niemieckiego prawa czymś, co nosi nazwę Rechnungseinheit, jednostki rozliczeniowej. Taką jednostką rozliczeniową, jak być może pamiętają nasi najstarsi Czytelnicy, była np. EUA, służąca jako instrument wzajemnych rozliczeń pomiędzy państwami-stronami Wspólnot Europejskich w latach 1975-79, taką jednostką rozliczeniową są też przecież papierosy w więzieniach.

Z kolei proces wytwarzania nowych bitcoinów (czyli tzw. górnictwo Bitcoina), jest w rozumieniu niemieckiego Ministerstwa Finansów wytwarzaniem prywatnego pieniądza. Nie ma w tym nic rewolucyjnego – niemieckie prawo akceptuje istnienie prywatnych walut, które mogą służyć do wzajemnych rozliczeń między stronami transakcji, nie mogą jednak posłużyć do opłacenia należnego państwu podatku. Taką walutą jest np. Chiemgauer z Bawarii, pomyślany jako lokalna waluta do promowania lokalnego biznesu, odnawialnej energetyki i działań na rzecz społeczności, na sztywno powiązana z euro (kursem 1:1), ale kierująca się własnymi zasadami, (m.in. należy płacić 2% podatek za jej posiadanie, a np. organizacje non-profit mogą kupować chiemgauery o 3% taniej, niż firmy). Zyski wypracowane w chiemgauerach są oczywiście normalnie opodatkowane, płaci się je w euro – i tego właśnie oczekuje niemieckie Ministerstwo Finansów od zysków wypracowanych w bitcoinach.

Z tym łatwo nie będzie, bo wielu użytkowników Bitcoina zachowuje się jak te trzy małpki – nic nie widzę, nic nie słyszę, nic nikomu nie powiem. Pozostając w cieniu pseudonimowości tej waluty, stymulują drugi obieg gospodarczy, nie poddany regulacji władzy, i dowodzący, że można bez takich regulacji żyć. Kochający wolność mieszkańcy berlińskiego Kreuzbergu dobrze o tym wiedzą, to w końcu miejsce, gdzie łatwiej zapłacisz bitcoinami z mobilnego portfela w smartfonie, niż wystawiona przez polski bank kartą kredytową (dla niezorientowanych – płacenie w Niemczech kartą inną niż miejscowe Giro bywa bardzo niewdzięcznym zajęciem).

Nie sposób jednak zaprzeczyć jednemu – postawa władz Niemiec względem Bitcoina jest odczuwalnie bardziej przyjazna, niż ta, którą coraz częściej manifestują władze USA (pomimo tego, że to w USA rozkwita najwięcej bitcoinowych biznesów). Przykładowo w ostatnich dniach Benjamin Lawsky z Departamentu Usług Finansowych stanu Nowy Jork ostrzegł, że jeśli wirtualne waluty pozostaną Dzikim Zachodem handlarzy narkotyków i innych kryminalistów, to nie tylko zagrozi to bezpieczeństwu narodowemu USA, ale też samemu istnieniu legalnego biznesu związanego z wirtualnymi walutami.

Cóż, pozostaje przypomnieć panu Lawsky'emu, że Dzikim Zachodem kryminalistów były, są i będą papierowe banknoty z wizerunkami amerykańskich prezydentów, czyli znakomity środek płatniczy do przeprowadzania całkowicie anonimowych, nie pozostawiających śladu transakcji.

Nam pozostaje patrzeć na to, którą drogę wybiorą władze Polski – czy bliższy się okaże model niemiecki, czy amerykański. Żyjąc już trochę na świecie, czuję że i tym razem pójdziemy drogą USA, kraju paradoksalnie znacznie nam bliższego, niż sąsiad zza Odry.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.