r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

BlackBerry niewiele ma do stracenia. Czas na „przystępne” smartfony z Chin?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

BlackBerry od zawsze było kojarzone z telefonami z wyższej lub najwyższej półki, smartfonami biznesowymi z dodatkowymi usługami, między innymi oferującymi bezpieczeństwo. W momencie wyprodukowania pierwszych urządzeń z Androidem stało się jasne, że kanadyjska firma się zmienia. Najpierw zaprzestała instalacji własnego systemu operacyjnego, a dziś przyszedł czas na pożegnanie się z „elitarną” otoczką.

Firma zaprezentowała dość nieoczekiwanie nowy smartfon, model DTEK50, który na pierwszy rzut oka niewiele ma wspólnego z pewną ekstrawagancją, jaką dotychczas cechowały eksperymenty BlackBerry z Androidem, na czele ze świetnym Privem. DTEK50 został wyprodukowany w Chinach i, jeśli chodzi o wzornictwo, jest po prosty nudny, choć nie brzydki.

Urządzenie posiada wyświetlacz o wielkości 5,2 cala i rozdzielczości 1080p. Zostało wyposażone w procesor Snapdragon 617 (4×Cortex-A53 taktowany do 1,5 GHz, 4×Cortex-A53 taktowany do 1,2 GHz), 3 GB RAM-u, układ graficzny Adreno 405, 16 GB pamięci wewnętrznej. Niewyjmowalna bateria ma pojemność 2610 mAh, zaś rozdzielczość aparatów to 13 i 8 megapikseli.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście BlackBerry nie mogło zapomnieć o licznych preinstalowanych aplikacjach, między innymi własnej klawiaturze ekranowej, czy dodatkowym usługom służącym organizacji czasu i bezpieczeństwu. Specyfikacja prezentuje się zatem całkiem interesująco, zaś Android (w wersji 6.0) w wydaniu BlackBerry to, jak pokazał Priv, system co najmniej udany.

DTEK50 sprzedawany jest jako najbezpieczniejszy telefon z Androidem, ale także jako urządzenie przystępne cenowo. Smartfon kosztuje 275 funtów, co przy dzisiejszym kursie stanowi równowartość ponad 1400 zł. Nie jest to raczej cena szczególnie zawyżona, można powiedzieć, że rzeczywiście jest atrakcyjna…

…a to znów świadczy o ciężkiej sytuacji BlackBerry, która w desperackich próbach utrzymania się na rynku, na który otworzyła się z opóźnieniem, próbuje wyprodukowanym w Chinach smartfonem zarobić tyle, by choć trochę zminimalizować straty, które spowodowała słaba sprzedaż Priva. I to nawet kosztem zamiany legendy na tytuł dystrybutora chińskich (i udanych) smartfonów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.