r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

[CES 2015] Seagate chce „stwarzać przestrzeń dla ludzkiego doświadczenia”

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Choć Seagate na tegorocznym CES nie miało do zaoferowania ani spektakularnych telewizorów 4K, ani modnych opasek fitness, to nie znaczy, że w ofercie tego znanego producenta twardych dysków nie ma nic ciekawego. Wręcz przeciwnie, firma stara się pokazać, że mechaniczne napędy wciąż mają przyszłość, pozostają niezastąpionym sposobem przechowywania dużych ilości danych.

Na targi Seagate przyjechało przede wszystkim z nowym logo, mającym nawiązywać do aktywnego życia, ponieważ teraz firma stwarza przestrzeń dla ludzkiego doświadczenia – cokolwiek by to miało znaczyć. Możecie je w pełnej, animowanej formie zobaczyć na korporacyjnej stronie, nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że stare logo z koncentrycznie ułożonych łuków miało w sobie więcej elegancji.

Z nową wizualną tożsamością Seagate zaprezentowało całą linię całkiem ciekawych produktów, oferowanych w całkiem przystępnych cenach. Pierwszym z nich jest Seagate Seven – cienki, jednotalerzowy zewnętrzny dysk 2,5” o niskim profilu (7 mm), pojemności 500 GB i szybkości obrotowej 5400 RPM. Na tle innych zewnętrznych napędów wyróżnia go ciekawa estetyka retro stalowej obudowy, cicha praca i odporność na przeciążenia. Dysk podłączany jest przez interfejs USB 3.0, także przez wtyczki microUSB, tak aby mogli z niego skorzystać też użytkownicy tabletów. Sugerowana cena detaliczna tego napędu to 100 dolarów.

r   e   k   l   a   m   a

Drugi zaprezentowany dysk to też 500 GB (i niewykluczone, że fizycznie to ten sam napęd). Różnicą jest obudowa – w modelu Wireless zamiast stalowej koperty dostajemy obłe, plastikowe pudełeczko, z którym łączymy się przez rozgłaszaną przez niego sieć Wi-Fi (802.11b/g/n/ac), lub przez USB (tym razem tylko 2.0). Napęd ten ma własny akumulator, ładowany przez gniazdko USB i pozwala na strumieniowanie mediów po protokołach Airplay i Chromecast, do sprytnych telewizorów Samsunga i LG, przez aplikację mobilną na Androida i iOS-a, a także przez przeglądarkę internetową. Nabywców ma przyciągnąć najpewniej kolorami obudowy do wyboru – oprócz zwykłej szarości i bieli dostajemy pyszną strażacką czerwień, turkus i cytrynową zieleń. Sugerowana cena detaliczna to 130 dolarów.

Jak komuś możliwości Wireless nie wystarczają, to może sięgnąć po Wireless Plus. Model ten oferuje pojemności dysków 1 TB i 2 TB, komunikację bezprzewodową z nawet siedmioma klientami jednocześnie i co chyba najważniejsze, wsparcie dla strumieniowania mediów po DLNA.

Mimo że własne chmury nie są dziś tak modne, jak w zeszłych latach, Seagate chce nam sprzedać pudełko na taką własną, samokonfigurującą się chmurę. Tym razem jest to zwykłe czarne pudełko o nazwie Personal Cloud – prosty dysk sieciowy, który w zamierzeniu ma być centralnym ośrodkiem dla przechowywania multimediów czy kopii zapasowych dla całego domu. Oferowane są dwie wersje – jednozatokowa i dwuzatokowa. Pierwsza mieści pojedynczy dysk 3,5” o pojemności 3 TB, 4 TB lub 5 TB, druga wykorzystuje dwa dyski 3,5”, domyślnie zestawione w RAID 1 i zapewniające pojemność 2 TB, 3 TB i 4 TB. Niezainteresowani niezawodnością mogą przełączyć urządzenie w tryb RAID 0, uzyskując w ten sposób z obu dysków do 8 TB pojemności.

Z Personal Cloud możemy strumieniować media po AirPlayu, Chromecaście i DLNA (czyli np. na konsole do gier), podobnie jak w wypadku Seagate Wireless obsługiwane są też Smart TV, tablety z Androidem i iOS-em, oraz przeglądarki. Osobista chmura od Seagate pozwala także na automatyczne tworzenie kopii zapasowych z komputerów z Windows i OS X, z urządzeń mobilnych z Androidem i iOS-em, synchronizowanie się z sieciowymi dyskami Google'a, Dropboksa, Baidu, Yandeksa i Amazonu (co ciekawe, na liście nie ma OneDrive Microsoftu), a także uruchamianie rozmaitych aplikacji, w tym stosu LAMP czy klienta BitTorrenta. Seagate oferuje darmowe SDK do urządzenia, licząc, że niezależni programiści przygotują więcej aplikacji dla ich sprzętu. Zarządzanie odbywa się przez panel webowy lub aplikację mobilną, a jeśli odpowiednio sobie skonfigurujemy router, będziemy mogli do Personal Clouda uzyskać także zdalny dostęp. Ceny detaliczne mają zaczynać się od 170 dolarów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.