
przejrzysty, konfigurowalny, obsługa wielu formatów, tagowanie
skomplikowany (przynajmniej gdy mowa o zaawansowanych opcjach)
Program nie dla wszystkich. Używanie go jedynie do konwersji mija się z celem. Oczywiście można wykorzystywać go tylko do tego celu i sprawdzi się na tym polu wyśmienicie. Zdarzają się w czasie procesu konwersji sporadyczne błędy, przede wszystkim "zjadanie" spacji, lecz nie częściej niż raz na kilkadziesiąt czy kilkaset stron. Calibre obsługuje chyba wszystkie znane formaty, a fakt, że nie rozpoznaje *.doc, w sytuacji gdy zapis pliku word do pdf trwa kilka sekund jest bez znaczenia.
Do czego więc nadaje się program? Do zarządzania i pełnego wykorzystania tekstów oraz ich synchronizacji z czytnikami i innymi urządzeniami. A dokładniej. Pracując z tekstami, czy to książkami czy artykułami, możemy stworzyć ich pełną bazę. Zawiera ona nie tylko informacje pobrane z googlebooks czy amazon.com (autor, wydawca, streszczenie, okładki, rok wydania etc. )ale pozwala na własne tagowanie pozycji. Ułatwia to późniejsze wyszukanie interesującego nas pliku. Ale docenić można to dopiero wtedy, gdy liczba pozycji przekracza kilkadziesiąt, czy jak w przypadku piszącego te słowa, wynosi kilkaset.
Po drugie synchronizacja z urządzeniami. Czytanie na smartfonie byłoby profanacją gdyby nie fakt, że...czytanie, nawet w taki sposób, złe być może. Za pośrednictwem Calibre można rano wrzucić na komórkę kilka artykułów i mieć je pod ręką na każdą wolną chwilę, w której nie mamy możliwości bądź chęci sięgnąć po "normalną" książkę. Podsumowując. Program przydatny dla niedzielnego czytelnika posiadającego kilka ebooków i niezastąpiony dla osób z obszerniejszą biblioteką, szczególnie, gdy jest ona często wykorzystywana. Każdy szanujący się mol książkowy nie będzie zawiedziony....