To mnie wkurza! - wolę Linuksa | cz. 2

Mój pierwszy wpis z serii "To mnie wkurza" wywołał sporą burzę w komentarzach. Dzisiaj ciąg dalszy.

Wstępniak

Kilkadziesiąt lat temu, kiedy w komputerach nie było graficznych interfejsów użytkownika (GUI) operator maszyny musiał posiadać sporą wiedzę techniczną, żeby tą maszynę obsłużyć. Dziś komputer jest przeznaczony dla każdego, zatem powinien być prosty w obsłudze i łatwy w konfiguracji. Powinien dawać nam możliwość dopasowania systemu do indywidualnych potrzeb, a mam tu na myśli zwłaszcza interfejs użytkownika.

Pasek zadań (panel)

Interfejs systemów Windows nie zmienił się specjalnie przez ostatnie 15 lat. Można się pokusić o stwierdzenie, że zmiany polegały wyłącznie na wprowadzaniu większej ilości kolorów. Rewolucyjne rozwiązania, jakim miał być np. interfejs Aero, okazują się nie być wcale takie rewolucyjne, bo konkurencja jest już dwa okrążenia dalej. Oliwy do ognia dolewa sam Microsoft, który nie dopuszcza możliwość instalacji własnych motywów bez ingerencji w pliki systemowe.

Windows i Linux w jednym spali domku...

Czy można pogodzić ze sobą Windowsa i Linuksa? Czytając komentarze pod moimi innymi wpisami stwierdzam, że raczej nie. Ja jednak mimo wszystko będę się starał zachęcić Was do eksperymentowania. Tym razem przedstawię Wam wyjątkową funkcjonalność narzędzia do wirtualizacji - VirtualBox'a. Od razu mówię, że nie potrafię powiedzieć, czy taką samą funkcjonalność zapewniają inne narzędzia, bo ich po prostu nie używam.

Jedną z rzeczy, która najbardziej nas zniechęca do testowania innych systemów operacyjnych to fakt, że trzeba go gdzieś zainstalować i przełączać się między systemami. Jednocześnie chcielibyśmy mieć uruchomiony nasz macierzysty system, żeby nie zostać odciętym od świata. Dlatego wynaleziono wirtualizację, która na desktopach sprowadza się do instalacji programu, który można przyrównać do emulatora PC-ta. Ale w oczach użytkowników problem wcale nie musi być rozwiązany, bo dalej trzeba się przełączać między systemami, tyle tylko, że nie trzeba restartować maszyny.

To mnie wkurza! - wolę Linuksa

Temat Windows vs. Linux wydaje się nie mieć końca. Na łamach tego vortalu blogerzy zasypują nas swoimi przemyśleniami związanymi z tym tematem. Dzisiaj chciałem stać się poniekąd jednym z nich, ale nie mam zamiaru wspomnieć ani słowa na temat licencji, ceny, konsoli tekstowej czy bezpieczeństwa systemu. Tym razem postanowiłem skupić się wyłącznie na elementach interfejsu, które pozwalają nam nazwać system wygodnym i intuicyjnym. Pokazać alternatywy i spróbować wyjaśnić powody, dla których uważam, że są lepsze.
Inspiracją do tego wpisu (i pewnie kilku kolejnych) jest program telewizyjny Wojciecha Cejrowskiego pt. "To mnie wkurza!", w którym autor obnaża pewne nieintuicyjne, a czasami głupie rzeczy i obyczaje, z którymi stykamy się w codziennym życiu i uważamy je za całkowicie normalne.

Wstępniak

Jesteśmy niewolnikami przyzwyczajeń i jesteśmy w stanie przyzwyczaić się nawet do najmniej intuicyjnych rzeczy. Za przykład może posłużyć tu literowanie dysków w systemach Windows.

Zrozumieć powłokę tekstową - niezwykła moc potoków

System Linux i każdy UNIX ma jedną, wielką zaletę, o której pisałem już w poprzednich wpisach. Otóż większość plików, które mają znaczenie administracyjne, to proste pliki tekstowe nadające się do edycji bez pomocy specjalizowanych narzędzi. Wystarczy prosty edytor tekstu, jak np. notatnik. Wszystkie pliki konfiguracyjne znajdują się w katalogu /etc, w którym każdy program ma własny katalog z plikami konfiguracyjnymi. Pliki te, tak jak już wcześniej wspomniałem, pisane są otwartym tekstem.

Ale jaki to ma związek z potokami?
Skoro cała konfiguracja systemu to pliki tekstowe, a powłoka bash i system Linux zawierają wiele narzędzi do ich edycji, tzn. że z poziomu terminala jesteśmy w stanie zrobić dosłownie wszystko. W poprzednich artykułach pisałem już o strumieniach (STDOUT, STDIN, STDERR).

Zrozumieć powłokę tekstową - pozostałe strumienie

Kontynuując wątek poświęcony powłoce tekstowej chciałbym tym razem przybliżyć nieco pozostałe strumienie, z których korzystamy podczas normalnej pracy z powłoką bash. Artykuł ten jest bezpośrednią kontynuacją wpisu Zrozumieć powłokę tekstową - standardowy strumień wyjściowy. Dlatego będą tutaj wykorzystane informacje poznane wcześniej.
Na początek przypomnę, że w poprzednim wpisie wymieniłem trzy standardowe strumienie: 
- wejściowy (STDIN) 
- wyjściowy (STDOUT) 
- błędów (STDERR) 
Wcześniej opisany został standardowy strumień wyjściowy, dlatego czas na opisanie pozostałych.

Każdy program musi skądś popierać dane, zazwyczaj z pliku lub bezpośrednio wpisywane przez użytkownika. W poprzednim wpisie zaznaczyłem również, że każdy proces uruchomiony w systemie Linux jest standardowo połączony z terminalem poprzez trzy wymienione wcześniej strumienie.

Zrozumieć powłokę tekstową - standardowy strumień wyjściowy

Kilka pochlebnych komentarzy pod ostatnim wpisem przekonało mnie do rozwinięcia nieco tematu "śmierdzącej" konsoli. Pisał o tym roobal, później pisałem o tym również ja. Zarzucano mi jednak, że niewiele osób zrozumie coś z mojego tekstu, więc tym razem postaram się napisać trochę jak dziecku. Będzie może mniej fachowo ale bardziej zrozumiale. Moim celem jest udowodnienie Wam, że powłoka tekstowa wcale nie jest taka "śmierdząca", ale można to stwierdzić wyłącznie poznając ją bliżej. Dlatego chciałbym czytelnikom przybliżyć nieco charakterystyczne cechy języka programowania powłoki bash. Dlaczego bash? Bo jest najpopularniejszy, standardowy w każdej znanej mi dystrybucji Linuksa i możliwy do zainstalowania w każdym innym systemie operacyjnym - również w Windows.

Prawdopodobnie większość czytelników DP korzysta z systemu Windows.

Zrozumieć powłokę tekstową - troszkę historii

Po przeczytaniu wpisu kolegi roobal'a Terminal w Linux - obiekt nienawiści użytkowników systemu Windows postanowiłem napisać jeszcze coś od siebie w komentarzu, ale po chwili stwierdziłem, że mam znacznie więcej do powiedzenia. Otóż większość ludzi, których spotykałem i którym zadawałem pytanie "Czy wiesz co to powłoka systemowa?" - robiło wielkie oczy. Jak widzą jak wklepuje polecenia na "czarnym ekranie" to nie rozumieją dlaczego nie chce używać myszki. Ale żeby naprawdę zrozumieć dlaczego to robię, to należy zagłębić się nieco w historię powłok i poznać ich zalety i w ogóle dowiedzieć się co to jest. Zatem do dzieła.

Każdy komputer to zwykła kupa elektroniki, która bez odpowiedniego oprogramowania jest po prostu bezużyteczna. Dlatego też musi być wyposażony w system operacyjny, który "wie" jak obsłużyć sprzęt i jak komunikować się z człowiekiem. To pierwsze robi jądro systemu, a drugie powłoka.

Piractwo - w poszukiwaniu przyczyn - część 3

O programie nauczania informatyki w szkołach już było. Było też o cenach gier i programów. Najwyższy czas czepić się troszkę samych nauczycieli. Zdaje sobie sprawę z tego, że część czytelników dybrychprogramów jest nauczycielami. Proszę nie bierzcie tego zbyt osobiście, ale po przeczytaniu tego wpisu pewnie też stwierdzicie, że coś tu jest nie tak. Uwiódł mnie nieco michal.b1990 swoim artykułem, to ja dodam jeszcze coś nowego.

Na początek proste pytanie - kto ma nas nauczyć korzystania tylko z legalnego oprogramowania i samodzielnego wyszukiwania zamienników znanych programów? Z obserwacji wiemy, że raczej nie ulica. Najrozsądniej by było, gdyby ten problem na swoje barki wzięli nauczyciele informatyki. Tylko kto nauczy tego tych nauczycieli? No studia oczywiście.

Piractwo - w poszukiwaniu przyczyn - część 2

Na wstępie chcę serdecznie podziękować czytelnikom dobrychprogramów za zainteresowanie moim poprzednim wpisem i bardzo kulturalny styl komentarzy. Utwierdziło mnie to w fakcie, że vortal dobreprogramy.pl skupia fajnych i ciekawych ludzi. Wszystkich, którzy nie mieli okazji przeczytać mojego poprzedniego wpisu zapraszam do lektury, gdyż ten wpis jest niejako kontynuacją poprzedniego.

Czytelnicy w swoich komentarzach, jako największą przyczynę piractwa, podawali zbyt wysokie ceny programów. Ja teraz postaram wcielić się w rolę "tego złego" i obalić ten mit.

Ile zarabiamy każdy wie. Legalny zakup najlepszych programów jest poza zasięgiem przeciętnego Polaka. Pisząc "przeciętnego" mam na myśli rzeczywistych przeciętniaków, a nie statystycznych. Średnia pensja, wynosząca ok. 3000 zł, jest fikcją. Tutaj kłania się porażka działu matematyki zwana statystyką, ale nie o tym mowa. Na Podkarpaciu zarabia się 1200 zł. Taka pensja np.

Piractwo - w poszukiwaniu przyczyn

Temat, który chciałem poruszyć z moim pierwszym blogowym wpisie jest niezwykle kontrowersyjny. Wychodzę jednak z założenia, że trzeba dyskutować, a dyskusja dwóch osób, mających takie samo zdanie na pewien temat, jest najzwyczajniej w świecie bez sensu. Dlatego często stawiam się roli "tego złego", aby usłyszeć krytykę. Poznajemy wtedy za i przeciw różnych aspektów naszej informatycznej egzystencji. Ważne jest jednak to, żeby krytyka była konstruktywna. Nie sztuką jest krzyczeć, że coś jest złe, ale zaproponować rozsądne rozwiązanie, które doprowadzi do kompromisu. Vortal dobreprogramy.pl jest bardzo dobrym miejscem do rozpoczęcia dyskusji, gdyż to właśnie tutaj gromadzą się specjaliści IT. Oni maja wpływ na otoczenie, a zebrani razem mogą osiągnąć bardzo wiele.

Piractwo komputerowe, to jeden z tych tematów, na które można napisać sporo prac dyplomowych i to nie tylko z informatyki. Coraz częściej słyszy się o kolejnych zatrzymanych i skazanych w różnych sprawach, gdzie ludzie oskarżani są o rozprzestrzenianie nielegalnych treści. Ot ostatnia głośnia sprawa z Zatoki Piratów, albo znacznie bliższe nam napisy.org.