Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Piractwo - w poszukiwaniu przyczyn

Temat, który chciałem poruszyć z moim pierwszym blogowym wpisie jest niezwykle kontrowersyjny. Wychodzę jednak z założenia, że trzeba dyskutować, a dyskusja dwóch osób, mających takie samo zdanie na pewien temat, jest najzwyczajniej w świecie bez sensu. Dlatego często stawiam się roli "tego złego", aby usłyszeć krytykę. Poznajemy wtedy za i przeciw różnych aspektów naszej informatycznej egzystencji. Ważne jest jednak to, żeby krytyka była konstruktywna. Nie sztuką jest krzyczeć, że coś jest złe, ale zaproponować rozsądne rozwiązanie, które doprowadzi do kompromisu. Vortal dobreprogramy.pl jest bardzo dobrym miejscem do rozpoczęcia dyskusji, gdyż to właśnie tutaj gromadzą się specjaliści IT. Oni maja wpływ na otoczenie, a zebrani razem mogą osiągnąć bardzo wiele.

Piractwo komputerowe, to jeden z tych tematów, na które można napisać sporo prac dyplomowych i to nie tylko z informatyki. Coraz częściej słyszy się o kolejnych zatrzymanych i skazanych w różnych sprawach, gdzie ludzie oskarżani są o rozprzestrzenianie nielegalnych treści. Ot ostatnia głośnia sprawa z Zatoki Piratów, albo znacznie bliższe nam napisy.org. Nikt jednak nie podnosi publicznej dyskusji na temat przyczyn, które powodują powstanie takiego stanu rzeczy. W prasie i telewizji pierwsze skrzypce grają krzykacze z organizacji zajmujących się, jak twierdzą, reprezentowaniem artystów (ZAIKS, ZPAV, RIAA itp.). Najogólniej, to chcieliby żeby wszystkie treści krążące w sieci były monitorowane, a wszystkich użytkowników p2p pozamykać w celach, albo dać taką finansową karę, że i tak wyląduje się w więzieniu bo nikogo nie stać na jej zapłacenie. Drugie skrzypce grają nasze Władze - czyli policja. Oni z kolei nie krzyczą, tylko robią swoje. Jak ktoś zadzwoni, że masz w domu fabrykę nielegalnych płyt, to przyjdą, jak nie zadzwoni, to ich nie widać. Jest jeszcze druga strona barykady, po której stoją zwolennicy wolności, którzy w skrajnych wypadkach twierdzą, że wymiana wszystkich treści w sieci powinna być legalna, a ingerowanie w nasze dane jest godzeniem w nasze prawo do wolności i prywatności. Rozumiem zarówno jedną, jak i drugą stronę. Jedni i drudzy walczą o pewne ideały. Jedni o prawo, a drudzy o normalność. Jednak nie przypominam sobie debaty, w której ktoś zaproponował rozwiązanie problemu piractwa. Niekoniecznie od razu całego problemu, tylko jakimiś cząstkami.

Od dziecka uczono mnie, że żeby rozwiązać jakiś problem, to należy najpierw poznać jego przyczynę i w pierwszej kolejności to właśnie jej się pozbyć. Zatem jaka jest przyczyna piractwa? Zdaję sobie sprawę z tego, że tych powodów jest setki. Jednak chyba można powoli rozwiązywać pewne kwestie, aby wreszcie zniknąć z listy najbardziej "zapiraconych" państw Europy.

Idiotyczny program nauczania informatyki w szkołach.

Dziś w każdej szkole jest pracownia komputerowa. Niewykluczone, że to właśnie w szkole dzieci mają pierwszą "prawdziwą" styczność z komputerem, czyli robią coś innego niż granie w gry komputerowe. Dzieci uczą się obsługi komputera i w tym momencie spotykamy się z pierwszym etapem piractwa. Dlaczego? Już odpowiadam. Nie widziałem jeszcze pracowni komputerowej, w której maszyny byłyby wyposażone w inny system operacyjny niż Windows. Nie chodzi tu o to, że Windows jest zły, tylko o to, że uczymy dzieci obsługiwać Windowsa, a nie komputer! Ja swoją przygodę z edukacją informatyczną zacząłem dopiero w szkole średniej. W pracowni oprócz pecetów z Windows stały jeszcze dwa Macintosh'e. Nigdy jednak nie zostały odpalone - nigdy! Dzieciom wbija się do głowy, że jest coś takiego jak dysk C:, dysk D: itd. Po zakończeniu edukacji nie potrafią sobie wyobrazić, że może istnieć coś innego.

Kiedy już nauczą się obsługi plików zaczyna się pakiet Office. I znów zaczynają się schody, bo dzieci uczone są Word'a, a nie edytora (czy procesora) tekstu; Excel'a, a nie arkusza kalkulacyjnego; Access'a, a nie obsługi baz danych! Uczy się konkretnych programów, zamiast technologii. Potem wychodzą ze szkoły tacy niedouczeni informatycy, którzy jak widzą np. OpenOffice Writer to się załamują, bo nie wiedzą jak zrobić tabelę czy ponumerować strony.

W szkołach średnich zaczynają się wszelkiej maści projekty (przynajmniej ja tak miałem), gdzie trzeba zacząć przygotowywać różne prezentacje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do tych prezentacji należy użyć jakiegoś programu. A czego użyje uczeń? Oczywiście PowerPoint'a, bo przecież tego go uczono w szkole. No ale zaraz zaraz.... Przecież MS Office kosztuje ok. 200zł (dla uczniów i studentów), a że Office pracuje natywnie tylko w Windows i MacOS(specjalna wersja), to dochodzi 400 zł za Windows. Teraz proszę mi wskazać takiego ucznia, co ma te programy legalnie. Rodzice im programu nie kupią, bo przecież nie zrozumieją tego, że trzeba 600 zł wydać, na coś, czego "nie widać". Teraz oczywiście odezwą się dyrektorzy szkół i urzędnicy z Ministerstwa Edukacji, którzy powiedzą, że uczniowie mogą korzystać z komputerów w szkole. Ale proszę mi wskazać nauczyciela, który zechce zostać z uczniem w pracowni, tylko po to, żeby zrobić prezentację, a zwłaszcza, że dziecko ma w domu komputer... Komputery są też czasem w bibliotekach, a z doświadczenia wiem, że tam są komputery z demobilu, które pamiętają Windows 95 (a czasem i 3.11). Inni powiedzą, że Office da się uruchomić na Linuksie, no ale czy ktoś tego uczy w szkole... oj chyba nie.

W takiej sytuacji uczniowie są niejawnie zmuszani do instalacji lewych programów, tylko po to, żeby przygotować prezentację. W tym momencie zacznie się czytelnikom klarować moja wizja przyczyny piractwa.

Ale to jeszcze nie koniec. Potem uczniowie idą na studia. Ja, jako świeży absolwent informatyki, mogę z własnego doświadczenia opisać jak to wygląda. Zaczyna się niewinnie. Ot język PASCAL (nie będę tutaj komentował sensu uczenia tego języka). Darmowe kompilatory itd. Potem Delphi, już się zaczyna, bo narzędzia do Delphi już takie darmowe nie są. Potem jest język C i C++. Super, tylko wykładowca zażyczył sobie, że wszystkie programy mają być pisane w MS Visual C++ 6.0, bo kompilatory się różnią, a jak się program u niego nie odpali, bo będzie dwója!

Potem było jeszcze gorzej. Przyszedł przedmiot Sieci Komputerowe, na którym musiałem napisać projekt o algorytmach routingu. Niby nic nadzwyczajnego, ale doktorek sobie zażyczył, że projekt ma być napisany w programie Word 2003. Jak powiedział, tak zrobiłem. Napracowałem się, żeby na koniec się dowiedzieć, że piątki nie będzie, bo obrazki nie są wykonane w grafice wektorowej i mam poprawić. Mają być albo w Corel'u 9.0, albo w MS Visio... Odmówiłem i piątki nie było. Na litość Boską, skąd ja mam te programy wytrzasnąć!? Nie stać mnie na nie, więc znowu zostałem niejawnie zmuszony do zainstalowania piratów. Jest już Windows, Office i Corel. Z czasem doszedł AutoCAD, LabView, MatLab i wiele, wiele innych. Przez lata nazbierało się tyle piratów, że już naprawdę bez znaczenia było to, że zainstalowałem następnego.

Dziś nielegalny Windows, Office, Corel, Photoshop, Adobe Flash, AutoCAD, MatLab i in. są u studentów na porządku dziennym. A kto jest winny...? Studenci?

Owszem, niektóre Uczelnie biorą udział w projekcie Microsoft'u MSDN Academic Alliance, gdzie studenci mogą bezpłatnie pobierać wszystkie (oprócz Worda i Excel'a) programy firmy z Redmond. Jednak nie rozwiązuje to wszystkich problemów. Wciąż z uczelni wyższych wychodzą piraci, którzy mimowolnie zostali tego nauczeni. Teraz się ich ściga i robi się naloty na akademiki. Piractwa nauczono ich w szkole, z czasem przestało mieć znaczenie to, czy mają na dysku pliki legalne czy nie, bo skoro mam 10 piratów, które są mi potrzebne do szkoły, to 100 innych już jest bez znaczenia. Wiem, że każdy z tych programów można zastąpić tańszym, bądź darmowym odpowiednikiem, ale kto powinien nauczyć tego młodzież? No właśnie, na to pytanie poszukuję odpowiedzi...

Powyżej napisałem tylko jedną przyczynę powstawania piractwa. Lekarstwem na nią jest zmiana programu nauczania we wszystkich pionach szkolnictwa. Jednak jest setki innych, równie ważnych, a czasem niezauważnych. Dlatego chciałbym, za pomocą tego wpisu, rozpocząć dyskusję i serię wpisów poświęconych piractwu. Zdaję sobie sprawę, że są osoby mające inne zdanie niż ja. Niektórzy mogą być oburzeni. Ale finalnie może się uda coś zmienić.

Zapraszam do komentowania i konstruktywnej krytyki.  

Komentarze

0 nowych
Olbi   10 #1 04.09.2009 13:48

Witaj
Co do części artykułu z gimnazjami i liceami się zgodzę. Ale co do uczelnie, to już możesz porządnie powalczyć o to, z czego korzystasz. Jakbyś był mądry, to byś poszedł do kółka informatycznego czy do samorządu studenckiego i powiedział o tym problemie. Ja np. mam gdzieś, że profesor umie otwierać tylko MS Office. Ja mu wysyłam w odt,ods lub pdf i mnie to rybka. Z programowaniem też nie ma problemów. Tutaj na szczęście programiści są bardziej obeznani i znają coś więcej, niż tylko pascala czy c,c++. Można pisać w python, ada(sic!) oraz paru innych.

Ogółem problem u nas nie zniknie, dopóki my studenci nie zawalczymy o to, a stara kadra się nie zmieni.

Damian_L   2 #2 04.09.2009 14:09

Jak to skwitował mój znajomy, co się będzie przejmował legalnością mp3 skoro jakby miał zapłacić karę za programy które ma z przymusu musiałby wziąć kredyt na 50 lat :/

Inna rzecz jakiś czas temu na AGH pojawił się RMS i zaczęła się dyskusja, RMS namawiał na wolne oprogramowanie a przedstawiciel uczelni odmawiał argumentując, że uczą tego czego oczekuje pracodawca czyli windows, AutoCad, Corel etc.

Inna sprawa dlaczego pracodawcy wymagają drogich pakietów, bo nie wiedzą, że darmowy zamiennik by im wystarczył. Dlaczego nie wiedzą? Bo ich nie znają. A dlaczego nie znają? ...

  #3 04.09.2009 14:28

Rachunek sumienia?
Przeszedłeś na drugą stronę barykady i zmieniła się Twoja optyka?
Moralność Kalego?
Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiedziałeś TAK - pokutę zacznij od siebie!
---
P.S.
"Vortal dobreprogramy.pl jest bardzo dobrym miejscem do rozpoczęcia dyskusji, gdyż to właśnie tutaj gromadzą się specjaliści IT."
Polemizowałbym xD

MrMoon   6 #4 04.09.2009 14:50

@ Damian_L

Akurat Corela ciężko zastąpić czymś tańszym, nie widzę nic złego w tym że uczą Autocada czy Corela czy jeszcze innego, tylko powinni przy okazji pokazać alternatywy (tańsze, droższe, czy darmowe) a u nas jak uczą officea to M$, jak pakiet graficzny to Corel. Nawet nikt nie wspomni że istnieja inne podobne programy.
W sumie to kwestia wygody i nie wiedzy "nauczycieli".
Bo jeden z drugim musiał by poznać inne programy, a to wymaga wysiłku. A on jak wiadomo nie wskazany :)

Przemo115   3 #5 04.09.2009 14:51

Jestem uczniem gimnazjum i zgadam się z tobą Chomik, mamy w szkole nową pracownie komputerową i wszystkie komputer maja wgranego Windowsa i Office, kiedyś podczas rozmowy z nauczycielem od infy powiedział mi że miałby chęć wywalić program nauczania do kosza bo on nie uczy nas obsługi komputera tylko oprogramowania,ponieważ jego zdaniem nauka informatyki to jest: nauka obsługi kilku systemów, różnych rodzajów edytorów (np. MS Office, OpenOffice), grafika, i przynajmniej podstaw HTML`a i programowania.
Możecie pewnie pomyśleć po co programowanie w gimnazjum?
A po to żeby nie iść do szkoły średniej nie wiedząc nic o działaniu programów, językach programowania.
Może troszkę odszedłem od tematu i za to przepraszam.

Pozdrawiam.

kjackiew   4 #6 04.09.2009 14:59

Microsoft'u MSDN Academic Alliance teraz załatwia sprawę...

  #7 04.09.2009 15:00

Cóż ciekawy temat. Piractwo jest niezaprzeczalnie złe, eczkolwiek w jaki inny sposób niektórzy mają "odrabiać zadania domowe" o których byłą choćby mowa w artykule? Faktycznie, autor wypowiada szczerze jaki jest problem i też uważam że powinno się go jakoś pozbyć (tego problemu). Hmm, myślę że dodam też coś od siebie. Uważam (to będzie kolejna przyczyna piractwa) że następną przyczyną jest zbyt wysoka cena programów i gier, bo o te zazwyczaj się rozchodzi. Dlaczego ludzie piracą gry? Bo kosztują fortune! Nie wszystkich stać żeby dać 200zł za grę, a stary gry mu na kompie nie chodzą. Ja akurat cieszę się że mnie stać. Mam i legalne gry i legalnego Windowsa, i Offic'a. Ale rozumiem też ludzi którzy tego nie mają. Mają przecież inne ważniejsze potrzeby np. muszą mieć co jeść itd. a zadania muszą być zrobione, a jak już masz tego kompa, to chyba chciałbyś też się chwile rozerwać. Prawda? A może ktoś ma inne zdanie? Popieram dyskusje.

  #8 04.09.2009 15:04

Fajny wpis(artykuł?). Masz sporo racji Chomik

kwpolska   6 #9 04.09.2009 15:17

U nas uczą informatyki już od 5tej podstawówki. W jednej sali - W2K Pro + Office 2003. W drugiej, używanej jako salę do niemieckiego (SIC!) - WXP Pro + Office 2003. Plus biblioteka, tam drożej, ale było dofinansowanie z EFS na wszystkie. Office 2007 oraz Vista (minimalnie premium)

M@ster   17 #10 04.09.2009 15:27

Muszę się zgodzić z autorem wpisu. Oczywiście nie jest to jedyna przyczyna piractwa, aczkolwiek znacząco do tego popycha (wiem z własnego doświadczenia na uczelni). Człowiek nawet jakby chciał to nie da rady być legalnym bo obleje przedmiot (no chyba że ma na zbyciu kilka tyś zł na np: soft do projektowania obwodów PCB - uwierzcie mi, nie ma wersji darmowych tego czego nam kazali używać :P).

  #11 04.09.2009 16:12

Zgadzam się absolutnie ze wszystkimi. Program nauczania w szkołach, tzn. do gimnazjum włącznie jest idiotyczny. Najpierw każą ci zakładać katalogi, potem przechodzisz do painta, czasami, tak jak np. w mojej dawnej podstawówce uczono nas obsługi programu Logomocja Imagine, gdzie się chodzi i rysuje takim żółwikiem. Potem czas na Worda i Excela. O powerpoincie na lekcjach nic nie mówią. W końcu jest to program za pomocą którego można zrobić prezentację - czyli zadanie dodatkowe. Teraz kiedy jestem w drugiej gimnazjum i dosyć poważnie interesuję się informatyką (od niedawna uczę się C++) to uważam, że wspomniane wcześniej programy do niczego mnie nie doprowadzą. Chociaż jakaś powierzchowna wiedza się o nich przyda. Jestem jednak zbyt młody na programowanie. Głównie przez takie rzeczy jak chociażby algorytmy, gdzie potrzebna jest już większa wiedza z matematyki, a ja takiej jak na razie nie posiadam, chociaż zajmuję regularnie miejsca w pierwszej piątce w konkursach matematycznych na etapie międzypowiatowym. W szkole powinni uczyć czegoś na przyszłość a nie tylko painta, który "oswoi" nas z myszką. Przecież i tak każdy z nas ma komputer z grami. Wszystko to jednak przez to, że w gimnazjum rzadko kiedy jest podział na profile. U mnie nie ma, ale na szczęście pod koniec roku mamy zająć się algorytmami, chociaż nie wiem jak to rozumieć. Z resztą i tak znając mojego nauczyciela, to jak skończymy Excela, to będzie cud. Przepraszam, że w mojej wypowiedzi jest brak spójności.

  #12 04.09.2009 16:39

Rozwiązaniem nie jest zmiana programu szkolnictwa, jest nim obniżka cen oprogramowania, które nierzadko kosztuje tyle co pół (lub więcej) komputera.

Kpc21   10 #13 04.09.2009 16:51

[b]CHRIS_PL[/b] w takim razie powiedz takiemu Microsoftowi albo producentowi AutoCAD-a żeby obniżył ceny.

  #14 04.09.2009 17:04

osobiście jestem za a nawet przeciw... takze nie mam zdania :D pozdro

  #15 04.09.2009 17:11

Ja miałem to szczęście, że w szkole (szkoła średnia) dano nam wolny wybór zarówno co do systemu jak i programów na których chcemy pracować. Nauczyciel nie robił nam z tego powodu żadnych problemów.
I może was zaskoczę ale dużo osób zainteresowało się Linuxem i WSZYSCY (tak wszyscy) wybrali Open Offica. I nie byliśmy maniakami Linuxa itp tylko wszyscy stwierdzili, że skoro istnieją jakieś alternatywy to można z nich korzystać. Nauczyciel też nie był żadnym maniakiem OS, tylko wychodził z założenia że istnieje wolność wyboru.
Co do systemów operacyjnych to 40 % osób wybrało komputery z Linuxem (mogliśmy też wybrać dowolną dystrybucję), natomiast reszta wybrała XP. Nie wiem dlaczego nikt MAC'ów nie chciał :P

Na pierwszych zajęciach nauczyciel dokładnie pokazywał czym się różnią systemy lub poszczególne dystrybucje, jak radzić sobie z nowym systemem. Dlaczego wybierać OO zamiast Ofica itp.

Wszystkie prace/referaty/prezentacje mogliśmy wykonywać w czym tylko chcieliśmy. Zawsze ( w godzinach otwarcia szkoły) mogliśmy skorzystać z zasobów sal komputerowych zarówno sprzętu jak i programów.

Co to ''piracenia'' muzyki. Chcąc nie chcąc prowokują nas do tego wytwórnie. Ktoś zamiast wydawać 80zł na płytę z muzyką czy filmem (który obejrzy jeden raz i skasuje) będzie wolał ją pobrać z sieci. Za darmo, bez wychodzenia z domu. Luksus. Gdyby dajmy na to płyty z muzyką były tańsze o połowę to bym je kupował na kilogramy.

Walka z piractwem to nie tylko surowe kary za ściąganie plików. To działa w obie strony. Czy zwykłemu Kowalskiemu zależy na tym, żeby zwalczyć "piractwo"? Nie. Zapewniam was, że gdyby wytwórnie zmniejszyłyby ceny płyt to zwiększyłaby się ich sprzedaż i tym samym zmniejszyło by się "piractwo".

Co do gier komputerowych. Ktoś kupuje nowy komputer i ściąga na niego np. 20 najnowszych gier. Dzięki temu oszczędza kilkaset złotych oszczędzając tym samym na rozbudowę komputera. I koło się zamyka. Oszczędza na grach ale odbija to sobie na lepszym komputerze.

Przyznaje się. Mam pobranego z sieci Windowsa XP i Offica 2007 ale na szczęście zamieniłem je na Linuxa i OO. Gier i filmów nie pobieram z sieci. Muzykę... tak pobierałem muzykę z sieci ale ponieważ na szczęście już mnie stać (nie muszę wydawać na antywiusa, Offica, Windowsa)

Ps. Wiele osób nadal myśli, że Linux, OO, Gimp jest trudny, beznadziejny itp. Ok może dla niektórych. Ale jest darmowy. Ciągle jest mało for o OS i rozmów na ten temat.

  #16 04.09.2009 17:16

moim zdaniem piractwo działa w obie strony
- pirat ściaga i uzywa oprogramowania nielegalnego
- własciciel oprogramowania działa przeciw niemu ściagając go dane osobowe by dojśc ,kto tak naprawde używa nielegalnego oprogramowania
------------------------------------
widze tu obustronne działania negatywne

  #17 04.09.2009 17:18

''Dziś w każdej szkole jest pracownia komputerowa. Niewykluczone, że to właśnie w szkole dzieci mają pierwszą "prawdziwą" styczność z komputerem, czyli robią coś innego niż granie w gry komputerowe. Dzieci uczą się obsługi komputera...

Hej...

Ja chodzę do 6 klasy szkoły podstawowej. Na pierwszej lekcji pan zapytał jaki jest najpopularniejszy system operacyjny. Nikt poza mną się nie zgłosił. Gdy pan mnie spytał odpowiedziałem: Windows. (Wszyscy nie wiedzieli czym jest system operacyjny) I wtedy się okazało że jestem najlepszy w tym przedmiocie. Wszyscy (choć mają komputery od kilku lat - bez wyjątków) kompletnie nic nie wiedzą. Wiedzą natomiast wszystko grach komputerowych itd. Dużo osób myli przeglądarki internetowe z wyszukiwarką. A gdy pan powiedział ''Vista zbyt bardzo spowalnia komputer'' - nie wiem czy ktokolwiek zrozumiał słowo Vista... Tak samo np. jaja sobie robiłem z takiego co KOMPLETNIE NIC nie wie:
- Który masz level w Paincie.
- Nie wiem, nie grałem w to.

Masz trochę racji... ale mnie to (chyba) nie dotyczy... Powinno być napisane ze większość...

iGreq   6 #18 04.09.2009 17:22

Myślicie, że Microsoft przejmuje się tym, że tysiące, dziesiątki tysięcy uczniów w szkołach/domach korzysta z pirackich wersji office/windows ? NIE! Można powiedzieć, iż jest to im na rękę ponieważ jest duża szansa, że taka osoba w późniejszym terminie będzie zmuszona kopić oryginała bo będzie znała tylko produkty M$ "Czym skorupka za młodu nasiąknie..."

  #19 04.09.2009 18:14

@Kpc21
W tym problem, zauważyłeś, że największe piractwo jest w biedniejszych krajach (np. Polska, Brazylia, Bułgaria, Chiny). Właśnie, bo ceny są dostosowane do USA, gdzie przy ich zarobkach kupno np. Windows to żaden problem. A gdyby tak ceny programu w danym kraju były różne, zależne od średnich dochodów, to wszyscy byli by zadowoleni.

MaRa   8 #20 04.09.2009 18:59

A mnie już tematyka piractwa męczy. Już w niektórych krajach nie można zgrać na komputer legalnie zakupionego filmu czy muzyki, niedługo to i do Polski dotrze. Microsoft traktuje swój oryginalny nośnik jako jego kopię zapasową, gdy oryginalny plik znajdzie się na dysku, więc nie można skopiować płytki na własny użytek. Można by spróbować tłumaczenia, że to jest niezbędne, by zintegrować servicepacka.
Aż strach używać komercyjnych programów, by przypadkiem nie naruszyć licencji, bo mają jakieś ograniczenia. Przecież nawet licencja Adobe Readera zakazuje jego kopiowania i dystrybucji, skoro program jest darmowy to nie mogą oskarżyc z powództwa cywilnego, ale zostaje kodeks karny. Nie wiem też, czy mam przestrzegać licencji napisanej na pudełku, z instrukcji czy nośnika, bo się różnią. Np. mam starego CorelDraw 11, na pudełku pisze "nie do użytku komercyjnego", na certyfikacie jest tylko klucz, a nośnik ma standardową licencję. I teraz dojść po latach, jaka ona jest.
Albo inne - Windows z MSDN AA, na nim VMWare Player, pod nim wirtualny linuks. I teraz czy komercyjne wykorzystanie tego linuksa jest sprzeczne z licencją na Windowsa?
Kolejny przykład - filmiki z YouTube. Czasem ściągam sobie (znaczy się "nagrywam") teledyski. I sam nie mam pojęcia, czy to przestępstwo, czy nie. A jeśli w niektórych krajach to przestępstwo, to przecież pozostają one w cachu przeglądarki, czyli na dysku. Podobnie jak np. fotografie i grafiki z odwiedzanych stron.

Damian_L   2 #21 04.09.2009 19:04

@ CHRIS_PL
To w jakiej cenie powinna być wersja w języku hiszpańskim (wg czyich zarobków powinna być liczona ) bo lista państw gdzie oficjalnie się go używa jest całkiem długa (cała Ameryka południowa poza Brazylią plus klika stanów USA i oczywiście Hiszpania) a te kraje potrafią się całkiem nieźle różnić bogactwem obywateli.

  #22 04.09.2009 20:12

co do AutoCada to macie go za free jeśli jesteście studentami...
(nie wiem jak z szkołami średnimi)
nie pamiętam co dokładnie trzeba zrobić ale trzeba się zalogować u nich na stronie chyba podając uczelnię i coś tam jeszcze.....

  #23 04.09.2009 20:16

Caly Chomik :) i jak zwykle madrze prawi :) pozdrawiam

Skiff   8 #24 04.09.2009 20:30

Ja niestety nie mogę się zgodzić z autorem wpisu. Zaznaczam, że odczuwam, iż sam wpis traktuje o piractwie dotyczącym oprogramowania, więc zostawmy wszelkie inne formy piractwa komputerowego. Prawdą jest, że system szkolnictwa uczy (prawie) wyłącznie programów MS. Jednakże nie zgadzam się z tym, że przez ten fakt ludzie nie znają innych programów. Sam przeżyłem ten system szkolenia, ale sam mogłem zajrzeć do OOo (chociaż później i tak kupiłem Office 2007) testowałem Ubuntu - bez jakiejkolwiek wiedzy o Linuksach. Zatem jak widać można samemu zajrzeć na inne programy - trzeba tylko chcieć.
Jeszcze tylko jedna uwaga dotycząca formatów plików. OOo potrafi zapisać pliki w formacie .doc, raczej bez większego problemu. Co do grafiki wektorowej to jest kilka darmowych programów do jej tworzenia (np. na vortalu). Według tego co wiem, to problem byłby już z Corelem (chociaż też była akcja corela, że sprzedawał Photoshopa dla studentów z innymi programami za ok 350zł, a to przecież wielokrotnie taniej niż normalnie)

GrovMan   2 #25 04.09.2009 20:44

CHRIS_PL,
to by było dobre rozwiązanie gdyby nie... ludzie. Na sto procent ludzie kupowaliby produkty w państwach gdzie sa tańsze, zwłaszcza, że programy niezbyt ciężko się transportuje. ;-) Byłoby tak samo jak teraz jest ze sprowadzaniem zachodnich samochodów.

  #26 04.09.2009 20:56

Nie chodziło mi o wersje językowe, miałem na myśli jakąś blokade np. na ip, przecież w każdym kraju jest inne i system kupiony w Brazyli, a zainstalowany na kompie podłączonym do netu w Hiszpanii poprostu by nie działał.

parasite85   8 #27 04.09.2009 21:48

Ja miałem informatyke tylko w szkole średniej. Przez pół roku "przerabialiśmy" dosa (tworzenie plików tekstowych i katalogów, skopiowanie na dyskietkę), to zajęło nam semestr, później to samo w Windows (98SE) i trochę zabawy w paint i office. Efekt jest taki, że mimo, że studiuje informatykę, pracuje jako informatyk i administruje serwerami to w linuksie (na nim jest większość serwerów) czuje się w tym systemie nie dziwnie obco.
Skiff
Piszesz, że można zajrzeć na inne programy, ale trzeba chcieć - nie do końca się z tym zgadzam. Nie każdy użytkownik jest entuzjastą komputerowym który chętnie szuka różnych "dziwnych" rozwiązań. Wielu ludzi chce poszperać na internecie, posłuchać muzyki, obejrzeć film, zagrać i tyle.
Jeśli chodzi o gry - moim zdaniem najważniejszą przyczyną piractwa jest brak (prawie) gier na linuksa. Wiem, że można zawsze skorzystać z Wine, ale nie wierzę (przyznam, że nie sprawdzałem), że można uruchomić każdą grę na windowsa i przy jednakowych ustawieniach graficznych uzyskać taką samą płynność. Kiedyś nie przejmowałem się tym, że piracę programy - poprostu ściągałem/kopiowałem i używałem, od kilku lat nie korzystam z żadnego nielegalnego programu (wyjątek był rok temu jak musiałem mieć access'a, żeby wykonać projekt na studia - szkoła robiła straszne problemy z dostępem do MSDN AA i dopiero w tym roku uzyskałem do tego dostęp). Przestawiłem się z M$ Office na OpenOffice i naprawdę na moje potrzeby był wystarczający (do czasu, aż w pracy zacząłem używać M$ Office 2007 i po kilku dniach kupiłem sobie wersje domową). Generalnie M$ robi przyłożył się do pracy - najpierw Office 2007 który jest świetny oraz Windows 7 - jak odłożę kasę to z uśmiechem na twarzy zakupię Windows 7 Ultimate BOX - jest warty swojej ceny (narazie zostane przy RC, a jak na uczelni raczą wkońcu dodać go do pobrania przez MSDN AA to 7 prof rtm:D)
Reasumując na pewno powinno być inne podejście nauczycieli informatyki od podstawówki do studiów i gry powinny być wydawane równocześnie na Windows'a, Linux'a oraz MAC OS - najlepiej, żeby nabywca gry mógł dowolnie "skakać" między systemami i na każdym mógł sobie zainstalować raz zakupioną grę (ceny moim zdaniem są OK).

  #28 04.09.2009 21:51

a problem z piractwem zaczyna się od... prawa. Co jest piractwem w Polsce, nie jest w Hiszpanii. I tu ścierają się: zdrowy rozsądek z chciwością producentów. Dla mnie piractwo zaczyna się w momencie gdy ktoś czerpie zyski zamiast producenta. Gdy ściągnę empetrójkę po to żeby jej posłuchać, nie powoduję strat wytwórni, zespołu. Gdy ktoś umieszcza empetrójki na stronie i czerpie zyski z reklam, to jest to czerpanie korzyści materialnych z tych utworów i wg, mnie powinien podzielić się zyskami z właścicielem praw autorskich.
I taka wykładnia prawa by wystarczyła, używasz autocada w domu żeby pobawić się projektowaniem - jesteś ok, używasz w firmie w celach zarobkowych - musisz go kupić.

  #29 04.09.2009 22:07

Problem jest złożony, ja obecnie korzystam z obu systemów XP z MSDNAA i Ubuntu. Wiele programów można zamienić darmowymi, są i takie których się jeszcze nie da. Problemem są jeszcze kompilatory języków programowania i aplikacje do obróbki danych laboratoryjnych (gnuplot ciężko się obsługuje), co prawda pojawił się jednak LabPlot. Jest też darmowy odpowiednik matlaba - octave. Są nawet niektóre gry. Niestety większość jest pod windowsa, a że w firmach używa się praktycznie wyłącznie go, nic dziwnego, że wszystko się piraci. A jak ktoś przez wiele lat się przyzwyczaił do jednego systemu to trudno jest się przestawić na inny. Mimo wszystko linux jest o wiele bardziej przyjazny w obsłudze niż kilka lat temu (daje się obejść bez używania termianala), no i ważna zaleta nie ma praktycznie wirusów (a przez ostatnie 2 lata jest to zmorą windowsów, sam miałem kilka włamań jedno poważne mimo legalnego oprogramowania i antywirusa). A u mnie na studiach generalnie mamy dowloność w czym się robi np sprawozdanie czy pisze program, byle było dobrze i wielu studentów korzysta zdecydowanie z linuxa. Visty nie trawie za powolność (miałem przez tydzień legalną - została tylko naklejka licencyjna pod kompem). Płatne oprogramowanie powinno być dostosowane jednak do możliwości (zarobków) w danym kraju.

parasite85   8 #30 04.09.2009 22:34

Ceny są jakie są i się do tego przyzwyczaiłem. Na PC gra żadko przekracza 150 zł - czy naprawde to aż tak dużo biorąc pod uwagę, że nie jest to produkt niezbędny do życia/nauki? Powiedzmy, że bilet do kina kosztuje 15 złotych i przez 120 minut trwa seans - gra kosztuje powiedzmy 100 złotych i zabawa trwa kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt razy dłużej niż film. Zapomniałem dopisać co jeszcze mnie strasznie denerwuje i moim zdaniem jest jedną z przyczyn piractwa: zabezpieczenia antypirackie - po co to? kogo to powstrzyma? - uczciwy nabywca się męczy, zazwyczaj musi mieć płytę w napędzie, a ktoś kto korzysta z piratów smieje się z legalnych graczy bo nie ma najmniejszych problemów (wychodzi na to, że złodziej kradnie jak zwykle, a prawdziwi klienci są traktowani jak złodzieje)

Vi.TQ   2 #31 04.09.2009 22:37

Niestety, po części Chomiku masz rację.

Uczy się iść na łatwiznę. Od początku człowiek zajmował się windowsem, ale! zauważ że informatyka w LO, gimnazjum, ma na celu nauczyć kogoś obsługi komputera w przyszłości czy to w pracy w domu itp. Niestety nie wyobrażam sobie by 90% zajęć było z nauki na Windowsie 7% nauki na Mac OS i 3% na Linuxie (tak by liznąć każdego systemu wg udziału na rynku) byłoby to nierealne, dlatego stosuje się uczenie obsługi najbardziej popularnych programów, tak by każdy miał podtsawy. Fakt linux może to samo za darmo, i linuxowiec szybciej dostosuje się do windowsowca niż na odwrót, ale wyszkolić kadrę co nauczałaby pracy w tym systemie troszkę by kosztowała. Nie mówmy więc o utopii.

Prezentacje? Ok nie raz robiłem na Oo prezentacje, która dziwnym trafem otwierana na Office wyglądała jak... no nie będę przeklinał. Dlatego idzie się na łatwiznę. Ściąga program z którym wiadomo że problemu nie będzie? Gdzie jest wina? Nie bo się przyzwyczajało ludzi z korzystania z Office, nie bo cała uczelnia tylko na Offisie jedzie. Bo nie ma otwartego standardu z którego każdy mógłby korzystać i który jednakowo byłby czytany. Niestety sam M$ przyczynia się do piractwa, że jego produkt nie wspiera dobrze otwartych formatów, że żąda bajońskie kwoty za swój produkt. Jakby kosztował 150 dla 1 stanowiska Word plus Power Point Plus okrojony Exel... Piractwo by się zmniejszyło.

Piractwo jest wynikiem braku zrozumienia, że ludzie nie chcą wierzyć że dany program jest tak drogi bo jest tak dobry. Brakiem zrozumienia, że więcej by zarobili sprzedając większą ilość tańszego softu.

Odnośnie piractwa muzyki? na koncercie O.S.T.R mawia czasem tak, weźcie ściągnijcie naszą płytę, ale jak macie troche pieniędzy wyślijcie je na cele charytatywne, tam są bardziej one potzrebne, my i tak żyjemy z koncertów. ściąganie muzyki to okradanie kogo? Artysty? chodzi mi o to, że Hmm nie bądźmy dziećmi. Wszystko ma swoje drugie dno i n ie można jednoznacznie coś pochwalać coś potępiać. Zresztą ten temat jest już NUDNY,

Przepraszam za błędy, pociąłem sobie dwa palce i nieudolnie idzie mi pisanie

  #32 04.09.2009 22:50

Moim zdaniem przyczyny piractwa poza w/w można dopatrywać się m. in. w powszechnym, ale bezmyślnym wykorzystaniu sieci eMule, DC i wszelkiej maści P2P. Kiedy naprawiam ludziom komputery, to czesto pytam ich co pobierają z tych sieci - dużo ludzi bylo ZASKOCZONYCH, gdy pytałem ich czy wiedzą, że często jest to piractwo (bo np znajomy im mówił, że pobieranie mp3 czy nawet Windows to nie piractwo). Ludzie często nawet nie wiedzą jak te siedzi działają - marionetkowo i odruchowo, bo tak ich nauczono, pobierają z nich różne treści. Druga przyczyna to krążące po świecie i sieci MITY np że Linux jest bezużyteczny, arcytrudny, że OO jest marną i bezwartościową namiastką M$ Office. Przez takie brednie i niewiedzę ludzie często wybierają Guru wśród oprogramowania - bardzo często płatne lub coś co jest preinstalowane. Nie dziwi mnie fakt, że 2/3 społeczeństwa korzysta z IE zamiast innych - szybszych i bezpieczniejszych przeglądarek lub NIE ma zabezpeiczeń typu antywir czy firewall, a jeśli ma, to często także PIRACKIE.
Ja osobiście korzystam zarówno z Windows (legalny preinstalowany), OO zamiast MS Office, Avast, Outpost Free, Firefox, Thunderbird, 7 ZIp, Notepad++. I co? Nie da się legalnie i porządnie??

  #33 04.09.2009 22:55

Poruszając kwestię gier - no niestety przykro mi, ale nie ma głupiego tłumaczenia, że nie stać kogoś, bo drogo. A jak kogoś na jeansy BIGSTAR nie stać, to co? Kradnie sobie parę??
W kwestii gier i filmów muszę być niestety konsekwentny - to jest CUDZY CHLEB drodzy państwo - NIE MOŻNA nijak wytłumaczyć piracenia gry ceną. Nie stać Cię to niech Ci kupią na prezent. Ja obecnie dla rozrywki korzystam z darmowych gier, gier online, serwisów z grami typu KURNIK itp. Tego jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Jeśli ktoś piraci programy z przymusu, to jeszcze da się to jakkolwiek usprawiedliwić, natomiast gry (które NIE są koniecznością) to po prostu zwykłe złodziejstwo!

GrovMan   2 #34 04.09.2009 23:39

W sprawach cen - niech teraz się wypowie jakiś programista, który maczał palce w jakimś większym komercyjnym projekcie. Każdy dobry programista dużo bierze i to wie każdy. A teraz żeby opłacić tylu programistów, Ty musisz więcej wydać za program.

Mniejsze ceny -> Mniej pieniędzy na opłacenie programistów -> Mniej programistów -> Dłuższy czas pracy nad programem.

Vi.TQ   2 #35 04.09.2009 23:53

@GrovMan
niezupełnie... lightroom niech kosztuje 100 zl zamiast 1000... założę się że na pewno 10 razy więcej osób by kupiło oryginał. cóż, ale ciężko to pojąć. Wiadomo mogliby też robić wersje starter, okrojone, ale nie bez przesady. Płatna okrojona bez narzędzi naprawdę tylko z półki pro. Da się tak okroić by wszystkich zadowolić

kijek   6 #36 05.09.2009 00:29

Mamusiu, daj mi 3000 zł na Photoshopa, bo muszę pracę domową odrobić. Jak tak czytam, to zaczynam się wahać, czy na pewno chcę zostać informatykiem...

  #37 05.09.2009 08:56

Dyskusja podąża w kierunku zastąpienia mema "Ściągam, więc jestem" memem "Ściągam, bo szkoła mnie tego nauczyła".
W dorosłym świecie takie "usprawiedliwianie się inaczej" nazywa się ___zrzuceniem z siebie odpowiedzialności___ .

  #38 05.09.2009 09:19

Obnizenie cen aplikacji spowodowalo by zniszczenie piractwa jesli dajmy na to gram komputerowa kosztowala by 50 zl a nie tak jak w chwili obecnej ceny siegaja nawet do 200 zl to nie ma sie czemu dziwic ze ludzie sciagaja dana gre. Ceny gier badz programow komputerowych nie ida w parze z zarobkami w polsce i przykladowo chcac kupic windowsa ultimate trzeba oddac cala wyplate co jest smieszne wiec stad tez piractwo w polsce. Firmy produkujace aplikacje i gry same sie wykanczaja ;)

  #39 05.09.2009 09:26

U nas w mieście - dzieci uczą się, okej, na Windowsach, okej, to już odpuśćmy. Jak powiedziałem wyżej - ok. 15x śmieć, 18x nowsze kompy (lcd, wytrzymują vistę 3, reszta zakupiona przed 2007)
Ja posiadam legalnego Windowsa, żeby było wygodnie.
"(...)gdyż to właśnie tutaj gromadzą się specjaliści IT(...)"
Do tego jest osobny portal, też XENIUM. TechIT.pl. Ale tam blogów brak...

florka   2 #40 05.09.2009 09:32

To święta prawda i nie ma się o co kłócić. Przyczyny piractwa to system nauczania tylko oprogramowania Microsoftu i ... cena oprogramowania. Jesteśmy w większości ubezwłasnowolnieni "wiedzą" o Windows i MS Office.

  #41 05.09.2009 13:42

W pełni zgadzam się z autorem artykułu.
Coś podobnego doświadczyłem ucząc się informatyki....

  #42 05.09.2009 14:13

Bardzo fajny artykuł i zgadzam się z nim - ujawnia sporo prawdy, jeśli chodzi o podstawowkę i gimnazjum - miałem painta, offica, oczywiscie na windows, a o tym, ze istnieją inne OS'y było teoretycznie. Ja np bardzo lubię poeksperymentować i skukcesywnie przez blisko ponad pół roku szkolnego w technikum korzystałem z Ubuntu. Fakt powrotu na windows (na szczęście legalny) spowodowany był przygotowaniem pracy maturalnej - a jak to szkolne lapki wszędzie windows xp/vista i office 2k3 lub cos w tym stylu. Po prostu chciałem sie dostosować i nie robić im problemów (wgrałem 60 dniową wersję office) odwaliłem robotę, maturę zdałem a office (MS) wywaliłem aby spokojnie korzystać z OpenOffice.

To nie jest tak, że ludzie nie umieją - oni po prostu raczej nie chcą niż nie umieją - żywy przykład - zawsze sistra pisała we Wordzie, wgrałem jej OpenOffice a MS'a wywaliłem, od tego czasu juz jakieś 1,5 roku używa Opena - i jest zadowolona, nawet moja mama która ma nie za duże doświadczenie umie sobie napisać swoje dokumenty i wydrukować :)

Czasami wystarczy chcieć, tylko co się na to poradzi, że patrzą na Ciebie krzywo bo używasz czegoś "w pełni darmowego" a oni używają kultowego oprogramowania MS ?

U mnie w szkole chyb tylko jeden nauczyciel miał Opena na lapku i mogłem mu bez problemu oddawać prace w ods, odt itd, dla innych niestety robiłem juz pdfy, co by mogli to otworzyć :P

takie życie :P

najwyższa pora zmienić coś w systemie szkolnictwa, bo open source nie jest zły i z czasem zostanie doceniony jako doskonała alternatywa dla oprogamwoania płatnego - tylko niech zaczną uczyć w szkołach o arkuszu kalkulacyjnym, procesorze tekstu i edytorze baz danych, a wszystko pójdzie dobrą drogą, bo wtedy uczeń poradzi sobie i z MS jak i z open source'm :)

I to by było na tyle pzdr ;)

  #43 05.09.2009 16:57

Przyczyną tego stanu rzeczy jest ślepa komercja. Producenci, a raczej dystrybutorzy, póki mają rosnące wpływy, innymi aspektami wdrażania, opanowywania rynku produktem się nie interesują. Co innego jak wpływy, wzrost dochodów się zmniejsza. Wtedy jest alarm. Bo nie daj bóg zyski zatrzymają się na stałym poziomie, to będzie koniec firmy dystrybucyjnej. Po alarmie wymusza się na społeczeństwie rygor durnych ustanowień, zmian przepisów, czy praw po to, by utrzymać, czy zwiększyć dalszy wzrost dochodów firmy. Tak działa powszechna machina kapitalizmu. Czy da się to zmienić? Chyba znacie odpowiedź. Myślę, że czy tego chcemy, czy nie i tak dojdzie końcu do konfliktu zbrojnego. Bo ci wielcy kiedyś się bardzo pokłócą o…. no o co? O kasę…. to cud, że jeszcze jest względny spokój na świecie. Wprowadzanie nowości, a zaraz potem ograniczanie ich, a zarazem swobód społecznych, pokazuje jak szanuje się przeciętnego człowieka. Spytacie, dlaczego władze na świecie nic nie robią by coś zmienić, a tylko obiecują? No wiadomo, znów kasa… ciągle są nią manipulowane, największe firmy płacą przecież największe ilościowo podatki, dzięki którym władza ma "władzę".

  #44 05.09.2009 17:25

********** microsoft!! teraz nowy windows 7 i jego cena to masakra.... 1200pln. i więcej (zależy jaka wersja) to wiadomo i nie dziwne że juz znajomi zakładają piraty W 7

parasite85   8 #45 05.09.2009 18:13

Windows 7 Home Premium OEM kosztuje 399 złotych (wersja BOX 749 zł) - granicę 1200 złotych osiągają tylko dwie BOX'owe wersje: Professional (dokładnie 1199 złotych) i Ultimate (1249 złotych). Reasumując: 399 złotych za Windows 7 Home Premium to moim zdaniem nie jest cena wygórowana. Co do piratów to są złodziejami, ale na dodatek niezbyt rozgarniętymi: płytę z Windows 7 Ultimate RC nie można co prawda ściągnąć ze stron M$, ale mogli to zrobić wcześniej, albo kupić PC World'a (otrzymałem razem z magazynem wytłoczoną tą wersję systemu), klucz można zdobyć ze stron M$ i dzięki temu cieszyć się legalnym systemem do marca bez problemów i później jeszcze pare miesięcy przy czym będzie się restartował co 2h (co może nawet pomóc zdrowiu - powinno się robić przerwę od pracy przy komputerze co godzinę!) za DARMO!!

koleś git   3 #46 05.09.2009 19:20

Zgadzam się w 100 procentach z Tobą, co do tego programu nauczania informatyki w szkole. W szkole uczą tylko obsługi głupich, domyślnych, windowsowych programów. Informatyki trzeba się samemu nauczyć. Ja mam 13 lat, i właściwie infy nauczyłem się tak naprawdę na własnym komputerze. W szkole uczą obsługi programów, ale tylko konkretnego. Trzeba po prostu umieć obsłużyć każdy program, bez uczenia, bo takie uczenie jest bez sensu. Lepiej by programowania nauczyli, coś z webmasteringu, języka html. A na pierwszej infie, w tym roku, musiałem pisać 4-stronowy regulamin bhp pracowni. Się zobaczy czego będą tam uczyli P: Bo w 4,5 klasie podstawówki, miałem rysowanie w paincie, pisanie w wordpadzie, na dodatek książki bazowały na winie 98.

  #47 05.09.2009 19:33

parasite85 uważasz 399 zł to nie dużo, ale dla ciebie. Znam osoby które zarabiają 1400zł-1600zł miesięcznie i utrzymują za to dom, rodzinę a taki wydatek już jest bolesny. Nie wiem jak to wygląda z ekonomicznego punktu widzenia, ale przypuszczam że jakby kosztował 200zł to na pewno mniej osób by go piraciło i tu jest problem bo M$ wykończył prawie całkowicie konkurencje. Podam prosty przykład nieraz potrzebuje zrobić jakiś Layout na stronę www, niestety Photoshop kosztuje majątek wiec wybrałem produkt Corela dokładnie Paintshop pro za około 200zł. Miałem wybór bo tak musiałbym piracić ,w przypadku systemu windows nie ma takiej alternatywy. Ubogi człowiek za 400zł to woli coś kupić dziecku lub mieć cos zjeśc na obiad. Pracuje jako serwisant, czesto spotykam sie z takimi problemami. Niejednokrotnie składałem używane komputery do 300zł bez monitora. I teraz idz im powiedz że do tego musza kupić system za 400zł. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jakby na rynku była alternatywa to wszytko wygladało by inaczej. Mam nadziej że ChromeOs coś zmieni choć na to potrzeba na pewno kilku czy nawet kilkunastu lat.

  #48 05.09.2009 19:53

Jestem grafikiem komputerowym. Na studiach na sile uczono mnie pracowac na windowsowych wynalazakach, choc wiekszosc po "studiach" pracowala na jabluszkach.
Ale psor kazal, wiec nie bylo dyskusji.
Prace dostalem w zachodniej agencji fotograficznej, a tam nikt, nawet do czytania maili nie uzywa windowsow, tylko lapy Apple, blaszaki rowniez.
Po co uczono mnie przez te lata pracy na wingrozach?!
O jakosci i niezawodnosci jabluszek nie musze chyba nikogo przekonywac, a o sofcie nie wspomne

  #49 05.09.2009 23:55

A JA TAM JESTEM PEŁEN ZROZUMIENIA DLA PIRACTWA. Wystarczyło by żeby ceny oprogramowania czy też płyt muzycznych były adekwatne, a klienci traktowani w należyty sposób!!! a piractwo stało by się marginalne.

Kilka przykładów:
Płyty CD z myzyką ...Znajomi nagrywali swoją płytę, żeby pomóc dzieciom, wszyscy pracowali za darmo, nawet koszty produkcji były minimalne bo wszyscy chcieli wspomóc.. wszyscy oprócz .. ZAIKS sraiks .. itd...
Dlaczego skoro płyta w sklepie kosztuje 50zł artyści dostaja niewiele ponad 10% wartości? przy koszcie produkcji płyty z nadrukami pudelkiem itd niecałe 2zł. KTO BIERZE RESZTE? DLACZEGO? .. czy gdyby płyty były po 8zł -15zł .. bawił byś sie w kopiowanie???
A tak kupując oryginał mam wyrzuty sumienie że karmie darmozjadów i złodzieji którzy wykorzystują artystów

2. MS Office .. płacisz 1000 zł .. co dostajesz?
karteczke z kodem .. nawet złodzieje nie dadzą CI płyty .. jeśli chesz ją to masz na to tylko 3 miesiące i za dodatkową opłatą.. a spróbuj poprosić o jakąkowliek pomoc np z zawieszającym się systemem .. brakiem funkcji które byly w 2003 a nie ma ich w 2007 .. a myślałeś że też tam są .. za utratę dany w przypadku wadliwego produktu? ..
a co jeśli padnie CI komputer i musisz kupić nowy? .. znowu musisz płacić 1000zł ..
Do diabła czy to nie jest 10000 razy większe złodziejstwo niż piractwo ??????

Jak kupujsz np Linux SuSE Enterprice .. to za cene naklejki z kodem windows ..(bo plytki tez juz nie dosteniez) . masz zestaw plyt mozesz instalowac na ilu chcesz stanowiskach .. i masz
ROCZNE PEŁNE WSPARCIE .. i .. jak widać opłaca się

Wiec czy ceny windowsa to nie jest ZŁODZIEJSTWO ??

Kupiłem legalny .. padł mi dysk twardy w laptopie .. wymieniłem już na większy bo był w tej samej cenie i co??
DO cholery mam już piracki .. bo za duze zmiany i da sie zarejestrowac ..zapłaciłem i jestem piratem ...

... uważam że MS jest największym złodziejem (choćby przeczytajcie sobie tutaj artykuł o patentowaniu edytora XML) i kopiowanie pirackie produktów MS jest dobrym uczynkiem, a płacenie za to oprogramowanie pozwalaniem na nieetyczne praktyki.

Przypomnijmy ze sukeces MS zaczął się od UKRADZENIE cpm .. i nazwaniem go DOSem ...
i tak jest do tej pory .. MS jako bogatszy kradnie wszystkie pomosly GPL i je po koleji patentuje ... czy to jest ETYCZNE?
Czy to nie jest większe złodziejstwo?????????

parasite85   8 #50 06.09.2009 01:06

misiek440, nie stać mnie na mercedesa więc jeżdżę felicją - nie ukradne nikomu samochodu. Alternatywa jest - mogą używać w domu linux'a (bezpłatny, pakiet biurowy bezpłatny, nie trzeba wydawać na antywirusa) - wystarczy zapłacić znajomemu za instalacje i konfiguracje i można pracować. ChromeOS z tego co wiem ma bazować na linux'ie więc nie widzę problemu.

  #51 06.09.2009 10:27

parasite85 I tu się zamyka koło bo jakby ktoś im to pokazał np w szkole, nie wymagał oryginalnego exela na lekcjach oraz użył obsługi systemu a nie obsługi M$ to było by inaczej. Osób co znają linuksa jest bardzo mało. A tłumacz każdemu klientowi coś co samemu się siedziało i spędzało godziny na naukę i artykuły w necie to chyba za duże wyznanie którego się nikt nie podejmie.
Przemyśl to, dla mnie to głębszy problem i nie wszytko jest wina Microsoftu(ale w sporej części tak uważam) następna sprawa to szkolnictwo w Polsce ale to już za długi temat.

ChromeOs ma bazować na linuksie, ale ma być też system bardzo prosty z nowym środowiskiem. Liczę na to że jak większość produktów będzie bardzo prosty dla przeciętnego użytkownika i zainstalując mu system nie będę sie musiał martwic że sobie nie poradzi.

  #52 06.09.2009 12:19

[...]
Nikt jednak nie podnosi publicznej dyskusji na temat przyczyn, które powodują powstanie takiego stanu rzeczy.
[...]

Zakładam, że masz na myśli tutejszą blogosferę.

[...]
uczymy dzieci obsługiwać Windowsa, a nie komputer!
[...]

[...]
dzieci uczone są Word'a, a nie edytora (czy procesora) tekstu; Excel'a, a nie arkusza kalkulacyjnego; Access'a, a nie obsługi baz danych! Uczy się konkretnych programów, zamiast technologii.
[...]

Niestety kompletnie nie rozumiem do czego zmierzasz. Zarzucasz systemowi edukacji skupianie się na dominujących i przyjętych za normę rozwiązaniom? Takie są realia. Kupując kompletny komputer dostajemy w miażdżącej liczbie przypadków system z Redmond plus otoczkę.

Wprowadzenie do programu nauczania niszowych rozwiązań powinno mieć na celu poszerzenie wachlarza dostępnych opcji, co w przyszłości będzie (?) skutkowało większą świadomością oraz lepszą rozpoznawalnością alternatyw. I to jest zdrowe.

Ale bądźmy czujni! Edukacja powinna bacznie przyglądać się sytuacji i w miarę potrzeb dostosowywać program do bieżących norm. Zmierzam do tego, aby w momencie w którym alternatywy będą częściej rozpoznawalne program powinien śmielej do nich nawiązywać. Aha, ważna kwestia. Przez alternatywy nie mam na myśli wyłącznie darmowych rozwiązań.

A teraz niespodzianka. Całą dyskusję o słuszności używania programu X, Y, Z uważam za strzał kulą w płot. Problem nie leży w oprogramowaniu, ale w standardach. Tak, tak. Gdyby wszystkie wspomniane aplikacje operowałyby na standardowych formach wymiany danych to kwestia wyboru aplikacji byłaby o niebo prostsza. W szkole Word, w domu Writer. Pasuje?

Oczywiście można dalej marudzić, że ten sam standard może zostać (i zwykle jest) różnie realizowany na czym ucierpi wymiana danych. Owszem. Tutaj potrzebny jest nadzorca, który będzie dbał o zgodność z normą. Jednak bez interwencji światowych mocarstw ani rusz.

Niby w naszym kraju obowiązują dyrektywy wymuszające używanie konkretnych formatów dokumentów, ale na tym się kończy. Trzeba je jeszcze egzekwować. Oba pakiety w jakimś stopniu są w stanie wymieniać dane przy pomocy ODF'a, ale nie wypowiem się, czy to działa jak powinno. Jakieś kroki w dobrym kierunku są jednak czynione.

W przypadku braku alternatyw sprawa jest prosta :)

Nawiązując do tematu AutoCAD'a. Typowy przykład obowiązującego standardu. Dlaczego student mający przed sobą wizję pracodawcy wymagającego jedynie słusznego narzędzia miałby żądać na laborkach alternatyw? Zabijcie mnie, ale bladego pojęcia nie mam...

Kończąc. Zgadzam się, że w obecnym kształcie edukacja oraz sami nauczyciele w rzeczywistości pchają w stronę piractwa. Ale wymiana narzędzi na darmowe nie zlikwiduje procederu.

Głowę daję, że obniżenie cen z pewnością pomoże, ale skala zjawiska nadal będzie znaczna. Będzie okazja o tym powiedzieć w kolejnych wpisach na ten temat (taką mam nadzieję).

  #53 06.09.2009 14:09

Nie wiem czy czytaliście, co napisałem wyżej. Piractwo jest potrzebne, bo dzięki niemu wzrasta zainteresowanie danym produktem (np. programem), no i dalej jego sprzedaż także. Dzieje się taj jednak do czasu gdy rynek zaczyna się nasycać. Piractwo danego produktu postępuje dalej, ale wpływy ze sprzedaży legalnej zaczynają maleć. Wtedy firmy podnoszą alarm i zaczyna się wojna, zmiany przepisów, ustaw, wymuszanie likwidacji zasięgu piractwa celem zwiększenia wpływów ze sprzedaży legalnych produktów. Zawsze chodzi o kasę, a godność człowieka, jego poszanowanie się nie liczy. Co dzień ulegamy tym manipulacjom, i nie wiem czy ktokolwiek będzie mógł wprowadzić jakiekolwiek diametralne zmiany. Zmiany jeśli się pojawiają to jedynie kosmetyczne, na które giganci finansowi pozwalają, które im w interesach nie zagrażają.

Trim   2 #54 06.09.2009 23:26

Piractwo, trochę inaczej wygląda sprawa i rola piractwa niż jest to pokazywane w mediach. W tym takie praktyki jak piractwo jako dźwignia handlu o czym już było powiedziane.

Kiedyś napotkałem ciekawy artykuł na temat istoty piractwa i jaki % strat rzeczywiście dotyka producentów. Nie jestem w stanie podać linka, może ktoś ma i będzie w stanie go tu podać, byłoby bardzo miło, ale obrazując myśl artykułu... Chodzi o założenie ile tak na prawdę osób uprawiających piractwo kupiłoby produkt gdyby piractwa nie było.

Hipotetycznie zakładamy, że nie ma czegoś takiego jak piractwo i jest tylko kupuję albo nie. Prawda jest taka, że wtedy osoby kupujące teraz kupiłyby dany produkt tak czy tak, a jeśli chodzi użytkowników "źródeł alternatywnych" XD to na zakup zdecydowałby się niewielki odsetek co powoduje realne straty 2-5% zysków. Reasumując ten który ma kupić to kupi, a ten który piraci po prostu by zrezygnował. Co powoduje, że piractwo przynosi firmie niejako zysk, bo szansa, że pirat zdecyduje się na zakup znanego produktu jest większa niż kupna go w ciemno.

Podobny przykład to emulacyjne serwery gier MMO, są jak wersja trial, bo szansa, że gracz "prywatnego" serwera przejdzie na oficjalny jest większa.

IcyMat   5 #55 07.09.2009 19:08

Niestety, ale muszę się zgodzić z tym podejściem do Worda etc.
Pierwsza lekcja informatyki w liceum, omawianie programu. dochodzimy do bazy danych.
Profesor: No będziecie mieli na zadanie zrobić bazę danych w Accesie, ale on jest płatny hmm.. ale Office 2007 kosztuje 199 zł, ale bez Accesa hmm...
Miałem się odezwać, że są darmowe programy, ale co się będę kłócił...

MaRa   8 #56 07.09.2009 22:06

@xf2 - skoro ściągniesz mp3 to nie kupisz płyty, jak nie kupisz płyty, to artysta nie zarobi. Więc jak chcesz słuchać, to powinieneś zapłacić. Proste.
Jest kilku znanych piosenkarzy, głownie Amerykańskich, którzy zarabiają miliony. Ale reszcie tak dobrze się nie powodzi, jak w Polsce jakiś sprzeda kilka tysięcy płyt, to ogromny sukces. Nawet nie mają na nagranie nowej płyty, bo wynajęcie studia też kosztuje. Wynajmują znacznie tańsze w Polsce, a to przekłada się na gorszą jakość, teledyski rodzimej produkcji to też nie ta klasa. Nie przez przypadek w Polsce nie kręcą odpowednika "Gwiezdnych Wrót" tylko jakiś "Złotopolskich" czy "13 posterunek". Bo jak nie mają pomysłu, to sam mogę napisać scenariusz, ale nie daliby rady zrealizować takich efektów:)
Jeśli masz prackiego AutoCADa, to znaczy, że go potrzebujesz. Jeśli nie potrzebujesz, to po co masz? By sobie poklikać i wykasować można ściągnąć triala. Jeśli masz i nie zapłaciłeś, to nie zapłacisz za podobny program, tyle że tańszy (100..500zł) lub darmowy, bo przecież masz już tego pirackiego AutoCADa. Podobnie rzecz ma się z Photoshopem - to profesjonalny program, więc nie zapłacisz, bo potrzebny "tylko do domu". Ale jak już masz pirackiego, to nie kupisz znacznie tańszego Photoshop Elements za 400zł i producent będzie stratny, jak nie ten to inny. Przez piractwo nawet drogich profesjonalnych programów kuleje cały rynek oprogramowania domowego.

MaRa   8 #57 07.09.2009 22:17

@DemoniK - chodziło o to, że nie uczą podstaw obsługi jako takiej, tylko konkretnych produktów. Przecież podstawa obsługi edytora tekstu jest taka sama niezależnie od programu - nagłówek, stopka, formatowanie itp. W szkole wiedza nie jest aż tak zaawansowana, by konkretny produkt miał znaczenie.
To jak z samochodem - podstawy kierowania są takie same (kierownica, pedały, dźwignia zmiany biegów, kierunkowskazy, klakson itd.) natomiast szczegółami marki i modele znacznie się od siebie różnią. Jedne mają napęd z przodu, inne z tyłu, jedne 4 biegi, inne 6, a jeszcze inne automat, jedne mają klakson w kierownicy, inne dźwieienkę, jedne mają drążek hamulca ręczego, inne pedał (np. mercedes, toyota prius). W maluchu jest kilka przełaczników, w BMW pokrętło wielofunkcyjne...

MaRa   8 #58 07.09.2009 22:26

@LKK - nie przesadzaj, po wymianie dysku w laptopie nie trzeba kupować nowego Windowsa. Jeśli nie masz płyty recovery (te nie wymagają aktywacji), to zawsze możesz zainstalować z klucza na nalepce.
Natomiast Windows OEM zniesie wiele zmian sprzetu, lecz nie bez przesady - jeśli co pół roku do roku wymieniasz całe bebechy, w końcu zaprotestuje. Ale przy rozsądnych zmianach da się aktywować, jak nie rpzez internet, to przez telefon. Aktywacja miała tylko utrudnić instalację na kilku komputerach jednocześnie.

MaRa   8 #59 07.09.2009 22:36

@Gruchi - nie zgodzę się z oceną cen gier. W Polsce kosztują nie 100zł, nie 50zł, ale niecałe 20zł. Tyle, że starsze tytuły. Widać, że producenci starają się jak mogą, by ceny były atrakcyjne. Przecież nikt nie zmusza, by kupować najnowsze "hity", oszczędzi się również na wydatkach na sprzęt. A przecież mało kto grał we wszystkie gry sprzed 5..10 lat i go już znudziły, więc musi mieć coś nowszego. A jeśli koledzy przymuszają, to może lepiej poszukać takich, z którymi można porozmawiać na inne tematy, niż tylko gry?

MaRa   8 #60 07.09.2009 22:50

@CHRIS_PL - ale ceny różnych towarów są podobne na całym świecie - komputerów, samochodów, telewizorów, więc i oprogramowania. Niestety, musimy się pogodzić z tym, że żyjemy w biedniejszym kraju, więc nie stać nas na to samo co Niemców czy Amerykanów. Tak to już jest.
W bogatych krajach też nie wszyscy pławią się w luksusie - w niektórych dzielnicach LosAngeles nastolatki wstępują do gangów i strzelają do ludzi nie dlatego, że im bogactwo przewróciło w głowie. W detroit tysiące ludzi nie mają na opłacenie rachunkow za wodę, w nocy ją kradną (co prawda to wina wysokich cen po "sprywatyzowaniu" wodociągów). W wielu rejonach USA bezrobocie przekracza 40%, bo lokalna fabryka zbankrutowała lub wyniosła się do Meksyku, a ludzi po prostu nie stać na przeprowadzkę do Nowego Yorku.
Ja sam bym się wyprowadził choćby jutro do pobliskiej Warszawy, ale nikogo tam nie znam i nie mam gdzie mieszkać. W dodatku byłbym traktowany jako obywatel drugiej kategorii i dostałbym połowę pensji, nie wspominając o najgorszych posadach, których nikt tam nie chce.

DemoniK   2 #61 08.09.2009 08:00

@MaRa

Zauważ proszę, że na placu manewrowym instruktor musi jednak dysponować fizycznym pojazdem. Chyba, że propagujesz zajęcia wyłącznie teoretyczne :) Jednakże w tym przypadku jestem zwolennikiem nauki we własnym samochodzie.

Na analogię do oprogramowania mam podobną odpowiedź. Zasady tworzenia/redagowania dokumentu są podobne tak samo jak sposób wypalania płytek, czy obsługi programu pocztowego. Jednak również i tutaj prowadzący zajęcia praktyczne musi posłużyć się konkretnym programem.

Patrz również mój wywód na temat standardów.

Odcinanie się na siłę od konkretnych rozwiązań, tak aby nie urazić czyiś "uczuć" uważam za przesadzone, niepraktyczne i niebezpiecznie zmierzające w kierunku ostrej "poprawności politycznej". Wszystkich nie można zadowolić - udowodnione.

  #62 02.10.2009 09:21

Ostatnio ludzie doświadczają czegoś w rodzaju "upadku". Coraz mniej osób potrafi logicznie myśleć. Zamiast myśleć, lepiej spytać kogoś, kto się zna. W końcu okaże się, że ludzie którzy cokolwiek potrafią, będą jedynie małym procentem całego społeczeństwa. Reszta tylko będzie umiała bezmyślnie klikać, bo tak ich uczono w szkołach.

Zgadzam się z wpisem Chomika, ostatnio pisałem o tym na swoim blogu. Ceny oprogramowania nie są tutaj tak na prawdę przyczyną piractwa, chyba że ktoś pochodzi z biednej rodziny, tak jak ja i nawet komputer dostał za darmo, od znajomego który chciał się go pozbyć, bo wymienił na nowy i mu tylko ten złom zawadzał. Większość ludzi stać na legalny soft. U mnie jest problem nawet z opłaceniem najtańszego, powolnego łącza internetowego.

Co do głupiego programu nauczania. Niech mi ktoś mądry powie. Uczę się informatyki od czwartej klasy szkoły podstawowej. W czwartej klasie uczyliśmy się włączać komputer, obsługiwać Painta, tworzyć foldery, pisać w WordPadzie itp.
Rok później - klasa piąta. I robimy to samo. Notatnik, Paint, WordPad, Logo Komeniusz, wyszukiwanie informacji w Googlach i tworzenie folderów.
Klasa szósta (już w nowej pracowni). Jakby nie było, znów to samo - Tworzenie folderów, Paint, pakiet Office (z którego wiele lekcji mnie ominęło, bo chorowałem a i tak sprawdziany napisałem najlepiej z klasy), Logo Komeniusz i wyszukiwanie informacji w Internecie.
Pierwsza klasa gimnazjum - podstawy Painta, przerysowywanie rysunków, obsługa Google (choć i tak prawie wszyscy siedzieli na n-k i gronie).
Druga klasa gimnazjum - to samo. Tworzenie folderów, podstawy Painta, Office (choć na szczęście wreszcie uczą nas obu programów, naprzemiennie - OpenOffice i Office), dalej będzie znowu Baltie i Logo Komeniusz.

I komu się to przyda? Kto jest na tyle głupi, że po pięciu latach nauki nie umie nawet folderów tworzyć? Niech mi ktoś wytłumaczy, bo chyba za tępy na to jestem.

  #63 02.10.2009 13:10

@Linux (niezalogowany)
Bo miałeś odpowiedniego nauczyciela,większość jest uczonych tak,że zna tylko MS Office,a inne pliki niż .doc,czy .xls dla nich nie istnieją,te problemy będą narastać dopóki nie zmieni się systemu edukacji na współpracę z firmami,te np. umożliwiłyby legalne darmowe pozyskanie programów i naukę na poziomie potrzebną do pracy,bo często uczy się tylko podstaw obsługi Worda,czy czego tam jeszcze,a i tak program nie jest wykorzystany w 5%,uczniowi wystarczy dać tylko nowszą wersję programu i ten już leży

  #64 02.10.2009 13:46

@Jacek
Ja Windowsa kupiłem oryginał
Używam Firefoxa,Thunderbirda
Odtwarzanie DVD - VLC Media Player
Menadzer plików - freeCommander
Biurowe - Open Office
Ripowanie płyt Audio CDex
Gimpa,7zipa,mimo,że gdzieś z gazetą kupiłem Power Archivera
Gry Kolekcja Klasyki,Tanie serie XK hit,itp.

ToMaS-11   3 #65 09.10.2009 07:42

@MARA - "@LKK - nie przesadzaj, po wymianie dysku w laptopie nie trzeba kupować nowego Windowsa. Jeśli nie masz płyty recovery (te nie wymagają aktywacji), to zawsze możesz zainstalować z klucza na nalepce."

Taka instalacja jest niezgodna z licencją (zdaniem M$) i jest nielegalna. Dlaczego? Nie wiem, ale zdaniem M$ tak zainstalowany system (z innej płytki + klucz z lapka) jest nielegalny.

  #66 09.10.2009 08:28

Zapodziała mi się płyta z Windowsem XP więc zainstalowałem z innej płyty, ale co zrobić żeby wpisać kody z naklejki na komputerze? - podobno jest taki program.

  #67 09.11.2009 16:05

Zgadzam się z tym w 100%. U mnie w szkole na każdym komputerze zainstalowano Linuksa. Ale na lekcji tylko jeden komputer na 20 działa na Linuksie. Tylko dlatego ze Windows nie chce się połączyć z serwerem.

kikos1990   1 #68 01.01.2010 22:08

ja w swoim liceum mialem trochę lepiej bo sam osobiscie dzieki szkole pracowalem na Ubuntu i na np jakims trybie bezgraficznym do tego byly takze Maci no i standar xp i vista. Oczywiscie jesli chodzi o oprogramowanie to niestety wszystko na officie ale robiono nam testy na znajomosci programow w danej kategorii. Teraz uczeszczam na Politechnike Rzeszowska i ku mojemu zdziwieniu bryluja openoffica i tlumacza,ze dzieki temu poznamy alternatywe :). Dla mnie jak najabardziej spoko ale dla niektorych to jest niezly zonk ale musza poznac,ze jest jakas alternatywa, ktora obsluguje sie podobnie jak offica. Niety bakcyla do kompuerow trzeba zaszczepic najlepiej juz w podstawowce. Ja sie np. w 5 albo 6 klasie podstawowej nauczylem podstaw html o officach nie wspominajac bo to juz wczesniej :D. Nadal sie wspomina jeszcze jak sie gralo w CS'a 1.5 PO LEKCJACH!! :-) . BYŁY CZASY!!
Dobrze,ze świadomosc nauczycieli coraz bardziej wzrasta i oby ministerstwo nauki tez juz szlo w ta strone. Nie pamietam w ktorym karaju uzya sie tylko linuksa w szkolach dla oszczednosci, moze to rpzesada ale 2 systemu powinny byc w kazdej szkole niezalezny i platny! :)

  #69 02.01.2010 13:28

Co do szkół i programów branżowych całkowicie się z tobą zgodze. Natomiast w przypadku muzyki, gier i filmów sprawa jest inna. Podam przykład- miałem iść zobaczyć Avatara w kinie. Jednak coś mnie podkusiło i zobaczyłem wcześniej na kompie, co się okazało? Film był do bani mimo, że lubie produkcje camerona. Dziś byłbym stratny 50zł i wkurzony. A mogłoby się wydawać, że kino jest pewnego rodzaju rozrywką- prawda? Tak samo jest z muzyką, chcesz wydać 60zł na album gdzie podoba ci się jedna piosenka? Nie sądze, apple wpadło na znakomity pomysł z tym sklepem z mp3.
Jaki jest morał tej bajki? Ludzie chcą kupić produkt ale nikt ci nie zapłaci tyle pieniędzy w ciemno! Kupno gry, muzyki, filmu różni się znacznie od kupowania rzeczy których możesz dotknąć, powąchać, wypróbować, dopasować do siebie. Tu się rodzi problem piractwa. Po prostu producenci oferują nam syf w postaci "rozrywki" za który każą sobie płacić spore pieniądze.
Inny przykład, będą wielkim fanem GTA kupiłem najnowszy ich produkt bo wiedziałem, że będzie można toczyć rozgrywki w sieci. Po tygodniu stwierdziłem, że nie da się grać po sieci ze względu na lagi! Sprzedałem ten **** i straciłem pieniądze. Z oryginalnych gier później kupiłem tylko COD4, miałem chrapke na COD6 ale gdy się dowiedziałem, że będzie taka sama sytuacja jak w GTA to się rozmyśliłem.
Na koniec na dowód mojej teorii, gdy ściągniecie gre i będziecie szukali seriala w pliku .nfo na tej płycie. Przeczytajcie co piszę na samym końcu.

mati810   5 #70 14.01.2010 23:55

I tu nasuwa mi się na myśl historia z początku roku w nowej szkole. Nauczyciel systemów powiedział, że mamy mieć obowiązkowo Windows XP Professional i nie obchodzi go skąd go weźmiemy ;)

  #71 14.02.2010 10:12

Ja się uczę od 1 klasy podstawówki informatyki [ tam uczyliśmy się Painta] [też windowsa] w 2 klasie podstawówki uczyliśmy się obsługiwać Internet Explorer, a w 3 klasie takie głupie zadania[ połączenie Painta i Internet Explorer]. W 4 klasie Worda. W 5 Power pointa.
W 6 Trochę tego i tego i HTML. W 1 klasie gimnazjum formatowania komputera[ za pomocą cd-romu windowsa]... Raz musiałem zrobić prezentację i jaki program power point no i piractwo się zaczeło;p... Teraz mam 16 lat. Windowsa mam orginalnego. Offica nie mam wgranego. Photoshop orginalny... A gry no może niektóre np. GTA 4 ;p

  #72 14.04.2011 13:30

Ktoś zatwierdza program nauczania i programów w podręcznikach
dla uczniów .A wiadomo M$ lobbuje a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.
A nie każdego stać na komputer, a co dopiero na te programy narzucone przez Ministerstwo Oświaty i Szkołę wraz z M$.
A jest tyle ciekawych alternatyw np Mac, Linux.