r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Co lata, skacze i kręci filmy, czyli drony firm Parrot i DJI na CES

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Są takie kategorie produktów na CES, które wybijają się na tle pozostałych. Należą do nich między innymi cywilne drony różnego typu. Firma Parrot, uznany producent bezprzewodowych peryferiów dla smartfonów, na targach CES zaprezentowała oczywiście najnowsze modele swoich robotów. Wśród nich znalazł się miniaturowy MiniDrone, owadopodobny Jumping Sumo, a także nieco bardziej profesjonalne konstrukcje.

MiniDrone jest, według producenta, najłatwiejszym do sterowania quadrocopterem. Ze smartfonem łączy się za pomocą Bluetooth Smart o niskim poborze energii, ma też tryb autopilota i całą gamę czujników. Sam quadrocopter mieści się na dłoni, można do niego dołączyć klasyczną, styropianową obudowę ochronną, przeznaczoną do latania wewnątrz, bądź spore kółka (widoczne na grafice poniżej), które pozwolą mu „toczyć się” po ścianach i suficie.

Nieco bardziej „przyziemny” jest Jumping Sumo — sterowana przez WiFi (2,4 bądź 5 GHz) z poziomu smartfonu lub tabletu, jeżdżący, obracający się o 90° w miejscu i skaczący na wysokość 80 cm robocik. Jego konstrukcja wykonana została z tworzywa przypominającego gumę, zaprojektowanego specjalnie na potrzeby urządzenia, które często będzie spadać. Z przodu robot ma kamerkę, z tyłu zaś coś na wzór ogonka, który spełnia dwie funkcje — jest motorem napędowym do skoków, ale może też coś chwycić. Zaawansowane manewry pozwalają wykonać koła, których rozstaw może zmieniać się w biegu.

r   e   k   l   a   m   a

Bardziej wymagających może skusić model eBee bądź swinglet CAM. Są to ultralekkie drony, wyposażone w kamerki, przeznaczone głównie do fotografowania terenu na potrzeby tworzenia map. Warto o nich wspomnieć, gdyż zostały wyposażone w oczekującą na przyznanie patentu, autorską technologię firmy-córki Parrota, pozwalającą na rejestrowanie naprawdę ciekawych obrazów ze skośnej perspektywy (pod kątem od 0° do 45°) bez wykorzystania zawieszenia kardanowego dla aparatu. W ubiegłym roku, dzięki technologii senseFly, udało się odtworzyć model 3D jednej z najpiękniejszych gór świata — Matterhorn (Monce Cervino) w Alpach Zachodnich.

Dron sam dopasowuje tor lotu na podstawie wcześniej zdefiniowanej docelowej rozdzielczości zdjęcia oraz podanego kąta nachylenia. Pod uwagę brane są także parametry środowiska, jak wiatr oraz wysokość fotografowanego obiektu. Co ważne, technologia nie wymaga żadnych zmian w konstrukcji urządzeń i może ją zdobyć każdy, kto pobierze oprogramowanie eMotion 2.2. Najnowsze wydanie Postflight Terra 3D pozwoli dodać te ujęcia do tworzonej mapy.

DJI z kolei zaprezentował między innymi znany już od października ubiegłego roku model Phantom 2 Vision — następcę dobrze znanego quadrocoptera. Druga wersja Phantoma kosztować ma 1200 dolarów i w przeciwieństwie do poprzednika, została wyposażona w 14-megapikselowy aparat z obiektywem o kącie widzenia równym 140°, zdolny nagrywać filmy 1080p z prędkością 30 klatek na sekundę, i mechanizm pozwalający sterować jego nachyleniem. Dronem można kierować za pośrednictwem WiFi, przy czym producent obiecuje widok z perspektywy pierwszej osoby na ekranie smartfonu i aktualizację wszystkich danych lotu w czasie rzeczywistym z odległości do 300 metrów. Zarejestrowane obrazy można od razu udostępnić w Sieci za pomocą dedykowanej aplikacji dla iOS lub Androida. Bateria pozwala na 25 minut latania. Dostępny jest także odświeżony Phantom 2 bez wbudowanej kamerki.

Dla osób chcących wysłać w przestworza swoją lustrzankę, na przykład Canona 5D Mark II lub Mark III, powstał profesjonalny model S1000 (prezentowany był po raz pierwszy pod koniec listopada ubiegłego roku). Wyposażony w 8 śmigieł dron jest przeznaczony do noszenia tych właśnie modeli cyfrowych lustrzanek (z Zenmuse Z15-5D), które to cieszą się świetną opinią również wśród filmowców. DJI ma nadzieję, że tym modelem o niemal przemysłowej konstrukcji zainteresują się profesjonalny kamerzyści oraz oczywiście fotoreporterzy. Reprezentanci firmy zdradzili mediom, że Associated Press, BBC i kilka innych organizacji już ćwiczy wykorzystanie podobnych dronów. Urządzenie ma pojawić się na rynku przed wakacjami, ale jego cena pozostaje tajemnicą. Jest pewne, że będzie to kwota przynajmniej 4-cyfrowa — model o mniejszych możliwościach, 6-śmigłowy S800, kosztuje, bagatela, 6 tysięcy dolarów. Więcej zdjęć można znaleźć tutaj.

Na CES Parrot pokazuje także rozwiązanie AVB (audio-video bringing) dla kierowców, którzy chcą mieć w swoim pojeździe prawdziwe centrum multimedialne. Bazą platformy jest technologia BroadR-Reach firmy Broadcom, czyli Ethernet w samochodzie. Praktyczna implementacja Parrota dzięki temu będzie dobrze się skalować i będzie w odpowiednim stopniu otwarta, aby łatwo można było ją rozbudować… i będzie tania. W jedną sieć połączyć można centrum informacyjno-rozrywkowe auta, automatycznego asystenta jazdy, jeśli taki jest obecny w danym modelu, wszelkie urządzenia diagnostyczne i kamerki pomagające przy parkowaniu, a dzięki odpowiedniemu adapterowi (na przykład Bluetooth) także urządzenia mobilne pasażerów. Dane wymieniane są za pośrednictwem jednej tylko pary przewodów, które nie wymagają nawet ekranowania, dzięki czemu są tanie i lekkie. Ponadto, samochodową sieć można będzie w każdej chwili rozbudować o kolejne urządzenie… choć to raczej nie będzie popularne, bo lepiej żeby klient kupił nowe auto.

Na potrzeby rozbudowy takiej sieci Parrot zaprojektował także inteligentną antenę, która pomoże zarządzać sygnałami wszelkiej maści, od radia FM, przez cyfrową telewizję, po GPS. Antena wejdzie na rynek w 2015 roku.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.