r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Co po X.org? Deweloperzy Kubuntu martwią się o przyszłość swojej dystrybucji

Strona główna Aktualności

Przesadą byłoby twierdzić, że dystrybucje takie jak Kubuntu czy Xubuntu należą do najlepszych odmian Linuksa na desktop. Da się odczuć, że brak im dopracowania, jakim charakteryzuje się podstawowy system Canonicala. Mimo to niezmiennie cieszą się sporą popularnością wśród tych, którzy chcieliby korzystać z bazy oprogramowania i wiedzy dostępnej dla Ubuntu, a jednocześnie nie mogą patrzeć na środowisko graficzne Unity, forsowane przez producenta systemu jako najlepsza rzecz na świecie od czasu wynalezienia krajalnicy do chleba. Teraz jednak, po decyzji o migracji Ubuntu na nowy serwer grafiki Mir, sytuacja tych pochodnych dystrybucji staje się nieciekawa – a ich deweloperzy na poważnie zaczynają zastanawiać się, co dalej.

Różnice między Ubuntu, Kubuntu i Xubuntu w zasadzie sprowadzały się do tej pory do tego, z jakim środowiskiem graficznym bazowy system był zintegrowany, i które aplikacje znajdowały się na nośniku instalacyjnym. Zmiana jednej dystrybucji w drugą sprowadzała się do wydania jednego polecenia, instalującego niezbędne pakiety nowego desktopu. Kluczowe komponenty systemu pozostawały takie same – w tym oczywiście serwer X Window System. Odkąd jednak Canonical uznał, że musi pójść w ślady Microsoftu i wprowadzić swój system operacyjny na wszystkie możliwe urządzenia, jasne się stało, że z X-ami, obciążonymi ponad dwudziestoma latami zaszłości historycznych, zrobić tego nie sposób.

Wybrany ostatecznie na następcę X.org serwer Mir jest dziełem programistów Canonicala, i od początku budowany jest z myślą o wsparciu jednego środowiska graficznego – Unity. Ludzie z zewnątrz nie bardzo nawet wiedzą, o co w nim chodzi. Martin Gräßlin, jeden z deweloperów KDE, miesiąc temu tak pisał na swoim blogu: trudno zrozumieć architekturę Mira, gdyż specyfikacja pełna jest słów, których nie rozumiem. Z tego co widzę i mogę pojąć, Unity Next jest połączeniem menedżera okienek i powłoki zaimplementowanej na Mirze. Jak to ma wyglądać, tego nie wiem, ale nie pasuje to do naszych założeń oddzielenia powłoki i menedżera okienek – i nie wiemy, czy Mir będzie to wspierał. Nie wiemy też, czy Mir dopuści jakiekolwiek inne powłoki prócz Unity Next (…).

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z protokołem komunikacji między serwerem Mira a jego klientami, z definicji niestabilnym (Canonical zapewnia, że jeszcze nie raz ulegnie on zmianie). W tej sytuacji, dla ludzi z zewnątrz, pisanie czegokolwiek na taki system graniczy z niemożliwością – a decyzji nie ma już na kiedy odkładać, jako że w wydaniu 13.10 systemu Mir znaleźć się ma w wersji testowej, a 14.04 powinno być pierwszą wersją Ubuntu bez serwera X.org.

Sprawę tę poruszył właśnie na forum deweloperskim Ubuntu Jonathan Riddel, deweloper Kubuntu, stwierdzając, że obecnie istnieją trzy wyjścia: wykorzystać w Kubuntu serwer Mir (praktycznie nierealne, gdyż Ubuntu nie zapewnia wsparcia), sięgnąć po serwer Wayland, dostępny w pakietach Debiana (na których w dużym stopniu Ubuntu bazuje), w nadziei, że uda się je dopasować do dystrybucji, lub też skończyć w ogóle z Kubuntu.

Riddel ma nadzieję, że uda się skorzystać z drugiego wyjścia, choć nie wiadomo, ile w tym momencie deweloperzy Kubuntu będą musieli poświęcić energii i czasu na utrzymanie pakietów Waylanda i X, przez Ubuntu nieużywanych. Jednak sytuacja nie wygląda wcale tak różowo: możliwe że i biblioteka Mesa, wykorzystywana do grafiki 3D, otrzyma od Canonicala nieco problematyczne dla innych łatki. Twórcy odmian Ubuntu musieliby więc utrzymywać sami kolejny kluczowy komponent systemu.

Przejście na Mira (czy ewentualnie Waylanda) to także koniec (na Ubuntu) mniej popularnych linuksowych desktopów, np. WindowMakera. Dziś jedynie KDE/Kwin radzi sobie z Waylandem, GNOME dopiero wprowadza pierwsze łatki, a Enlightement jedynie renderuje grafikę, ale np. nie obsługuje urządzeń wejściowych. Twórcy XFCE (używanego w Xubuntu) dopiero co zastanawiają się, jak wsparcie dla Waylanda wprowadzić.

Canonical deklaruje chęć pomocy twórcom odmian Ubuntu, zapraszając wszystkich zainteresowanych udziałowców Mira na nowe forum, na którym będzie można te problemy omówić. Sęk w tym, że nie każdy chce być takim udziałowcem – np. utrzymujący pakiety KDE dla Kubuntu Scott Kitterman stwierdził, że on jedynie chce się skupić na swojej pracy, możliwej kiedyś przede wszystkim dlatego, że zespół odpowiedzialny za X-y dostarczał dobry system wyświetlania ze wsparciem dla aktualnych platform sprzętowych, dzięki czemu on się o to nie musiał martwić. Podobnie sądzi Riddel, dla którego wszelkie próby połączenia Kwin z Mirem to strata czasu, w sytuacji gdy wszyscy zajęci są jego przenoszeniem na Waylanda – rozwiązanie, które jest powszechnie akceptowane w linuksowym świecie. Tymczasem wersja dla Mira byłaby ograniczona w zasięgu tylko do jednej dystrybucji, i co gorsza, nie ma żadnych gwarancji, że Canonical poświęciłby środki na jej utrzymanie.

Jedno jest pewne – 2014 rok będzie ciekawy nie tylko dla Kubuntu czy Xubuntu, ale też i dla Linux Minta, bazującego przecież na Ubuntu, którego oba środowiska graficzne, MATE i Cinnamon, w ogóle nie obsługują Waylanda. Wydaje się jednak, że Mint na tę okoliczność jest najlepiej przygotowany – rozwija odmianę Debian Edition, bazującą bezpośrednio na repozytoriach Testing Debiana, a zapewniającą te same funkcjonalności, co wersja bazująca na Ubuntu. Niewykluczone więc, że dystrybucja, której autorzy nie mają zasobów na to, by pracować nad integracją swoich desktopów z Mirem czy Waylandem, będą musieli pozostać przy X.org, branym bezpośrednio z Debiana.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.