
łatwy w obsłudze, wreszcie spolszczony, sandbox - piaskownica, regularne aktualizacje, 32 i 64-bit, skuteczne wykrywanie szkodników
nawet przy niskim poziomie heurystyki ma częste, fałszywe alarmy, brak wbudowanego antyspamu i antyphishingu
COMODO to pakiet, który uchroni nas przed szkodnikami nie tylko z poziomu dysku, ale także z sieci. Jest to kompletny pakiet, który z pewnością zastąpi pojedyncze programy zabezpieczające. Po co instalować osobno antywirus, firewall, antyspyware i inne, jak można używać jednego i skutecznego pakietu.
Antywirus to dość dobra część tego pakietu. Dlaczego dość? Zdarzają się fałszywe alarmy. Choć powiem, że w porównaniu do innych programów Internet Security, alarmuje nas często. Najbardziej możemy to zauważyć w aplikacjach łączących się z siecią Internet. W całej przygodzie z COMODO, w ciągu kilku lat, zdarzyły mi się komunikaty, że np. skaner internetowy ESET, program Toshiba ConfigFree czy gry online, zawierają szkodniki. Mimo wpadek z „false positive” – fałszywymi alarmami, antywirus jest na wysokim poziomie. Możemy włączyć funkcję skanowania w chmurze i w poszukiwaniu rootkitów (warto włączyć tą ostatnią). Baza wirusów jest uaktualniana, co kilka godzin. Jak każdy porządny antywirus skanuje archiwa.
Defense + to wspaniała funkcja tego pakietu. Gdy znajdzie nierozpoznany plik przeskanuje go w chmurze. Także nieznane pliki wykonywalne będą traktowane z ograniczeniem i zostanie umieszczony w piaskownicy do póki nie zatwierdzimy go, jako zaufanego. W piaskownicy pakiet dokonuje kontroli oprogramowania. Dodatkowo od razu możemy dodać program do zaufanych, żebyśmy potem nie martwili się. Oczywiście możemy dowolnie zmieniać opcje dla naszego komfortu.
Firewall to część każdego pakietu Internet Security. Możemy tworzyć własne reguły, blokować połączenia, blokować cały ruch sieciowy, ukrywać porty i wiele innych. Jak przystało na porządny firewall nie odstępuje od konkurencji. Mamy w nim podział na 5 trybów, od zezwalającego na wszystkie połączenia, do blokowania całego ruchu sieciowego. W głównym oknie aplikacji dostrzegamy procentowe zużycie ruchu sieciowego.
Czy to całkowity pakiet bezpieczeństwa? Jednak nie. Brakuje tu kilka dodatków, które by nam zastąpiły dodatkowe programy. Antyspam to często funkcja dodawana do pakietu, ale tutaj musimy osobno pobrać z internetu. Brakuje także kontroli rodzicielskiej, systemu sprawdzającego czy link jest zaufany (taką funkcję zawiera np. Norton), modułu przechowywującego hasła, czy filtru antyphishing.
Podsumowując COMODO to pakiet, który powinien nas uchronić nas przed szkodnikami. Wszystkie jego składniki są na wysokim poziomie, tylko AV produkujący fałszywe alarmy psuje tą aplikację (oczywiście możemy wyłączyć heurystykę, aby pozbyć się fałszywych alarmów, ale większość pakietów nie sprawia takich kłopotów). Konieczność pobrania antyspamu czy programu przechowywującego hasła to dodatkowy czas zmarnowany. Czy producent nie mógł zamieścić tych składników w swoim instalatorze? Nie wiem, ale przynajmniej mógł zrobić toolbar do przeglądarki, gdzie byśmy widzieli czy witryna jest bezpieczna. Oczywiście możemy pobrać np. KeePass, McAfee SiteAdvisor, czy COMODO antyspam, ale musimy poświęcić dodatkowo swój czas.