Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cyfrowa suwerenność

Cyfrowa suwerenność - niby oczywistość, ale wygląda na to, że serwowana jako polityczna papka przestaje być logicznie i gospodarczo uzasadnionym kursem, a staje się przedmiotem przepychanki między partiami. Dla jednych jest to kwestia patriotyzmu. Dla innych wolności. Jeszcze inni bronią interesów niemieckich i amerykańskich w Polsce.

Czym jest cyfrowa suwerenność

Zdefiniować cyfrową suwerenność jest stosunkowo prosto. To nic innego jak posiadanie przez państwo zinstytucjonalizowanej wiedzy technicznej z zakresu informatyki oraz środków produkcji umożliwiających wytworzenie zaawansowanych układów elektronicznych (mechaniczno-elektronicznych).

Czyli państwo "ma wiedzę" jak wyprodukować oprogramowanie, np. system operacyjny, lub bazodanowe, czy też zaprojektować i z wykorzystaniem własnych maszyn wyprodukować np. procesory, pamięci RAM czy dyski SSD czy inne komponenty komputera (innych urządzeń elektronicznych).

I nie chodzi tu tylko o komercjalizację i masowe wytwarzanie – od tego są firmy prywatne – ale o posiadanie potencjalnej możliwości uruchomienia takiej produkcji, lub też dostarczanie takich rozwiązań dla kluczowych instytucji/firm publicznych, np. w zakresie kryptografii, wspomnianych systemów bazodanowych, czy też rozwiązań serwerowych.

Czy jesteśmy cyfrowo suwerenni

Czy Polska jest krajem cyfrowo suwerennym? Niestety, odpowiedź brzmi: nie jest. I co gorsza, w najbliższym czasie, nie zanosi się na to, żeby zyskanie nawet cienia suwerenności w tym zakresie było możliwe.

Ale do czego nam ta suwerenność cyfrowa jest potrzebna? Przecież wszystko można sprowadzić z zagranicy... Nie ma z tym żadnych problemów. Właśnie, że problem jest. I to wbrew pozorom duży. Mianowicie coraz większa cyfryzacja państwa powoduje, że nie można obejść się bez komputerów. Truizmem jest już stwierdzenie, że komputery są teraz wszędzie, włącznie z lodówką. Taka sytuacja, tj. oparcie się na technologii będącej w posiadaniu zagranicznych podmiotów, skutkuje całkowitą zależnością w tym zakresie, niemal każdej dziedziny życia publicznego, począwszy od służby zdrowia (eWUŚ), poprzez urzędy gmin (PESEL), na resortach siłowych kończąc (KSIP). Państwo w tym momencie traci kontrolę nad technicznym rozwojem i staje się całkowicie zdominowane przez podmioty zewnętrzne.

Można to porównać do modnego obecnie przechowywania danych w "chmurze". Generalnie są dwa rozwiązania : 1) używanie chmury firmy "XYZ" lub 2) postawienie swojej. W pierwszym przypadku zdajemy się całkowicie na łaskę firmy zewnętrznej. Jak zamknie usługę lub zmieni jej zakres to może to dla nas stanowić problem, w tym wiązać się z dużymi kosztami, np. migracji do innego dostawcy. W drugim przypadku mamy całkowitą kontrolę nad danymi i sposobem ich wykorzystania. Jesteśmy w tym zakresie "suwerenni".
Na pocieszenie, chociaż marne, można dodać, że tylko kilka krajów na świecie jest cyfrowo suwerennych – USA, Japonia, Chiny, Korea Płd. i Tajwan, a w bardzo ograniczonym zakresie Anglia, Francja i Niemcy, a także Rosja. Wszystkie pozostałe kraje są skolonizowane cyfrowo...

Jak uzyskać cyfrową suwerenność

Jak to zwykle bywa, rozwiązanie jest banalnie proste, ale wykonanie trudne, kosztowne i bardzo czasochłonne.

Odzyskiwanie cyfrowej suwerenności powinno się zacząć od budowy zaplecza naukowego na uniwersytetach i politechnikach. Należałoby rozpocząć od rozwiązań czysto informatycznych, jako że są tańsze w wytworzeniu niż elektroniczne i mechaniczne. Te ostatnie byłyby rozwijane równocześnie, ale pierwsze owoce byłyby dopiero kilka lat po rozwiązaniach informatycznych. Uczelnie wyższe stanowiłyby więc stabilną bazę wiedzy (know-how) i środków produkcji (maszyny za pomocą których produkuje się bardziej zaawansowane maszyny, a z ich pomocą jeszcze bardziej zaawansowane).

Rozwiązania informatyczne byłyby wdrażane w pierwszej kolejności w administracji, szczególnie w zakresie baz danych czy tzw. big data. Następnie w obszarach wrażliwych, w ramach rozwiązań indywidualnych, np. wymagających podwyższonego poziomu bezpieczeństwa.

Po rozpoczęciu wdrażania rozwiązań informatycznych nadszedłby okres wdrażania własnych rozwiązań technicznych, np. serwerowych.
Pozyskane w ten sposób rozwiązania mogłyby być stopniowo komercjalizowane, stając się tym samym źródłem finansowania następnych projektów. Takie rozwiązanie nie jest nowe – z powodzeniem jest stosowane w USA czy Japonii.

Czy odzyskanie cyfrowej suwerenności jest możliwe

Czy jesteśmy w stanie odzyskać cyfrową suwerenność? Teoretycznie tak. Wymaga to jednak dwóch rzeczy: odpolitycznienia problemu i uzgodnienia działań długofalowych. Obecnie wydaje się jednak, że te dwa warunki bardzo trudno będzie spełnić. Podziały polityczne jakie się w Polsce wytworzyły uniemożliwiają prowadzenie konstruktywnego dialogu, a do tego politycy myślą już o najbliższych wyborach, a nie o działaniach, które wydadzą pierwsze owoce za 10 lat. Jeżeli dołożymy do tego, że każda zmiana władzy oznacza zmianę koncepcji działania... Dobrym przykładem pozytywnych efektów długofalowego planowania i konsekwentnego realizowania wyznaczonych celów są Chiny, gdzie następujący po sobie przewodniczący partii nie zmieniają drastycznie obranego kursu, a jedynie modyfikują go, dostosowując do aktualnych realiów. W Polce niestety, co minister, to nowa strategia. Skutek tego jest taki, że jedno jeszcze dobrze nie zostało wdrożone i miało szans się sprawdzić, a już zastępowane jest kolejnym rozwiązaniem. No bo jak to – nie może tak być, że nowy minister nie ma nowej, lepszej koncepcji.

Ale, żeby nie było tak pesymistycznie. Nie ma innego wyjścia jak wygrać najbliższe wybory, przejąć władzę i wprowadzić swoje, lepsze programy rozwoju naszego ukochanego kraju.

 

bezpieczeństwo inne

Komentarze

0 nowych
quadro555   6 #1 01.05.2016 19:42

Cyfrowa suwerenność ma się nijak do ekonomicznej. Tu jest coś o co powinniśmy walczyć TTIP http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/892544,co-to-jest-ttip-10-rzeczy-ktorych-...

yuwo   7 #2 01.05.2016 20:20

@quadro555: Obawiam się, że jednak są ze sobą połączone. Chociaż faktem jest, że suwerenność cyfrowa wynika z ekonomicznej. Tylko silnie gospodarczo państwo może być w pełni niezależne (ekonomicznie, militarnie i technologicznie).
W dzisiejszych czasach jest to bardzo trudne, z uwagi na wysoki stopień specjalizacji nauki, ale nie jest niemożliwe. Po prostu nie można zostawać za bardzo w tyle za najlepszymi - niestety tak się dzieje.

  #3 02.05.2016 09:58

Jedno wynika z drugiego tworząc ze sobą całkowitą zależność. Dopóki w Polsce rządzą przedstawiciele obcych interesów i nacji nie ma mowy o jakiejkolwiek suwerenności. Możemy mówić o odwrotnej strategii odbierania Polsce i narodowi tej suwerenności o czym świadczą ustawy inwigilacyjne i militarne wprowadzające obcych na terytorium kraju i dającym uprawnienia do pacyfikacji Polaków.

floyd   14 #4 02.05.2016 14:05

@yuwo: Suwerenność? Alternatywą jest harmonijna współpraca i taki cel przyświecał np. twórcom UE.
Problem w tym, że taka współpraca może być udana gdy wszystkie strony związku są na podobnym poziomie ekonomicznym, cywilizacyjnym, kulturowym. Jeżeli takiej współzależnosci niema budzą się demony i wzajemne oskarżenia, co obserwujemy obecnie w Europie.
Suwerenność w każdej dziedzinie w tym także politycznej to kosztowna zabawa i tylko najpotężniejsi mogą sobie na nią bezkarnie pozwolić.
Dla państw mnieszych, słabszych zawsze będzie się to wiązało z dużymi kosztami, czasami nawet izolacją państwa na arenie międzynarodowej, jak np. dzieje się to z Koreą Płn.
Słowo koszty w tym przypadku brzmi bardzo enigmatycznie, a tak naprawdę oznacza duże wyrzeczenia społeczeństwa na rzecz tejże suwerenności.
Osobiście wolał bym aby o tej suwerenności jak najmniej wypowiadali się politycy, a realizowana była by przez społeczeństwo na miarę jego możliwości intelektualnych czy finansowych.
Rola polityków w tych działaniach? Wystarczy, że nie będą przeszkadzać. :)

Autor edytował komentarz w dniu: 02.05.2016 15:00
sniper00   5 #5 02.05.2016 18:08

Tu ciekawy wpis o Elwro: https://www.facebook.com/RacjonalistaPL/photos/a.145252439365.112973.11436841936...

A tu coś o naszej Diorze: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9935

Ogólnie, zanim Polska weszła do UE, to zachód, zniszczył cały nasz potencjał, pod pretekstem modernizacji, zostały odsprzedane nasze najważniejsze firmy i potem ubite, aby nie stanowiły konkurencji...

yuwo   7 #6 02.05.2016 18:39

@floyd: Harmonijna współpraca? Brzmi nieźle, ale wolałbym mieć w swojej dyspozycji kluczową technologię bez której nie mogą się obyć podmioty tej harmonijnej współpracy. Jak to mówią: lepiej uzależniać, niż być uzależnionym. Czyli, dostarczamy wam zaawansowaną technologię, a wy nam dużo prostszą w wytworzeniu, ale w większej ilości. My jesteśmy w stanie wyprodukować, to co wy, ale nam się nie opłaca, bo jest zbyt proste, a wy nie wiecie jak wyprodukować, to co my dostarczamy. Tak jest moja definicja harmonijnej współpracy :-)

@sniper00:

Teraz nawet główni autorzy tzw. transformacji przyznają, że poszli zbyt mocno w prywatyzację. Zniszczenie dużych zakładów, w zasadzie przekreśliło szansę na dynamiczny rozwój, ponieważ została zniszczona baza, gdzie mogłyby być prowadzone badania i testy nad nowymi rozwiązaniami. A odbudować tego nie da się w ciągu 2-3 lat. Na to potrzeba co najmniej 15-20 lat. Tyle czasu jesteśmy na dzień dobry do tyłu, a każdy rok, to kolejne lata, które będzie coraz trudniej odrobić. W końcu skończy się na tym, że postanowimy być potęgą w produkcji ziemniaków, a nie zaawansowanych technologii.

Autor edytował komentarz w dniu: 02.05.2016 18:43
floyd   14 #7 02.05.2016 19:59

@yuwo: "Jak to mówią: lepiej uzależniać, niż być uzależnionym. Czyli, dostarczamy wam zaawansowaną technologię, a wy nam dużo prostszą w wytworzeniu, ale w większej ilości."
Swięta racja, a ja bym jeszcze dodał, że lepiej być bogatym niż biednym, zdrowym niż chorym, mądrym niż głupim. Mam jeszcze w zapasie więcej takich rewelacji.
Widzę u Ciebie ciągoty do tego by państwo tworzyło i zarządzało strukturami zapewniającymi te rewelacyjne osiągnięcia.
Niestety, wielokrotnie już wykazano, a praktyka potwierdziła, że państwo nie jest najlepszym organizatorem gospodarczych sukcesów.
Politycy są dobrzy jedynie w rozdzielaniu stanowisk dla swoich i ewentualnie zapewnieniu miejsc pracy w upadających zakładach z czym ostatnio mamy do czynienia np. w kopalniach, a jak słyszę, że minister rolnictwa zajmuje się jakąś tam stadniną koni i stanowi kto ma być jej dyrektorem, to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Biedni ci amerykańce, nie mają ministra rolnictwa. :(
To stwierdzenie "Zniszczenie dużych zakładów, w zasadzie przekreśliło szansę na dynamiczny rozwój, ponieważ została zniszczona baza, gdzie mogłyby być prowadzone badania i testy nad nowymi rozwiązaniami."
tak mnie rozbawiło, że dalszą dyskusję na ten temat uważam za bezprzedmiotową i nie mam zamiaru brać w niej udziału, a nawet żałuję, że cokolwiek wcześniej napisałem, bo to tylko strata czasu.

Autor edytował komentarz w dniu: 02.05.2016 21:08
jakubm87   3 #8 03.05.2016 09:00

@sniper00: Korporacje na całym świecie działają podobnie. Oracle, Google czy IBM masowo skupują różne firmy informatyczne z różnymi skutkami. Czasami coś z tego wychodzi czasami nie. Problem polega w tym przypadku na tym, że politycy w latach 90 mocno wierzyli, że prywatyzacja jest lekiem na całe zło polskiej gospodarki i nie stawiali żadnych warunków na temat przyszłości zakładu, chcieli dostać jak najwięcej pieniędzy i tyle. Z drugiej strony to czasy po transformacji były naprawdę dzikie w porównaniu z tymi po wejściu do UE. Nie wierzą w cudowne polskie państwowe firmy produkujące hi-tech, kult Optimusa czy Jacka Karpińskiego. Biorąc pod uwagę jak wygląda rynek hi-tech teraz i jakie firmy zostały przejęte lub zmarginalizowane na przestrzeni lat (Sun, Nokia, Motorola, Eriksson, Kodak, Grundig) nie wróżyłbym wielkiego sukcesu tamtym firmom. Rynek hi-tech jest strasznie dynamiczny i trudny.

jakubm87   3 #9 03.05.2016 09:02

@yuwo: Nigdy polskie firmy czy państwo nie będą uniezależnione od produktów przeważnie z USA. Wiele krajów próbowało to zrealizować, między innymi Japonia i nic z tego nie wynikło. Szczytem niezależności jest własna dystrybucja Linuksa. W dostarczaniu oprogramowania konieczne jest wsparcie producenta. Producent musi mieć dostęp do najlepszych specjalistów, których kupuje na rynku. Zarobki wysokiej klasy specjalistów przekraczają płacę prezydenta czy premiera tego kraju, nie mówiąc o warunkach jakie gwarantują międzynarodowe korporacje. Systemy które robi państwo mają duże opóźnienie przy wdrażaniu. Dosyć dobrze to pokazują cyrki z COI. Nie wierzę w informatykę na wysokim poziomie w wydaniu państwowym.

yuwo   7 #10 03.05.2016 12:33

@floyd: Pomimo, że zakończyłeś dyskusję odpowiem na część twojego postu, dotyczącego "zniszczenia dużych zakładów". Polska była wówczas w innej sytuacji. Duże zakłady produkcyjne, to były w zasadzie jedyne miejsca, gdzie można było prowadzić badania i wdrażać mniej lub bardziej nowatorskie rozwiązania. Chociażby ze względu na bazę sprzętową. Ich zniszczenie pozbawiło nas zaplecza, i to na samym początku transformacji gospodarczej. A to spowodowało niepowetowane straty i przejęcie rynku przez obcy kapitał i obce rozwiązania. Przecież wsparcie państwa dla przemysłu jest czymś normalnym. W USA zajmują się tym wyspecjalizowane agencje. Podobnie jest ze wsparciem dla uniwersytetów.

Model, gdzie państwo wspiera swoich przedsiębiorców jest powszechny w Azji. Takie firmy jak Samsung czy Sony nie miałyby szans bez protekcji państwa (cła, zamówienia publiczne, itp.). Radykalizm w gospodarce rzadko się sprawdza. Dobrze się o tym czyta, gorzej wdraża w życie.

Chociaż zgadzam się z Twoją tezą, że państwo nie jest najlepszym organizatorem gospodarczych sukcesów, to jednak nie można go eliminować z jednego powodu: konkurencja tego nie robi. Eliminując państwo pozbawiamy się jednej ze składowych naszej przewagi konkurencyjnej. A to chyba nie jest wskazane.

yuwo   7 #11 03.05.2016 12:39

@jakubm87: Uniezależnić się będzie bardzo trudno. Ale nie jest niemożliwe, przynajmniej w kluczowych rozwiązaniach. Chociaż trzeba uczciwie powiedzieć, że wiele krajów próbowało, ale w zasadzie żadna próba nie skończyła się pełnym sukcesem. Dlatego też tak ważna jest polityka państwa ukierunkowana na długotrwały rozwój.

Ostatnio w mediach były doniesienia o długości życia portali internetowych ufundowanych ze środków unijnych. Sporo kasy poszło w błoto, bo dotacja była duża, koszt wytworzenia niezbyt wielki, za to zyski spore i niemalże bez wysiłku. A gdyby te pieniądze poszły faktycznie na rozwój? Oczywiście trzeba byłoby zmienić sposób transferu technologii z ośrodków badawczych do biznesu, ale to kwestia odpowiednich uregulowań. Dobrze to widać po tzw. polskim grafenie. Dużo szumu, niby w laboratoriach wszystko gra, ale to Chińczycy wyprodukowali pierwszy e-czytnik w oparciu o tę technologię...

jakubm87   3 #12 03.05.2016 13:20

@yuwo: Na prawdę wierzysz, że można w łatwy sposób zbudować własny system bazodanowy? Praktycznie cały rynek klasycznych RDBMS-ów to Oracle, IBM, MS, darmowy Postgresql. Niestety do produktów Oracle czy IBM polskie firmy nie będą miały startu. Zawsze można używać Open Source, ale ma to również wady. Druga sprawa to patenty na technologie, tego nie przeskoczysz. My nie mamy technologii, dlatego że uzależniamy się od zachodu, tylko dlatego że sami nie potrafimy czegoś sensownego opracować. Robienie od lat znanych produktów typu bazy danych nie ma większego sensu, bo nie przeskoczysz Oracle czy IBM, chyba że opracujesz liniowo skalowalny wszerz RDBMS.

  #13 03.05.2016 17:22

mile, ze ktos mowi o odzyskaniu suwerennnosci bo potrafilismy wiele rzeczy robic i nasze febryki elektroniczne mialy co robic. niestety w erze komputerowej polska nie ma firm komputerowych ;-)

mly   6 #14 03.05.2016 20:15

@sniper00: Również ma takie przekonanie.

sniper00   5 #15 03.05.2016 21:40

@jakubm87: jakie by te firmy nie były, mogły produkować sprzęt konkurencyjny pod względem ceny, no i ważna sprawa, w przypadku embarga, konfliktowy itp, mielibyśmy nadal własną produkcję, może nie super nowoczesną jak w USA czy Japonii, ale na dzień dzisiejszy, jak by ktoś nas odciął od elektroniki z zagranicy, to Polska leży i kwiczy... Jeśli spojrzymy na to jaką technologię oferowali na początku lat 90` to Polska wcale nie odstawała od zachodu... można było przecież inwestować zarobione pieniążki w badania i rozwój technologii, a nie tylko przejadać... Dziś praktycznie cały nasz przemysł, od stoczniowego, po samochodowy i elektroniczny trzeba budować od zera... a jest dużo trudniej niż wtedy było, bo zalewa nas masa taniej elektroniki z Chin i przy braku "granic" z zachodem, ciężko naszym przedsiębiorstwom się wybić itp...

StawikPiast   10 #16 03.05.2016 23:03

@sniper00: Polska nie odstawala w elektronice w latach 90 tylko już w 70 i to wlasnie także dzięki temu ze miała być niezalezna (czy bardziej blok radziecki).
A teraz tak na otrzeźwienie z tych bzór. Czy wolicie mieszkać w uzleżnionej Koreii Południowej czy w niezależnej Koreii Pułnocnej?

sniper00   5 #17 03.05.2016 23:51

@StawikPiast: W czym odstawały produkty Diory, Radmora czy Fonic`i od zachodnich sprzętów grających klasy Hi-Fi?

Tu cytat z linku który umieściłem powyżej, dotyczący Elwro i komputerów produkcji polskiej:

"W drugiej połowie lat osiemdziesiątych powstał w polskim ELWRO program produkcji mikrokomputerów. W owym programie była prognoza, że nastąpi lawinowa komputeryzacja kraju, którą należy oprzeć o własny sprzęt, którego produkcja daje zatrudnienie dla 7 tysięcy ludzi. W latach osiemdziesiątych ELWRO produkowało komputery biurkowe PC Elwro 801 AT nie ustępujące jakością komputerom amerykańskim. W końcu lat osiemdziesiątych Elwro przygotowywało się do produkcji komputerów PC nowej generacji, konstrukcja opracowana przez polskich fachowców.
Do tego celu wybudowano najnowocześniejszą halę produkcyjną w Europie.
Do produkcji nowej generacji komputerów zakupiono za granicą najnowocześniejsze linie produkcyjne. ELWRO miało szansę stać się największym producentem komputerów PC w Europie.
Prace przygotowawcze do produkcji komputerów PC nowej generacji szybko postępowały naprzód.
Zaczęły przychodzić w kontenerach zamówione za granicą nowoczesne maszyny.
Nie zdążono ich nawet rozpakować, gdyż Rząd premiera Mazowieckiego podjął decyzję o sprzedaży ELWRO niemieckiej firmie SIEMENS.
Efektem działań firmy SIEMENS było zwolnienie ponad 6000 pracowników i wywiezienie do Niemiec wszystkich kontenerów z zakupionymi przez ELWRO liniami produkcyjnymi do produkcji komputerów PC nowej generacji.
Następnie zaczęto demontować nowoczesne maszyny produkcyjne.
Po wywiezieniu do Niemiec całego parku maszynowego, niemiecki właściciel przystąpił do wyburzania zakładu ELWRO.
Na początku zburzono najnowszą halę produkcyjną. Następnie zaczęto wyburzać pozostałe budynki.
W ten sposób na początku lat dziewięćdziesiątych wyburzono około 60 procent budynków ELWRO.
Dzieła zniszczenia dokończono po roku 2000.
W podobny sposób postąpiono z większością polskiej gospodarki."

mwsv   1 #18 04.05.2016 18:02

@sniper00: "Ogólnie, zanim Polska weszła do UE, to zachód, zniszczył cały nasz potencjał, pod pretekstem modernizacji, zostały odsprzedane nasze najważniejsze firmy i potem ubite, aby nie stanowiły konkurencji."

Jak zwykle - "najważniejsze firmy". Zawsze jak pojawia się argument o "złym zachodzie co wykupił polskie, postpeerelowskie perełki gospodarcze" to symptomatyczne jest to, że w zasadzie nikt nie mówi o konkretnych nazwach.

Ale to już taka nasza polska mentalność, oczywiście głównie wśród zwykłych obywateli - my nie potrafimy pojąć, że kluczem do sukcesu gospodarczego nie jest nacjonalizacja gospodarki, posiadanie firm o kapitale wyłącznie polskim, kluczem jest maksymalny możliwy rynek zbytu, współpraca z podmiotami z całego świata, eksport towarów oraz skuteczne inwestowanie w innych krajach, wykup firm. Na szczęście wielu polskich biznesmenów tej mentalności nie podziela i tak Asseco kupuje konkurentów na Słowacji, w Izraelu, czy bodajże Portugalii, Maspex posiada swoje spółki w Bułgarii, na Węgrzech, czy w Rumunii, Orlen w Czechach, na Litwie, czy w Norwegii, a Nowy Styl w Niemczech.

Zawsze kij ma dwa końce - mając polskie sieci handlowe zyski zostają w Polsce, ale też producenci towarów do takich sieci mają ograniczone możliwości zbytu, bo szalenie ciężko byłoby wejść polskiej sieci handlowej typu Tesco, czy Lidl, na rynki zagraniczne. Masz w kraju przewagę zagranicznych sieci handlowych, to z jednej strony zysk z takich sieci należy do kapitału zagranicznego (który akurat w naszym kraju jest często reinwestowany), ale z drugiej strony producenci towarów do takich sieci zarabiają krocie na eksporcie swoich produktów w ów sieciach na całym świecie.

jakubm87   3 #19 04.05.2016 18:57

@sniper00: Zakładasz błędnie moim zdaniem, że firmy mogłyby istnieć i produkować po dzień dzisiejszy, co jest mało pewne. Zglobalizowany przemysł technologiczny to trudny teren, wiele lepszych firm na przestrzeni lat przegrało z Azją. Następna sprawa to problemy ze sprzedażą polskich marek na początku lat 90. Nowo powstające firmy przeważnie miały nazwy z angielskiego, opinia o polskich produktach była bardzo zła. Twierdzenie, że polski przemysł komunistyczny dało się łatwo uratować to romantyczno-narodowe fantazje.

StawikPiast   10 #20 04.05.2016 19:43

@sniper00: "celu wybudowano najnowocześniejszą halę produkcyjną w Europie. Do produkcji nowej generacji komputerów zakupiono za granicą najnowocześniejsze linie produkcyjne. ELWRO miało szansę stać się największym producentem komputerów PC w Europie. Prace przygotowawcze do produkcji komputerów PC nowej generacji szybko postępowały naprzód. "

Sniper czytaj proszę mniej propagandy. Maszyny owszem były i służyły do montowania komputerów PC, czyli Elwro chciał zbudować montownię komputerów a nie fabrykę (taka jak jest obecnie Dell-a pod Łodzią). Oczywście nie ma w tym nic złego że chcieli składać komputery ale nie jest to żadna niezależność czy super technologia. Wszystko co zaawansowane i tak musiało pochodzić z importu bo u nas nie produkowało się mikroprocesorów klasy x86 które już wtedy królowały.