r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Disney nieświadomie demonstruje, jak zachęcić do piractwa

Strona główna AktualnościINTERNET

Na początku należy zaznaczyć, że w Stanach Zjednoczonych relatywnie droga telewizja kablowa przeżywa ciężkie chwile i traci grunt na rzecz dużo wygodniejszych dla zabieganych Amerykanów (i tańszych) usług, jak Netflix czy Amazon Prime. Pojawiły się nawet poradniki, jak można odciąć sobie kabel (przez grę słowną utożsamiany z pępowiną) i czym go zastąpić, z drugiej strony zaś uznana za obrzydliwą kampania zachęcająca do pozostania przy telewizji kablowej.

Wspominam o tym, gdyż zachowanie wytwórni posługującej się nazwiskiem twórcy najpopularniejszych postaci animowanych świata, w tym kontekście wygląda jeszcze śmieszniej. Między innymi dla Amerykanów programy świąteczne czy specjalnie wyprodukowane na tę porę roku odcinki seriali są nieodłączną częścią obchodów Bożego Narodzenia. Niektórzy jednak wcale nie mają powodu do radości, zwłaszcza jeśli patrzą na zawiedzione miny swoich dzieci, którym Disney odciął dostęp na Amazonie do takich programów na czas Świąt. Najgorsze jest to, że nie tylko nie można ich kupić w tym okresie. Osoby już posiadające prawo do oglądanie tych materiałów również straciły do nich prawo.

Jedną z takich osób jest Bill, którego historię można znaleźć na Boing Boing — kupił na Amazonie dla swoich dzieci kilka ulubionych programów świątecznych, z myślą, że będą mogli oglądać je co roku. Wczoraj chciał puścić im Disney Prep and Landing 2 i jak musiał być zdziwiony, kiedy przekonał się, że program jest niedostępny. Prawo do oglądania materiału odzyska… w lipcu. W cytowanym liście Bill pisze: Może to standard w nowym, cyfrowym świecie i dzieje się nie tylko na Amazonie. Jeśli tak, chrzanić ten nowy świat i niech mi dadzą fizyczną kopię. Amazon zrekompensował mu stratę, proponując inne materiały, ale to nie to samo.

r   e   k   l   a   m   a

Niedostępne są także inne programy, jak kolędujące Muppety. W pokrętnym rozumowaniu Disneya prawdopodobnie krok ten przekona amerykańskie rodziny do włączenia telewizora o odpowiedniej godzinie i obejrzenia specjalnych wydań na kanale Disneya. A tymczasem internauci i publicyści zastanawiają się, czy po Świętach na liście najintensywniej pobieranych z sieci peer2peer materiałów, obok Grawitacji, znajdziemy film Piękna i Bestia: Zaczarowane Święta albo Disneyowską wersję Opowieści Wigilijnej (na razie jest jeszcze dostępna na Amazonie, ale w każdej chwili może się to zmienić). Szczerze im tego życzę.

Do zarządu wytworni widocznie nadal nie dotarło, że w dzisiejszych czasach ograniczanie dostępności materiałów wcale nie spowoduje, że rzesze zainteresowanych sięgną do „jedynie słusznego” źródła. Zakłopotani rodzice muszą teraz tłumaczyć swoim pociechom, że nie mogą obejrzeć świątecznej bajki i pewnie niejedna rodzina w desperacji sięgnie po nieautoryzowaną kopię.

Zachowanie Disneya jest wyjątkowo paskudne, zwłaszcza w takim okresie, ale Amazon też nie pozostaje bez winy. Regulamin platformy dystrybucji gwarantuje właścicielowi praw do materiału wycofanie go w każdej chwili, jeśli będzie miał taki kaprys, nawet jeśli klienci już kupili dostęp do niego. Można się było spodziewać, że w końcu znajdzie się studio bądź wydawca na tyle złośliwy, że wykorzysta swoje prawo w jakimś pokrętnym celu.

Polakom dobrze znane są podobne przypadki na Spotify czy Deezerze, skąd bez ostrzeżenia znikają dobre płyty… tylko że tam nie boli to w takim stopniu, bo nie kupujemy dostępu do konkretnych pozycji, a ogólnie do biblioteki usługi.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.