r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dmail: „prawie” bezpieczna poczta z opcją autodestrukcji wiadomości

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Czasami zachodzi potrzeba zabezpieczenia wysyłanej poczty elektronicznej lub jej skasowania. W takim przypadku pomóc nam może nowa usługa serwisu Delicious, jaką jest Dmail. To proste rozwiązanie nie tylko zabezpieczy treść maili przed wzrokiem osób postronnych, ale dodatkowo umożliwi skorzystanie z opcji autodestrukcji po określonym czasie.

Jak na razie Dmail jest dostępny w ramach darmowej wersji testowej. W przyszłości będą dostępne płatne plany dla użytkowników domowych, ale i firm. Do działania potrzebuje rozszerzenia do przeglądarki Google Chrome, obsługuje natomiast skrzynki nadawcze Gmail. Zastosowanie jest więc nieco ograniczone, niemniej i tak można je wypróbować. Zaraz po zainstalowaniu dodatku dostępnego w Chrome Web Store zmian zapewne żadnych nie zauważycie – najpierw należy przełączyć język interfejsu Gmaila na angielski, dokonacie tego w ustawieniach poczty.

Na szczęście dalej jest już znacznie łatwiej. Dmail integruje się z oknem tworzenia nowych wiadomości. Umożliwia włączenie usługi, a także wybranie czasu, po którym wiadomość zostanie automatycznie zniszczona. Gdy już wyślemy maila, w dowolnym momencie możemy przejść do zakładki „All Dmail” i w razie potrzeby go wycofać. Jak to działa, skoro wysłana przez nas wiadomość trafia na serwer odbiorcy i tak naprawdę nie mamy nad nią kontroli? Okazuje się, że Delicious nie wysyła wiadomości bezpośrednio do adresata. Ten otrzymuje jedynie maila z linkiem pozwalającym na otworzenie oryginalnej wiadomości w przeglądarce internetowej. To, co wysłaliśmy, jest przechowywane na serwerach twórców Dmaila.

r   e   k   l   a   m   a

Autorzy chwalą się, że cała usługa nie wymaga tworzenia dodatkowych kont, oferuje nielimitowaną liczbę odbiorców i wiadomości wysyłanych w trakcie miesiąca, nowoczesny interfejs, a także zabezpiecza nasze dane dzięki szyfrowaniu. Może to przekonać całkowitego laika, nas jednak nie przekonuje: nie znamy żadnych szczegółów technicznych (mowa jest jedynie o 256-bitowym szyfrowaniu: jakim algorytmem, tego już niestety nie wiadomo), a świadome wysyłanie poczty na zupełnie inne serwery nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Producent co prawda zastrzega, że przechowuje jedynie postać zaszyfrowaną, a klucz służący do odszyfrowania jest wysyłany tylko do adresata i skrzynki nadawczej autora, ale czy w kwestii bezpieczeństwa możemy polegać na tego typu obietnicach? Samo zapisywanie kluczy w skrzynce budzi spore wątpliwości.

Lepiej skorzystać ze sprawdzonego i otwartego GPG do ochrony treści i poświadczania autentyczności. Poza tym opcja usuwania wiadomości działająca teoretycznie „zawsze” jest łatwa do ominięcia: wystarczy, że odbiorca skopiuje jej treść i zapisze w innym miejscu. Tak naprawdę nasza kontrola jest niewielka, a nakładka Dmaila stanowi jedynie (mocno ograniczoną co do platformy) namiastkę czegoś naprawdę interesującego. Gmail od jakiegoś czasu oferuje natomiast opcję wycofywania wysyłanej wiadomości. Rzecz w tym, że możemy tego dokonać jedynie przez 30 sekund od naciśnięcia przycisku wysłania. Później wiadomość trafia do Internetu i nie mamy nad nią żadnej władzy.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.