r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Doom: The Boardgame

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Baza na Marsie. Hordy potworów z piekła rodem. Samotny marines, którego jedynym celem jest przeżyć. Brzmi znajomo? Chyba wszyscy słyszeli o Doomie. Ta słynna (15-letnia już) seria zapisała się złotymi zgłoskami w historii przemysłu rozrywki elektronicznej, a na pewno zmieniła sposób w jaki postrzega się szeroko pojęte gry. Na fali tej popularności powstała planszówka, wydana przez Fantasy Flight Games, a zaprojektowana przez Kevina Wilsona. Oczywiście jest ponuro, w końcu to horror. Równie oczywisty jest cel – przeżyć. Pomimo całej tej powagi tytuł wypada bardzo rozrywkowo, nie męczy, a śmiechu i radości jest tutaj wbrew pozorom bardzo dużo.

Fabuła taka sama jak w cyfrowym odpowiedniku – do bazy Union Aerospace Corporation na Marsie wtargnęły nieznane istoty, nastawione rzecz jasna negatywnie wobec każdego żyjącego. Tytuł reprezentuje gatunek produkcji taktyczno-przygodowych, opartych na eksploracji terenu. Jeden gracz wciela się w rolę Najeźdźcy, pozostali zaś stają się marinesami, usiłującymi wydostać się ze strefy zagrożonej, ratując przy okazji wszystkich ocalałych i przecierając sobie drogę ucieczki. Tematyka ta sprawia, że każdy kto zna którekolwiek z najsłynniejszych dzieci id Software poczuje się jak w domu i z chęcią zasiądzie do wesołej rozwałki, która bądź co bądź jest sercem tego produktu. [image source="Galerie/Inne/Doom_the_Boardgame:14511" mode="normal"]

Po otwarciu pudełka pierwsze zaskoczenie to ilość starannie wykonanych plastikowych figurek. Bez wątpienia stanowią one najefektowniejszą częścią tego tytułu. Dodatkowymi komponentami jest cała masa żetonów, kart i „klocków” do montowania poziomów. Całość składa się bowiem z kilku scenariuszy, opisanych w specjalnej książeczce, zawierającej rozpiskę i schematy składania map z dostępnych elementów, razem z rozkładem apteczek, amunicji, kluczy oraz innych fantów do zebrania. Całość przypomina zatem klasycznego (planszowego) Space Hulka, czy growy pierwowzór - czyli Dooma właśnie. Poziomów jest skończona ilość, z odsieczą przychodzi jednak Internet – na fanowskich stronach można znaleźć całą masę nowych kampanii do rozegrania, a nawet specjalny edytor do tworzenia własnych misji. Kreatywni mają zatem ogromne pole do popisu, przyczyniając się w ten sposób do przedłużenia żywotności gry.

r   e   k   l   a   m   a
1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.