Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O edukacji...

... od strony studenta.

Mianowicie chciałbym opisać kilka dziwnych sytuacji, które spotkały mnie i moich znajomych w trakcie edukacji. O tym co próbowaliśmy osiągnąć a co otrzymaliśmy.

Mianowicie na 1 roku studiów informatyki programowania nie było wiele. Ot w pierwszym semestrze posiadaliśmy 2 godziny wykładów tygodniowo z języka C i 2 godziny laboratoriów co 2 tygodnie. Jak sami widzicie nie jest to wiele. Sam C jest potężnym językiem, w którym pisze się współcześnie systemy operacyjne i nie tylko. Same wykłady jak i laboratoria były ciekawe. Wykładowca jak i laborant wkładali serce w to co robili jednak o ile na wykłady ilość godzin była dobra tak laboratoriów było stanowczo za mało.

Jako, że jestem fanem języka C i jego pochodnych w sporej części poświęciłem się i po zajęciach pomagałem kolegom przyjmując ich u siebie i tłumacząc działanie kolejnych elementów języka jak i ucząc ich tworzyć proste algorytmy. W dodatku na forum mojego roku pojawił się spory kurs języka C, który jak się okazało zdobył zainteresowanie ludzi z kilku innych kierunków, którzy również musieli znać ten język.

I tak mijały kolejne dni pierwszego semestru a ja sobie wciąż powtarzałem, że będzie lepiej. Nie było. W drugim semestrze było o wiele gorzej. Wykłady z języka C++ były tak okropnie ciekawe, że gdy już dotarłem na uczelnie na 8 rano to bez krępacji spałem na ławce. Zajęcia były obowiązkowe i jeśli miało się mniej niż 3 obecności można było ubiegać się o zwolnienie z egzaminu pod warunkiem posiadania dobrej oceny z ćwiczeń. Jeśli już o ćwiczeniach mowa to tu była masakra. Prowadził je człowiek niekompetentny, który z C++ miał chyba niewiele wspólnego. Wielokrotnie go poprawiałem, podpowiadałem lub proponowałem lepsze rozwiązania. Jedyne zajęcia, na których nie mogłem się wykazać, to te z obsługi Visuala. Nie znam tego środowiska a po zajęciach nawet go nie lubię. Mianowicie naszymi zadaniami było otwieranie gotowych projektów i we wskazanych przez ćwiczeniowca miejscach dopisywać odpowiednie funkcje WinApi aby dodać przycisk lub widget tekstu. Po prostu żenada. Ale widząc co się dzieje już w 2 tygodniu zajęć zareagowałem i informując odpowiednie osoby na uczelni o sytuacji stworzyliśmy petycję o dodatkowe zajęcia z C++. W końcu uczelnia miała pieniądze aby męczyć nas zajęciami wyrównawczymi z przedmiotu, który wszyscy zdali semestr wcześniej to i pewnie się znajdą na kolejne. Niestety prośba pisemna z podpisami wszystkich studentów roku nie potrafi nic zdziałać.

Petycja to nie były jedyne akcje informujące o tym, że źle się dzieje. Komunikowaliśmy się z dziekanem i prodziekanem do spraw naukowych posiadając wypowiedzi inżynierów i magistrów, którzy ukończyli moją uczelnię o sytuacji jaka napotykają po ukończeniu studiów - czyli ogólnie więcej płaczu niż pochwał. Prodziekan do spraw naukowych nie raczył nawet odpisać. Sam dziekan dał jednak odpowiedź tłumacząc się, że ma związane ręce ponieważ wszystko jest narzucone z góry i odesłał nas do odpowiednich dokumentów poniekąd potwierdzających jego słowa. Mówię poniekąd ponieważ część przedmiotów jest narzuconych z góry. Były to przedmioty zawodowe jak programowanie, systemy operacyjne czy algorytmy i złożoność obliczeniowa. A my posiadamy wiele przedmiotów nie wnoszących nic do naszej wiedzy jak przedmioty humanistyczne, ekonomia czy miernictwo. Mieliśmy również inspekcję, która wykonywana jest przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Tam otwarcie przy dziekanie i przy kilku innych władzach uczelni otwarcie mówiliśmy co jest nie tak. Z samego ministerstwa również nie było większego odezwu na nasze żal.

Niestety na dalszą walkę zabrakło sił bo z większością przedmiotów, które są mi niepotrzebne musiałem spędzić więcej czasu niż przedmiotami zawodowymi. Ostatecznie przyszła sesja i lato. A po lecie nowy semestr.

I tu już mamy pewne zdziwienie. Nasze petycje nie do końca zostały wyrzucone do kosza. Mianowicie ludzie na pierwszym roku odczuli to. Zmienili się ludzie na stanowiskach. Przedmiotów zaczęli uczyć ludzie bardzie odpowiedzialni i z pasją. Widząc, że coś się dzieje postanowiliśmy walczyć dalej. Pewni wykładowcy dość otwarcie popierali nasz bunt przeciwko temu co robi uczelnia. Dziś jest kilka przedmiotów, na które nikt nie uczęszcza ponieważ nie są one potrzebne a także nie ma ich w programie nauczania. Tak właśnie. Studenci są zmuszani uczęszczać na zajęcia, których nie ma w rozpisce studiów i które z kierunkiem informatyka nie mają nic wspólnego.

Ale miałem właśnie tu o tym jak to mamy zamiar walczyć dalej. Otóż po pomoc udaliśmy się do ludzi, którzy nas popierali. Udzielają nam rad gdzie i z kim rozmawiać a także sami rozmawiają gdy nasze prośby nic nie dają. O ile w tym semestrze już nic nie zmienimy bo astrologowie zapowiadają miesiąc sesji i nastąpi drastyczny spadek populacji studentów tak na przyszły semestr mamy plany. Znamy wykładowców, którzy będą nas uczyć i chcemy ich zastąpić osobami, które są do tego bardziej odpowiednie. Mówiąc bardziej odpowiednie chodzi mi o ludzi, którzy poza uczelnią posiadają doświadczenie w tym co mieliby uczyć. Aktualnie jesteśmy w stanie rozmów z potencjalnymi nowymi wykładowcami. Następnie tworzymy nowe petycje i z poparcie owych ludzi mamy zamiar walczyć o lepsze warunki nauczania.

To tak o planach a teraz kilka faktów, które nie są powszechnie znane. Mianowicie chodzi o punktację przedmiotów. Jak wiadomo, każdy przedmiot ma swoją ilość punktów ECTS (dla nie poinformowanych są to punkty, które zdobywa się za zaliczone przedmioty; jeśli zdobędziesz za mało możesz ubiegać się o warunkowe przejście a gdy naprawdę mało ich zbierzesz dopiero wylatujesz), i teoretycznie każdy ma tyle na ile jest ważny. Pytanie ważny dla kogo? U mnie żaden z przedmiotów zawodowych nie posiadał więcej niż 4 punkty, a z reguły ich ilość oscyluje w granicy 1.5 punkta. Natomiast przedmioty pozostałe mają ich od 4 wzwyż. Wynikiem tego jest podejście, że lepiej nie pisać projektu z programowania ponieważ przedmiot posiada tylko 1.5 punktów ECTS i lepiej siedzieć nad statystyka, która posiada ich 6 czy przedmiotami humanistycznymi, które mają 4. I spora ilość studentów tak robi.

Wpis trochę mi się przedłużył więc już kończę :).

Mianowicie studia informatyczne, na niektórych uczelniach to kpina. Nie zawsze studenci sami coś zdziałają, nie zawsze wykładowcy czy inni pracownicy coś zdziałają ale my połączyliśmy siły. Walczymy razem o to aby człowiek szedł na studia się czegoś nauczyć i zdobyć wiedzę, która pozwoli nam w przyszłości zdobyć dobrą pracę lub stworzyć własną firmę, a nie tylko po papierek, który mówi że g*wno potrafimy.

Także przyszli studenci walczcie o swoje prawa. Studia nie muszą być nudne i można zmienić wiele tak aby studiowało się lepiej. Nie jesteście sami. Szukajcie pomocy u wykładowców, w organizacjach studenckich i w zapisach prawnych. Pozbądźmy się ludzi, dla których informatyk to tylko inna nazwa elektronika (niektórzy wykładowcy wciąż tak uważają). 

programowanie hobby inne

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #1 13.01.2012 12:05

Niestety kolego porywasz się z motyką na księżyc. Jakbyś nie kombinował to i tak nie zmienisz polskiego systemu edukacji. A jak będziesz za dużo podskakiwał, to CI wykładowcy (czy tam władze uczelni) udowodnią, że nie jesteś w stanie kontynuować nauki na tej uczelni. Czytaj - po prostu Cię wyrzucą.
Niestety talka jest mentalność na Polskich uczelniach.

Frankfurterium   10 #2 13.01.2012 14:44

I tak nie najgorzej. Raz (na szczęście tylko raz) miałem przedmiot, gdzie "Nauczycie się C# i zrobicie taki a taki projekt. Nie sprawdzam obecności. Do zobaczenia za pół roku"... Co prawda programowanie nie jest naszą specjalnością, ale jednak taki informatyk po studiach dysponuje umiejętnościami samouka ;-/

  #3 13.01.2012 14:48

@Shaki81 Przykre ale prawdziwe. System edukacji jest fatalny, kończę studia na Polibudzie Warszawskiej kierunek Informatyka i szczerze powiedziawszy studia mnie niczego nie nauczyły... Większość przedmiotów kompletnie nie związana z kierunkiem (miernictwa, statystyki, elektroniki, prawo gospodarcze itp itd.) i prowadzący, starzy wyjadacze, którzy co niektórzy mają problem z podstawową obsługą komputera ;] Ale wszelkie pojedyncze próby ataku tej starej gwardii są daremne. Sam podsłuchałem pewnego razu rozmowę w dziekanacie dziekana z "panią z dziekanatu" na temat kilku profesorów starej daty, bardzo uciążliwych, nie mających już pojęcia o nowych technologiach ale których po prostu nie są w stanie się pozbyć.
Dla mnie Politechnika Warszawska to tylko droga do papierka prestiżowej uczelni. I wśród znajomych panuje takie samo zdanie. Nie warto się starać zbytnio na uczelni bo uczelnia a praca to dwa różne światy. Pracuję w międzynarodowej firmie jako młodszy admin i dopiero teraz widzę, że teoria, nauka to zupełnie co innego niż praca w zawodzie ;] w pracy wszystkiego uczysz się od nowa

GL1zdA   12 #4 13.01.2012 14:53

U nas (PW) wprowadzili ankietowanie zajęć i na podstawie wyników dokonywane są zmiany (personalne). Zasadniczo nie licz na to, że nauczą cię programować na studiach, bo gdyby rzeczywiście byli mistrzami C czy C++ to by na uczelni nie siedzieli (to tak jak oczekiwanie, że w liceum kogoś nauczą programować - dobrzy programiście mają bardziej dochodowe zajęcia). Zajęcia z języków programowania mają cię raczej nauczyć posługiwania się konkretnym paradygmatem programowania niż językiem. Skup się na przedmiotach, które dają wiedzę z konkretnej dziedziny (np. obliczenia równoległe, przetwarzanie tekstu), najlepiej prowadzone przez kompetentną osobę (na każdej uczelni ktoś taki się znajdzie), umiejętności praktyczne i tak musisz nabyć sam, tu żadna uczelnia nie pomoże.

McDracullo   17 #5 13.01.2012 15:40

Co to za uczelnia? Ja co prawda informatyki nie studiuję, ale kierunek "bardziej techniczny" (jak to stwierdził nasz dziekan) i powiedzieć muszę, że przez 7 semestrów (za chwilę mam egzamin dyplomowy) miałem przekrój prowadzących - od tych z pasją do tych "uczących za karę". Są i tacy, którzy czytają notatki z pożółkłych kartek... (według prowadzącego przedmiot zakończył się na początku lat 80... a jego rozwój trwa nadal i raczej trwać będzie).
Ankiety - są i u mnie - i nawet się coś zmienia.
A propo "informatyk to nie elektronik" - owszem. Ale co technicznego jest więc w zawodzie informatyka (pytanie postawione przez matematyków, na tym wydziale na mojej uczelni nie ma już dla nich studiów inżynierskich ponieważ nie mieli przedmiotów stricte technicznych)? Samo programowanie? Na matematyce, też jest go sporo (przynajmniej na mojej uczelni). Aby uczelnia mogła nadać tytuł inżyniera (a na to liczy sporo osób idących na politechnikę) przedmioty techniczne być muszą.
Sam studiuję automatykę.

LordRuthwen   6 #6 13.01.2012 15:44

Ankiety... u nas CAŁE trzy roczniki pojechały po jednym z "wykładowców", któremu dają prowadzeni przedmiotów, których nikt inny nie chce, efekt jest taki, że nikt nic nie wie, a na zaliczeniu ZAWSZE zalicza dokładnie 30%, kolejny termin... 30%... itd.
Nic to nie daje, gość jest nie do ruszenia.

GL1zdA   12 #7 13.01.2012 15:46

@McDracullo
Z tego co pamiętam, do inżyniera muszą być laborki, a tych jest masa. Tu masz przykład, co studiuje się na informatyce na PW:
http://eres.elka.pw.edu.pl/eres/wklasprog$kla.QueryViewByKey?P_ID_KLASY=PZ-ISI&a...

sla17   7 #8 13.01.2012 16:09

Niestety, trzeba zacisnąć zęby i przeboleć to, a kształcić się we własnym zakresie. Polska edukacja na każdym szczeblu mocno kuleje, wszystko nadaje się do kasacji i napisania od nowa.

MaRa   8 #9 13.01.2012 16:47

Od kiedy to szkoła służy do uczenia czegokolwiek? Jest wąska grupka, która ma cały czas średnią w granicach minimum 5, w każdej szkole traktują ich priorytetowo, na studia przyjmują bez egzaminów itd. A resztę po prostu się równa i daje jakieś nonsensowne zajęcia/zadania, aby czymś zająć i by się nie nudzili. Co prawda w praktyce ci piątkowi wcale nie są najbystrzejsi, bo do dobrej oceny wystarczy pamięć, nauczenie się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. A potem wykluwają się z nich "naukowcy", nie potrafiący niczego innego od powtarzania starych sloganów i niszczenia/wyśmiewania teorii, które nie pochodzą spoza ich wąskiego grona, bo te podważają ich "autorytet". Nauka bardzo przypomina religię - są towarzystwa wzajemnej adoracji, liczy się prestiż i kasa, karierę można zrobić jedynie powtarzając "prawdy wiary", dla niepoznaki nazywane "teoriami naukowymi".

Druedain   14 #10 13.01.2012 16:50

Haha, do pewnego miejsca sobie myślałem „skąd ja to znam?”, ale później pomyślałem „jacy studenci, taka uczelnia”.

Sposób w jaki traktujesz naukę języka C i pochodnych się bardzo chwali, jest to tak praktyczne, że nawet nie ma sensu o tym mówić. Tak samo chwali Ci się, że chciałeś kolegom pomagać, a w dłuższej perspektywie coś zmienić ze sposobem nauczania. Jest jedno ale…

Na studia (nie do technikóm, zawodówki, szkoły policealnej, na szkolenia) się idzie po to by być osobą WYKSZTAŁCONĄ. Jeżeli oczekujesz wyłącznie praktycznych aspektów podczas studiów, to mam dla Ciebie złą wiadomość. ŹLE wybrałeś. Z tego co u siebie zauważyłem, jedyny chyba przedmiot humanistyczny to filozofia, którą mają nam wprowadzić za rok. Dla mnie to jest właśnie straszne, że się nie traktuje nas jak osoby, które poszły na studia, tylko jak ludzi na jakimś kursie. Ja już się domyślam w jaki sposób ta filozofia będzie traktowana…

Życzę Ci jak najlepiej, ale z takim oglądem jaki masz teraz myślę, że warto byś sobie zadał pytanie „po co mi te studia?”.

A co do nauczania C++… U mnie koleś nauczał jakieś hybrydy C++, C i Borland C++, a wymogiem było to samo, czyli dopisywanie w odpowiednich miejscach odpowiednich rzeczy… Gdy od czasu do czasu miałem okazję zajrzeć do kogu źródłowego ludzi z roku, widziałem spaghetti w najlepszym wydaniu :D Najgorsze jest to, że u mnie z jednej strony wszyscy poszli na studia inżynierskie, a z drugiej czekają na specjalizację związaną z grafiką komputerową i narzekają strasznie na te przedmioty inżynierski. Prawie nikt nie ma ambicji zrobić coś choćby poprawnie, jeśli tylko jest szansa na zaliczenie przedmiotu bez tej staranności. A sam wykładowca powiedział, że od połowy semestru będzie robienie GUI. Powiedziałem mu, że Borlanda nie znam (na uczelni pojawiłem się od drugiego semestru), ale mogę zrobić i mu pokazać GUI w jakiejś innej bibliotece. Koleś się zgodził, ale Qt chyba pierwszy raz na oczy widział i zwyczajnie nie był kompetentny by oceniać to co widział. Problemem nie było to, że Qt to jakaś bardzo abstrakcyjna rzecz, tylko to że skoro mogłem sobie poradzić bez instalacji Windowsa i Borland Buildera to wolałem z tego skorzystać. Gdyby (tak jak na poprzedniej uczelni) mowa była o robieniu GUI w GTK+, które jest od platformy niezależne to nie widziałbym problemu i robiłbym pewnie to co wszyscy. O tym, że na poprzedniej uczelni Qt nie byłby czarną magią dla oceniającego też warto wspomnieć.

McDracullo   17 #11 13.01.2012 16:50

@GL1zdA
Laborki laborkami - moja dziewczyna ma laborki na prawie z kryminalistyki i jakoś inżynierem nie będzie. Każdy inżynier powinien mieć jakieś podstawy na temat rozkładu sił czy rozpływu prądów..

Druedain   14 #12 13.01.2012 16:52

@MaRa Sugerujesz, że nie można być po prostu zdolnym by mieć tą średnią 5.0?

sla17   7 #13 13.01.2012 17:11

Ocena to nic. Wolę moją uczciwie wypracowaną 4,2-4,5 niżeli "ściągniętą" i "naciągniętą" 4,75+. W życiu ściągnąłem może z dwa, maksymalnie trzy razy. A w szkole - faktycznie, zdolni są - ale bez ściągania tak dobrze by nie było.

GL1zdA   12 #14 13.01.2012 17:13

@McDracullo
Jak sobie sprawdzisz definicje czym jest inżynieria, to informatykasię w nią doskonale wpisuje. Na informatyce masz laborki z przedmiotów technicznych (miałeś przykłady w moim poprzednim poście). "podstawy na temat rozkładu sił czy rozpływu prądów" - takie rzeczy wiesz po ogólniaku, u mnie na informatyce fizyka to była tak naprawdę fizyka + rachunek różniczkowy oraz fizyka półprzewodników, przez elektronikę (teoria obwodów, sygnałów, układy elektroniczne) też nas solidnie przeczołgali.

@Druedain
Ja wykład z filozofii wspominam bardzo dobrze. Koleś opowiadał ciekawie i jako odchamiacz zajęcia doskonale się sprawdziły.

@MaRa
Nie przesadzajmy. Na politechnikach nie ma wiary w voodoo.

McDracullo   17 #15 13.01.2012 17:42

@GL1zdA - zdziwiłbyś się ile osób nie wie nic na ten temat po ogólniaku. Bo tłukli tylko matmę. Skoro przeczołgali was solidnie - ok - nie zazdroszczę. Ale przeczołgali was właśnie przez to, żebyś mógł potem mieć tego inżyniera. Sama matma na PG też posiada kilka przedmiotów czysto fizycznych (elektronikę, automatykę, etc.) - jakoś im inżyniera zabrali (trochę mi ich żal, nie ukrywam :P). Ale w momencie wycofania tych przedmiotów z infy, ciężko było by nazywać to studiami inżynierskimi.
Swoją drogą czy ten tytuł do czegoś jest komuś potrzebny? Na każdej rozmowie kwalifikacyjnej jakiej byłem pytali się o to co umiem, a nie co skończyłem. Gdy odpowiadałem, że na zajęciach miałem to czy tamto - pytany byłem czy robiłem coś więcej w tej dziedzinie. Jak widać pracodawcy wiedzą jak wygląda u nas kształcenie.
A definicji mam serdecznie dosyć - skoro studia nie nauczyły Cię, że liczy się głównie praktyczna wiedza - zastanów się czy to na pewno studia inżynierskie (tym ponoć różni się nauka na politechnice od nauki na uniwerkach).

  #16 13.01.2012 17:43

@Druedain: Raczej że nie każdy ze średnią 5.0 to zdolniacha, tylko np. osoba piastująca zasadę 3Z.

  #17 13.01.2012 18:05

Ludzie krytykują takie przedmioty jak miernictwo czy elektronika. Faktem że przedmioty te zapewne można by lepiej prowadzić ale pomyśl z czym ci się przyjdzie zmierzyć w pracy, możesz być jakimś zwykłym klepaczem w .Net/Javie EE w przyszłości a może ci przyjść zaimplementować jakieś filtry czy inne rzeczy związane ściśle z procesem przemysłowym i co? Bez matmy i podstawowej wiedzy pomimo tego że przedstawią ci algorytm zrobisz wielkie oczy.

Druedain   14 #18 13.01.2012 18:26

Ja bym bardzo chciał żeby się te zajęcia z filozofii odbywały i były dobrze prowadzone, ale mam wrażenie, że ludzie zwyczajnie położą na to lagę, więc i wykładowca sobie odpuści.

@McDracullo Studia uniwersyteckie we Wrocławiu polegają na tym, że się nie da wkuwać i trzeba wszystko rozumieć. Inaczej zrobienie licencjatu graniczy z cudem, już o magistrze nie wspominając. W praktyce są przedmioty obowiązkowe, które trzeba mieć zaliczone, np. logika (z teorią mnogości), gwałcenie haskella i prologa, języki formalne, itp. Resztę stanowią wybrane przez studenta przedmioty, gdzie limitem dolnym jest oczywiście 30ECTS, a górnym chyba 50ECTS na semestr i są to wszelkiej maści kursy: Java, C++, Ansi C, Python, Ruby, bazy danych, Cisco, itd. Jeśli chodzi o praktyczność nauczania tych rzeczy to powtórzę zasłyszane opinie: ludzie po UWr na rynku pracy radzą sobie lepiej niż Ci po Politechnice Wrocławskiej.

McDracullo   17 #19 13.01.2012 18:36

@Druedain - jaki procent wszystkich przedmiotów stanowią przedmioty obieralne? U mnie to śmiech na sali. Studenci wybiorą jedno a i tak przedmiot mają inny, bo nie ma prowadzącego w tym semestrze etc. W każdym bądź razie i tak staje na tym co chce dziekanat. To jak wyglądają studia na uniwersytecie wiem tylko z opowiadań.
Licencjat cudem - hm... jednak sporo osób tego cudu dokonuje. ;) Broń boże nie mówię że to zła uczelnia.
BTW - rozwiązania kursów jak najbardziej mi się podobają, szkoda że u mnie tak nie ma...

Druedain   14 #20 13.01.2012 19:16

Nie słyszałem o tym by ktoś tam podkładając cudze projekty i ściągając na zajęciach dożył do licencjatu. Wiesz coś więcej na ten temat?

Obowiązki są z reguły 2 na semestr, a resztę się wybiera. Oczywiście jest hierarchia i pierwszeństwo mają osoby z lepszymi wynikami, bądź w inny sposób zasłużone. Jeśli masz czas i ochotę to możesz sobie dobrać przedmiotów za jakieś 30ECTS.

Studiowałem tam przez jakiś czas, ale byłem za cienki i zmieniłem uczelnię. Czego mnie tam nauczono zostanie mi jednak na całe życie: umiejętność uczenia się, analizowania i logicznego myślenia :) Tego u mnie i po 5 latach bym nie miał.

gowain   19 #21 13.01.2012 19:41

Studia to głównie papierek. A cała reszta to Twoja praca i chęci. Potem się dziwić, że mamy pełno bezrobotnych po studiach, jeśli wychodzą z założenia, że uzyskując inżyniera są zajebiści. Mówisz, że nie znasz Visuala i po zajęciach go nie lubisz, to tak jak ja bym powiedział, że w podstawówce była "głupia baba" z matematyki i teraz jej nie lubię. Jak nie chcesz z tej strony co ćwiczeniowiec, to próbuj z innej - na własną rękę.

Ja inżyniera obroniłem z 3 lata temu i rozkładając swoją wiedzę mogę powiedzieć, że 10%-20% to wiedza nabyta na uczelni, a 80-90% to wiedza zdobyta we własnym zakresie. Najwięcej zawdzięczam gościom z matmy i baz danych, którzy wpoili mi umiejętność analizowania, logicznego i algorytmicznego myślenia :)

McDracullo   17 #22 13.01.2012 20:11

Podkładanie cudzych papierków jest nie tyle cwane co głupie. Każdy projekt na PG zrobiłem sam. Nawet te, z którymi nie wiążę przyszłości. I bardzo dobrze, że tacy ludzie nie kończą.

Te wybory przedmiotów uważam za rewelację ;)

Draqun   9 #23 13.01.2012 21:34

Dziwne, że taki wpis trafił na główną :).

Mniejsza. Jak widzę z waszych komentarzy na większości uczelni jest podobnie. Ale właśnie są uczelnie renomowane i nie tak jak moja Politechnika Koszalińska.

Jeśli chodzi o naukę to powiem szczerze, że wszystko uczę się sam. Kursy w sieci, ostatnio tylko po angielsku. Do tego dużo kodowania po nocach i w weekendy. Ostatnio koduję nawet na zamówienie jak mam czas(trochę na ten temat jeszcze napiszę bo fajne opinie słyszałem na temat moich wyczynów programistycznych).

Szczerze myślałem, o rzuceniu studiów i staranie się już o prace jako programista C\C++ w jakiejś z lokalnych firm jednak z drugiej strony studia to czas jaki mogę poświęcić na dalsze samokształcenie. Ostatnio przykładowo po raz pierwszy pisałem GUI do programu konsolowego (nie lada wyczyn).

@Shaki81 napisał "A jak będziesz za dużo podskakiwał, to CI wykładowcy (czy tam władze uczelni) udowodnią, że nie jesteś w stanie kontynuować nauki na tej uczelni. Czytaj - po prostu Cię wyrzucą"

A czy pozbędą się całego roku? W dodatku z poparciem, doktorantów i wykładowców? Wątpię.

@Druedain
A ja słyszałem o ludziach, którzy bronią właśnie magistra informatyki nie potrafiąc programować! Ale to jest politechnika koszalińska. Na szczęście pewien doktorant to człowiek ogarnięty(posiada własną firmę) i pomaga nam walczyć z tym konserwatyzmem uczelni. Jak wspomniałem nie jestem sam. Całym rokiem chcemy poprawić sytuację i powoli ją poprawiamy.

Ktoś wyżej wspomniał o tym, że nikt nie chce u niego uczyć danych przedmiotów. Problem w tym, że u mnie są chętni. I to nie byle kto a ludzie posiadający wiedzę w temacie. W większości posiadający własne firmy lub piastujących stołki w jakichś większych firmach.

Dla porównania mogę powiedzieć, że jak studiowałem w Białymstoku to tam studia wyglądały inaczej. Miałem masę matmy (w Koszalinie mam masę elektroniki) ale ta matematyka była i jest przydatna. Pozwala na pisanie mi dużo bardziej wydajnych algorytmów czy lepsze rozumienie czyjegoś kodu. Elektronika(elektryka nawet) jaką posiadam nie jest mi przydatna do niczego. Wiedza ta jest tak bezużyteczna jak historia czy wos z lat poprzednich :)

floyd   15 #24 13.01.2012 22:08

Problem odwieczny jak długo istnieje szkoła.Nawet ci co po gimnazjum decydują się na zdobycie zawodu np. piekarza narzekają: Po co mi matematyka, historia, a nawet nie podobają im się przedmioty zawodowe na których uczy się ich o jakieś tam glukozie itp. W takim przypadku powinni dać sobie spokój ze szkolą, a jedynie iść na naukę zawodu do zakładu pracy czyli jak się to kiedyś mówiło do terminu.
Słusznie napisał Druedain czy gowain, że rolą szkoły wyrobienie :" umiejętność uczenia się, analizowania i logicznego myślenia :)" itd. W starożytności np. wiodącą role w nauczaniu pełniła filozofia czyli nauka jeszcze mniej mająca związku z życiem praktycznym, a jednak na tej bazie wyrośli Pitagoras, Archimedes i inni...
Postęp naukowo techniczny jest tak szybki, że w każdym zawodzie skazani jesteśmy na ciągle uczenie się, a w takiej dziedzinie jak informatyka w szczególności. Ci co skończyli uczelnię np. 10 lat temu dobrze wiedzą jak się w tym czasie dużo zmieniło i gdyby ktoś chciał bazować na wiedzy sprzed 10 lat byłby daleko w tyle. Szkoła czy uczelnia ma dać tylko podstawy teoretyczne pozornie czasami nie związane bezpośrednio z tym co będziemy w praktyce robili , a cała reszta w naszych rękach, mówiąc górnolotnie.
Znam też takich którzy nie kończyli żadnych studiów i dzięki samodzielnej pracy nabyli pewnych umiejętności praktycznych umożliwiających im np. pracę przy tworzeniu stron internetowych czy obsługi sprzętu, no i dobrze. Niech zatem każdy wybiera co mu odpowiada, a ci co wybierają uczelnie niech nie liczą na cuda, że szkoła zrobi z nich automatycznie eksperta w jakiejś tam dziedzinie i to bez ich wysiłku.

  #25 13.01.2012 23:41

"Ale właśnie są uczelnie renomowane"
Wątpię aby kto kol wiek tu wiedział jak wygląda to na mit czy zurychu, bo w Polsce takowych nie ma.

soanvig   10 #26 14.01.2012 00:14

Oficjalnie w słowniku "informatyka" oznacza co innego niż wszyscy myślą i jest to co innego niż "technologie informacyjne". A dla mnie informatyka to po prostu nauka myślenia matematycznego, ścisłego, algorytmicznego, czyli taka odmiana filozofii. Może się mylę :)

Swoją drogą elektronika na informatyce to rzecz jak najbardziej związana z tematem, bowiem sam kierunek jest bardzo szeroko pojmowany. Jak się chce programować to się nie idzie na czystą informatykę tylko wyspecjalizowany kierunek. Ot!

Draqun   9 #27 14.01.2012 00:17

@floyd
A kto tu mówi o robieniu eksperta bez wysiłku? Chodzi o to, żeby wreszcie zaczęło coś się dziać. Mamy dosyć dziadów, którzy zdobyli profesora kiedy jeszcze C był nowością a DOS ultra nowoczesnym systemem. Mamy dosyć wykładowców, którzy prowadzą wykłady na odpier*ol się. Chcemy to zmienić. Chcemy ludzi z pasją, którzy uczą tego co lubią i co potrafią. Niejednokrotnie jest to zwyczajna wymiana dwójki ludzi.

Poza tym nawet jeśli przedmiot jest mało przydatny to chcemy wykładowce, który zachęci do przedmiotu. Ja miałem wstręt do analizy matematycznej po PB a tu w Koszalinie profesor uczący mnie analizy zaszczepił we mnie dość spory szacunek i sympatie do tego przedmiotu. Co z tego, że spędzałem całe piątkowe i sobotnie popołudnie licząc całki? Ale wiedziałem, że jak pójdę na zajęcia to będę miał cytuje "szacuneczek" wykładowcy. Co z tego, że skończyłem mając 3 w indeksie jak iść na analizę atematyczną było przyjemnością w przeciwieństwie do laboratoriów z programowania gdzie skończyłem z 5 a praca zaliczeniowa zajęła mi 15 minut - nie była tym co chciał wykładowca a czymś trudniejszym bo nie wyraził się jasno co chce osiągnąć i źle go zrozumiałem. Ostatecznie zrobiłem więcej niż oczekiwał a mimo wszystko przyjemność z tego żadna.

Rozumiem, że informatyka to dziedzina, w której stale trzeba się szkolić. Ale jeśli się uczy na uczelni też trzeba być na bieżąco. W końcu uczy się ludzi, którzy pójdą w świat programować czy administrować. A jeśli uczy się technologi z lat 80/90 to co taki student potem może zrobić?

Inną sprawa jest też nauka logicznego myślenia. To nie jest już kwestia nauki przez programistów/administratorów a matematyków. To Logika, Matematyka Dyskretna czy Analiza matematyczna ma nauczyć logicznego myślenia. To tam uczymy się podejść do problemu w logiczny sposób i go rozwiązać.

underface   14 #28 14.01.2012 00:35

i tak nic nie pobije przedmiotu "Współczesne problemy techniki i informatyki", gdzie prowadzącemu podłączenie rzutnika do laptopa zajmuje jakieś 20-30 minut ma straszny problem bo "co tyd to przełączenie następuje przez inny przycisk" wiec o pomoc prosi studentów. Ogólnie podczas tego wykładu popisuje się pięknym czytaniem ze slajdów, które notabene są robione pewnie w office 97 (ach te tekstury), nie mówiąc już o teraźniejszości wyrażanych przez niego zdań, np. procesory 2GHz o 2 rdzeniach pojawią się w ciągu najbliższego dziesięciolecia. lub "obecnie najbardziej popularne procesory mają zegary o taktowaniu 1GHz".

Nie mówiąc o 2 gościach od mechaniki i budowy maszyn. którym uparcie uważają, że np programy typu Inventor lub programy do obliczania naprężeń np. w kratownicach etc. to zguba, a wszystko powinno się liczyć ręcznie. owszem może z tym liczeniem ręcznie jest trochę racji, ale jaki jest sens rozwiązywać 1 zadanie przez cały semestr, jak program liczby to w kilka minut?

zoso71   9 #29 14.01.2012 01:09

"A my posiadamy wiele przedmiotów nie wnoszących nic do naszej wiedzy jak przedmioty humanistyczne, ekonomia czy miernictwo. " - to nie jest prawda. Na kierunkach humanistycznych dodano przedmioty bardziej ścisłe, a na ścisłych bardziej humanistyczne bo to ma sens i ma swoje uzasadnienie. Problem jednak nie leży po stronie faktu samego dodania ("bo się nie przyda" i to jet bee), tylko miernej realizacji odpowiadającej na pewien konkretny zamysł takiego zabiegu.

Chodzi o to, że wiedza humanistyczna albo raczej próba jej oglądu może mieć bardzo duże znaczenie w rozwoju spojrzenia na przedmioty ścisłe i odwrotnie. Informatyka bez logiki by nie istniała. Daje konkretne wytyczne poparte arystotelesowską logikę. Ale świat rozwija się nie tylko na podstawie "jeśli A to B", ale czasem także z powodu "bo ktoś wyszedł poza standardowy tok myślenia". Takim impulsem do możliwości szerszego oglądu ma być właśnie wprowadzenie nauki humanistyczne na kierunkach technicznych i odwrotnie. One mają pchnąć ku wyzwoleniu niestandardowego myślenia, możliwości szerszego spojrzenia.

Tak więc samo wprowadzenie takich zajęć nie jest głupie. Złe jest za to niewłaściwe ich realizowanie. W ostateczności wychodzi, że "każdy sobie rzepkę skrobie", przez co dochodzi do niezrozumienia tego po co i dlaczego coś się pojawiło. Inny powód niepowodzenia w tej kwestii to brak czasu na przekazanie idei. Dostaje się jedne zajęcia na tydzień, które trzeba niejako "odbębnić".

T-B   3 #30 14.01.2012 01:43

Jeśli chciałeś mieć tylko zajęcia praktyczne to trzeba było olać studia i pójść do pracy. Sorry ale na studiach trzeba nauczyć się trochę bezsensownej teorii i zasad z których nigdy nie skorzystasz w pracy, po studiach masz posiadać wiedzę na dany temat. Umiejętność robienia czegoś można wpoić nawet małpie. Jeśli narzekasz, że niczego Cię nie nauczyli, to muszę Cię zmartwić, na studiach nikt nikogo nie będzie uczył. Masz się nauczyć sam, na podstawie kilku wskazówek od prowadzącego zajęcia. Po za tym, jeszcze nikt, nikogo, niczego nie nauczył. Pamiętasz może swoich debilowatych kolegów z gimnazjum, którzy na etapie gimnazjum zakończyli edukację? Ich też nie nauczyli a Ty jednak na studiach jesteś, chociaż zajęcia mieliście takie same? Chyba nie powiesz mi, że zdałeś maturę bo całą wiedzę zdobyłeś w trakcie kilku 45 minutowych zajęć?

Draqun   9 #31 14.01.2012 02:01

@zoso71 napisał "Problem jednak nie leży po stronie faktu samego dodania ("bo się nie przyda" i to jet bee), tylko miernej realizacji odpowiadającej na pewien konkretny zamysł takiego zabiegu."

I tu może być pies pogrzebany. Na przedmiotach humanistycznych musiałem pisać CV. Po sam sposób pisania CV udałem się do doradcy zawodowego, u którego dostałem wytyczne co do pisania dobrego CV. Sam doradca zawodowy zatrudniany jest przez dość duże firmy do weryfikacji pracowników. Pisanie samego CV zajęło mi kilka ładnych godzin i było uznane za "bardzo dobre" przez doradcę a dostałem za nie 3 bo nie ująłem w nim, że potrafię zrobić naleśniki na 3 różne przepisy, moja kawa poranna jest tak świetna, że szef po jej wypiciu obróci nie tylko żonę i sekretarkę a także panią sprzątaczkę. A wszystko dodatkowo zmieściło się na jednej stronie i to było najgorsze!

@zoso71 napisał " Ale świat rozwija się nie tylko na podstawie "jeśli A to B", ale czasem także z powodu "bo ktoś wyszedł poza standardowy tok myślenia"."

Jeśli tak bardzo chcą abyśmy wreszcie wyszli poza standardowy tok myślenia to bardziej kreatywnym zajęciem byłoby rysowanie :). Albo dobrze prowadzoną filozofię. A i tak uważam, że najlepszym wyjściem byłoby dorzucenie większej ilości logiki i matematyki dyskretnej. Miałem przypadek na logice, że rozwiązałem zadanie jakie postawił przede mną profesor w dosłownie kilku krokach algorytmem, który on nie znał. Zostałem odesłany do ławki bez należnej mi oceny. To zadanie poszła zrobić inna osoba, która po dość długim czasie i mniej wydajnym algorytmie profesora doszła do tego samego wyniku. Profesor niechętnie przyznał mi rację ale ocenę dostałem pod warunkiem, że każdy na roku zrozumie mój algorytm! Oczywiście udało się bo sprawa była prosta ale ile moglibyśmy się nauczyć od siebie gdybyśmy mieli tych zajęć zwyczajnie więcej. Zauważmy, że logika zdań jest szczególnie potrzebna w budowaniu warunków pętli czy zwyczajnych if'ów.

Pozdrawiam.

Draqun   9 #32 14.01.2012 02:14

@T-B
I tak nie :) Ja byłem raczej typem zdolnego opierdalaki. 45 minut matmy to było dla mnie aż nadto nawet w czasach liceum na zagadnienia, na które poświęcaliśmy nieraz 90 minut, a moje lenistwo spowodowało to, że matura poszła mi byle jak. W przypadku np. języka angielskiego 45 nauki to było zapamiętanie przeze mnie tylko około 20 słów! Co ostatecznie jeszcze bardzie odbiło się na wyniku mojej matury. Ale możesz mi wierzyć, że do końca liceum raczej nie poświęcałem zbyt dużo czasu na naukę w domu tego co było mi potrzebne do matury (chociaż niektóre lektury czytałem z dużą przyjemnością np Lalkę czy Zbrodnie i Karę) a większość mojego czasu zmarnowałem na grę w MMO (sic!) co teraz uważam za szczyt głupoty.

Co do nauczenia to można. Miałem w gimnazjum nauczycielkę chemii, która była dosłownie straszna. Ludzie zdawali u niej z 2 na koniec. W liceum potem spaliśmy na lekcjach chemii bo materiał chemii w liceum był prostszy niż ten z gimnazjum. :)

@T-B napisał "Jeśli chciałeś mieć tylko zajęcia praktyczne to trzeba było olać studia i pójść do pracy."

Na zachodzie lubią mieć ludzi na zmywakach z tytułem magistra. Wolałbym nie wyróżniać się z tłumów :P ;)

jajek46   3 #33 14.01.2012 08:33

Drawun, źle do tego podchodzisz. Uczą to w liceum, na studiach jak sama nazwa mówi student sam się musi uczyć.
MaRa - czy Ty w każdym poście musisz zahaczyć o religię? Jesteś jakiś nawiedzony fanatyk.

  #34 14.01.2012 10:30

eee i tak juz we wstępie widzę ze u Cb było lepiej niż u mnie. Już w liceum byłem zafascynowany tym co może przynieść mi duże miasto i czego się nauczę na studiach. Wybrałem PŚK tzn polibudę w Kielcach. Na początku nauczyciele odradzali mi tam iść że niby się będę tam marnował, a myślałem że co oni tam wiedzą, to moja furtka do wiedzy. Zaczęły się studia pierwszy semestr programowanie? tylko jedne zajęcia z pascala, laborka i wykład, jeszcze nie pamiętam czy laborka nie była czasem co 2 tyg. o innych językach ani widy ani słychu.. reszta przedmiotów to spam. No nie licząc jeszcze takich ciekawych strikte informatycznych jak algorytmy i inne takie. A i fakt było czasem mało na naukę fachu bo pierdół trzeba było się uczyć. 2gi semestr: część 2ga pascala i wstęp do języka c :) też tyle co kot napłakał ale już coś się pojawia. C chyba lab co 2 tyg ;p no i tak mijały lata i semestr JAVA, dwa semestry SQL, jeden php i całe multum jakiś dodatków które się nadają do wywalenia. Oczywiście pominąłem jeszcze kilka fajnych nieprogramistycznych przedmiotów jak architektura komputerów czy sieci. A o c++ to tylko nam wspomnieli że jest ;D a w życiu na zajęciach nie napisaliśmy okienkowej aplikacji tylko konsola wymęczona ;p a realia na dziś: Tytuł inżyniera i jakby nie to że mam zaparcie i sam ciągle się w domu uczyłem to bym gówno umiał. U mnie to się śmiejemy z tej uczelni że produkuje bezrobotnych ;) a jak handel projektami na laborki i nawet inżynieryjskimi kwitnie ;p no to jakieś nieporozumienie ale cóż. Kończąc informatykę na PŚK wydaje mi się że aż ok 70% nie umie programować!! Czasami łapiemy jakiegoś i śmiejemy się że: napisz program który wyświetli Hallo World w dowolnym programie przy nas dostajesz flaszkę ;p jeszcze nikt jej nie dostał ;) ale oczywiście wybiera się tych "orzełków" do takich testów ;) a no i te testy robione są na 4 roku ;p to już aż wstyd ;) no ja to już staram się nie chodzić na te zajęcia. Raz nawet pytałem się coś takiego fajnego wykładowce jak takie coś zrobić to on do mnie: a co pan się przejmuje żuci pan kodem .NET a oni i tak nic nie będą wiedzieli. (to było odnoście innych wykładowców) no ale cóż teraz takie czasy że tytuły się rozdaje masowo :)

WODZU   17 #35 14.01.2012 10:34

Na moich studiach z grafiki i multimediów wychodziło się bardziej matematykiem, fizykiem i elektronikiem, niż grafikiem. Większości zagadnień zawodowych musiałem nauczyć się sam, w oparciu o odpowiednią literaturę (na szczęści mamy Helion), fora i portale branżowe.

Sidhmor   7 #36 14.01.2012 12:12

Ja z swoich obserwacji zauważyłem, że wykładowcy zwykle mają sporą wiedzę, ale niestety zbyt często jedynie teoretyczną. Nie ma w tym nic dziwnego, bo zwykle praca na uczelni i powtarzanie co rok tego samego rozwijać chyba zbytnio nie może.

Oczywiście nie generalizuje, bo są wyjątki. Trafiali się naprawdę świetni wykładowcy i prowadzący ćwiczenia, ale to zwykle były osoby, które poza pracą na uczelni gdzieś indziej jeszcze realizowały rzeczywiste projekty i często można było od nich usłyszeć o praktyce.

Z drugiej strony to również trochę wina studentów - wielu niestety chce zdobyć jedynie świstek, dobrze zarabiać itp. W mojej grupie może z 4 osoby zajmują się programowaniem i bazami danych na poważnie (taka spechalność) , a reszta to jedynie dryfuje żeby dostać się na wyspę Inżyniera i tyle i mieć wyższe wykształcenie. Na tym tracą ci co chcą czegoś więcej. Dlatego po pierwszym semestrze studiów postanowiłem bywać na zajęciach jak najmniej to możliwe i rozwijać się samemu - źle na tym nie wyszedłem :-)

  #37 14.01.2012 14:12

Wychodząc z tytułem inżyniera z wyższej uczelni ma się dwie drogi: albo się jest programistą i ma się umiejętność programowania albo jest się zwykłym szaraczkiem? Tak? Bo nikt tutaj nie wspomniał o czymś takim jak systemy i sieci np. Ciekawi mnie to dlaczego poza programowaniem żadna inna dziedzinia nie jest dostrzegana (a patrząc na pare for technicznym dochodze do wniosku, że najczęściej programiści mają bardzo malutkie pojęcie o systemach i sieciach i popełniają przy tym duuże gafy)

Druedain   14 #38 15.01.2012 00:54

@bartek46op Ja ostatnio spotykam się z opiniami, że brakuje specjalistów, a nie osób, które wiedzą wszystko w po trochu. Nie będę się nawet kłócił, bo to rynek weryfikuje.

Draqun   9 #39 15.01.2012 04:10

@janenek
A ja narzekam. To nie jest u mnie tak źle. Z tego co wiem to od 4 semestru jest cały czas Java ale to tak cholernie potężnie z niej cisną

@bartek46op
Bo programiści nie lubią sieci :P Same systemy operacyjne lubię bardzo chociaż często wolę coś zrobić narzędziami z Linuksa, bo na windzie zanim coś pobiorę/odnajdę/skonfiguruję to tam mam 3 razy zrobione ;)

McDracullo   17 #40 15.01.2012 12:03

@bartek46op - nie, nie jest się zwykłym szaraczkiem. Oprócz samej informatyki jest jeszcze masa innych kierunków i specjalności ;) Bardzo nie lubię takiego pomijania innych dziedzin, a ludzie często utożsamiają polibudę jedynie z informatyką/programowaniem. Lista kierunków na mojej uczelni:
http://ects.pg.gda.pl/index.php?PHPSESSID=kfga338e01deaepldqqn2b3lcs0gbtao&d...
Stąd chyba tylko architektura i matematyka nie mają inżyniera.
Jak widać, nie trzeba być programistą, żeby zostać inżynierem. Zresztą najważniejsze i tak są umiejętności i doświadczenie zawodowe.

dhor   9 #41 15.01.2012 17:26

Jakby po tych wszystkich szkołach o profilu informatycznym, studiach informatycznych i innych będących obecnie na topie kierunkach/kursach informatycznych, wychodzili programiści jak należy, to nie musielibyśmy co pół roku myśleć o dołożeniu RAMu lub o zmianie procesora - 'bo konfiguracja nie daje rady uciągnąć myśli twórczej 'programisty''.

command-dos   18 #42 17.01.2012 10:37

@dhor - ;) jak ja lubię Twoje komentarze. Znowu +1 do Ciebie ;)

Jaahquubel_   13 #43 17.01.2012 17:33

@Erwin88
Na Politechnice Warszawskiej kierunek informatyka jest na trzech wydziałach. O którym wydziale piszesz?