r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dyrektor ARM: przyszłość całego IT pod znakiem czipów ARM i Linuksa

Strona główna Aktualności

Ostatnia dekada w technologiach procesorowych doprowadziła do swoistego duopolu: z jednej strony coraz bardziej oszczędne energetycznie procesory architektury x86-64, z drugiej strony coraz bardziej wydajne procesory z rdzeniami w architekturze ARM. Wynalazki takie jak PowerPC, Itanium czy nawet Sparc zostały zepchnięte do nisz, a ich przyszłość, mimo ogromnego korporacyjnego zaplecza, nie rysuje się wcale różowo. Pozostali na placu boju giganci łakomie spoglądają na obszary zagarnięte przez konkurenta: Intel i AMD wierzą, że ich układy znajdą miejsce w urządzeniach mobilnych, producenci układów ARM chcieliby uszczknąć dla siebie lukratywny rynek serwerów. Jak do tej pory niewiele z tych pragnień wychodzi – ot pojawi się smartfon z procesorem od Intela (np. Acer Liquid czy Lenovo K800) czy serwer z setkami rdzeni ARM (Calxeda czy Viridis), ale na pewno nie jest to żaden mainstream, sytuacja jest patowa. Decydenci ARM-a wierzą jednak, że wyjdą z tego zwycięsko.

Lakshmi Mandyam, dyrektor systemów serwerowych i ekosystemów w ARM, jest przekonana, że przyszłość IT należy do dwóch marek: ARM i Linux. Uzasadnieniem tej śmiałej tezy ma być przekonanie, że producenci sprzętu coraz bardziej zainteresowani są możliwością wybrania jednego typu procesora i jednego systemu operacyjnego, by wykorzystywać go wszędzie, od smartfonów po serwery. Według Mandyam obecnie jedynie ARM z Linuksem pozwalają na taką pionową integrację: architektura x86-64 nie chce się tak dobrze skalować, Windows Server nie istnieje w wersji dla ARM-a, a wsparcie tej rodziny procesorów przez systemy *BSD jest wciąż problematyczne.

Dyrektor ARM-a podkreśla, że w branży da się zaobserwować rosnącą potrzebę standaryzacji wokół kilku kluczowych technologii. Jeszcze 20 lat temu firmy budowały własne specjalizowane układy scalone, by stopniowo przechodzić na masowo produkowane czipy. Obecna sytuacja rynkowa sprawia, że konieczne jest budowanie własnych rozwiązań, jednak muszą być one wysoce zintegrowane. Przykładem takiego producenta ma być chiński Huawei, który wykorzystuje czipy ARM zarówno w swoich telefonach, jak i osprzęcie sieciowym czy settop boksach – a przygotowuje się do wejścia na rynek serwerów.

Przewagę producentom działającym tak jak Huawei gwarantować ma nie tylko zunifikowana architektura procesorowa, ale też możliwość wdrożenia Linuksa dla całej linii produktów. Nawet na „górze”, w zastosowaniach serwerowych, gdzie ARM dopiero raczkuje, producenci mają widzieć korzyści we wczesnym wejściu na rynek i tym, że nie muszą wynajdywać koła na nowo – wszyscy w tej branży współpracują, dzieląc się doświadczeniami.

Ta bezprecedensowa współpraca między konkurentami realizuje się przede wszystkim w ramach grupy Linaro Enterprise Working Group. Według Mandyam jej członkowie uzyskują przewagi konkurencyjne przede wszystkim poprzez Linuksa, pozwalającego im na odróżnienie się na rynku.

Co na to świat Windows i Intela? No cóż, na tym etapie zapewne menedżerowie gigantów mogą tylko wzruszyć ramionami. Trzeba jednak przypomnieć, że kiedyś podobnie ramionami wzruszali menedżerowie IBM-a na widok komputerów osobistych, kiedyś HP deklarował, że rynek profesjonalnych zastosowań serwerowych to Itanium i tylko Itanium, kiedyś też Microsoft porzucił rozwój Windows NT dla architektury Alpha, by niespodziewanie kilka lat temu zająć się próbą przeniesienia Windows na architekturę ARM. W IT najwyraźniej nie ma mądrych, pewne jest tylko to, że lekceważenie konkurentów zwykle źle się kończy.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.