Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dzieci w sieci — kampanie społeczne... i rozmyślania wiosenki83

Jedną z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu jest jazda na rowerze. I tak jeżdżąc po okolicy, w ciągu kilku ostatnich lat zaobserwowałam dość niepokojącego zjawisko. Dzięki dofinansowaniom w ciągu kilku lat w mojej okolicy powstało wiele miejsc, gdzie dzieci i młodzież mogą wspólnie spędzać czas. Orlik, skatepark, liczne place zabaw. (Spokojnie... to jeszcze nie wzbudza mojego niepokoju). Wszystko to o czym marzyliśmy w dzieciństwie... a właściwie nawet nie marzyliśmy. Mieliśmy plac zabaw, który był nieustannie okupowany. Przy huśtawkach działał komitet kolejkowy, a niemiłosiernie skrzypiąca karuzela obwieszona była wybrudzonymi, szczęśliwymi dzieciakami. Zresztą były jeszcze trzepaki, place budowy i wiele innych niewłaściwych do zabawy miejsc... A teraz jeżdżę rowerem po okolicy i mijam zazwyczaj piękne, kolorowe, place zabaw, które są zazwyczaj puste. Czasem widzę na nich młode mamy z maluchami... ale gdzie kilkuletnie dzieci, gdzie młodsze nastolatki? Niż demograficzny? Kosmici? Nie... w dużej mierze Internet.

Zaczęłam drążyć temat. Trochę obserwacji, wywiadów ze znajomymi... I już nie miałam wątpliwości, że to Sieć. Internet jest dla młodzieży na tyle atrakcyjny, że często wygrywa z innymi formami spędzania wolnego czasu. Owszem, generalizuję. Ale czy to nie wspaniałe dla rodziców, że dziecko nie nudzi się, nie stoi nad głową marudząc? Włącza komputer i pyk...spokój. Często złudny spokój. Internet to wachlarz możliwości, ale i źródło wielu zagrożeń. A gdy pojawiają się zagrożenia i uświadomimy sobie (jako społeczeństwo) ich moc, z czasem pojawią się pomysły jak można im zapobiegać. Dlatego co pewien czas pojawiają się rozmaite kampanie społeczne, bardziej lub mniej udane. Ostatnio trafiłam na kampanię „Dodaj znajomego“.

Kampania porusza problem agresji w Internecie. Podejmuje próbę uzmysłowienia młodym ludziom, że wirtualne słowa mają moc prawdziwego oddziaływania na emocje drugiej osoby. Wcześniej trafiłam na kampanię, na którą składały się ciekawe spoty. Hasło „Wyloguj się do życia“, uważam za bardzo trafne i chwytliwe. Pomysł bazuje na ukazaniu alternatywnych pomysłów na spędzanie czasu.

Na stronie poświęconej kampanii „Wyloguj się do życia" można znaleźć garść faktów dotyczących dzieci w sieci. I tak możemy dowiedzieć się, że: „97% badanych uczniów szkół ponadgimnazjalnych ma dziś dostęp do Internetu w swoim domu“ ( Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej, 2013, Konsumpcja substancji psychoaktywnych przez młodzież szkolną – Młodzież 2013) oraz że: „32% nastolatków w Polsce w wieku 11-16 lat, bez powodzenia próbuje mniej czasu spędzać w Internecie. Oznacza to, że straciło nad tym kontrolę“ (Projekt EU Kids Online – Polskie Dzieci w Internecie. Zagrożenia i bezpieczeństwo na tle danych dla UE).

Już w 2012 roku pojawiła się kampania mająca podobne cele jak „Wyloguj się...“ czyli „W którym świecie żyjesz?“

Ciekawy spot, jednak moim zdaniem większą siłę ma kampania, która nie tylko wskazuje zagrożenie, lecz również pokazuje jasne strony spędzania czasu z przyjaciółmi w realu.

Rozumiem, że problem istnieje, rozumiem też, że takie kampanie mogą przynieść wiele dobrego... nadal gdzieś wewnętrznie nie rozumiem tej pustki na placach zabaw. Istnieje jakaś przepaść między młodzieżą, która dorasta w świecie z Internetem... a taką mną... osobą, która dorastała bez tego dobra. Wciąż zadziwia mnie, że młodzieży trzeba tłumaczyć, że świat realny jest ciekawy, że sami często tego nie dostrzegają. Ale cóż ja mogę wiedzieć o uzależnieniu młodzieży od Internetu, o nowym typie relacji... jeśli głównym nałogiem moim i przyjaciół, gdy byliśmy w podstawówce, był Pegasus... i w dodatku nigdy nie uratowałam księżniczki w Super Mario Bros...  

internet inne

Komentarze

0 nowych
Dimatheus   22 #1 25.01.2015 18:49

Hej,

Niestety porażające, ale prawdziwe. Kiedyś były place, gry, zabawy, bazy i 1000 sposobów na spędzanie czasu. Dzień bez wyjścia na podwórko był dniem straconym. Teraz chyba popularniejszym jest stwierdzenie, że "dzień bez komputera to dzień stracony". I za takie podejście za jakiś czas trzeba będzie zapłacić w ten, czy inny sposób. Zresztą bawiące są komentarze młodych ludzi, że mają setki przyjaciół na FB, choć tak naprawdę prawdziwych nie mają wcale. Ale cóż - do budowania przyjaźni trzeba czasu i kontaktu osobistego; sam internet nie wystarczy. Strach się więc bać, jak społeczeństwo będzie wyglądać za 20, 40 czy 60 lat - będzie to po prostu zlepek samotnych ludzi.

PS. Bardzo ciekawy wpis jak na blogowy debiut. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

bravo   17 #2 25.01.2015 19:03

Gratulacje za świetny wpis!

Problem jest co raz większy, obniża się granica wieku, w którym dzieci stają się niewolnikami sieci. Dodatkowo niekorzystnie mogą wpływać na to rozmaite smart urządzenia podłączone do internetu, bo młode umysły częściej będą on-line. Ciężka przyszłość się rysuje...

desert13   8 #3 25.01.2015 19:49

świetny wpis, zdecydowanie na czasie. Pamiętam, jak mając 16+ (lat) rozpoczynaliśmy każdy weekend od umówienia się na wieczór na "Stachu". A był to czas, kiedy swoje lata świetności miała NK, więc mogliśmy przecież siedzieć w domach, nie? Nie chcieliśmy. Stach, to było coś. Stach, to zwyczajnie zaniedbany, trochę zmizerniały plac otoczony ławkami, a pośrodku niego - równie podniszczony pomnik Stanisława Staszica. Plac w samym centrum Ciechocinka, otoczony ze wszech stron sanatoriami. Najlepsza miejscówa okresu naszych nastu lat na wypicie napoju Bogów i robienie wszystkich innych dziwnych rzeczy, które nie były pochwalane przez dorosłych i przez goniącą nas policję też nie. Stach cały weekend był zapachany do granic możliwości przez wszystkie grupy i podgrupy ciechocińskiej młodzieży. Najlepsze imprezy zaczynały i kończyły się właśnie tam. Jak dawno nie widziałeś kumpla, to musiał być na Stachu. Wakacje rozpoczynały się i kończyły na Stachu, a w związku z tym, że jedyne LO w Ciechocinku nosi imię Staszica, również rok szkolny rozpoczynał się właśnie tam. Z pewnością nie raz i nie dwa dyrektor cichaczem musiał kopnąć nogą ostałą się tam butelkę. To było kiedyś. Teraz. Przykro aż patrzeć, bo niby odnowiony z odmalowanymi ławkami, ale niestety świeci pustkami, a nastolatki wolą posiedzieć na fejsie i pograć w sieci w gry. :| Żeby chociaż jeszcze wspólnie w jednym domu, to nie - jeden u siebie i drugi u siebie.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #4 25.01.2015 20:37

Ja tam uratowałem księżniczkę w Mario :) i to nie raz ;)

Temat oczywiście jak zawsze na czasie. Wpis ok, ale w sumie sprowadza się, do postawienia pytajnika na końcu zdania o powody takiego stanu rzeczy. Odpowiedzi nie ma jednoznacznej. Temat jest bardzo, ale to bardzo obszerny i ten wpis specjalnie nic nowego do tematu nie wnosi, choć jest istotny o tyle, że po prostu o tym mówi, o problemie.

Witaj w gronie blogerów :) i dzięki za zwrócenie uwagi na ten jakże istotny problem.


Od siebie dodam, że mam przed oknem orlik, place zabaw, deptak i jak jest cieplej to nie da się przejść, a w piłkę chłopaki grają nawet w zimie. Ja tam myślę, że nie jest tak źle. Ba nawet znajoma ma syna w wieku 9 lat, który gra w gry dość dużo, ale też jest co chwile na boisku, wychodzi do kolegów i ma świetne oceny w szkole. Tutaj pokłony dla rodziców można wszystko pogodzić. Samo granie, nie jest czymś złym, dopóki nie staje się ważniejsze od innych rzeczy. Jak dla mnie plagą i mordercą czasu są portale typu kwejk i inne. Siedzisz klikasz "następny" i nawet nie wiesz jak ogłupiające obrazki i teksty pochłaniają Ci kilkadziesiąt minut Twojego cennego czasu..

Autor edytował komentarz.
Berion   14 #5 25.01.2015 20:39

"Rozumiem, że problem istnieje, rozumiem też, że takie kampanie mogą przynieść wiele dobrego..."

Takie kampanie nikogo nie obchodzą i jest to kompletna strata pieniędzy... Na dodatek moich bo podatnika.

Problemem nie jest internet tylko ułomność rodziców, którzy nie potrafią wychować dziecka, zainteresować je światem itd. Więc siedzą w internecie ponieważ nigdzie nie trzeba iść, łatwo nawiązywać niezobowiązujące kontakty i dostarcza rozrywki.

Autor edytował komentarz.
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #7 25.01.2015 20:44

@Berion: a rodzice nie mają czasu dla dzieci, bo musza pracować na kredyt za mieszkanie i czynsz, w dodatku i jedno i drugie z rodziców bo z jednej pensji ciężko się utrzymać. Takie są realia dużej większości społeczeństwa.
Moim zdaniem to wina systemu i tego, że aby przetrwać ciężko się na dłużej zatrzymać...

Autor edytował komentarz.
Dimatheus   22 #8 25.01.2015 20:50

Hej,

@DjLeo: Zgadza się, wszystko przez to, że problem jest bardziej złożony - a przynajmniej jego podstawy. Problem sam w sobie będzie się pogłębiał, jeśli się nic z nim robić nie będzie.

Pozdrawiam,
Dimatheus

Berion   14 #9 25.01.2015 20:53

@DjLeo: Oj już bez przesady z tym brakiem czasu. 24/7/365 się nie pracuje. Decydując się na dziecko rodzic wie (?) że od tej pory aż po czas samodzielności pociechy będzie sporym obciążeniem finansowym (co swoją drogą jest już jakąś formą patologii), emocjonalnym, czasowym. To wielowymiarowy hmm... aż głupio pisać - problem.

Autor edytował komentarz.
  #10 25.01.2015 21:09

@DjLeo: Kredyt? Kto kazał brać mieszkanie od developera za horrendalną kwotę? To nie ma innych możliwości, czy wstyd mieszkać gdzie indziej? Ludzie sami zakładają sobie pętlę na szyję.
A dzieci można zawsze wysłać na dwór, sam wychodziłem, sam sobie organizowałem czas i nikt w tym nic złego nie widział... A miałem może 6,7 lat.
Teraz też z dziećmi podobnie trzeba robić. Na osiedlu są pewnie boiska, place zabaw itp. tak jak pisała autorka. Tylko czekają na dzieciaków.

gowain   19 #11 25.01.2015 21:11

@DjLeo: To chyba od miejsca zależy, jak mieszkałem w Lublinie, to otwierali akurat nowego orlika na jednym z największych osiedli. Kiedykolwiek koło niego przechodziłem to albo był pusty, albo grało na nim kilku chłopców. Z ciekawości sprawdziłem czy to może jakieś koszty, ograniczenia itp. itd. - otóż nie - wstęp darmowy, bez ograniczeń. Natomiast z drugiej strony - jeden z orlików u mnie w BB, żeby skorzystać trzeba się zapisać z miesięcznym wyprzedzeniem :) Chłopaki grają o każdej godzinie i o każdej porze - nie ważne, że -15 na dworze i godzina 21. Orlik pełny :)

WojtekJ   5 #12 25.01.2015 21:19

Dodałbym jeszcze jeden punkt ... zdrowie.
Nie mówię tu już nawet o otyłości, słabej sprawności fizycznej - ale przede wszystkim o maltretowaniu kręgosłupa siedzeniem przed nieergonomicznym laptopem, tabletem czy smartfonem i o niszczeniu sobie oczu wpatrywaniem się w ekran ...

mgnienie   5 #13 25.01.2015 21:46

A moja teoria jest taka, że zwyczajnie dzieci jest za mało i nie ma się kto z nimi bawić z bliższej okolicy. Za mojej młodości był wyż demograficzny i rówieśników do poszalenia było bardzo dużo. Teraz zauważam jak dzieci barwią się z rodzicami albo same... W miastach jeszcze jest spoko, ale w mniejszych miejscowościach musi być tragedia.

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #14 25.01.2015 21:58

Co konkretnie dzieciaki miałyby robić w tym realnym świecie? Stać w bramach, jarać szlugi i popijać jabole, tak jak my kiedyś? Bo nic innego nie było do robienia a nudę trzeba jakoś zabijać. ;)

Axles   17 #15 25.01.2015 22:24

U mnie w okolicy nie ma za dużo takich obiektów, ale na tych starych co są to nie widuje za dużo dzieci, latem jest jeszcze najwięcej takich do na oko 12 lat, a później wchłaniają dzieciaki te całe Facebooki, z którymi jak widać nie dają se rady bo wszystko dla człowieka, ale z umiarem. Natomiast cztery ławki w kwadracie i między nimi stół, który z kilkanaście lat temu z kumplami zorganizowaliśmy i grywaliśmy całe godziny w karty, rozmawialiśmy, czy później pijaliśmy trunki - też są puste przez większość czasu.
Bardzo ciekawą tematykę tym wpisem poruszyłaś i też jestem ciekaw czy za kilkanaście lat coś się zmieni na lepsze, może internet po prostu się "wypali", bo coś mnie się zdaje, że temat podobny co jakiś regularny czas powraca, nasi dziadkowie nie mieli telewizorów, ale jak te weszło do powszechnego użytku to czy nie zmieniło się życie ówczesnej młodzieży, na pewno zaczęli masowo oglądać.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #16 25.01.2015 22:43

@Berion: "Oj już bez przesady z tym brakiem czasu. 24/7/365 się nie pracuje."
no niby nie, ale znam ludzi, którzy muszą dorabiać sobie po pracy, bo nie przeżyli by miesiąca gdyby nie to. Poza tym, zakładając 10 godzin (optymistyczny wariant) praca + dojazd + 7 godzin snu, zostaje Ci 7 godzin dla rodziny z czego połowa to obowiązki domowe. Gotowanie, sprzątanie, zakupy. Przy np. 2-3 dzieciach to nawet mniej. I dodaj do tego ciężką pracę, nie ważne czy fizyczną czy umysłową. Człowiek ledwo ma siłę funkcjonować. Znam takich ludzi.

Oczywiście bez przesady to można powiedzieć w Norwegii, gdzie jest mniejszy pęd za wszystkim, wszystko jakieś takie na spokojnie. Tam rodzice mają więcej czasu dla dzieci, bo nie muszą tak gnać. Nie chcę generalizować, ale mam 3 znajomych w Norwegii i wiem, że tam po prostu jest łatwiej żyć. Co nie znaczy, że praca jest lżejsza.

"Decydując się na dziecko rodzic wie (?) że od tej pory aż po czas samodzielności pociechy będzie sporym obciążeniem finansowym...."

- ale co chciałeś przez to powiedzieć? Lepiej nie mieć dzieci? Rozumie, że masz dziecko i wiesz co mówisz?

@Maxim128

"Kredyt? Kto kazał brać mieszkanie od developera za horrendalną kwotę? To nie ma innych możliwości, czy wstyd mieszkać gdzie indziej? Ludzie sami zakładają sobie pętlę na szyję. "

Trochę empatii, czasami nie ma wyboru. Nie wiem o jakich innych możliwościach mówisz, ale jak chcesz założyć rodzinę to wypada mieć swoje mieszkanie, aby zapewnić swoim dzieciom dach nad głową. Mieszkanie z rodzicami w wielu przypadkach nie wchodzi w grę, wynajmowanie nie jest opłacalne. Nie wiem o jakim wyjściu mówisz, chyba po prostu go nie ma. Kredyt jest koniecznością jeżeli chce się myśleć o założeniu rodziny i niekiedy o swoim własnym zdrowiu psychicznym (nie każdy ma super rodziców z którymi mieszkanie do końca życia ma sens). Poza tym nie każdy ma bogatych rodziców, czy otrzymał mieszkanie w spadku..

Zakładam, że nie masz kredytu i własnego mieszkania, skoro uważasz, że to pętla na szyje. Poczekamy i zobaczymy kiedy przyjdzie czas na Ciebie :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #17 25.01.2015 22:46

@gowain: No możliwe, że od miejsca. W każdym razie ja nie widzę tego aż tak w moim mieście. Zresztą cieżko jest widzieć jaki odsetek ludzi siedzi przed kompem. Ale to co widzę na ulicach mija się z tymi kampaniami społecznymi. Nie wiem, może Kraków jest takim wyjątkowym miastem, że tutaj po prostu jest inaczej. Pojęcia nie mam. Poza maczetami, smogiem, korkami i brzydkim smokiem nie jest tutaj aż tak źle.. ;)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #18 25.01.2015 22:50

@januszek: Wszystko zależy od kreatywności danej jednostki. Ja też waliłem jabole, ale chodziłem też na imprezy, robiliśmy wypady nad zalew, ogniska (nawet na osiedlu, ku wątpliwej uciesze straży wiejskiej), sporo się też grało w gry wideo z kumplami. Podstawą jednak były spacery, dłuuugie od rana do wieczora spacery i rozmowy o wszystkim. Jak ktoś chce to zawsze coś wymyśli, poza piciem jaboli w klatce :)

  #19 26.01.2015 00:42

@DjLeo: Chodziło mi o wynajem ew. kupno tańszego mieszkania niekoniecznie w nowym budynku. Wynajem nie jest opłacalne? Koszty dzielone na dwie osoby (mąż i żona, zakładam że oboje pracują) to nie wychodzi tak drogo.
Nie rozumiem po prostu mody na branie nowego od developera - zwłaszcza dopiero co oddanego do użytku. Takie mieszkanie może mieć niedoróbki, za cienkie ściany na przykład. Lepiej brać lokal w którym ktoś mieszkał, bo wiemy od tej osoby czy wszystko z mieszkaniem jest w porządku.

Rozumiem że mieszkanie w starym bloku czy kamienicy to nie szczyt marzeń ale przynajmniej nie mamy kredytu na głowie.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #20 26.01.2015 01:35

@Maxim128: Mój drogi w moim mieście wynajem 2 pokojowego mieszkania to koszt min. ok. 1500 + media. Rata za mieszkanie na 300 000 zł (czyli jedne z tańszych na rynku i oczywiście na rynku wtórnym) wynosi średnio rynkowo ok. 1400zł. Obecnie przy niskim Wiborze, normalnie było by to ok. 1800/1900.Różnice? Robisz w nim to co chcesz, każda rata kredytu to kasa na coś twojego a nie dla kogoś i właściwie wyrzucona na nic, nie boisz się, że musisz się wyprowadzić jak właściciel tak sobie zarzyczy na końcu umowy, która jest podpisywana na rok przeważnie. Można tak wymieniać. Nie wiem czy się sam utrzymujesz, czy robią to rodzice ale zakładając, że masz kredyt na 1400zł + czynsz 500 + bardzo skromne 700 zł na jedzenie + 150 prąd +100 gaz + TV + telefon + paliwo do auta, to nie jest za kolorowo. A gdzie dziecko i milion innych opłat? A na siebie trzeba też coś włożyć. Jak sobie to dodasz to zdasz sobie sprawę, że zarabiając w sumie z żoną np. 4000zł na rękę, żyjesz od wypłaty do wypłaty i ledwo starcza na coś więcej, czy też odłożyć.

Takie są realia. Mieszkania u dewelopera to nieraz tańsza opcja, ale do wykończenia i z dofinansowaniem.

Mam wrażenie, że swoje zdanie opierasz bardziej na domysłach a nie na faktach. No ale masz prawo.

Ja akurat uważam, że rynek wtórny to lepsza i pewniejsze opcja, bo co miało wyjść jeżeli chodzi o błędy konstrukcyjne i wady w lokalu to już wyszło. A z nowymi mieszkaniami niespodzianki wychodzą po najbliższych kilku latach, a nawet miesiącach.

Autor edytował komentarz.
Maxi_S   4 #21 26.01.2015 02:02

[cytat]
nadal gdzieś wewnętrznie nie rozumiem tej pustki na placach zabaw. Istnieje jakaś przepaść między młodzieżą, która dorasta w świecie z Internetem... a taką mną... osobą, która dorastała bez tego dobra. Wciąż zadziwia mnie, że młodzieży trzeba tłumaczyć, że świat realny jest ciekawy, że sami często tego nie dostrzegają
[/cytat]

Ale dlaczego Internet? Moim zdaniem to raczej wszechobecna reklama i konsumpcyjne podejście do życia jest winne tej sytuacji. Dawniej nie było obciachem "grać mecza" gumową piłką, na szkolnych przerwach odbijać ping-ponga książką do matmy, grać w cymbergaja monetami na stole czy w kapsle w piaskownicy. Zamiast rolek były wrotki, wybór rowerów mocno ograniczony, stroje sportowe z "Polsportu", obowiązkowe chińskie trampki - w zasadzie wszyscy byli "równi", a ci "równiejsi" mogli przyszpanować ojcowskim "wideło" czy "stereło", ale i tak nie dało się tego "wynieść z chaty" i zabrać np. "do budy", więc możliwości lansu były znikome, tym bardziej że rodziciele zazwyczaj chronili sprzęt na wszelkie sposoby przed ingerencją swojej pociechy. Również zabawki były dość prymitywne w budowie, a i różnie bywało z ich dostępnością, więc czasem zamiast odpustowego pistoletu musiał wystarczyć patyk. Plac zabaw, który pamiętam, niejednego dzisiejszego rodzica przyprawiłby o zawał ze swoją chyboczącą się karuzelą i "podskakującymi" huśtawkami - ale był zawsze pełny dzieciaków.

Internet sam w sobie nie jest zły, natomiast ważny jest sposób korzystania z niego. Współcześnie 90% informacji - począwszy od nagłówków na znanych portalach - to (delikatnie mówiąc) szlam. Ale ludzie lubią ploteczki i chcą wiedzieć kogo żona puściła kantem, kto pokazał cycka itd. więc portale serwują taki informacyjny "fast food" - niby to niedobre i niezdrowe, ale ludziska to łykają. Jeśli natomiast surfowanie w sieci ma służyć rozwijaniu zainteresowań czy poprzez informację czy kontakt z innymi ludźmi o podobnym hobby, to nie widzę w tym nic złego. Jeśli chodzi o wspomniane we wpisie kampanie, to dobrze że informują one o problemach - tylko dlaczego powoli zmierza to do stwierdzenia "masz internet - masz problem"?

  #22 26.01.2015 06:03

Demonizujecie to zjawisko. Każde pokolenie ma takie same problemy. Pamiętam jak to za śmietnikiem pierwsi 9-10 latkowie próbowali papierosów i alkoholu. Za szkołą w opuszczonym budynku spotykała się dzieciarnia wąchać butapren. Powiecie patologia, ale to były dzieci znanych osób (nauczycieli, sędziów i kierowników). Mnie to nie pociągało, ale dużo osób próbowało zakazanego. Sex był obecny i nawet w PRL tylko bardziej z boku. Każdy znał te panie na osiedlu, bo ktoś się pytał o panią Krysie z pod 21. Czasopisma z rozkładówkami znajdowało też się dość często, a wymiana kwitła w starszych klasach. Może dostęp do ruchomych obrazków był ograniczony przez technikę, ale było dużo dziewczyn które lubiły ten sport i za dobrą czekoladę by spędziło trochę czasu z tobą. Dziwne jak to niektórzy idealizują świat wraz z wiekiem.

Wszystko jest dla ludzi tylko by była w domu dobra atmosfera i wyznaczone zdrowe granice. Internet i pornografia to nie zło, ale z umiarem. Ilu z was się śmiało kiedy pan oblewał panie białym czymś w ilości zawstydzającego nie jednego byka. Trzeba patrzeć że wiele dewiacji: sutenerstwo, homoseksualizm i wykorzystanie nieletnich kwitnie. Wielu z was odwraca oczy, bo bieda, patologia, co mnie to obchodzi. To wszystko to część naszej psychiki, wmawia nam się że powinniśmy być idealni, ale przykłady świadczą o czym innym. Już jako dziecko wiemy że ktoś nas okłamuje i potem robimy to sami.

przemo996   4 #23 26.01.2015 07:39

@Maxim128: "Lepiej brać lokal w którym ktoś mieszkał, bo wiemy od tej osoby czy wszystko z mieszkaniem jest w porządku" a widziałeś ty kogoś kto sprzedając mieszanie mówi "Uwaga! tynk się kruszy jak się uderzy w ścianę, sąsiedzi wzywają policję jak trochę głośniejszy będziesz, woda słabo leci z kranu w kuchni i wiele więcej wad ma to mieszkanie." No pomyśl, czy ktoś ci tak powie, sprzedając mieszkanie czy cokolwiek innego starasz się ukryć wady bo to zmniejsza twój zysk.

W różnych miejscach jest różnie, w jednych można spotkać sporo szwendających się dzieci, w innych raczej o to trudno. Przyczyny są różne: znaczącą jest internet ale czasem winni są rodzice, gdy ja miałem 6-12 moglem przebywać wiele czasu na dworze, jako że mieszkam na wsi zwykle spędzałem go z kolegami w różnych miejscach, nikt nie krzyczał że tu to nie możemy chodzić bo się po obijamy, tu spadniemy z drabiny, tu wpadniemy pod samochód a tu to... Mieliśmy wiele pomysłów. Czy nie mieliśmy komputerów, internetu? Mieliśmy, może to były słabsze komputery i internet, ale był. korzystaliśmy z niego, graliśmy wyszukiwaliśmy śmieszne obrazki itp. ale i tak zajmowało to tylko mały fragment dnia. Zaraz wychodziliśmy na podwórka, drogi, lodowisko(oczywiście gdy było). chodziliśmy do tond aż: 1 zgłodnieliśmy 2 zmarzliśmy 3 ktoś nas w końcu zaciągnął do domu bo już 22.00 się zbliżała. Czasem trudno było nas zatrzymać przed chodzeniem po dworze mimo deszczu, silnego mrozu czy upału. Jak dziś widzę że rodzice ściągają dzieci do domu bo już 30 minut chodzą a jest -10 stopni albo nie pozwalają wyjść w ogóle, ta sama sytuacja przy upale i deszczu, a o możliwości wchodzenia w "niebezpieczne" miejsca nie wspomnę, czasem trzeba sobie siniaka nabić, to czasem myślę że to faktycznie ich wina że one tyle siedzą przy tych komputerach.
No ale w miastach to teraz do wszystkiego się policja/straż miejska czepia więc jakby chcieć to i tak trzeba te dzieci pilnować bo zrobią coś za co później rodzic odpowiada.

Autor edytował komentarz.
eimi REDAKCJA  17 #24 26.01.2015 08:18

Człowieka, który wymyślił całe to gadanie o "zagrożeniach", chciałbym mocno zbić. Co to w ogóle ma być - życie jako forma wegetacji pod kloszem?

"Podejmuje próbę uzmysłowienia młodym ludziom, że wirtualne słowa mają moc prawdziwego oddziaływania na emocje drugiej osoby"

No i fantastycznie, gdyby nie miały, to po co w ogóle byłoby rozmawiać?

W sumie ucieszył mnie trochę wpis Anonima #22 (trochę, bo go nie pociągało). Mnie oczywiście pociągało wszystko za wyjątkiem palenia papierosów, i z rozrzewnieniem wspominam te czasy spędzone na trzepaku. Tam dopiero mieliśmy takie "zagrożenia", że dzisiejsi Wojownicy o Bezpieczeństwo i Sprawiedliwość Społeczną (WoBiSS) pomarliby ze zgrozy. Internet przy tym co działo się pod blokami to pestka.

Wtedy jednak nie wynaleziono jeszcze WoBiSS-ów, można było więc mieć całkiem ciekawe dzieciństwo, pełne eksploracji, przygód, niebezpieczeństw - a ile razy w pysk się dostało...

Dzisiaj natomiast w USA aresztują rodziców, których dwójka dzieci, 10 i 6 lat, wyszła razem na spacer i oddaliła się o milę od domu. Patologia :) dzieci same chodzą na spacer.

gaijin   5 #25 26.01.2015 09:19

Postawcie się w Ich skórze. Ciekawe gadżety, internet. Nie interesujcie się tym to wypadniecie z "obiegu". Ja sam swojemu 6 latkowi pomagam poznać "dwór". Są rodziny które wcale nie wychodzą z dziećmi, ale czy to jest aby wina tylko tych dzieci? Dzisiaj życie jest po prostu inne. Zmienia się, czy nam się to podoba czy nie. Należy jednak interesować się swoimi dziećmi to nie staną się cyborgami.

mgnienie   5 #26 26.01.2015 10:11

@eimi: Ale też wiele dzieci zmarło tragiczą śmiercią. A to przez brak nadzoru. Kilku kolegów niestety nie dożyło wieku dorosłego...

En_der   9 #27 26.01.2015 11:09

Niestety czasy marne i brak perspektyw. Kiedyś taka młodzież miała przynajmniej szansę na fizyczny wysiłek podczas przymusowej służby wojskowej i te cherlawe chuchra mogły wyrobić się i naprostować na podobieństwo normalnych ludzi.
PS.
l trochę racji ma Redaktor naczelny eimi-słusznego rocznika w temacie trzepaka osiedlowego. Przed wojną było takie modne hasło- ,,Cukier krzepi'' w naszych czasach analogicznie powinno brzmieć,że trzepak krzepił, a co ma w obecnych krzepić? Może konstruktywna krytyka, a może niech narzędzie pokrzepienia i własną drogę każde pokolenie wybierze sobie samo.

Autor edytował komentarz.
eimi REDAKCJA  17 #28 26.01.2015 11:49

@mgnienie: wiele? Jakieś statystyki śmiertelności dzieci w wypadkach za późnego PRL i dzisiaj?

@En_der Co Ty, za jakiegoś młodzika mnie masz? Przecież to ja jestem właśnie z tego starego pokolenia, co sporo umiało zrobić. Rocznik 1977, za chwilę będę miał 38 lat. I dzieciństwo spędziłem z kluczem na szyi, na wielkim blokowisku - co nie przeszkadzało mi czytać książek i bawić się z ZX Spectrum i Commodore.

szirin   3 #29 26.01.2015 12:15

@eimi: Statystyk nie będzie, piszę z własnego doświadczenia. Może zadawałem się z chuliganami, ale niestety niektórych brawura doprowadziła do tego, że wielu z nich się utopiło, skręcił sobie kark, wpadło pod samochód. Tak - wielu, na kilkudziesięciu jakich miałem - 5-ciu się przekręcilo.

To spod jakiego jesteś znaku? Baran, Wodnik, Ryby?? Obstawiam Rybki ;d Chyba najgorszy znak dla faceta...

Autor edytował komentarz.
En_der   9 #30 26.01.2015 13:07

@eimi: No jak z lat siedemdziesiątych, redaktor i za ten klucz na szyi, to cofnę i edycję zrobię. Nie będę przecież obrażał starego wiarusa. Chociaż sam chciałbym mieć znowu 38 wiosen i poczuć tamtą młodość we wszystkich swoich członkach.

leyda   9 #31 26.01.2015 14:51

Niestety problem ten się pogłębia, coraz więcej młodszych dzieci korzysta nadmiernie z internetu A większość ich rodziców nie zauważa problemu ,gdyż mają t.zw. "święty spokój". Kiedyś nie było w domu komputera ale za to było prawdziwe szalone dzieciństwo , gry w podchody , budowanie szałasów, z dziewczynami grało się w gumę ,a na wakacjach pełno dziadów we włosach (a dziady to kwiaty łopianu gdyby ktoś nie wiedział) i wiele innych ciekawych zabaw ... Ale to już było i nie wróci więcej...! ;)

@wiosenka83 bardzo ładny i ciekawy wpis! Gratulacje

tomasz236   5 #32 26.01.2015 20:00

Mogłeś dodać główny film kampani wyloguj się do życia: https://www.youtube.com/watch?v=phCSXKqKQuo

wiosenka83   7 #33 26.01.2015 21:56

No proszę jakie zaskoczenie :) Tyle komentarzy :) Cieszę się, że wpis się przyczynił do takiej dyskusji ;)
Jedni się zgadzają z moim punktem widzenia, inni piszą, że nieco bredzę... Niektórzy sobie powspominali... a inni wyliczyli koszt wynajęcia mieszkania :) Tak czy inaczej cieszy mnie to zamieszanie :)

Kojarzycie wizję ludzkości w bajce WALL-E?
Mam nadzieję, że jednak to nie pójdzie w takim kierunku...

Oczywiście wpis jest w znacznej mierze bardzo subiektywny, przefitrowany przeze mnie... pod wpływem moich doświadczeń, obserwacji...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #34 26.01.2015 22:46

Świetny temat i wpis na początek blogowej kariery. Mam nadziej, że na tym jednym wpisie się nie skończy.

Ale jak przeczytałem niektóre komentarze to doszedłem do wniosku, że najlepiej mieszkać (5-osobową rodziną) w kawalerce i dzieci na krok nie wypuszczać z domu. Normalnie chyba przestanę czytać komentarze.

szirin   3 #35 27.01.2015 07:23

@Shaki81: Przesadzasz. Zauważ jednak, że w latach wczesniejszych było duzo bezpieczniej niz jest obecnie. Brawura brawurą, ale teraz dochodzi jeszcze przestepczość oraz duzo więcej samochodów i pijanych potencjalnych morderców. We wszystkim trzeba zachowac umiar.

Autor edytował komentarz.
szirin   3 #36 27.01.2015 07:26

@wiosenka83: Cytat z nutki Anity :D

Autor edytował komentarz.
Berion   14 #37 28.01.2015 18:17

@DjLeo: Nie chcę przez to powiedzieć, że dziecka nie opłaca się mieć, ale tak to wygląda. Tak kalkulując na zimno. Patologią jest używanie takich słów jak i samo myślenie w ten sposób, ale żyjemy w post PRLowskiej patologii.

Nie mam. Chyba niestety.

wiosenka83   7 #38 28.01.2015 21:28

@Shaki81:Dziękuję... ten wpis był z taką pewną nieśmiałością ;)... ale mam plan czasem coś pisać :)

Krogulec REDAKCJA  21 #39 29.01.2015 00:56

Bardzo fajny wpis i ciekawy temat, którym wniosłaś dużo świeżości do zagadnień poruszanych na blogu. Gratulacje :)

Axles   17 #40 29.01.2015 19:32

No no @wiosenka83 pochwała od samego "pana" Leszka :D

chasar   4 #41 14.02.2015 03:53

W sumie jak dzieci będą poświęcać czas w internecie na samo udoskonalaniu się. Poznawaniu więcej pożyteczniejszych informacji doświadczeń to jest to dobre, ale duża część poświęca ten czas tylko na rozrywkę która ogłupia i nie prowadzi do niczego dobrego.

Axles   17 #42 14.02.2015 09:28

@chasar: W większości tak, ale znak kilkoro dzieciaków, którzy dzięki graniu w gry po angielsku umieją ten język lepiej niż ja :)

chasar   4 #43 14.02.2015 12:48

@Axles: Dokładnie, zapomniałem o tym wspomnieć że dość duża liczba ludzi nauczyła się tak języka. Miałem namyśli rozrywkę typu przeglądanie tabloidów i portali plotkarskich. Pół biedy jak będą słuchać muzyki z napisami - wówczas chociaż słuchanie w np ang. da się podnieść na wyższy poziom - dwa w jednym robimy to co stwarza nam przyjemność i dodatkowo uczymy się. Już widzę te memy porównawcze ze kiedyś mama wchodząc do pokoju krzyczy przestań grać w te gry, a dzisiaj widząc ze dziecko gra to powie "O uczysz się angielskiego". Aczkolwiek uważam że gry drastycznie zwiększają umiejętność rozwiązywania problemów, a także wspomniane przez ciebie zdolności językowe. Przecież kiedyś dzieci mogły rozwijać logiczne myślenie przeważnie w Warcabach lub Szachach. Wyobraźcie sobie teraz sytuacje gdzie młody człowiek gra w Portala 1,2 . Zrozumienie + przejście gry zajmie dziecku owszem dużo więcej czasu ale o ile on więcej połączeń nerwowych w mózgu wykształci od swoich rówieśników. Przecież to jest idealna recepta na kolejnego noblistę. Ile razy pokazywane były filmy gdzie osoby które zarządzają ogromnymi instytucjami miały znikomy refleks w grach. A dzisiaj młodzi ludzie potrafią grając w MMO analizować w krótkim czasie do kilkudziesięciu zmiennych - makra skile itp. Np lol jest ponad 110 postaci do każdego osobne skile umiejętności pasywki , runki, masterki itp. I ludzie potrafią to wszystko analizować w czasie rzeczywistym. Znając życie do starości im to zostanie. Więc ewidentnie widać ze gry mają olbrzymi udział w ewolucji.

margolka1986   8 #44 11.06.2015 23:41

Może by tak jakiś kolejny wpis na blogu ?? - jakoś tu cicho :)