FTC mówi nie śledzeniu klientów przez spyware

14.09.2009 22:21, Autor: Maciej Kluk, Kategoria: News
NewsImage

Jak się okazuje, oprogramowanie typu spyware można znaleźć także w aplikacjach z rzekomo pewnych źródeł. Doskonałym tego przykładem są dwa olbrzymie amerykańskie sklepy z grupy kapitałowej Sears. Postanowiły one zebrać dodatkowe dane od klientów mające pomagać im w procesie decyzyjnym dotyczącym np. wyboru towarów w sklepach. Witryny internetowe Kmart i Sears zachęcały użytkowników do zainstalowania ich programu śledzącego. W zamian mogli oni liczyć na 10 dolarów zniżki.

W teorii użytkownicy byli przekonani, że aplikacja będzie monitorować informacje tylko o ruchu użytkowników na witrynach internetowych obydwu sklepów. W praktyce jednak okazało się, że program zbiera wszystkie informacje o poczynaniach swoich klientów w internecie, włącznie z poufnymi danymi np. z kont bankowych i innych miejsc wymagających logowania.

Sprawą zajęła się amerykańska organizacja FTC (Federal Trade Commission). Jak się okazało w elektronicznej umowie wyświetlanej przed zainstalowaniem programu były wzmianki o zbieraniu wszystkich danych. Jak informuje Ars Technica, były one rozsiane w kilku miejscach dokumentu licencyjnego, który liczył aż 54 strony.

Wstydliwa sprawa została jednak właśnie zakończona - FTC doszło do wniosku, że grupa kapitałowa Sears nie powiadomiła w odpowiedni sposób użytkowników o rodzaju i skali przedsięwzięcia. Organizacja nakazała zakończenie trwającego od początku 2008 roku zbierania danych oraz zniszczenie wszystkich dotychczasowo przechwyconych informacji. Sears na przyszłość został zobowiązany także do precyzyjnego informowania klientów o działaniu wszelkich stworzonych na potrzeby spółki programów monitorujących. Klienci otrzymali natomiast nauczkę, by nie ufać bezgranicznie nawet swoim ulubionym sklepom.

Źródło: Ars Technica
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (8)  

Avatar
Marcin (niezalogowany) | 14.09.2009 22:53#1

Bardzo dobrze. Oprogramowaniu typu spyware mowimy stanowcze NIE. A ci klienci to tez udani, zeby nawet nie czytac co ten program moze zbierac.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
andgird | 14.09.2009 23:25#2

No właśnie to jest problem z licencjami, że są długie i tylko dla prawników. Według mnie licencje powinny być krótkie i jasno określać co wolno użytkownikowi robić z programem oraz na co użytkownik zgadza się akceptując licencję danego programu. W przypadku opisanego programu 54 strony prawniczego bełkotu zwykłemu człowiekowi nic nie powie. Użytkownik kiedy zobaczy jak długo musi przewijać tekst licencji kliknie "Dalej" i tyle. Nie będzie szukał "niespodzianek" w licencji, na które zgadza się akceptując ją.

Avatar
adada (niezalogowany) | 14.09.2009 23:29#3

nie ładnie

Avatar
szefo (niezalogowany) | 14.09.2009 23:42#4

Ta, na pewno zniszczą te dane, kto ich skontroluje... nikt! 54 strony.. hehe ma się rozumieć A4 - tzw. umowa z której nawet adwokat diabła się nie wywinie.

Avatar
bartmarian (niezalogowany) | 15.09.2009 7:56#5

Gdzie są wysokie odszkodowania dla każdego poszkodowanego ?
Tylko rujnujące kary dla dużych firm mogą je skutecznie odstraszyć
od takiego postępowania, rynek nie lubi pustki, na ich miejscu,
po bankructwie, pojawią się inne przedsiębiorstwa, nie ma
kogo/czego żałować...

Avatar
Sławek (niezalogowany) | 15.09.2009 8:29#6

Po co instalowanie programu na maszynie klienta w celu zbierania informacji o jego aktywności na naszej witrynie.

Avatar
Pasjonat Leona Wachholza (niezalogowany) | 15.09.2009 12:46#7

Najlepszą karą dla tej sieci sklepów to...brak klientów.Nie kupować u takiego towarzystwa i już.

Avatar
Kogucik (niezalogowany) | 16.09.2009 0:58#8

Z tego co przeczytalem w angielskiej wersji (tej z odnosnikow i z odnosnikow od tych odnosnikow) Klienci nie sa w zaden sposob informowani o tym, ze instaluja ani ze maja zainstalowane jakies oprogramowanie. Jedyna informacja istnieje w licencji (54 strony A4) z tym ze tam tez niepisze o instalowaniu softu. Tam jest tylko napisane tyle - zeby ktos kto wie o tym, ze instalowany jest spyware znalazl w tekscie slowa/zdania ktore to sugeruja ale jesli ktos o tym niewie - to na podstawie samego tekstu "ni h-ja" sie niedomysli (wiem bo czytalem). To jest tylko zabezpieczenie ktorym Sears chroni swoj "dolne plecy" przed pozwami. Federalna Komisja Handlu stwirdzila, ze nie bylo "informowanie".... .
Dodatkowo zeby bylo zabawniej Sears - ZLAMAL POSTANOWIENIA WLASNEJ LICENCJI. xD

Pozatym Sears - jak tylko zgloszono ta sprawe, ZIGNOROWAL maile ktorych celem bylo wyjasnienie sprawy. Wypial sie na cala spolecznosc i zamiast przepraszac i szukac jakiegos rozwiazania idzie w zaparte i szuka sposobow zeby dalej robic co robil.

Nie ma sensu negocjowanie z ta firma, tylko poto zeby wyblagac jakies drobne/pozorne ustepstwa.
Z ta cala sprawa (software/dokumenty/decyzje FTZ/licencja(e)/"przebiegiem(logiem) negocjacji") powinno sie isc bezposrednio do producentow oprogramowania antyvirusowego. Jak ludzia zacznie wyskakiwac informacja, ze sa sledzeni raczej szybko zmienia swoje nawyki zakupowe - a Sears bardzo szybko nauczy sie byc "w porzadku" wzgledem swoich klientow....

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Polecamy
Huawei E583C

Test przenośnego routera 3G
Recenzja MSI WindTop AE2410

Powiew świeżości?
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av