r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Firefox OS na sprzętowym dnie. Mariaż techniki z roku 2007 z systemem z roku 2014 to tragedia

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Kiedy wiosną zeszłego roku po raz pierwszy zobaczyliśmy na własne oczy telefon z Firefox OS-em, nie mieliśmy wątpliwości, że to urządzenie z niższej półki, którego pod względem parametrów raczej nie ma co porównywać z tymi wszystkimi „flagowcami” z Androidem, nie mówiąc już o iPhone'ach. Przyjęte przez Mozillę założenia projektowe – smartfon, który będzie platformą uruchomieniową dla aplikacji pisanych w tzw. technologiach webowych – wydawały się jednak gryźć ze strategią zdobycia niebogatych przecież rynków krajów Trzeciego Świata. Jak bardzo jednak Mozilla została zaślepiona w swoich wyborach technicznych ideologią mogliśmy się przekonać dopiero teraz. Redaktorzy serwisu Ars Technica zdobyli egzemplarz produkowanego w Indiach smartfonu z Firefox OS-em. Wygląda na to, że zdobyli zarazem najgorszy smartfon świata, i to wcale nie z powodu skromnej specyfikacji sprzętowej.

Indie – kraj zamieszkały dziś przez 1,2 mld ludzi, których parytet siły nabywczej w 2013 roku oceniano na ok. 5300 dolarów, co zapewniało temu ogromnemu krajowi 106. miejsce na świecie. Uśrednione dane nie oddają jednak realiów życia setek milionów mieszkańców Indii, którzy cieszą się, gdy uda im się zarobić 5-6 tys. rupii miesięcznie (tj. ok. 80 dolarów). Właśnie dla tej rzeszy ludzi, dla których problemem jest nie dostęp do sieci komórkowych 4G, lecz dostęp do czystej wody, przeznaczony ma być prawdopodobnie najtańszy smartfon świata. Działający pod kontrolą Firefox OS-a telefon Intex Cloud FX wyceniono na 2 tys. rupii (35 dolarów). W tym wypadku jednak słowo „działający” może wydawać się nieco przesadzone. Czyżby Mozilla zapędziła się w swoje własne sidła?

Trzeba przyznać, że cena jest niewiarygodnie niska. Najtańsze smartfony z Androidem, budowane według specyfikacji Android One, lokalni indyjscy producenci byli w stanie zaoferować za ok. 6300 rupii (nieco ponad 100 dolarów). Za te pieniądze nabywca dostawał urządzenie z 4,5-calowym ekranem IPS, czterordzeniowym procesorem, 1 GB RAM, 4 GB pamięci masowej, dwoma slotami SIM, radiem FM, Wi-Fi, Bluetoothem, GPS-em, dwoma kamerkami (tylną 5 Mpix z lampą błyskową i przednią 2 Mpix). Wszystko to działa pod kontrolą „gołego” Androida 4.4. Jak na takie pieniądze – konfiguracja bardzo dobra. Jednak dla milionów ludzi ta równowartość stu dolarów to wciąż mała fortuna.

r   e   k   l   a   m   a

Trzykrotnie tańszy Cloud FX to reminiscencja stanu techniki z 2007 roku. Specyfikacja sprzętowa wygląda więc następująco: jednordzeniowy (Cortex A5!) procesor Spreadtrum SC6821, taktowany zegarem 1 GHz, z układem graficznym Mali 400, 128 MB RAM, 256 MB pamięci masowej flash (z której dla użytkownika zostaje 46 MB), wyświetlacz 320x480 pikseli o przekątnej 3,5” i jedna kamera 2 Mpix. Układ radiowy nie obsługuje nawet 3G, do dyspozycji mamy oprócz GSM jeszcze Wi-Fi 802.11g i Bluetootha. Nie ma tu GPS, nie ma lampy błyskowej, nie ma nawet podtrzymywania czasu dla zegara – tak że gdy bateria się rozładuje, telefon resetuje ustawienia czasu do 0:00.

Sprzęt o takich parametrach nie wyglądałby źle (na papierze) siedem lat temu. Autor tego newsa miał wówczas Nokię N73 – z dwurdzeniowym (ARM9) procesorem taktowanym zegarem 220 MHz, 64 MB RAM, wyświetlaczem 320x480 pikseli. Można było na tym smartfonie grać w gry 3D (np. w Snake, które możecie zobaczyć na powyższym wideo), odtwarzać materiały Flash, przeglądać strony WWW na wbudowanej webkitowej przeglądarce lub na Operze Mini, rozmawiać przez komunikator, a nawet wyświetlać całkiem złożone dokumenty Microsoft Office czy PDF-y. Niestety jednak na smartfonie Cloud FX nie znalazł się Symbian OS 9, tak jak na starej Nokii, lecz nowoczesny system operacyjny, a mianowicie Firefox OS.

Doświadczenia redaktorów Ars Techniki sugerują, że ktoś tu nie tyle zamierzał zrobić smartfon dla ubogich, co raczej stworzyć sprzęt do znęcania się nad ubogimi. Pomińmy słabość zastosowanego wyświetlacza, przypominającego pierwsze ekrany LCD z początków stulecia, czy okropną plastikową obudowę. Problem jest w tym, że zastosowane w smartfonie 128 MB RAM nie wystarcza praktycznie na nic. Zapomnijmy o wielozadaniowości, która przecież nie była żadnym problemem dla Symbiana na urządzeniu z 64 MB RAM. Po uruchomieniu przeglądarki z trudem będziemy mogli wyświetlać proste strony – bardziej skomplikowane wymagają więcej pamięci, więc Firefox OS po prostu zamknie przeglądarkę, bez zapisywania aktualnego stanu jej pracy. Jeśli przejdziemy do klienta poczty, system zamknie uruchomiony w tle alarm. Jeśli włączymy odtwarzacz mediów, klient poczty przestanie sprawdzać, czy dostaliśmy jakieś nowe wiadomości.

To jednak nic w porównaniu do dwóch największych wad urządzenia. Po pierwsze, klawiatury ekranowej, która w praktyce uniemożliwia korzystanie z telefonu. Nie tylko nie ma ona innych alfabetów niż łaciński (trochę to dziwne jak na Indie), ale też jest przeraźliwie powolna, nie obsługuje wielodotyku, nie ma autokorekcji ani mechanizmu kopiuj/wklej. Po drugie, kamery, o której Ars Technica pisze, że naciąga definicję tego, co legalnie można by nazwać kamerą – zrobione zdjecia wyglądają (o ile w ogóle wyglądają) jak ćwiczenia malarza-impresjonisty.

Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do artykułu w Ars. Tutaj kilka słów o czymś innym. Firefox OS powstał m.in. jako odpowiedź Mozilli na Androida, systemu przez wielu oskarżanego o „ślamazarność”. Na najniższym poziomie system ten od Androida niewiele się różni, tzw. Gonk to jądro Linuksa i żywcem wzięta z Androida warstwa abstrakcji sprzętu (HAL). Wyżej, tam gdzie w Androidzie mamy jednak środowisko uruchomieniowe, uruchomiające w maszynach wirtualnych kod pośredniczący, Mozilla daje nam silnik Firefoksa – Gecko, któremu towarzyszy cała warstwa usług systemowych, napisanych w JavaScripcie i uruchamianych właśnie na Gecko. Na samym wierzchu, tam gdzie w Androidzie mamy warstwę interfejsu użytkownika (działającą jako aplikacja natywna, a nie kod pośredniczący), dostajemy tzw. Gaję, interfejs użytkownika stworzony w HTML5 – i oczywiście rysowany w Gecko.

Na silniejszym sprzęcie, mającym dość mocy obliczeniowej, by poradzić sobie z uruchamianiem Firefoksa – i uruchamianiem całego userlandu w Firefoksie, taka koncepcja może działać. Dzisiaj wysoce zoptymalizowany JavaScript jest w stanie momentami zbliżyć się w wydajności do kodu pośredniczącego. Jednak skazywanie ubogich nabywców Cloud FX-a na uruchamianie „HTML-owych” aplikacji na takim sprzęcie jest zwykłym okrucieństwem, mogącym jedynie pogłębić ich cyfrowe wykluczenie. Trzeciemu Światu pomóc mógłby nie Firefox OS, lecz zapomniany dziś Symbian, na którego oprogramowanie pisało się przede wszystkim w C/C++. Niestety, Nokia straciła tu swoją wielką szansę, skreślając Symbiana na rzecz przygody z Windows Phone – systemem, którego na telefonach za 35 dolarów też się nie zainstaluje.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.