r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Gdzie ludu kupa...

Strona główna Aktualności

...tam społeczność. Internet to ludzie i miejsca w sieci. W zasadzie miejsce skupiające odwiedzających powinno posiadać znamiona znane ze społeczności w świecie rzeczywistym. Wiecie, ubrana na czarno grupa to metale, ziomale z krokiem w kolanach to... ziomale a świecąca w ciemności na niebiesko grupa w rękawiczkach a'la myszka miki to koneserzy techniawy (i proszę nie mówić, że to określenie pejoratywne). Czyli grupa Użytkowników Internetu (co za paskudne określenie!) skupiona wokół strony, idei powinna być społecznością. Powinna i jest.

Przepis na społeczność jest prosty: odkurz pomysł, weź szczyptę nowości i dosyp do tego kilkanaście osób. Zamieszaj. Mimo braku drożdży urośnie. No ale niektórym nie rośnie i w tym wypadku nie z winy Matki Natury. :-> Trudno się dziwić, skoro społeczność po polsku to forum phpBB zmodyfikowane przez Przemo z kilkunastoma działami i "admin" z ambicjami. Przy odrobinie szczęścia w oftopikowni pojawi się kilka nieśmiertelnych tematów, na przykład wątek z dowcipami. Poza tym wieje pustkami. No ale dlaczego, przecież "moja społeczność miała być największym forum o oprogramowaniu". No tak, innowacyjny pomysł, bez dwóch zdań.

Cieszy mnie stężenie chęci tworzenia wśród Internautów. Martwi natomiast zjawisko alienacji. Internet w swoich wczesnych dniach był czymś elitarnym, dostęp do niego mieli nieliczni ludzie skupieni wokół uniwersytetów. Z czasem stracił znamiona elitarności, otworzył się na przeciętnych zjadaczy chleba. Powstała nowa koncepcja Internetu. Koncepcja, której nikt nie spisał na kartce papieru, ale która wykiełkowała samoistnie. Internet jako medium współpracy. Chyba każdy się zgodzi ze mną, że Internet służy do dzielenia się. Czy ktoś prowadzi swoją stronę domową (niezbędna jest sekcja "o autorze"!), pisze bloga, dyskutuje na czacie czy pobiera niekoniecznie legalne treści z sieci P2P - dzieli się. Ja dzielę się z Wami moimi przemyśleniami a Wy być może skomentujecie to co piszę - podzielicie się swoją opinią.

W czym zatem problem ze społecznościami ("po polsku" czy dowolnymi innymi - nie ma znaczenia)? Niezrozumienie przez założycieli społeczności idei współdziałania. Rozejrzyj się jeden z drugim ile jest już forów dyskusyjnych o komputerach, anime, fantastyce, książkach, filmie, kulinariach,... Nowe powstają jak grzyby po deszczu i upadają. Dlaczego Twoja społeczność miałaby się wybić? Przecież obecnie postawić forum potrafi byle tresowana małpa. Kolejne forum ma kogoś przyciągnąć? Co Ty możesz dać ludziom, by chcieli uczestniczyć w Twojej społeczności?

No i rosną nam strony. Ciągnie taką jeden koleś. Dłubie w pocie czoła aktualności (albo jak jest "cwany" to kopiuje z innych portali), moderuje radośnie swoje forum. To znaczy moderowałby, gdyby ta oklepana formuła kogokolwiek zainteresowała. Ale jakoś nie udało się. Czemu? Przecież nie chodzi o to, że w swej megalomanii (JA stworzę SUPER portal) zapomniał, że jest tylko robaczkiem w sieci. Że do popchnięcia swojej nowatorskiej (?) koncepcji potrzebuje wsparcia innych zdolnych osób. No dobrze, może zaspamował dwa czy trzy fora informacją, że otwiera "super sajcik" i szuka redaktorów. Pewnie nawet było kilku zainteresowanych, ale nic z tego nie wyniknęło.

Szkoda, że ta megalomania nie pozwoliła mu dołączyć do istniejącego projektu. W życiu jakoś tak jest, że spora część z nas potrzebuje rządzić. Poczucie władzy jest jak narkotyk. Wielu z Was truło przecież ucho na różnych forach, że chciałoby zostać adminem, moderatorem, redaktorem. Moderator to w ogóle super fucha - można wyładować na innych własną frustrację, poczuć się Panem. Jestem zwolennikiem ostrej moderacji na forach, ale różni się ona znacznie od koncepcji wyżywania się na piszących i olewania ich zdania. A tak niestety jest prowadzonych wiele "społeczności".

To co to jest ta społeczność? Może Blogi? Blogi też, to w sumie nowa forma społeczności, kolejny etap ewolucji. Posiadanie bloga motywuje do pisania. Pisania z sensem, bo ktoś to przecież czyta. No dobrze, pomijam tutaj radosne różowe blogaski sfrustrowanych nastolatek, które szukają miłości swojego życia w Internecie. To patologia. Ale blogi są doskonałym przykładem społeczności. Jacek pisze, Placek komentuje. Placek pisze, Jacek komentuje. Obaj komentują wpisy na cudzych blogach, używają funkcjonalności trackback by na swoim blogu poruszyć temat z cudzej witryny i tak dalej. Tworzy się sieć powiązań, która nieźle oddaje nasze życie. Znam moich znajomych i część ich znajomych, którzy z kolei znają kogoś, kto może mnie zna. Nie jest to grupa zamknięta i w zasadzie mogłaby z powodzeniem pokryć każdego, kto wnosi coś swoimi wypowiedziami w sieci.

Ale czy kogoś w ogóle obchodzą społeczności internetowe, ich cykl życia (i śmierci), procesy w nich zachodzące? Oczywiście, wytworzenie więzi między Internautami jest kluczem sukcesu Amazon. Na sukces ten pracował m.in. Derek Powazek, który swoje kilkunastoletnie doświadczenie opisał w książce "Design for Community". Co decyduje o sukcesie Amazon? Sieć powiązań klientów i system polecania towaru. Kupiłeś płytę Celine Dion, może podobnie jak inni klienci jesteś zainteresowany jej biografią? Użytkownik Radosny Marek obchodzi urodziny. Kupiłeś mu kiedyś książkę (znajdowała się na jego liście życzeń), może chcesz mu znowu sprawić niespodziankę? Ostatnio zastanawiał się nad kupnem...

O tak, wiedza to potężne narzędzie. Nic dziwnego, że reklamodawcy chcą o nas, konsumentach wiedzieć jak najwięcej. Proszku do prania pod wpływem reklamy nie zmienię, ale dobrze podana reklama książki o programowaniu w Ruby on Rails pewnie by mnie skusiła.

A jak to wygląda u nas? Potrzebę stworzenia społeczności zaczyna dostrzegać sklep internetowy Merlin. Odnowiona już jakiś czas temu strona zaczyna nabierać rumieńców i zachęca do zakupów. Nic dziwnego, że szacuje się 40% udział Merlina w rynku sklepów online.

Na drugim biegunie znajduje się... Allegro. Nie umniejszając tej witrynie aukcji internetowych, która jest źródłem dochodu wielu Polaków - jest ona prymitywna. To taka sobie kopia eBay, która weszła na polski rynek w odpowiednim czasie. Forum jest może i tłoczne, ale ciężko mówić o wsparciu ze strony firmy. Więc ludzie piszą sobie a muzom. Niektóre proponowane przez nich promocje (np. tańsza reklama na głównej stronie) są w stanie sparaliżować portal na kilka godzin. Poczucie więzi między kontrahentami zaczyna się i kończy na mechanizmie komentarzy. Mechanizmie, który nie jest doskonały i który pozwala dzieciakom spełniać swoje destrukcyjne potrzeby (komentarz negatywny "bo tak" zdarza się wciąż zbyt często, a próba wymazania tej śmiecio-opinii okazuje się nader uciążliwa).

Społeczności to poważny biznes. Wytworzenie więzi między klientami sklepu, subskrybentami strony czy odwiedzającymi portal zwiększa jego rentowność. Eksperymentowanie z metodami prowadzenia takiego chaotycznego tworu nie jest najlepszą metodą nauki. Ale czy ktoś "poważny" się społecznościami interesuje?

Tak, kogoś one jednak obchodzą, społeczności Internetowe interesują nie tylko pojedynczych fanatyków. W lutym odbyła się w Hiszpanii konferencja naukowa poświęcona temu zjawisku. Tematy prelekcji brzmiały tak poważnie, że aż nie śmiem ich powtarzać. Chodził o jedno - zanalizowanie fenomenu wirtualnych społeczności. A przecież to takie proste - grupa kreatywnych osób przyciąga kolejne kreatywne jednostki. I nie chodzi tu o ciekawą skórkę forum, system ostrzeżeń czy inne gadżety. Chodzi o współtworzenie. A to z oznacza współdziałanie. Jasne?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.