r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google na ławie oskarżonych: nawet 6 mld euro kary za praktyki monopolistyczne

Strona główna AktualnościBIZNES

Przyszłość Google w Unii Europejskiej rysuje się w ciemnych barwach. Jak donosi Financial Times, trwające niemal pięć lat śledztwo prowadzone przez unijne organy antymonopolowe miało potwierdzić większość zarzutów, więc wyszukiwarkowy gigant został oficjalnie oskarżony o zakazane praktyki monopolistyczne. Nawet dla firmy tej wielkości wymierzona kara finansowa może być bardzo bolesna – w grę wchodzi nawet 6 miliardów euro, tj. ok. 10% rocznych przychodów.

Decyzję w tej sprawie podjęła komisarz Margrethe Vestager po konsultacjach z przewodniczącym Komisji Europejskiej, Jean-Claude Junckerem. Pani komisarz dziś ma pojawić się w Stanach Zjednoczonych na konferencji poświęconej walce z monopolami, by tam formalnie przedstawić oskarżenie: Google naruszyło prawo, wykorzystując swoją wielkość i możliwości by odciągnąć internautów od usług konkurencji ku swoim własnym rozwiązaniom.

Być może gdyby wcześniej udało się wypracować jakiś kompromis w sprawie, do oskarżenia by nie doszło. Jednak przez niemal 5 lat śledztwa żadna z trzech prób porozumienia nie przyniosła efektów, proponowane przez Google posunięcia były odrzucane przez rynkowych rywali. To jedna z większych porażek poprzednika pani Vestager, komisarza Joaquína Almunii, któremu za swojej kadencji udało się doprowadzić do nakłonienia Google do ustępstw wobec swoich konkurentów – ale nie zadowoliły one m.in. Microsoftu.

r   e   k   l   a   m   a

Znacznie lepiej Google poradziło sobie w Stanach Zjednoczonych, gdzie postępowanie antymonopolowe prowadzone przez Federalną Komisję Handlu zakończyło się po 18 miesiącach bez wniesienia zarzutów. Nakazano jedynie firmie wprowadzenie pewnych drobnych poprawek do jej praktyk rynkowych – amerykańscy regulatorzy uznali, że choć pewne praktyki biznesowe firmy z Mountain View mogą być wątpliwe w świetle prawa antymonopolowego, to jednak niekoniecznie prawo to naruszają. Oczywiście pozycja Google na amerykańskim rynku internetowym jest znacznie słabsza, niż na rynku europejskim. To właśnie może być jednym z powodów, dla których działania europejskich regulatorów doprowadziły do formalnego oskarżenia. Ioannis Lianos, ekspert w dziedzinie prawa antymonopolowego i konkurencji z University College w Londynie stwierdził, że Komisja Europejska po prostu już nie chce żadnych ugód, chce oskarżenia, które pozwoli wymierzyć Google karę.

Taka kara byłaby rekordową w historii Unii: jak do tej pory najwięcej przyszło za praktyki monopolistyczne zapłacić w 2009 roku Intelowi – 1,1 mld euro. Sporo zapłacił też Microsoft, łącznie w ciągu dziesięciu lat ok. 2,2 mld euro. Związana z radykalną lewicową duńską partią pani Vestager może zażądać jednak nawet 6 mld euro, tj. 10% przychodów Google z ostatniego roku.

Google przygotowuje się już od odpowiedzi. Serwis re/code uzyskał dostęp do poufnego memorandum w tej sprawie, rozesłanego do pracowników firmy. Określono w nim decyzję Komisji Europejskiej jako bardzo rozczarowującą, przedstawiając argumenty na rzecz tezy, że pozycja Google w dziedzinie internetowych zakupów czy podróży wcale nie jest tak silna (Amazon i eBay mają znacznie silniejszą pozycję niż Google Shopping). Autorzy memorandum przekonują, że konkurencyjne usługi są w zasięgu każdego internauty, rośnie popularność Binga, Yahoo, Quory, DuckDuckGo, nie mówiąc już o wykorzystywaniu cyfrowych asystentek Apple'a czy Microsoftu. Podkreślają też, że rośnie znaczenie mediów społecznościowych, takich jak Facebook i Twitter, z których ludzie czerpią podpowiedzi i informacje.

Na kwestiach związanych z wyszukiwarką ma się jednak nie skończyć. Google jest przekonane, że Komisja Europejska rozpocznie teraz formalnie podobne śledztwo w sprawie Androida. Firma jednak uważa, że ma silne argumenty na swoją obronę, przypomina, że Android doprowadził do obniżenia cen, jest dostępny dla każdego, można na nim też uruchomić nie tylko usługi i aplikacje Google'a, ale też konkurencji. Co więcej, obecność Androida na rynku nie sprawiła, że zniknęły inne systemy mobilne – przykładowo Apple świetnie dziś sobie radzi na rynku smartfonów.

Aktualizacja (godz. 12:00)

Komisarz Vestager w oficjalnym oświadczeniu poinformowała, że do Google została przesłana lista zarzutów, na którą amerykańska firma ma odpowiedzieć w ciągu 10 tygodni, w tym czasie może też żądać przesłuchania przed Komisją Europejską. Jeśli odrzuci postawione zarzuty, sprawa skończy się w sądzie. Vestager dodała, że jeśli stanowisko Komisji zostanie potwierdzone, Google będzie musiało ponieść prawne konsekwencje i zmienić sposób, w jaki prowadzi swój biznes w Europie. Wspomniała też o smartfonach i tabletach z Androidem, mówiąc, że ma nadzieję, że te rynki będą mogły swobodnie się rozwijać bez naruszających konkurencyjność ograniczeń narzucanych przez jakąkolwiek firmę.

Najbardziej z sytuacji wydają się zadowoleni Niemcy, sądząc po reakcjach tamtejszej prasy. Szef wydawnictwa Axel Springer pochwalił nawet komisarz Vestager, uznając że jest ona bardziej zdeterminowana, szybsza i bardziej szczera niż jej poprzednik, pan Almunia. W niemieckich mediach podkreśla się, że osłabienie pozycji Google na europejskim rynku pomoże planom Jean-Claude Junckera, pragnącego ożywić dynamikę cyfrowego rynku w UE i wspierać działające na nim europejskie przedsiębiorstwa. Nie oznacza to jednak wojny handlowej z Ameryką, a wręcz przeciwnie – przewodniczący Komisji Europejskiej naciska na podpisanie traktatu o wolnym handlu z Waszyngtonem, a sama pani Vestager zapewnia, że nie chce karać amerykańskim firm, a jedynie zapewnić, że nie będą one nadużywały swojej pozycji rynkowej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.