r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google obawia się połączenia Microsoft-Yahoo!

Strona główna Aktualności

Wygląda na to, że Google jest poważnie zaniepokojone ofertą zakupu firmy Yahoo! złożoną w piątek przez Microsoft. Przypomnijmy, że korporacja z Redmond zaoferowała rekordową, o 62% wyższą od rynkowej cenę - ponad 44,6 miliardów dolarów w gotówce i akcjach.

W oficjalnym stanowisku Google wyraziło przekonanie, że połączenie Microsoftu i Yahoo! oparte na "wrogim przejęciu" odbije się negatywnie na konkurencyjności w branży internetowej, a całą sprawą powinny zainteresować się władze antymonopolowe. Nieoficjalnie jednak firma posunęła się jeszcze dalej. Eric Schmidt, CEO Google, dzwonił do szefa Yahoo! Jerry'ego Yanga i oferował swoją "pomoc" w przeciwstawieniu się Microsoftowi - najprawdopodobniej w formie jakiegoś bliżej nieokreślonego jeszcze partnerstwa.

Według New York Times, również lobbyści Google już zaczęli działać w Waszyngtonie. Korzystne dla firmy byłoby bowiem przeciąganie kontroli antymonopolowej tak długo, aż zmieni się prezydent, jego administracja i, co za tym idzie, poglądy na monopole. Do pracy wzięła się również reszta zarządu Google - kilku jego członków już kontaktowało się z dyrektorami firm takich jak Time Warner (właściciel AOL) pytając, czy zamierzają oni wystosować kontrofertę i "jak Google mogłoby w tym pomóc" - akurat w AOL posiada 5% udziałów.

Niestety dla Google, nie zanosi się na cud - przynajmniej oficjalnie. Rzecznik prasowy News Corp. oświadczył, że jego firma nie przygotowuje konkurencyjnej oferty, podobnie jak Time Warner, AT&T czy Comcast. Firmy te zasugerowały, że nie chcą się wdawać w bitwę "kto da więcej" z Microsoftem.

Ani Microsoft, ani Yahoo! nie komentują działań Google. Główny prawnik Microsoftu Brad Smith wydał jedynie skąpe oświadczenie, w którym odwołał się do zarzutu odnośnie konkurencyjności. Według niego, to właśnie brak mariażu obu firm zabije konkurencyjność na rynku, na którym Google zajmuje aktualnie bardzo silną, dominującą pozycję.

Tymczasem w samym Yahoo! pojawiła się jeszcze inna plotka. Pracownicy spekulują, że może dojść do rozłamu firmy i sprzedaży np. działu wyszukiwania do Google, a innych działów pozostałym firmom. Niektórzy mówią, że wszystkie części są razem warte więcej niż jedna całość. Jak ostatecznie zakończy się cała sprawa, a co najważniejsze - kiedy? Wciąż pozostaje wiele niewiadomych, ale jedno wydaje się w miarę pewne - formalności z władzami antymonopolowymi będą trwały bardzo długo.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.