Google pracuje nad antymalware dla Android Market

03.02.2012 13:58, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Ubiegły rok minął między innymi pod znakiem ataków i złośliwych programów na platformy mobilne. Google kilka razy interweniował i usuwał aplikacje z Android Market, pojawiły się też pakiety zabezpieczające z prawdziwego zdarzenia… dla telefonów. Widać jednak promyk nadziei. Google zamierza bez zaostrzania polityki przyjmowania aplikacji do Android Market zabezpieczyć użytkowników przed szkodliwymi aplikacjami.

Google powiadomił, że pracuje nad automatycznym systemem wykrywania złośliwych programów w Android Market. Projekt o nazwie kodowej Bouncer (potocznie bramkarz w lokalu lub dyskotece) ma zagwarantować, że w Markecie nie znajdą się aplikacje wyciągające nasze dane, wysyłające drogie wiadomości SMS czy zamieniające telefon w zombie wchodzące w skład botnetu. Podobno wykrywacz zagrożeń działa już od jakiegoś czasu na tyłach sklepu z aplikacjami dla Androida i pozwolił zmniejszyć liczbę szkodników rezydujących w nim o 40%. Bouncer sprawdza nie tylko aplikacje świeżo dodane do Marketu, ale również skanuje starsze programy. Ponadto bramkarz monitoruje i blokuje konta podejrzanych deweloperów, aby autorzy złośliwych aplikacji nie wracali do sklepu.

Bouncer nie będzie zwyczajnie skanował plików — automat ma uruchomić każdą aplikację w piaskownicy i sprawdzić, czy nie zachowuje się podejrzanie. Ani deweloperzy, ani użytkownicy, nie mieli szansy odczuć różnicy w działaniu Marketu przed i po uruchomieniu automatu, co zresztą było zamiarem Google'a. W Mountain View nikomu nie zależy na tym, żeby autorzy aplikacji musieli przechodzić przez restrykcyjne procedury zatwierdzania aplikacji.

Google powiadomił świat o istnieniu Bouncera w dobrym momencie — trzy dni po podniesieniu przez Symantec fałszywego alarmu i po kilku miesiącach oskarżeń o brak kontroli nad aplikacjami w Markecie. Co ważne, Google nie tyle pochwalił się jakimś systemem, o którego skuteczności nic nie wiadomo, ale podał konkretne liczby: 40% mniej zagrożeń. Bezpieczni jeszcze nie jesteśmy, ale jeśli dane Google'a są wiarygodne, Bouncer spełnia swoje zadanie. Pozostaje czekać na dopracowanie systemu i lepszą skuteczność.

r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (28)  

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 03.02.2012 14:27#1

"pojawiły się też pakiety zabezpieczające z prawdziwego zdarzenia… dla telefonów"

To istnieją aplikacje które robią coś oprócz blokowania aplikacji po czarnych listach?

Avatar
ok (niezalogowany) | 03.02.2012 14:32#2

Google ma chyba za dużo kasy?

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
DonM$ | 03.02.2012 14:41#3

A jakby google podał 20% albo 60%, jak to sprawdzicie, że nie ściemniają? Nijak.
Jedynie użytkownicy mogą stwierdzić czy jest poprawa lub jej brak.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemek1234 | 03.02.2012 14:59#4

@Nazir50:
To nie Google nie aktualizuje, tylko producenci. Poza tym stare telefony dostają poprawki błędów, np. Xperia X8 posiada Androida 2.1, ale jak Google naprawi jakieś błędy, to SE wydaje aktualkę, która zachowuje system 2.1, ale z z poprawkami. Tak winicie Google, a posiadacze Windows Mobile 6.5 zostali na lodzie, bo MS przepisał system od nowa, a stre wersje porzucił.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
sla17 | 03.02.2012 15:04#5

Chwila, chwila, nie rozumiem tutaj czegoś. Przecież Linux ogólnie jest taki super bezpieczny, Android bazuje na nim i wiele osób uznaje to za zaletę. Android zaprzecza opinii bezpiecznego systemu i sympatycy systemu pod znaku pingwinka wszystko zrzuca na Google. Coś tutaj nie gra.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
adam993 | 03.02.2012 15:09#6

@sla17, gdyby Linux wysyłałby sms-y i dzwonił za mnie, to może uwierzyłbym w twoje słowa ;)

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
nyczaj100 | 03.02.2012 15:17#7

Już dawno nadszedł na to czas. Moim zdaniem każda apka powinna byc odpalona w piaskownicy i przebadana na obecność ewentualnego malware. Twórca aplikacji powinien otrzymać szczegółowy raport, bo może się okazać, że źródłem malware nie jest zła wola twórcy, ale zarażenie jego komputera. Wtedy po otrzymaniu informacji o malware twórca aplikacji będzie miał szansę przebadać swój komputer. Niezależnie od powodu należy malware tępić własnie na poziomie marketu, czyli zanim aplikacja trafi na smartfon klienta, gdzie pakiet internet security czy choćby antywirus nie jest jeszcze standardem.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Klim44 | 03.02.2012 15:24#8

Google powinno stworzyć własny system operacyjny

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
revcorey | 03.02.2012 15:44#9

" Przecież Linux ogólnie jest taki super bezpieczny, "
A kto ci tak powiedział? Nie istnieje produkt idealny. I to na tym można zakończyć. Za każdym razem jak jest news o dziurze w linuksie jest taki zjazd ekspertów co gdzieś coś słyszeli ale nie wiedzą co.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
antiferno | 03.02.2012 15:54#10

sami szpieguja a innym nie dadza ? :P

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 03.02.2012 16:52#11

@antiferno
Bo to monopoliści są, ot co!

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
g_no_m | 03.02.2012 17:02#12

@sla17: "Chwila, chwila, nie rozumiem tutaj czegoś."

To może ja wytłumaczę. Możesz wziąć jądro Linuksa i zbudować sobie na nim system, który będzie działał domyślnie w trybie admina, będzie ignorował prawa dostępu do plików i udostępniał całą zawartość dysku w sieci pod hasłem "admin1". Ten system - mimo, że bazujący na Linuksie - raczej nie będzie bezpieczny, ale winny będziesz Ty.

Google nie popełniło może aż tak wielkiej zbrodni, ale dużo nie brakuje - najgorsze jest chyba pozbawienie użytkownika kontroli nad kontem roota i ten nieszczęsny tryb dystrybucji poprawek do systemu.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
g_no_m | 03.02.2012 17:08#13

@przemek1234: "To nie Google nie aktualizuje, tylko producenci."

Tak naprawdę, to operatorzy. Co z tego, że SE opracuje poprawkę, skoro np. T-Mobile Ci jej nie dostarczy?

Poza tym bezpieczeństwo, to jest ciągły proces. Żadne podpięte do netu urządzenie, które w czasie całego swojego życia może liczyć na dwie, może trzy poprawki, nie jest bezpieczne.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
wujcio | 03.02.2012 17:17#14

@Nazir50. (niezalogowany)
"Zanim google będzie kontrolował bezpieczeństwo na swoim systemie i aplikacjach to już wszyscy będą korzystać z WP lub iOS."

Piękne bajki - sukces WP7 jest tak realny jak rok Linuksa. Prędzej zobaczysz na telefonach Windows 8 niż sukces WP7. I może dojść do sytuacji że WP7 zostanie wygryziony całkowicie ale przez zupełnie coś innego czego nawet nie podejrzewasz o sukces na tym polu. Jedyne co WP7 może coś dać to próba przystosowania go do słabszych urządzeń co zresztą jest robione w kolejnej aktualizacji. Czyli jednym słowem przez pół roku nic się nie zmieni z WP7 natomiast w tym czasie Google może całkowicie usunąć problem z niebezpiecznymi aplikacjami i wtedy tacy ludzie jak ty stracą jeden z argumentów przeciw Androidowi.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 03.02.2012 17:32#15

@Nazir50
Jak na razie nie zanosi się na "sukces" WinP7.

Jak na razie jest to 7my lub 8my ekosystem licząc po udziale w sprzedawanych smartfonach...

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 03.02.2012 17:35#16

@Nazir50
A w USA WinP7 jest w tyle nawet za Windows Mobile !!!

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
g_no_m | 03.02.2012 17:51#17

@przemo_li: "A w USA WinP7 jest w tyle nawet za Windows Mobile !!!"

U nas też, jeśli doliczysz "biedronkowe" nawigacje ;D
To jest niesamowite, jak Windows dał się łatwo wykopać z urządzeń mobilnych. Teraz próbują wrócić, ale póki co, jedynym efektem jest szkodzenie Nokii.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemek1234 | 03.02.2012 18:15#18

Tak naprawdę większość wirusów na Androida jest wgyrywana przez samych użytkowników, którzy np. instalują sobie grę albo animowaną tapetę, która wymaga uprawnień do GPS'a, dzwonienia, kontaktów, internetu i może jeszcze do NFC (płatności zbliżeniowe). Mało jest wirusów, które rzeczywiście wykorzystują luki w Androidzie.

Avatar
pseudoinformatyk (niezalogowany) | 03.02.2012 20:35#19

wirusy na androida to takie dziwne zwierze o ktorym kazdy slyszal ale chyba nikt jeszcze na oczy nie widzial.
w praktyce nic takiego po prostu nie istnieje. wejdzcie sobie na market i sprobujcie sobie zainstalowac jakiegos wirusa. gwarantuje, ze mimo najlepszych staran to nie ma prawa sie udac. tak samo ma sie sprawa z pozostalymi systemami mobilnymi. cala ta wirusowa wrzawa to chyba dzielo producentow antywirow na desktopy, ktorzy usiluja sie wgryzc w nowy rynek, mimo iz ich uslugi nie sa tu w ogole potrzebne.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
sla17 | 03.02.2012 21:08#20

g_no_m | 03.02.2012 17:02
Dobra, też fakt. Ale powinien być chyba jakiś system filtracji aplikacji, wiadomo że ludzie nie czytają tego, co klikają. A jeśli automaty zawiodą, pozostaje zatrudnić sztab ludzi, którzy będą sprawdzać każdą aplikację (przecież dziennie pewnie nie pojawia się ich miliony ;)) :D

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
g_no_m | 03.02.2012 21:29#21

@sla17: "Ale powinien być chyba jakiś system filtracji aplikacji"

No toż przecież o tym jest notka, że taki system działa już od dłuższego czasu i wciąż jest doskonalony.

"wiadomo że ludzie nie czytają tego, co klikają."
No i bardzo dobrze, dzięki temu czuję się bezpieczniejszy. Gdyby nagle zabrakło nieczytających jeleni, twórcy malware musieliby się zacząć wysilać i powstałyby znacznie bardziej zaawansowane wirusy.

"pozostaje zatrudnić sztab ludzi, którzy będą sprawdzać każdą aplikację"
Ach, jeśli takie masz podejście do własnego bezpieczeństwa, że wolisz je zostawić w rękach jakiegoś sztabu ludzi, to kup sobie ajfona (pensja sztabu wliczona w cenę). Tylko wtedy musisz też pogodzić się z myślą, że ci ludzie filtrują nie tylko treści szkodliwe, ale i takie, które się po prostu nie podobają ich pracodawcy. I w ogóle lubią decydować, do czego i w jaki sposób używasz swojego urządzenia.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
sla17 | 03.02.2012 23:13#22

W sumie nie pomyślałem o próbie przechwytywania niewygodnych informacji... fakt ;)

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Soren | 04.02.2012 8:55#23

Pytanie:
Czy "wykorzystywaniem luk w androidzie" nazwiecie sytuacje gdy użytkownik (zapewne zrootowanego urządzenia) zainstaluje apke niewiadomego pochodzenia (jest też opcja instalacji takiej apki z marketu ale pewnie większość pochodzi z internetu) widząc jakie uprawnienia chce posiadać (dobry przykład wyżej z animowaną tapetą) gdy te są podejrzane?

Równie dobrze zainstalujcie (w pełni świadomie) wirusa ściągniętego z internetu na windowsie a potem krzyczcie że windows jest dziurawy.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Mayron | 04.02.2012 10:08#24

"Tak naprawdę większość wirusów na Androida jest wgyrywana przez samych użytkowników, którzy np. instalują sobie grę albo animowaną tapetę, która wymaga uprawnień do GPS'a, dzwonienia, kontaktów, internetu i może jeszcze do NFC (płatności zbliżeniowe). Mało jest wirusów, które rzeczywiście wykorzystują luki w Androidzie."

A w Windowsie to niby co? Praktycznie każdy wirus musi zostać ściągnięty i uruchomiony przez użytkownika...

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
g_no_m | 04.02.2012 18:35#25

@Plichu: "Równie dobrze zainstalujcie (w pełni świadomie) wirusa ściągniętego z internetu na windowsie a potem krzyczcie że windows jest dziurawy."

W dobrze zaprojektowanym i regularnie łatanym systemie, taki ściągnięty i zainstalowany wirus niewiele może, bo uruchamia się na koncie ograniczonym, bez dostępu do krytycznych plików. Żeby zainfekować system, wirus musi wykorzystać jakieś odkryte w nim luki, aby zwiększyć sobie uprawnienia i w rezultacie mieć możliwość modyfikowania plików systemowych, ukrywania się przed antywirem i w rezultacie oddać kontrolę nad przejętym systemem osobom trzecim.

Te szkodliwe apki z androidowego marketu wykorzystują nie tyle luki w systemie, co w użytkowniku, bo jeśli ktoś pobiera np budzik, który wymaga uprawnień do przeglądania danych prywatnych, modyfikowania zawartości karty SD i pełnego dostępu do Internetu i klika [OK] bez czytania, na co się zgadza, to nie można mówić o złamaniu zabezpieczeń, tylko o ludzkiej głupocie.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 05.02.2012 12:07#26

NIE MA WIRUSÓW NA ANDROIDA.

Żadna porządna firma zajmująca się bezpieczeństwem nie twierdzi inaczej.

Są inne zagrożenia, nazywane "złośliwym oprogramowaniem".

GŁÓWNĄ CECHĄ WIRUSA JEST JEGO ZDOLNOŚĆ DO SAMODZIELNEGO ROZPROWADZANIA SWOJEJ KOPII.

Nazywajmy rzeczy po imieniu.


@Mayron
Tak???
A co z wirusami wykorzystującymi auto-start z pendrivów? Auto-uruchamianie załączników?
Co więcej wirus, który opanował już komputer potrafi rozprzestrzenić się dalej (doklejając się do podłączonych przenośnych nośników danych, rozsyłając się mailem, etc.)

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
przemo_li | 05.02.2012 12:09#27

Naprawdę zabawne jest jak ludzie upierają się przy używaniu niepoprawnej nazwy "wirus". I o ile jest to objawem ignorancji w przypadku zu, to firmy promujące swoje "antywirusy" na Androida to po prostu zwykli oszuści.

Poprawny termin to "złośliwe oprogramowanie".

Avatar
wolfii94 (niezalogowany) | 06.02.2012 8:29#28

@Nazir50. dołuż te 450 zł bo warto. Kupiłem i nie żałuję. poprzednie moje telefony też były na windowsie, ale ten to zupełnie coś innego.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Polecamy
Recenzja nowego iPada

Rewolucja czy stagnacja?
Huawei E583C

Test przenośnego routera 3G
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av