r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google walczy o neutralność Sieci (chyba, że chodzi o neutralność w jego własnej sieci)

Strona główna AktualnościINTERNET

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – ta życiowa mądrość potwierdza się właśnie w wypadku Google'a, które jeszcze kilka lat temu uznawane było za jednego z czempionów neutralności Sieci, czyli zasady, zgodnie z którą dostawcy Internetu powinni traktować wszystkich użytkowników, usługi, platformy, protokoły czy witryny jednakowo, bez szczególnych preferencji czy nieuzasadnionych technicznie ograniczeń. Teraz jednak, gdy internetowy gigant sam został dostawcą Internetu, oferując w kilku amerykańskich miastach symetryczne, gigabitowe łącza internetowe w ramach usługi Google Fiber, okazuje się, że neutralność Sieci już nie jest taka fajna.

Na polskich internautach, cieszących się, jeśli szerokopasmowe łącze oznaczają asymetryczne 30 Mbit/s, parametry Google Fiber mogą robić wrażenie. Za 70 dolarów miesięcznie (120 dolarów z usługą telewizyjną), abonent otrzymuje symetryczne łącze 1 Gbit/s, terabajtowe konto w Dysku Google, tablet Nexus 7, nagrywarkę DVR i opcjonalnie Chromebooka za 250 dolarów. W regulaminie świadczenia usługi znaleźć można jednak klauzulę, odbierającą sporo atrakcyjności google'owej ofercie. Mountain View zakazuje uruchamiania na łączu Google Fiber jakiegokolwiek rodzaju serwera, chyba że użytkownik otrzyma na to od firmy pisemną zgodę.

Klauzula ta nie spodobała się pewnemu mieszkańcowi Kansas, który uznał, że narusza ona postanowienie Federalnej Komisji Komunikacji (FCC), zgodnie z którym dostawcy szerokopasmowego Internetu nie mogą blokować zgodnych z prawem treści, aplikacji, usług i nieszkodliwych urządzeń. W 2012 roku złożył on więc do FCC skargę, zwracając się o zbadanie treści google'owego regulaminu, tak bardzo niepasującego do tego, co kilka lat wcześniej Google głosiło podczas debaty z Verizonem nad neutralnością Sieci.

FCC zajęło się skargą i nakazało Mountain View ustosunkować się do zarzutów, co firma niezwłocznie uczyniła. Odpowiedź jednak internaucie z Kansas się raczej nie spodoba – Google utrzymuje, że zakaz uruchamiania serwerów przez użytkowników Google Fiber nie ma nic wspólnego z zakazanym dyskryminowaniem zgodnych z prawem usług, lecz jest elementem dozwolonego przez FCC racjonalnego zarządzania siecią. Praktyki takie są uznawane za racjonalne wtedy, gdy służą osiągnięciu uzasadnionych celów z zakresu zarządzania siecią, biorących pod uwagę architekturę sieci i technologię dostępu do niej. W wypadku Google Fiber zakaz stosowania serwerów służyć ma bezpieczeństwu i uniknięciu przeciążenia sieci.

Problem jednak w tym, że pojęcie „serwera” jest bardzo szerokie – regulamin nie tylko zakazuje podłączania do Google Fiber wielkich serwerów webowych i prowadzenia w ten sposób firmy hostingowej, ale też takiego oprogramowania jak zdalna konsola zarządzania dysku sieciowego, serwer gry (np. Minecrafta) czy konkurencyjne dla Dysku Google oprogramowanie ownCloud. W związku z tymi wątpliwościami, przedstawiciele Google'a ogłosili, że nie będą się przejmowali takimi drobiazgami, ale i tak pewien niesmak pozostaje – przecież dokładnie to samo, co dziś gigant z Mountain View robi, robili wcześniej krytykowani przez niego dostawcy Internetu – nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale praktycznie na całym świecie. Od czempiona neutralności Sieci można byłoby oczekiwać czegoś innego.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.