r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Holenderski ambitny dziennik bez reklam zebrał ponad milion euro, ma już wydawcę

Strona główna Aktualności

Nie tylko w Polsce od informacji z postaci cyfrowej coraz częściej oddziela ściana czegoś w rodzaju Piano czy „bezpłatnej rejestracji” pozwalającej przeczytać kilka artykułów miesięcznie w zamian za podanie swoich danych. Bolączką publikowania informacji w Internecie jest też walka o czas, skracanie treści aby tylko zdążyć przed konkurencją i przyciąganie czytelnika za wszelką cenę (choć te praktyki sięgają czasów pierwszych gazet — ludzie zawsze uwielbiali kontrowersje i plotki). Kwestią czasu było pojawienie się kolejnej reakcji. Młoda firma z Amsterdamu postanowiła spróbować zawalczyć ze współczesnymi praktykami i stworzyć własny dziennik elektroniczny nieco inny od tych, które możemy dziś znaleźć w Sieci — de Correspondent.

Założenia nie do końca przystają do definicji dziennika. Po pierwsze, teksty mają być publikowane tylko w postaci cyfrowej. De Correspondent będzie się nazywał „dziennikiem” i będzie wydawany codziennie, ale nie zawsze będzie pisał o wydarzeniach bieżących. Firma będzie miała partnerów, ale nie będzie reklam! Podstawową cechą wyróżniającą de Correspondent na tle komercyjnych serwisów ma być jednak jakość treści — ma to być pozycja ambitna, wolna od wpływów i skupiona na dogłębnym zbadaniu tematu (więcej można dowiedzieć się w manifeście). Przyszły pracownik de Correspondent, Rob Wijnberg zapewnił też, że będą unikać pułapek, w jakie wpadają serwisy goniące konkurencję w pisaniu o tym samym jeszcze szybciej.

Zbiórka na de Correspondent została uruchomiona 18 marca. Ten sposób finansowania został wybrany dlatego, że nie będzie wymagał od prowadzących gazetę, aby natychmiast przedstawiali wyniki finansowe inwestorom i zapewni spokojny rozwój. Potrzebny na start milion euro już 8 dni później był na koncie dziennika. Do portfeli sięgnęło 15 tysięcy potencjalnych czytelników, skłonnych zapłacić 60 euro za roczny dostęp do ambitnych publikacji. W chwili pisania tego tekstu do końca zbiórki pozostały niecałe dwa tygodnie, dziennik zebrał 115% potrzebnej kwoty i ma 17315 subskrybentów.

r   e   k   l   a   m   a

Dziś de Correspondent ogłosił, że ma wydawcę, stopniowo przybywa też dziennikarzy i jest już pewne, że we wrześniu ruszy zgodnie z planem. A co na to inne serwisy? Dziennik został oczywiście oskarżony o promowanie się jako elitarny i brak kontaktu z holenderską rzeczywistością, zapewne czytający go na iPadach Holendrzy nie unikną nieprzyjaznych spojrzeń i docinków. Nie zmienia to faktu, że de Correspondent pokazał, że ludzie (przynajmniej w Holandii) chętnie zapłacą za dostęp do gazety, jeśli się ich do tego nie zmusza.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.