r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Internauci trudni do wystraszenia: nikłe efekty wymierzonej w Gmaila kampanii Microsoftu

Strona główna Aktualności

Nie tak to miało się potoczyć. Kolejna kampania medialna Microsoftu, wymierzona przeciwko „nieuczciwym” praktykom, jakich dopuszcza się Google w swojej usłudze poczty elektronicznej, miała zdobyć wielkie poparcie w Internecie, przyciągnąć rzesze nowych użytkowników do nowego Outlook.com. Z dużej chmury wyszedł jednak mały deszcz – nikt jednak nie jest w stanie powiedzieć, czy to dlatego, że internautów mało obchodzi kwestia prywatności, czy też dlatego, że zarzuty stawiane Google'owi są wyssane z palca.

Tradycja pomysłowych kuksańców wymierzanych konkurencji zobowiązuje. Gdy dwa lata temu przygotowywano kampanie reklamowe dla online'owego pakietu biurowego Office 365, wśród przygotowywanych materiałów znalazł się zabawny klip wideo o niejakim „Gmail manie”, którego zachowanie – przede wszystkim wsadzanie nosa w nie swoje sprawy – miało być całkowitą antytezą tego, czego mógł oczekiwać użytkownik narzędzi Microsoftu. Wątpliwości, o co tu chodzi, nikt nie mógł mieć – nie dość że „Gmail man” obklejony był ikonami Gmaila, to jeszcze ostatnia plansza wyjaśniała: Your email is your business. Google makes it theirs”.

Teraz, gdy Microsoft wymyślił na nowo usługę Outlook.com, ponownie wziął się za przekonywanie internautów, że Gmail to zło. Ta forma negatywnej reklamy uzupełnia działania wspierające marketing webowego Outlooka, takie jak np. przygotowywanie badań rynkowych, z których wynikało, że (sic!) po pięciu dniach korzystania z usługi Microsoftu, czterech na pięciu użytkowników Gmaila chciałoby przejść na Outlook.com. Miliony miały przenosić swoją pocztę do Outlook.com ze względu na jego przejrzysty design, efektywne usuwanie niechcianej poczty i łatwiejsze współdzielenie zdjęć i dokumentów Office.

Zaplecze do wymierzonych w Gmaila działań już było gotowe. Wykorzystano w tym celu inną antygoogle'ową kampanię, prowadzoną pod nazwą „Scroogled”. Chodzi w niej o sposób, w jaki Google wykorzystuje sprzedawców chcących przedstawić swoje towary w usłudze Google Shopping. Do dyspozycji mają oni opcję rozliczania się od kliknięcia lub od transakcji. W tym wszystkim przegrywać ma użytkownik wyszukiwarki, który zamiast „uczciwego rankingu wyników” otrzymuje listę reklam, ułożonych według stawek, jakie sprzedawcy byli gotowi zapłacić. Uważamy, że gdy wybory konsumentów są ograniczane, a wyniki układane według tego, ile się za nie zapłaciło, konsumenci zostają scrooglowani. Jeśli chcecie uczciwych wyników wyszukiwania, wypróbujcie Binga” – wyjaśnia producent 4. co do popularności na świecie (za rosyjskojęzycznym Yandex.ru) wyszukiwarki. A co z Gmailem?

Na stronach Scroogled czytamy teraz: Google przegląda wszystkie wiadomości przesłane przez Gmaila, wyszukując słowa kluczowe tak, by użytkownikom do Gmaila wstawić płatne reklamy. Nie ma sposobu na obejście tej inwazji prywatności. Outlook.com jest inny – nie przeszukujemy twoich wiadomości by sprzedać ci reklamy. Zaczęto też działania społecznościowe – w serwisie z petycjami online ThePetitionSite.com niejaki Anonymous umieścił wezwanie do Larryego Page'a i Siergieja Brina, właścicieli Google, w skrócie domagające się zaprzestania praktyki czytania treści wiadomości w Gmailu by sprzedawać reklamy. W założeniu petycja miała pozyskać 25 tysięcy podpisów. Jak wyjaśniał Stefan Weitz, dyrektor pionu Online Services w Microsofcie, jego firma ma powód, by troszczyć się o prywatność użytkowników Gmaila – w ten sposób chroni bowiem prywatność użytkowników Outlook.com, wysyłających pocztę do osób, które korzystają z usługi Google.

Mimo tego, że petycja jest dostępna online już od tygodnia, mimo jej reklamowania różnymi kanałami społecznościowymi, nie widać jednak, by ludzie masowo chcieli protestować w kwestii „przeszukiwania ich wiadomości w Gmailu”. Do dzisiaj (11 lutego) podpisało ją nieco ponad 4500 osób. Dla porównania, petycja w sprawie zniesienia niewolnictwa dzieci w Indiach w ciągu tygodnia zdobyła ponad 50 tysięcy podpisów.

Może więc czas ogłosić, że wiadomości w Gmailu przeszukiwane są ręcznie, przez specjalnie do tego wyszkolone dzieci z Indii?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.