Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wczoraj i dziś – czyli w poszukiwaniu magii IT

Od czasu do czasu zdarza mi się spojrzeć podczas pracy przez okno i szukać natchnienia na niebie, po czym znów powrócić myślami i zacząć pisać na klawiaturze, wypełniając swe zadania. Im dłużej jednak pracuję z komputerami oraz w branży IT, tym bardziej podchodzę do tego jak do zwykłego worka kartofli, nocy po dniu, bez emocji i zastanawiając się czasem – do diaska, gdzie podziała się dawna magia IT?

Podejrzewam, że można nazwać to zwykłą nostalgią, lecz czy do końca? Myślę, że dla wielu strefa IT oraz kwestie około-informatyczne również spowszedniały – jednak czy naprawdę chodzi tutaj o kolejną wiosnę na karku, następny siwy włos na głowie oraz zbyt duże wessanie do szarej rzeczywistości?

Gdy cofniemy się do początku lat '90 ubiegłego wieku, każdy chyba cieszył się z możliwości używania komputera – była to taka skrzynka, która przenosiła pewne sprawy w kolejny wymiar. Co prawda wcześniej były już 8-bitowce, jednak miały również swoje ograniczenia (choćby długi czas wczytywania aplikacji). W międzyczasie świat Amigi zaczyna przygasać, a w domach pojawiać się powoli PC. Wraz z tym czuje się, że otwiera się kolejny etap, nie wspominając o wagarach aby zagrać u kolegów w Wolfenstein 3D, DOOM czy Duke Nukem (jeszcze nie 3D, początkowo to były platformówki).

Pojawia się Windows 95 i znów wydaje się, że technologia nie stoi w miejscu i ponownie zaczyna się coś nowego – czegoś takiego jeszcze na PC nie było (chyba, że ktoś cudem miał Maka). Obsługa weszła na kolejny poziom zaawansowania, znika DOS (na pierwszy rzut oka). Kurczę – te komputery to naprawdę magiczne skrzynki, w dodatku system operacyjny nie z tej ziemi. Nawet uruchomienie programu miało coś niesamowitego – dwa kliki, po czym otwiera się zaawansowana aplikacja - ładna, okienkowa. No i kultowe: „Można teraz bezpiecznie wyłączyć komputer”. Tego jeszcze, po prostu nie było :-)

Czas pędzi i przynosi rewolucję graficzną (również sprzętową) w postaci Quake I, Tomb Raider czy Duke Nukem 3D – to jest po prostu niesamowite – co jeszcze przyniesie nam przyszłość?

Nadchodzi rok 1998 i następny system Microsoftu – Windows 98. Całkiem miły, rewolucji w designie nie ma - szarości mają swój urok, pozwalając skupić się na pracy. Taak – żyjemy w ciekawych czasach - jak w ogóle można było żyć bez komputerów, skoro tak upraszczają pracę, rozrywkę, no i „pomagają w nauce” (pamiętacie ten argument, aby naciągać rodziców na kupno PC)? :-) Nadal komputery są takim magicznym wynalazkiem w domowych zaciszach. Kolejna rewolucja sprzętowa jak i growa – Quake II, Half-Life czy Unreal (ta grafika, ta woda, niebo – a wszystko nawet w software mode!).

Dochodzimy do 1999 roku, kiedy posiadałem najbardziej zaawansowany na osiedlu komputer (a może i miasteczku?) - P400 MHz, 64MB RAM, Riva TNT 16MB, 8GB HDD, 15” monitor CRT. Cena - tylko 3600zł :-) Wśród znajomych z komputerami, każdy patrzył na mojego blaszaka z opadem szczęki, gdyż mieli maszyny na zintegrowanych grafikach gdzie Half-Life zacinał, a ja grałem w Unreal na full detalach, bądź mieli standardowo 32MB RAM (co powoli przestawało być wystarczające). Dla mnie komputer to magiczne pudełko – wgłębianie się w Windows 98, próby napraw, pewne wsiąkanie w aspekty technologiczne (choć byłem wtedy raczej zapalonym graczem). Na osiedlu mieszkał też pewien informatyk – chyba mistrz dla każdego adepta sztuk komputerowych. Pracował wtedy jako helpdesk / automatyk w jednym z dużych zakładów i każdy wyobrażał sobie, że gość musi mieć klawe życie – przyjemna praca z komputerami, zna się na programowaniu, pewnie musi mieć sporo pieniędzy. Każdy gnał do niego z pytaniami czy awariami – w końcu informatyk, no to guru - wszystko wie :-) W mig jakoś w 2000 roku, wyprzedził wszystkich i pamiętam tylko, że jego komputer miał 128MB RAM i procesor ponad 600MHz – po prostu rakieta.

Czas płynął, mamy przekrój lat 2000-2003. Osobiście komputer wciągnął mnie bardzo – ostatecznie to wspomniana magia w blaszanej obudowie, choć mój PC zaczął już się starzeć i low-detail było normą. W międzyczasie próbowałem tworzyć strony www za pomocą programu Hot Metal, coś tam kodzić w Borland Delphi, modzić w Trackerach itp. Był to też czas, kiedy modemy zaczynały odchodzić w niepamięć, a pojawiały się kafejki internetowe, w tym u nielicznych stałe łącza. Bardziej dostępny internet ponownie był przekroczeniem pewnych granic – cały świat w zasięgu klawiatury, w dodatku IRC, a godzina w kafejce kosztowała chyba 6zł. Tak, to było coś – w dodatku pierwsze próby gier multiplayer, w tym przypadku demo Unreal Tournament – wtedy też po raz pierwszy zdziwiłem się, że strzelam, a strzał dopiero po chwili jest na ekranie...tylko czy miało to znaczenie? :-) Dziś chyba każdy wie, że po prostu ping był wysoki :-) Ludzie w kafejce spotykali się na LAN sesjach Quake III Arena, niektórzy na Counter-Strike. Powtarzam się, lecz komputer był technologią, która miała coś w sobie i jeszcze czymś na pewno zaskoczy – co zresztą się stało, gdyż wystrzelił wtedy boom technologiczny.

W latach 2003-2010 komputery zaczęły zyskiwać kolejne GHz w procesorach, z czasem kolejne rdzenie, podskoczyła ilość montowanej pamięci RAM, pojemność dysków, możliwości kart graficznych, pojawiła się rewolucyjna Vista i dobry Windows 7. Rozwój dokonał się też w grafice komputerowej i grach, czego doskonałymi przykładami są Half-Life 2, DOOM 3 czy Far Cry. Oczywiście progres technologiczny dotyczył również telefonów, gdzie prócz klasycznych modeli zaczęły pojawiać się smartfony Nokii, oparte o Symbiana (choć nie tylko Nokia używała tego systemu). Generalnie lata te określiłbym jako wyścig na podzespoły, grafikę, telewizory HD oraz telefony. Koniec tego przedziału przyniósł też Androida , upowszechnienie laptopów, zmierzch Symbiana oraz przedstawienie iPada, jeśli się nie mylę.

Przedział lat 2010-2015. Cóż, komputery, smartfony, tablety, rozdzielczość HD - to już norma. W zasadzie technologie połączyły się nierozerwalnie z życiem codziennym, a producenci chcą wszystko uczynić „smart” - nawet kuwety dla kota oraz doniczki dla kwiatków. Dziś sam pracuję na co dzień w IT przy komputerze i wiem też, że Pan Darek (czyli wspomniany wcześniej osiedlowy guru informatyk) wcale nie miał takiego klawego życia, a programista to wcale nie jest a'la prezes danej firmy, tylko osoba walcząca z kodem, próbująca napisać go dobrze pomiędzy bugami. Włączam komputer – Windows czy Linux, jestem znudzony. Próbuję pisać kod – proszę sam siebie o więcej cierpliwości. Dłubanie w Windows czy komputerze – dziś zna to niemal każdy, a problemów nie rozwiązuje się już samemu w ciemno, bo istnieją fora internetowe. Do internetu podłączony jest też prawie każdy, a fraza LAN-Party jest dla niektórych zagadką.

W kwestii gier czy sprzętów, nie ma co już powodować takiej magii, gdyż co niby ma? Dołożenie kolejnego rdzenia do smartfona? Zagęszczenie pikseli wyświetlacza? Kolejny model tabletu, który jest prawie identyczny co 15 poprzednich modeli, tylko siłą rzeczy wstawili nieco silniejsze podzespoły? Gry, które nawet w wersjach pudełkowych mają mikropłatności, a rewolucji szuka się w wydawaniu remasterów i powrocie do pikselowej formy (indie)?

Wyciągam z piwnicy starego blaszaka z 1999 roku, tak, tego z P400MHz i odpalam – Windows 98, motywy systemowe wraz z dźwiękami co sprawia, iż system żyje i jest interaktywny. Prosty interfejs nie atakuje kolorami z farb plakatowych, a system śmiga na 64MB RAM i zostawia masę wolnej pamięci. Tak – to mogło się podobać. Patrzę na Windows 10 i zastanawiam się, czy to wizualna rewolucja lub regres (choć zdanie pasuje bardziej do W8). Odszukałem też telefon Siemens SX1 z 2003 roku, który pracuje na Symbianie S60v1 i nie dziwię się, czemu wręcz musiałem go mieć (na żadnym innym telefonie, nie pisało mi się potem tak wygodnie wiadomości SMS). Odpalam Half-Life, Quake 2 czy Unreal - wciągają mnie nawet bardziej, niż kiedyś.

To nostalgia, czy wina kolejnych siwych włosów mimo młodego wieku? A może faktycznie technologia stała się tak powszechna, że nie ma już co wzbudzać tego efektu „WOW” jak dawniej? Może te dokładanie kolejnych rdzeni do tabletów i smartfonów jest rzeczywiście tak emocjonujące jak kiedyś PC, tylko tego nie zauważam? Ciężko stwierdzić jednoznacznie...

Spis mojego blogowania: klik

grafiki: twentysomethingliving sadistic vmware communities wykop 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
xomo_pl   21 #1 30.01.2015 23:46

"Tak – to mogło się podobać. Patrzę na Windows 10 i zastanawiam się, czy to wizualna rewolucja lub regres"

jak dla mnie regres :) To co udało im się przez te wszystkie lata osiągnąć - czyli ewolucję interfejsu od prostego z W95/98 przez cukierkowaty Xp do świetnie prezentującej się Visty/7 odrzucili na rzecz spłycenia wszystkiego co tylko można... tylko, że przy tym kolory dobierał albo daltonista albo ktoś z poważną wadą wzroku... już Windows 8 wygląda słabo a 10 z każdym buildem wygląda coraz gorzej...

"Gdy cofniemy się do początku lat '90 ubiegłego wieku, każdy chyba cieszył się z możliwości używania komputera"
to chyba nie w Polsce ;) (przynajmniej jeśli za komputer przyjmiemy coś podobnego do używanego obecnie)

co do tematu to niestety ale jeszcze kilka lat temu postęp w komputerach był widoczny - wymieniając komputer po 2-3 latach to była rewolucja... gdzieś po 2009 to wszystko zwolniło jakoś i nie ma nic zaskakującego już...

Jusko   13 #2 30.01.2015 23:50

@xomo_pl #1: Dokładnie, tak samo pojmuję sprawy :-)

Co do cieszenia się z używania komputera, to faktycznie chyba poleciałem małym skrótem myślowym. Powinno być raczej - cieszył się ten, kto MÓGŁ z niego korzystać :-)

Autor edytował komentarz.
TomaszK-Poz   8 #3 31.01.2015 00:10

Znudzenie. mam to samo.

DonPetch   6 #4 31.01.2015 00:25

@xomo_pl: To chyba żyjemy w innych światach...
Windows 95/98 był toporny do roboty. Powielał wiele funkcji ("Aktówka" i "Dokumenty" jakby automatycznego zapisu na dyskietkę nie można było załączyć do "Dokumentów"), był niestabilny, bez żadnych zabezpieczeń itd. A postęp jest tak przytłaczający, że po prostu dałem sobie spokój z wymianą podzespołów, ponieważ i tak nie grywam w wymagające gry a koszty z tym związane po roku będą wyłącznie stratą, niż zyskiem.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #5 31.01.2015 00:26

Niestety, ale dziś to już nie to samo co 10-15 lat temu. Dziś komputer jest tak powszechny jak oddychanie, a dwie dekady temu komputer to była magia.

Autor edytował komentarz.
niebieskiogorek   4 #6 31.01.2015 08:28

Oj tak kiedyś to była magia. Komputer pozwalał w pewnym sensie na dotęp do świata Matrix.
Pamietam jak wyjmowałem z pudełka nowiutkiego Adaxa z 486DX4/100 ,4 MB RAM,Trident 9440 i dyskiem 520 MB a na pokładzie Win 3.11 for Workgroup i emocje były nie z tego świata. Jak już udało się wszystko podlączyć i uruchomić to stwierdzam ,że zawsze ten pierwszy raz jest wyjątkowy...

  #7 31.01.2015 08:46

Kiedy kupujesz nową część, cały komputer, instalujesz zupełnie nowy system też jest magia, niestety wśród 1000 problemów, kredytu jednego albo i kilku, ciągłego braku czasu ta magia nie trwa zbyt długo

  #8 31.01.2015 09:37

Nie ma żadnej magii, bo sprzęt się już tak szybko nie starzeje (w sensie realnych wymogów oprogramowania systemowego). Lata 2009 - 2010 i platforma C2Duo i C2Quad to platformy wystarczające dzisiaj wielu osobom (graczy pomijam).

Doszło też do pewnego kuriozum:
a) nowe systemy operacyjne nie zarzynają starszych platform (problemem mogą być sterowniki, a nie wydajność)
b) wśród nowych generacji CPU jest wiele takich, które są podobnie wydajne jak dość odległe generacje lub nawet są słabsze (przykładowo mocniejsze C2Quad odniesiony do haswellowskiego Pentiuma i Celerona).

Co do dawnych wrażeń to faktycznie, bardziej jarało mnie kulawe 3D w karcie Matrox Mystique (całe 4MB VRAM!) niż późniejsze karty graficzne. No dobra Kyro2 od PowerVR też mnie dłuższą chwilę cieszyło ;-)

jarodebombel   7 #9 31.01.2015 12:17

Zgadzam się z autorem wpisu. Z magii IT zostało teraz wspomnienie... Spowszchniała nam technologia... Jest jej wszędzie pełno.

Uważam, że są rzeczy magiczne w IT, ale są one nieosiągalne dla zwykłych użytkowników komputerów. Po po co im one? Im wystarcza, że system działa, internet działa, gdy działają, filmy, muzyka.

Mało ich interuje, co to jest chmura, wirtualizacja, nowinki z dziedziny IT. Bo i sama technologia poszła do przodu. Niedawno próbowałem wyjaśnić znajomemu, czym jest wirtualizacja i czemu tak się nią jarałem. On tylko spojrzał na mnie z poliowaniem i stwierdził "a po co mu to". A ma sprzęt z Window 8.1 Pro (Hyper-V wbudowany). Spytałem, po co dopłacał do tej wersji systemu. Odpowiedź: bo znajomi mieli. Padłem...

Pamiętam swój pierwszy zestaw pc, zresztą, mam do na chodzie do tej pory. AMD Duron 750 MHz, 256 MB RAM, HDD Maxtor 20 GB, Riva TNT2 m64 32MB, monitor CTX 15", drukarka Lexmark Z22, skaner Visioneer 6100 USB i głośniki 2.0 Zoltrix. Wtedy za całość dałem 4200 zł. Oczywiście Windows 98.

Pamiętam, jak pierwszy raz pochwaliłem się nim w szkole. I komentarz kolegi: "przecież to jest słabsze niż pentium 200"...

Kiedyś IT to była magia... Teraz też jest... Ale to co kiedyś było magią stało się dla wielu chlebem powszednim... A prawdziwa magia IT stała się jeszcze trudniejsza, a przez to ciekawsza.

Hrustus   8 #10 31.01.2015 12:38

Ech pamiętam jak jako pierwszy i jedyny przez długi czas miałem na osiedlu komputer z 64MB RAM i Rivą TNT2... Ależ to była fama ^^

xywa11   9 #11 31.01.2015 12:57

Masz mój głos na ten wpis :).

w.p.   3 #12 31.01.2015 14:20

@niebieskiogorek: Chyba miałem ten sam model komputera. Doom i Hexen, Heretic ;)
Potem chyba jeszcze pojawila sie grafa 3D - to byl dopiero kop. Quake...
Teraz aż takich rewolucji nie mamy... jest postęp, ale takich technologicznych rewolucji ja osobiście nie widzę.

duffee   11 #13 31.01.2015 14:55

nadal mam voodoo1 , s3 trio i virge , milo to wspominam , a takie windowos 8 to juz przerost formy nad trescia , zobaczymy czy tego nie bedzie z w 10 , dla mnie w95 /98 byl dobry do pracy

Indy   9 #14 31.01.2015 17:43

Teraz też może być fajnie. Po prostu trzeba znaleźć coś, co daje frajdę. A jest nawet lepiej, bo jest dostęp do wiedzy, nie trzeba wydawać majątku na sprzęt, dużo narzędzi jest darmowych do nauki.
Osobna sprawa to nasza psychika i to jak na nas działa stres, szum informacyjny, niewłaściwy tryb życia itd. Jak się zrobi z tym wszystkim porządek to znowu można odkryć magię IT ;) Zabrzmi to banalnie, ale radość płynie z wewnątrz i dużo od nas zależy czy coś da nam radość czy też nie.

Autor edytował komentarz.
zyrol81   9 #15 01.02.2015 08:25

@xomo_pl: A no nie ma. Ale to dlatego, że współczesne technologie przewyższają wielokroć wymagania software. Windows 7 będzie równie dobrze działał na komputerze sprzed 4 lat co i na obecnych. Dyski nie przyspieszają (pomijając ssd), 4 lata temu system używał 1% procesora, dzisiaj również. Różnica między i5 2,6GHz a i7 3GHz jest kompletnie niezauważalna. Czy masz 4 czy 8 Gb ranu też jest bez większego znaczenia. Przeciętnie nie jesteś w stanie zapełnić nawet 4-ch Gb pamięci. 4 lata temu wykorzystywałeś 50% możliwości komputera. Teraz wykorzystujesz 35%. Czasy rzędu 1-3sekund nie jesteś wstanie zauważyć podczas normalnej pracy. Różnice w wydajności były zauważalne przy procesorach klasy Pentium. Obecnie dokładają kolejnych rdzeni mimo iż programy wykorzystują i tak tylko 1. A prędkości są porównywalne ze sobą. Wcześniej dokładali kolejnych GHz a różnica między 512 a 2Gb ramu była kolosalna. Teraz pakuje się do komputerów po 8-16Gb ramu mimo iż do codziennej pracy wystarczą 2Gb. Dlatego nie widać różnicy. to jest pogoń za numerkami, a nie wydajnością. Więcej rdzeni, więcej ramu, więcej pikseli... A różnicy jakoś większej nie ma.

  #16 01.02.2015 09:27

Ach, łezka w oku mi się zakręciła :-)
Pamiętam mój pierwszy komputer - tu uwaga sygnowany marką Daewoo (chyba ci sami co od motoryzacji) - procesor i386 taktowany prędkością 15/33 MHz, do tego windows 3.11:-)
Następnie Win95/98SE i pierwsze pentium 133 - no to był raj (miałem kartę grafiki bodajże z pamięcią 256kb - chyba Riva). NFS I - godzinami grałem, po latach wróciłem do tytułu i uwierzyć nie mogłem, że to co dla mnie było wręcz odzwierciedleniem niemalże idealnej rzeczywistości było tak naprawdę kilkoma pikselami - to musiała być magia tamtych lat :-)
A pamięta ktoś UGH - jaskiniowe taxi? Jedna z najlepszych gier w które wtedy grałem. Duke Nukem 3d - brat skombionował, graliśmy bez dźwięku, żeby rodzice nie słyszeli - zakaz brutalnych gier :-)
Później pierwszy celeron 300A, 64Mb pamięci ram - windows XP, karta z akceleratorem grafiki (już bez nakładki voodoo) - nfs 2/3 - bajka, po prostu bajka.
Parę ładnych lat później, będąc już w szkole średniej dostałem pierwszego poleasingowego laptopa - THINKPAD T20 (pentium 3 - 700Mhz, 128Mb ramu) nie był to jak na tamte czasy demon szybkości, ale miałem kompa, którego pakowałem w plecak turystyczny i hola :-) Każdy kumpel chciał mieć taki sprzęt, nocki u kumpli w weekendy i oczywiście heroes III :-) to również była magia :-)
Mnie również dopada nostalgia, to prawda, że w dzisiejszych czasach to co dla nas wywoływało efekt wow (nokia 3310, później polifoniczne dzwonki), to teraz już nawet nie jest codzienność. Sam dzisiaj z rana po kilkudniowym poszukiwaniu (szukałem w odpowiedniej rozdzielczości) znalazłem moją ulubioną tapetę z xp-ka - purpurowy kwiat. Trochę trywialnie wygląda na Win8.1, ale co tam :-)
To my żyliśmy gdy tworzyła się ta historia :-), możemy mieć swoje dziwactwa :-)

Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych wpisów.
Nostalgię proponuję zamienić na opowieści dla tych, którzy nie wiedzą co było wcześniej. Mój sześcioletni syn uwielbia opowieści, które zaczynają się od słów: gdy wyszedłem rano z wujkiem na dwór i spotkaliśmy się z kolegami przy trzepaku, Michał wpadł na pomysł...

zyrol81   9 #17 01.02.2015 09:30

Hm moja przygoda z komputerem to był Pentium 233 MMX, 4Mb grafiki i 32Mb ram. Dysk chyba 4,2Gb jak dobrze pamiętam. Monitor CRT 14 cali i skaner. Cena zestawu to 4200zł z Win95. To była maszyna. Jedyna w swoim rodzaju chyba na całym osiedlu pierwsza. No i ten najnowocześniejszy napęd CD x16. Internetu brak, ale uzbierało się dużo pieniędzy i kupiło się modem aby siedząc godzinę dziennie w internecie mocno podbijać rachunki za telefon. Ale NFS 3 i 4 śmigały aż miło. Nie wspomnę już o Carrmageddon1, który na tamtym sprzęcie działa lepiej niż na obecnych maszynach. Po 2-ch latach, kiedy komputery bardziej spowszechniały dokupiłem używany akcelerator. To była RIVA TNT. No wówczas gry nabrały blasku dopiero. Potem brat kupił sobie komputer. Gra przez sieć to było to... no i to ciekanie do garażowego nagrywatora. Dysk w kieszeń i szło się aby nagrał kilka płytek. Potem brat wydał dużo pieniędzy na nagrywarkę LG. Nagrała więcej płyt niż można sobie wyobrazić. setki tysięcy i działa po dziś dzień. Potem skończyło sie jak weszły nagrywarki DVD.
MAgia minęła wraz z kolejnym komputerem. To był AMD 1,6Ghz, 512ram, dysk 40Gb.
Magie powrócił na trochę gdy zmieniłem system na linux. Wszystko było ciekawe, inne... było to 5 lat temu. Ale wszystko nowe, inne... Ale tylko na chwilkę. Szybko się systemu nauczyłem i magia prysła. A szkoda. :(

Jusko   13 #18 01.02.2015 14:48

Hej,

Dziękuję za komentarze. Widać, że nie tylko mnie dopadły podobne odczucia :-) Przynajmniej nie tylko dla mnie, magia IT gdzieś się ulotniła :-) Bądź nie tyle ulotniła, jednak została zastąpiona mniej rewolucyjnym postępem.

@zyrol81#17: Też lata temu przesiadłem się na Linuksa, bo to był inny świat, coś nowego :-) Dziś niestety jest to dla mnie tak samo normalny OS jak każdy :-) Ba - nawet zastanawiam się nad zmianą środowiska, tak ku klasycznemu desktopowi, bo przestaje mnie bawić używanie managerów okien czy środowisk, które wyglądają kosmicznie, nie przypominając tradycyjnego biurka. Hardcore - normalizować sobie Linuksa :-)

@Smilodon#8: Masz absolutną rację. Końcem 2007 roku, kupiłem dla swych rodziców stacjonarkę - AMD64 4200+ (2.20GHz, 2 rdzenie), 1GB RAM i zintegrowane ATi X1250. Generalnie dołożyłem im tylko dwa razy RAM - za pierwszym razem +1GB więc były 2GB, ale na Windows 7 to wciąż za mało. Dołożyłem zatem więcej, i teraz jest 5,37GB RAM. Śmiga wszystko dziarsko i nie ma nawet powodu, aby zmieniać im sprzęt. Akurat tu jest plus, że sprzętowo nieco IT wyhamowało, bo kiedyś PC z takim stażem, to do niczego się nie nadawał.

Mam też 3-letniego laptopa z low-end Celeronem 2 x 1,5GHz i 4GB RAM. Niedawno włożyłem tam SSD i prawdę mówiąc śmiga wszystko jak rakieta (nie sądziłem, że talerzowy HDD powoduje takie tyły). Co najwyżej do pogrania to leciwy Intel HD już się kiepsko nadaje :-) Niemniej Windows 7/8/10/Linux śmigają jak zegarek. Nie planuję zmiany, bo nie ma takiej potrzeby (choć to plus).

@xywa11#11: :-)

@duffee #13: A pamiętasz, jak szczęka opadała na widok tego, co takie voodoo 1 potrafiło? Choć chyba w całym zachwycie narzucał 640x480, ale to wydaje się mało z dzisiejszego punktu widzenia :-)

@Indy #14: może coś w tym jest :-)

@Anonim (niezalogowany) #16: Dokładnie - rzeczy nie do powtórzenia, prawda? :-)

Autor edytował komentarz.
Prince-Goro   4 #19 01.02.2015 15:18

@TomaszK-Poz: Fakt tamte czasy były magiczne ale mnie znudzenie nie ogarnia wręcz przeciwnie coraz więcej spędzam czasu z kompem tyle rzeczy na nim robie że nie mam czasu chodźby na randki

RoninPn   13 #20 01.02.2015 15:57

Ja zaczynałem od 486DX nie pamiętam ile było RAMU ale dysk 40 MB to było już coś zwłaszcza że można było powiększyć ten rozmiar przez pewien programik nawet 2 krotnie. CD x4 i po raz pierwszy instalowanie Windows z płytki CD zamiast z 10 dyskietek.
Dawniej mieć kompa w domu to było "coś" - teraz to już jest cos na porządku dziennym. To tak jak z prezentami na I komunię, kiedyś wystarczał: zegarek lub rower - teraz: komp , laptop lub konsola.....

Idą nowe czasy, za kilka lat zmieni się to i znowu będzie coś innego na topie.
Obecnie jesteśmy atakowani przez nowe technologie na każdym miejscu nawet w autobusach komunikacji miejskiej mamy elektroniczne bilety wypierające stare papierkowe. Elektroniczne portmonetki ... nawet do banku nie trzeba już wychodzić ...

bachus   20 #21 01.02.2015 16:53

Cięzko mi się z tym zgodzić - magia IT dopiero teraz ma miejsce i czasem żałuję, że nie mam znowu 15-16 lat, żeby się tym tak fascynować, jak kiedyś. Problemem może być w samym "standardowym" czytelniku Dobrych Programów, znającym się ponadprzeciętnie na technologiach. 15 lat temu, gdy internet nie był tak powszechny i wiedza "na zawołanie", teoretycznie prosta instalacja karty dźwiękowej oznaczała magię - ustawienia zworek (IRQ/DMA), koniguracja drivera (config.sys), czy zmiennych (auotexec.bat).
20 lat temu, jak w domu zawitał pierwszy "blaszak" i po zainstalowaniu Norton Commandera posprzątałem C:\ ze śmieci (io.sys, MSDOS.sys) nie wystarczyło z telefonu wejść na forum dobreprogramy.pl i dostać odpowiedź krok po kroku jak naprawić. Trzeba było iść do sąsiada / blibioteki (takie miejsce z analogowymi PDFami), pożyczyć książkę o MS-DOS i zrozumieć co się stało. Przez to może była magia w IT a raczej to, że informatyk tamtych czasów sam siebie uważał za magika (poza tym, że sąsiedzi wiedzieli, że "Heniek umie naprawić").
Magia jednak teraz jest - postęp technologiczny dawno przełamał prawo Moore'a, dodatkowo nie trzeba się skupiać na pierdołach (zainstalować system operacyjny przy odrobinie szcżęscia może 10-letnia dziewczynka - byle udało jej się uruchomić komputer z nośkika OS, a sterowniki z dużym prawdopodobieństwem same się znajdą). Ja rozumiem, że jesteśmy zarzuceni informacją, nic już tak dzisiaj nie cieszy / dziwi - w telewizji pomiędzy reklamami na hemoroidy i swędzenie damskich przydatków można zobaczyć uciętą głowę a w internecie nie dziwi egzekucja, czy czyjś mózg rozbryźnięty po szybie rozbitego samochodu. To samo tyczy się postępu technicznego - to, że kogoś nie zaskakuje samodzielny samochód google, roboty wykonujące operacje, okulary nakładające obraz (rzeczywistość rozszerzona), czy nawet Smartfon, który ma RAMu kilka tysięcy razy więcej, niż Atari 65XE nie oznacza, że jest posucha technologiczna. 10-15 lat temu jakby mi ktoś powiedział, że w 2015 roku będą prawie powszechne samochody elektryczne nieustępujące szybkością spalinowym, komputery domowe na które stać praktycznie każdego, wydajny internet w przenośnych urządzeniach wielkości opakowania papierośów z wydajnym procesorem, to bym go wyśmiał. Jeżeli wszystko będzie działo się tak szybko, to za 10 lat na 2015 rok będziemy patrzyli, jak na technologiczne średniowiecze.

artihawkeye   5 #22 01.02.2015 17:45

@Jusko: Witam, zapomniałem się zalogować jak pisałem komentarz (Anonim).
Wracając do tematu - fakt, rzeczy nie do powtórzenia :-)

Jusko   13 #23 01.02.2015 17:54

@artihawkeye #22: Wspominałeś też, że po latach sprawdziłeś NFS I, co było dla Ciebie pewnym zaskoczeniem graficznym :-)

Parę lat temu postąpiłem podobnie, lecz z Commodore 64 - wyciągnąłem go z piwnicy, miałem jeszcze parę kaset oraz jakoś tam działający joystick.

Choć wspominam komputerek niezwykle ciepło, to konfigurowanie głowicy i długi czas ładowania aplikacji sprawiały, że wolałem nie grać dalej, lecz schować go ponownie, wrzucić po raz kolejny do piwnicy i nie psuć sobie wspomnień :-) Choć na emulatorze czemu nie - podbicie grafiki oraz szybkie ładowanie :-) Do dziś słucham czasem na YouTube, składanek muzycznych z tego sprzętu :-)

Podobnie mam z nieco nowszą historią, czyli PlayStation 2. Kiedyś człowiek zagrywał się na konsoli ze znajomymi, turnieje Tekkena przy browarku itd. Grafika była fajna, choć wtedy raczej patrzyliśmy na zabawę :-) Dziś nadal z przyjemnością gram na tej konsoli, jednak te jaggies walą po oczach - jak można było tego kiedyś nie widzieć! :-) O dziwo w przypadku PSX nie przeszkadzało mi to, bo ogólna całość i tak była w późniejszych latach na niskim poziomie ;-)

Autor edytował komentarz.
artihawkeye   5 #24 01.02.2015 19:22

@Jusko: Miałem C64 :-)
Po mojej pierwszej komunii św. jechaliśmy z rodzicami kupić mi rower (wtedy szczytem marzeń była nowość na rynku w postaci bmx-a), a wróciliśmy do domu z C64, którego kupiliśmy w księgarni :-)
Takie to były czasy.
Z tego okresu pamiętam kasety przegrywane na magnetofonie kumpla oraz ustawianie głowicy w czytniku kaset śrubokrętem :-) (a te dwa paski nigdy nie chciały być idealne).
No i podstawa - GRA SIĘ WGRYWA, TO WYCHODZIMY Z POKOJU, ŻADNYCH PODSKOKÓW CZY BIEGANIA W MIESZKANIU, NAWET ODDYCHANIE BYŁO ŚREDNIO WSKAZANE :-)

  #25 01.02.2015 21:15

Dekadenckie mentalne staruchy.
Znam na pamięć regułkę:
SET BLATER=A220 I5 D1 H5
No i wiem co ona dokładnie znaczyła.

Mnie PC nudzi, bo jestem koderem. Cały czas odkrywam coś nowego.
Jak ktoś spędza pół dnia w przeglądarce to ma prawo czuć się znudzony.
Głębokie wyrazy współczucia od ludzi kreatywnych.

Azi   11 #26 01.02.2015 22:39

"Odpalam Half-Life, Quake 2 czy Unreal - wciągają mnie nawet bardziej, niż kiedyś." Unreal do tej pory bije rekordy popularności, wystarczy zobaczyć ile serwerów online jest (hmm... w sumie to bardziej UT niż U1 - ale zawsze, engine ten sam i ciągle potrafi zachwycić:) Przede wszystkim GRYWALNOŚCIĄ!
Tyle modyfikacji (i ciągle rozwijanych) w grach fpp się nie spotkałem - poprawcie mnie, jeżeli się mylę. BT, MH, CTF, DM, AS... - wymieniłem tylko najważniejsze tryby - modów jest tyle, że można pęknąć :)
A gra i tak "wciąga!" :) Choć chciałbym zobaczyć grę w stylu U1, która miała tak rozbudowany świat i się nie nudziła (nie wspomnę o klimatycznej muzyce).
EDIT: Do tej gry kupiłem kiedyś VOODO1, to był ale wypas :)

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #27 02.02.2015 14:15

@artihawkeye #24: Tak, o tych przesądach mówił każdy - to naprawdę jakaś miejska legenda, pomiędzy użytkownikami C64 :-) Zakazana była nawet głośna muzyka u sąsiada ;-) Wspomnienia miłe, ale po raz drugi nie chciałbym tego przeżywać ;-) Swoje C64 eksploatowałem długo, na emeryturę posłałem go chyba w 1999 roku :-)

@Azi #26: Miałem znajomego z Voodoo - pewnego razu odpaliłem u niego Unreal 1. Szczęka mi opadła - te wygładzanie tekstur, efekty strzałów itd. Niestety do tego czasu grę znałem wyłącznie z trybu software, bo wersja premierowa miała chyba opcję DirectX (D3D), ale jej ustawienie nic nie dawało :-) Zmienił to patch. Gra była pierwotnie pisana chyba pod Voodoo, więc czemu się dziwić. Do dziś gierka ma aktywne wsparcie i nowe patche, ale zapewne znasz społeczność OldUnreal :-) W naszym kraju były też przynajmniej dwie solidne społeczności i serwery, ale wszystko padło chyba do max 2008 roku. Nawet nieźle szło mi też budowanie map w UnrealED :-) Dziś szkoda byłoby mi czasu, na coś takiego ;-)

Co do Unreal Tournament, to pogrywam jeszcze dziś od czasu do czasu, z nieukrywaną chęcią - choć gra ma już 15 lat :-) Nawet w singlu z botami, gra daje radość. Niestety późniejsze UT jakoś mnie nie wciągnęły - niby ładniej, więcej, mocniej - ale klimat już nie ten (ani styl muzyczny).

To, co jeszcze wyróżniało engine Unreala, to elastyczność - akceleracja oczywiście sprawiała, że gra powalała i do dziś nie wygląda źle. Jednakże efekty graficzne dostępne dla akceleracji - były też w trybie software, co robiło wrażenie, ani codziennością nie było.

Autor edytował komentarz.
Azi   11 #28 02.02.2015 23:56

@Jusko: Tak, zgadzam się - któryś z patch-ów to zmieniał i to diametralnie :)
Co do UT - dalej potrafi (z modami) wyróżniać się inteligencją przeciwników (pokonaj SkaarjWarior w pojedynkę z modami, brrr), kiedyś goniłem go przez pól mapy z dodge po ręką :) Prawie nierealne (czytaj Unreal) :)
Dlatego ta gra będzie jeszcze długo nieśmiertelna, bo z modami nic nowego na razie chyba nie zrobili. (Źle!! Mam na myśli, że z modami takie Battlefield (bez tej "nowoczesnej" grafiki) i tak nie da rady (pomysł na wszystko itd, ale niewiele osób to wie :D :)
Pozdrawiam.

Jusko   13 #29 04.02.2015 13:38

@Azi #28: Ach - no i przez Ciebie znów zainstalowałem Unreal / Return to Na Pali i UT 99 :-)

Odpaliłem UT, następnie nieśmiertelną dla mnie mapę DM-Turbine i... przepadłem na jakiś czas :-)

Może tym razem poszukam jakichś modów? Może warto też zapoznać się z fanowskimi kampaniami - przyznam, że raczej ignorowałem zawsze te kwestie.

Cóż... dzięki :-)

Autor edytował komentarz.