r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Killzone: Shadow Fart, czyli pierdzenie jako płatne DLC

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Im człowiek starszy, tym częściej myśli sobie, że już nic go nie zaskoczy, a jednak zdarzy się, nawet wprawionym graczom. Postawa wobec popularnego wypuszczania płatnych DLC, czyli sprzedawania paczek rozszerzeń dla różnorakich tytułów, aby dodatkowo zarobić na raz wydanym produkcie, jest według mnie w większości podobna, bo tego raczej nie lubimy. Zwłaszcza kiedy okazuje się potem, że zakupione niby dodatkowe dane od początku były na płycie z grą albo tuż przed premiera twórcy postanowili wyciąć ze swojego dzieła jakiś spory fragment, by później osobno go spieniężyć. Inna kategoria rozszerzeń to zwyczajnie takie bsurdalne wyciągacze pieniędzy. Od razu do głowy przychodzi na myśl niesławna zbroja dla konia z The Elder Scrolls IV: Oblivion, ale również niedawno wydana strzelanka Killzone: Shadow Fall ma się czym tu pochwalić.

Jeden z cieplej przyjętych tytułów startowych dla PlayStation 4, lekko zapomniany projekt FPS, graficznie pokazujący moc nowej konsoli, postanowił przyciągnąć do poważnej rozgrywki wieloosobowej oto ludzi niepoważnych. W PlayStation Store za niecałe 10 złotych dostępny jest pakiet zabawnych gestów, dodatek wprowadzający kilka zachowań, które pewnie z założenia miały być śmieszne. Należy do nich pierdzenie i udawanie deski (zaleganie niczym kłoda w bezruchu w najdziwniejszych miejscach) oraz komika. Jakby mało było w rozgrywce online błaznów, studio Guerrilla Games osobiście zachęca teraz do puszczania siarczystych bąków w twarze poległych. Znajdą się chętni.

Pytanie tylko, czy poza psuciem wirtualnego powietrza nie jest to zarazem psucie wizerunku produktu. Killzone od początku swoich dziejów jawił się przecież jako coś realistycznego i poważnego, w przeciwieństwie do kolorowych efektów broni oraz małych skrzeczących przeciwników w Halo na Xboksach. To nie humorystyczne Saints Row, gdzie nawet największe świętokradztwo w formie DLC ujdzie, bowiem produkt traktuje się od początku z przymrużeniem oka. Wyobrażacie sobie Counter-Strike'a z pierdzeniem lub udawaniem trupa w celu strojenia sobie żartów z przeciwników?

r   e   k   l   a   m   a

Inna kwestia to czy „zabawne” dodatki nie są oto poniekąd przystosowywaniem się wydawców właśnie do niechęci graczy do płatnych paczek rozszerzeń. Kiedy nie można już sprzedać alternatywnych kolorów strojów dla bohaterów bijatyki albo skóry wilka w nowym Call of Duty, to może uda się z głosem rapera Snoop Dogga w roli komentatora wydarzeń czy sierżantem Hartmanem z filmu Full Metal Jacket? By się nieco pozgrywać.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.