r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Konkretna spluwa czy pistolecik na wodę? Apple i Microsoft w sporze o emoji broni

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wiecie co to „emoji”? To dobitny przejaw infantylizacji współczesnej komunikacji elektronicznej, gotowe obrazki, które zastępują klasyczne emotikony zestawione ze znaków ASCII. Wydawałoby się, że nieistotna bzdura, ale poważnym bądź co bądź Konsorcjum Unicode dziesiątki ludzi zasiadają w komitetach zajmujących się kwestiami nie tylko standaryzacji, ale też np. zwalczania rasizmu. Co do pewnych kwestii jednak wielcy rozgrywający w świecie emoji nie mogą się dogadać. Te śmieszne obrazki stają się bowiem manifestacją poglądów w ważnych kwestiach politycznych. Choćby takich, jak stosunek do broni palnej.

Nie od dziś wiadomo, że firma z Cupertino jest w awangardzie tzw. liberalnej rewolucji, która od początku tego stulecia odmienia oblicze Stanów Zjednoczonych. Wartości takie jak równość płci, sprawiedliwość rasowa, równouprawnienie homoseksualistów czy transseksualistów są dla Apple fundamentalne, trudno sobie wyobrazić, by karierę w takiej firmie zrobił jakiś rasista i seksista. Firma Tima Cooka otwarcie się zresztą chwali postępami w dziedzinie tzw. Diversity, czyli odtwarzania społecznej różnorodności etnicznej, rasowej i płciowej w strukturach organizacji. Udało się podwyższyć odsetek pracujących w Apple kobiet i Latynosów, podczas gdy inne firmy z Doliny Krzemowej, jak pisze oburzony Washington Post, nie robią w tej kwestii niczego!

O ile sama polityka równościowa może mieć pewne uzasadnienie biznesowe (firma, której kadry odzwierciedlają realia społeczne lepiej zrozumie swoich klientów), to jednak nowoczesny amerykański liberalizm idzie znacznie dalej. Jego ważną częścią jest doktryna rozbrojenia społeczeństwa – nowocześni politycznie Amerykanie wierzą, że 2. poprawka do Konstytucji USA to nic dobrego, obywatele nie powinni mieć dostępu do broni. Jeśli już broń, to co najwyżej plastikowa zabawka, a nie spluwa Brudnego Harry’ego (tak niepoprawnego politycznie, jak to tylko jest możliwe).

r   e   k   l   a   m   a
Brudny Harry w emoji się nie znajdzie, jest po prostu okropny

Co to ma wspólnego z emoji? Ano zaskakująco dużo. Konsorcjum Unicode przyjmowało ostatnio zestawy nowych obrazków, które miały zapewnić większą różnorodność. Ukazać one mają, że kobiety też mogą podnosić ciężary, grać w koszykówkę, pracować na budowie, a nawet być prywatnymi detektywami – na wcześniejszym zestawie emoji takie były zarezerwowane tylko dla męskich postaci. Oprócz tego dostaliśmy też emoji z tęczową flagą społeczności LGBT oraz reprezentujące rodziców samotnie wychowujących dzieci. Tym, na co jednak szczególnie zwróciliśmy uwagę, było przeprojektowane emoji z rewolwerem. W miejsce skeuomorficznej reprezentacji klasycznego Smith&Wessona pojawił się zabawkowy zielony pistolecik na wodę.

Proszę się nie śmiać, sprawa jest poważna. W zeszłym roku w Nowym Jorku aresztowano nastolatka, który na swoim profilu na Facebooku „groził” policji – we wpisie wykorzystał sekwencję emoji właśnie z takim rewolwerem. Jak to ujęto w akcie oskarżenia, zestawił on ciąg symboli używanych w social media, zwanych emoji, w taki sposób, że policja nowojorska obawiała się o swoje bezpieczeństwo.

Podobnych spraw było jeszcze kilka – a przekaz jasny: emoji nie mogą nikogo obrażać, nikomu zagrażać. Dlatego w zestawie Apple ten zielony pistolecik na wodę jest wszystkim, co można komuś wysłać w wiadomości. Zniknął też występujący wśród emoji karabin, a nawet emoji pentatlonu, w której to szlachetnej dyscyplinie sportu strzelectwo stanowi ważną część.

W tym samym czasie, gdy Apple „rozbrajało” swoich użytkowników z groźnych emoji, Microsoft zdecydował się zrobić coś zupełnie innego. No cóż, chodzą słuchy w Dolinie Krzemowej, że prywatnie szef firmy z Redmond, Satya Nadella jest tak niepoprawny politycznie jak to tylko możliwe. Choć oficjalna klasyfikacja rasowa USA miałaby go za tzw. POC (person of color), nie ma to w tym wypadku większego sensu, Nadella jest przecież białym człowiekiem z Indii, potomkiem czystych rasowo i kastowo braminów (najwyższej kasty indyjskiego społeczeństwa), który mimo że od lat żył w USA, to żonę znalazł sobie z własnej kasty w Indiach. Jego zrozumienie dla nowoczesnego amerykańskiego liberalizmu może być więc niewystarczające, w porównaniu do tego, co reprezentują kadry zarządzające Apple.

W zestawie emoji dla Windows 10 była już wcześniej broń, tylko że wyglądająca dość niepoważnie – ot taki futurystyczny pistolecik, niczym Alien Blaster z Fallouta. Została ona zmieniona w ramach szerzej zakrojonych zmian Projektu Emoji, inicjatywy mającej na celu uczynienie tych obrazków bardziej ludzkimi, osobistymi i ekspresyjnymi. Za wytyczne wzornictwa przyjęto prostotę, uniwersalizm, personalizm i wspaniałość. Efekt? Powrót do klasycznego rewolweru, niemal takiego samego, jakiego pozbyło się Apple.

Co ciekawe, Microsoft całkiem sprytnie wybrnął z oskarżeń o promowanie broni palnej. Rzecznik firmy oświadczył, że celem było dostosowanie każdego glifu do standardów Unicode, a wcześniejsze wzornictwo nie odzwierciedlało branżowych schematów, ani też oczekiwań klientów co do definicji emoji. Cóż, nie sposób temu zaprzeczyć. Symbol U+1F52B to od 2010 roku nie żaden pistolecik na wodę, tylko konkretna spluwa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.