r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kto odpowiada za nielegalny kod w opensource'owym oprogramowaniu?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Jaki może być zakres odpowiedzialności opiekuna opensource'owego projektu za kod niezależnych wtyczek, tworzonych przez społeczność? Czy dostarczenie przez niezależnych deweloperów kodu, które w jakiś sposób narusza obowiązujące prawo, może być uzasadnieniem dla ukarania twórców głównego projektu? Najnowsze wieści z Niemiec nie pozostawiają wątpliwości: w takich sytuacjach wolne oprogramowanie stoi na przegranej pozycji.

Firma AppWork rozwija jeden z najpopularniejszych menedżerów pobierania na świecie, program Jdownloader. Napisana w Javie aplikacja działa na Windows, Linuksie i OS-ie X i niezwykle ułatwia pobieranie wieloczęściowych plików z długiej listy cyberschowków, automatyzując wiele czynności związanych z pobieraniem, włącznie z rozwiązywaniem testów CAPTCHA, łączeniem i rozpakowywaniem archiwów czy też odtwarzaniem wideo.

W kwietniu twórcom narzędzia przyszło stanąć przed sądem krajowym w Hamburgu. Na wniosek grupy medialnej ProSiebenSat.1 wydano zakaz rozpowszechniania JDownloadera, ze względu na pewną ciekawą funkcję, która znalazła się w jednej z nieoficjalnych kompilacji testowej wersji narzędzia. Kod stworzony przez niezależnego programistę, który już wcześniej pracował nad rozwojem JDownloadera, pozwalał na pobieranie zaszyfrowanych strumieni wideo RTMPE z serwisów internetowych należących do powoda.

Ze względu na to, że wtyczka pozwalała na przejęcie zaszyfrowanego strumienia, sąd uznał, że jest to oprogramowanie umożliwiające obejście efektywnego środka technicznego (eine wirksame technische Maßnahme), zakazane na mocy punktu 95a niemieckiego prawa o ochronie praw autorskich. W rezultacie wydano nakaz wstrzymania dystrybucji JDownloadera2 i zagrożono firmie AppWorks grzywną w wysokości 250 tys. euro za produkcję, rozpowszechnianie i posiadanie nielegalnego oprogramowania.

Prasa niemiecka zareagowała wówczas nieco panicznie – jeden z najpopularniejszych serwisów IT, Golem.de, napisał nawet, że pobieranie streamingu zostało zakazane w Niemczech. AppWorks wyjaśniało później długo, że zakazane jest „jedynie” pobieranie zaszyfrowanych strumieni wideo – funkcja, której oficjalne kompilacje JDownloadera nie umożliwiają. Firma podkreśliła też, że zakazany mechanizm pojawił się tylko w automatycznie kompilowanej ze źródeł dostarczonych przez społeczność wersji, ale już w niej nie występuje, tak więc zarówno oficjalny JDownloader, jak i będąca wciąż w fazie beta wersja JDownloader2, są oprogramowaniem całkowicie legalnym.

Jednocześnie AppWorks złożyło odwołanie od decyzji hamburskiego sądu, zauważając, że w sprawie chodzi o znacznie więcej, niż tylko kwestię legalności pobierania szyfrowanych strumieni wideo – problemem jest kwestia fundamentalna: kto odpowiada prawnie za kod opensource'owych projektów? Co jeśli w kodzie opensource'owego projektu, który wykorzystywany jest w innym opensource'owym projekcie dojdzie do aktualizacji, która wprowadza nielegalną funkcjonalność?

Odpowiedź z sądu apelacyjnego, która nadeszła w tym tygodniu, jest dla twórców wolnego i otwartego oprogramowania prawdziwą katastrofą. Jak informuje AppWork, w oczach sędziów odpowiedzialny za projekt jest ten, którego dane znajdują się w oknie dialogowym z informacjami o programie. Jeśli więc czy to firma, czy osoba prywatna wykorzysta w swoim oprogramowaniu kod pochodzący od stron trzecich, to jest odpowiedzialna za wszelkie nielegalne funkcjonalności w nim zawarte. W praktyce oznaczałoby to konieczność sprawdzania linijka po linijce wykorzystanego kodu – coś co w praktyce niemożliwe jest dla niewielkich projektów.

Obecnie AppWorks rozważa swoje możliwości w kwestii odwołania się od takiej interpretacji prawa. Na forach dyskusyjnych trwa zaś spór o naturę odpowiedzialności za kod (niektórzy sugerują, że w tej sytuacji opieka nad opensource'owym oprogramowaniem powinna odbywać się anonimowo, z wykorzystaniem kryptografii klucza publicznego) jak i samo znaczenie efektywnego środka technicznego – ostatecznie zgodnie z tą definicją nawet ROT13 byłby skutecznym systemem DRM. Prawdopodobnie niemieckim sędziom chodzi o konieczność posiadania specjalnego narzędzia, na takiej zasadzie, jak nielegalne jest w wielu jurysdykcjach samo posiadanie kompletu wytrychów, nawet jeśli pozwalałyby one otwierać jedynie bardzo proste zamki w drzwiach.

Legalną, pozbawioną możliwości zapisu szyfrowanego wideo wersję JDownloadera możecie pobrać tutaj. Beta Jdownloadera2 dostępna jest w zakładce „wszystkie wersje”.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.