r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Licencjonowanie Office 2013: czy zakaz przenoszenia oprogramowania na inny komputer jest legalny?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Pod koniec stycznia mieliśmy okazję pisać o wydaniu nowej wersji pakietu Microsoft Office oraz rozpoczęciu sprzedaży subskrypcji do usługi online Office 365. Zainteresowanie możliwościami nowego pakietu biurowego Microsoftu sprawiło, że mało kto zwrócił uwagę na jedno zdanie, dotyczące warunków licencjonowania tego oprogramowania: Licencja dla Office 2013 różni się od Office 365 tym, że jest przypisana do jednego komputera i można korzystać z niej przez cały okres jego eksploatacji, ale nie ma możliwości przeniesienia jej na inne urządzenie.

W innych warunkach taki zapis wywołałby spore poruszenie, jednak większość użytkowników, internautów, blogerów, założyła zapewne, że mówiąc o jednym komputerze Microsoft ma na myśli po prostu jedno stanowisko robocze, na którym użytkownik sobie pracuje. Tak myślelibyśmy do tej pory, gdyby nie Adam Turner z australijskiego The Age, który pod lupą przyjrzał się warunkom licencjonowania nowego Office i ze swoimi odkryciami udał się bezpośrednio do Microsoftu.

Użytkownicy, którzy zakupili licencję na pakiet Microsoft Office 2010 (w tzw. wersji pudełkowej), mogli być spokojni co do zapisów licencji. Była ona zdroworozsądkowa – pozwalała zainstalować jedną kopię na jednym urządzeniu (tzw. licencjonowanym urządzeniu), oraz w danym czasie używać tylko jednej kopii na jednym licencjonowanym urządzeniu. Dodatkowo licencja gwarantowała głównemu użytkownikowi licencjonowanego urządzenia prawo do zainstalowania dodatkowej kopii na jednym przenośnym urządzeniu.

Zapis taki wyraźnie odróżniał licencję na oprogramowanie „pudełkowe” od licencji OEM-owych, w których oprogramowanie przypisane jest do konkretnego urządzenia. W OEM-owej licencji Office 2010 wyraźnie stwierdzano, że dane oprogramowanie jest na stałe przypisane do urządzenia, z którym oprogramowanie zostało sprzedane, i to właśnie urządzenie jest licencjonowanym urządzeniem w wyjaśnionym powyżej sensie.

Z Office 2013 sytuacja wygląda odmiennie. Warunki licencji, zarówno pudełkowej jak i OEM-owej, są takie same, zabraniając użytkownikowi przeniesienia oprogramowania na inny komputer, jak odsprzedaż – przeniesienie samej licencji na innego użytkownika. Jedynym sposobem na odsprzedanie Office 2013 jest sprzedanie go w całości z komputerem, do którego dana licencja została przypisana.

Trudno było uwierzyć, by Microsoft faktycznie wymyślił coś tak wrogiego użytkownikom. I faktycznie chyba nawet w samym Microsofcie w to nie wierzyli – gdy Turner wydzwaniał po różnych działach firmy, otrzymywał różne odpowiedzi, od deklaracji działu PR, że każda pudełkowa kopia Office 2013 ma licencję tylko na jeden, konkretny komputer i nie można jej przenieść, po stwierdzenia działu pomocy technicznej, który uważał, że nie ma problemu z instalowaniem zakupionego Office 2013 na drugim komputerze, w sytuacji gdyby np. nasza główna maszyna uległa uszkodzeniu.

Niestety – okazało się, że to dział PR ma rację, i obowiązuje niekorzystny dla użytkowników stan rzeczy. Użytkownik nie może przenieść licencji z jednego PC na drugi. Microsoft nie zdefiniował przy tym, czym jest „jeden PC”, więc nie wiemy, co w sytuacji, gdy użytkownik stwierdzi, że chce zmienić sobie płytę główną i procesor – czy wówczas jego licencja na Office 2013 traci ważność?

Dla Microsoftu sprzedaż „pudełkowych” kopii to mało znacząca pozycja na manifeście zysków z Office. Według danych firmy, sprzedaż w grupie Business Divisions, obejmującej produkty takie jak Office, Exchange, SharePoint, Lync i Dynamics to w 60% wieloletnie umowy z organizacjami (gwarancje Software Assurance). Jedynie 40% to transakcje, rozumiane jako jednorazowa sprzedaż (zarówno OEM-y i jak i pudełkowe kopie). W 2012 roku 80% tej sprzedaży trafiło do biznesu, 20% do klientów indywidualnych. Czy jednak nieistotność tego obszaru sprzedaży pozwala na ignorowanie potrzeb pewnej grupy konsumentów, którzy do tej pory kupowali „pudełkowe” licencje właśnie po to, by swobodnie przenosić oprogramowanie między swoimi komputerami?

Być może korzystne warunki licencji, znane z Office 2010, padły ofiarą „chmurowych” strategii Microsoftu – nadziei, że uda się użytkowników indywidualnych zmusić do przejścia w chmurze. Office 365 w wersji Home Premium mogłoby się w tej sytuacji stać dojną krową, użytkownicy płacący sto dolarów rocznie za możliwość korzystania z pakietu biurowego Microsoftu na pięciu komputerach jednocześnie to źródło pieniędzy, które nie wysycha, o wiele atrakcyjniejsze od jednorazowych sprzedaży.

Czy takie zagrywki dobrze się jednak dla Microsoftu skończą? Po pierwsze nie wiemy nawet, czy tego typu forma licencjonowania jest legalna w świetle praw konsumenckich, szczególnie w Unii Europejskiej. W 2012 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał wyrok w sprawie firmy UsedSoft, sprzedającej używane biznesowe oprogramowanie Oracle'a i Microsoftu i zaskarżonej o naruszanie warunków licencji. Zdaniem ETS, w momencie gdy firma sprzeda kopię programu komputerowego, traci wyłączność na jego dystrybucję, co otwiera innym firmom możliwość sprzedaży używanych kopii. Po drugie, dziś Microsoft Office 2013 nie jest jedynym pakietem biurowym na rynku – takie warunki licencjonowania to woda na młyn ludzi odpowiedzialnych za PR projektów takich jak LibreOffice czy Apache OpenOffice.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.